Dodaj do ulubionych

zanim użyjesz słowa "kalendarzyk"

23.04.07, 15:47
Droga Forumowiczko!

Kościół Katolicki od ponad 20 lat nie zachęca nikogo do stosowania
kalendarzyka, ponieważ na dzień dzisiejszy istnieją dużo skuteczniejsze
metody określania płodności tzw. metody NPR (Naturalnego Planowania Rodziny).
Niestety ogłupiające ludzi media trąbią o kalendarzyku - ostatnia akcja
przeciw pomysłom ministra edukacji.

Kaledarzyk jest metodą przestarzałą. Opierał się tylko na wyliczeniach
dokonywanych na podstawie długości cykli, które ze względu na swoje
statystyczne uśrednienie dawały duży margines błędu. Długość cyklu jest
bowiem cechą osobniczą (jedna ma około 24 dni, inna bliżej 40), a u jednej
kobiety długość cyklu też może się zmieniać.

Metody NPR, to metody objawowo-termiczne, w których intrpretuje się sygnały
wysyłane przez własne ciało. Dni płodne wyznacza się na podstawie własnych
obserwacji i metod interpretacyjnych określonej metody (jest kilka), a nie na
zawodnych wyliczankach - przecież cykl zawsze może sie skrócić, wydłużyć i
wtedy klops!

Obalę jeszcze jeden MIT. Cykl 28-dniowy to ideał.

BZDURA!!! Długość cyklu jest cechą indywidualną, a o cyklu nieregularnym
można mówić dopiero, gdy między cyklami niesporadycznie występują róznice
ponad 10 dni. Czyli jak ktoś ma cykle 35-40 dni to są to cykle jak
najbardziej REGULARNE!
Obserwuj wątek
    • kasik_22 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 23.04.07, 16:07
      Może faktycznie nie jest to już kalendarzyk ale wszyscy tak na to potocznie mówią.
      • katia.seitz Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 23.04.07, 18:07

        > Może faktycznie nie jest to już kalendarzyk ale wszyscy tak na to potocznie mów
        > ią.
        Co nie znaczy, że nie warto poszerzyć swojej wiedzy i przekonać się, że wcale
        nie o kalendarzykowe liczenie dni chodzi...

        Popieram Bystrą, zawsze warto być otwartym i przełamywać swoje stereotypowe
        myślenie, że to co oferuje Kościół, to naiwna i nieskuteczna metoda "wyliczania
        dni płodnych". Nauka metod naprawdę może się przydać, chociażby przy
        późniejszych staraniach się o dziecko. Wiele kobiet prędzej czy później musi
        odstawić pigułki, i dobrze wtedy mieć w zapasie jakąś alternatywę.
    • bystra_26 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 11:59
      up
      • gramolem GUMKI GÓRĄ!!!!!!!! ;-))))) 24.04.07, 13:02
        racja racja ale o co tyle krzyku? ja i tak wole gumki niz mierzenie temp.,
        sprawdzanie rozciagliwosci sluzu i wysokosci szyjki macicy...
        byc moze kiedys bedzie mi to potrzebne jesli bedziemy mieli problemy z
        poczeciem malego wstreciuszka, ale teraz tego nie potrzebuje, nie mam na to
        czasu i uwazam to za ciut oblesne... i mam do tego prawo wink))
        • panna_mysza Re: GUMKI GÓRĄ!!!!!!!! ;-))))) 24.04.07, 13:12
          jakiego krzyku? W koncu to tylko spokojny, wywarzony post a nie zaden krzyk.
          i mimo mojej wlasnej niecheci do obserwacji sluzu czy szyjki nie moge
          powiedziec zeby gumki byly mniej "oblesne" niz NPR
          smile
          • alex996 Re: GUMKI GÓRĄ!!!!!!!! ;-))))) 24.04.07, 13:35
            Badanie sluzu jest dobre dla fetyszystów i innych zboczeńców.
            Facet który wymyślił tą metode nie mógł byc normalny, ciekawe i
            kobiet "przetestował" nim ogłosił swoją teorie big_grin
            • vobi fetyszysci i inni zboczency 24.04.07, 14:17
              alex996 napisała:

              > Badanie sluzu jest dobre dla fetyszystów i innych zboczeńców.
              > Facet który wymyślił tą metode nie mógł byc normalny, ciekawe i
              > kobiet "przetestował" nim ogłosił swoją teorie big_grin

              a uprawianie seksu jest dobre dla ludzi dojrzalych, nie dla gowniar dla ktorych
              wszystko co niezrozumiale jest "be"

              z pozdrowieniami
              jedna z owych fetyszystek i zboczencow
    • fragles78 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 14:39
      Sądzę, iż Kościół Katolicki powinien zająć się innymi bardziej istotnymi
      sprawami niż życiem seksualne swoich wyznawców!!Na naukach były momenty
      niesmaczne wręcz a poradnia życia rodzinnego interesuje się tylko "jak, gdzie i
      kiedy"...Czułam się jak wół rozpłodowy dosłownie. Powiedziałam na wstępie, że
      osobą kompetentną do rozmowy na temat mojej płodności jest lekarz ginekolog a
      nie facet z pieczątką "doradca życia w rodzinie", który jest parafialnym
      księgowym a poradnie prowadzi on i jego rodzinna klika. Rozumiem, że życie
      rodzinne skupia się na tym o której godzinie włożyć sobie termometr do tyłka i
      jak zrobić wykres?Jeśli ktoś ma ochotę, czas i nie boi się ryzyka "wpadki" niech
      stosuje npr.
      • ae_iwona_83 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 14:57
        > Sądzę, iż Kościół Katolicki powinien zająć się innymi bardziej istotnymi
        > sprawami niż życiem seksualne swoich wyznawców!!

        Zgadzam się, że kościół ma inne zadania, nie powinno księdza interesować czy
        uzywam prezerwatywy i czy robie wykresy


        >Rozumiem, że życie rodzinne skupia się na tym o której godzinie włożyć sobie
        termometr do tyłka i
        > jak zrobić wykres?Jeśli ktoś ma ochotę, czas i nie boi się ryzyka "wpadki" niec
        > h
        > stosuje npr.

        Myślę, ze ktoś kto nie stosuje tych metod i nie zaznajomił się z nimi nie
        powinien wypowiadac sie na temat ich skutecznosci badz jej braku - tu wystarczy
        zerknac czy wskaznik Pearla big_grin

        Można krytykować kościoł za to że promuje NPR, bo się niby wtrąca w zycie
        seksulane, ale czy jakas inna instutucja promuje NPR? Gdzie można odbyc kurs? Bo
        ja nie wiem, czy tylko kosciolowi zalezy na takiej bardzo waznej edukacji. Ja
        sie w szkole nauczylam bzdur na biologii jakoby dni płodne były w okolicach 14
        dnia cyklu...no u mnie tak sie nie dzieje wink .....
        Gumka? - przyjemnosc nie ta sama
        Tabsy - bralam rok ,nigdy wiecej
        NPR od 4 miesiecy - teraz wiem kiedy dostane okres....i kiedy moge spokojnie i
        bez obaw no wiecie.....

        Jak ktos nie stosuje NPR to po co sie wypowiada? Czy ja sie wypowiadam na temat
        np. teorii względnosci ? NIE - bo sie na tym nie znam wiec milcze ....
        • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:34
          A Bystra się wypowiada, a robi dość znaczne błędy... W każdym razie chwalmy npr-
          bez nich 80% z nas nie byłoby na świecie!
          • bystra_26 NPR a demografia 25.04.07, 09:46
            Może zrobimy nowy wątek. Dowiedzmy się, czy nasi rodzice mieli pojęcie o NPR.
            Moi wiedzieli, że istnieje kalendarzyk, ale nie wiedzieli, o co w tym chodzi i
            nie stosowali.

            Nas by nie było bez odwagi naszych rodziców do posiadania dzieci.

            Kalendarzyk miał dużo wyższy wskaźnik Pearla niż dzisiejsze metody objawowo-
            termiczne, które mają mniej więcej taki jak pigułki hormonalne.
            • memphis90 Re: NPR a demografia 26.04.07, 14:40
              Otóż to- paradoksalnie najgorsze wyniki ma połączenie kalendarzyka z met.
              objawowymi.
        • fragles78 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 25.04.07, 08:33
          A skąd takie założenie u Ciebie, że jak ktoś ma inne zdanie to npr-u nie zna i
          nie stosował??Gadasz bzdury...
        • justysialek Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 25.04.07, 11:07
          ae_iwona_83 napisała:
          NPR od 4 miesiecy - teraz wiem kiedy dostane okres....i kiedy moge spokojnie i
          > bez obaw no wiecie.....

          UUłaaaa... no teraz to pojechałaś.
          Stosujesz tą metodę 4 miesiące i już tak świetnie znasz jej skuteczność???!!!
          Moja droga, moi rodzice to się o dziiecko starali ponad 7 miesięcy!!!
          Czyli uprawiali seks bez żadnych zabezpieczeń z zamiarem zapłodnienia, a udało
          się dopiero po 7 miesiącach - więc swoje 4 możesz wsadzić między książki na
          razie.
          Żebyś się nie zdziwiła...
          • bystra_26 skutecznośc NPR 25.04.07, 11:46
            Jest określona na podstawie badań empirycznych - tysiące kart obserwacji
            tysięcy kobiet (Instytut Roetzera, szpital uniwesytecki w Birmingham).

            > ae_iwona_83 napisała:
            > NPR od 4 miesiecy - teraz wiem kiedy dostane okres....i kiedy moge spokojnie i
            > > bez obaw no wiecie.....

            to prawda:
            - na nauczenie się metody (złaszcza obserwacji śluzu) potrzeba około 3 cykle
            - juz w pierwszym cyklu, o ile jest owulacyjny, da się wyznaczyć dni
            bezwzględnej niepłodności
            - jeśli się korzysta tylko z niepłodności bezwględnej, to ryzyko poczęcia
            dziecka jest zerowe


            > Stosujesz tą metodę 4 miesiące i już tak świetnie znasz jej skuteczność???!!!
            > Moja droga, moi rodzice to się o dziiecko starali ponad 7 miesięcy!!!
            > Czyli uprawiali seks bez żadnych zabezpieczeń z zamiarem zapłodnienia, a
            udało
            > się dopiero po 7 miesiącach - więc swoje 4 możesz wsadzić między książki na
            > razie.
            > Żebyś się nie zdziwiła...


            Niestety widać, że piszesz o czymś, o czym nie masz kompletnego pojęcia.
            Samo uprawianie seksu to za mało, by się dziecko poczęło, nawet jak oboje
            rodzice są superzdrowi i superpłodni.
            To jeszcze jeden argument za koniecznością edukacji przyszłych małżonków i
            rodziców w zakresie NPR.

            Do poczęcia może dojśc tylko, gdy współżycie jest podejmowane krótko przed
            owulacją i w dniu owulacji. Medycyna mówi o niepłodności dopiero po 2 latach
            bezowocnych starań, gdy ludzie współżyją bez stosowania wiedzy o ludzkiej
            płodności.

            Na podstawie empirii obliczono, że para wiedząca, kiedy kobieta ma dni płodne i
            wtedy współżyjąca (a nie w ciemno, jak Twoi rodzice), potrzebuje około 3 cykle
            na poczęcie, bo prawdopodobieństwo poczęcia przy podejmowaniu współżycia w
            dniach płodnych wynosi tylko 40%.

            A jak współżyje się spontanicznie i często, ale nie wiedząc, kiedy są dni
            płodne, to można przez wiele miesięcy te dni skutecznie omijać!
            • justysialek Re: skutecznośc NPR 25.04.07, 11:57
              bystra_26 napisała
              > Niestety widać, że piszesz o czymś, o czym nie masz kompletnego pojęcia.

              Mylisz się.

              Kochanie - to ty wtrącasz sie w dyskusje innych i jeszcze czepiasz się, że moi
              rodzice są niewyedukowani. Jakbyśmy rozmawiały twarzą w twarz, to bys tak nie
              powiedziała.
              I masz problemy z rozumieniem tekstu, bo mi nie chodziło o to, dlaczego tak
              długo sie starali!!!!(zresztą wiedziałam, że sie tego uczepicie!)
              Przytoczenie tego przykładu miało na celu ukazanie, że nawet bez absolutnie
              ŻADNEJ metody zabezpieczania mozna się spokojnie "bujać" 7 miesięcy, więc
              stosowanie metody NPR przez 4 miesiące i zarzekanie się, że jest taka skuteczna
              jest bez sensu - bo gdyby jej nie stosowała, to jest duże prawdopodobieństwo,
              że i tak by w tym czasie nie zaszła!!! (zresztą sama to napisałaś).

              A co do skuteczności, to sie nie wypowiadaj za nią, bo nie możesz zaręczyć, czy
              ona na pewno dobrze sobie mierzy tą temp i prawidłowo robi wyliczenia!
    • umber82 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:08
      słuchajcie a wiecie może jak zapatruje się Kościół na stosowanie testów
      owulacyjnych? to też grzech??? z takim testem to jeszcze łatwiej i wygodniej
      niż z tym termometrem i pisakiem wink
      • bystra_26 zależy od celu 24.04.07, 15:20
        Zasadniczo jak ludzie chcą począć dziecko, to Kościół im na przeszkodzie nie
        stoi. Do tego jak wydaje się nic oprócz seksu nie potrzeba. smile

        Obserwacje i wykresy czy testy owulacyjne pomagają tylko, by uczynić poczęcie
        bardziej planowym, a nie strzelać w ciemno i martwić się, że po roku starań nic
        z tego. Przecież komórka jajowa żyje przez ok. dobę (prawdopodobnie nawet
        mniej) - lepiej wiedzieć, kiedy owulacja występuje, by zmaksymalizować szanse
        poczęcia.

        Grzech dla Kościoła to powolenie sobie na to, by być niewolnikiem swoich
        popędów. Temu stosowanie sztucznej antykoncepcji sprzyja - no bo jak nas
        najdzie ochota, to biegniemy do łóżka, bo jesteśmy zabezpieczeni. A jak
        stosujesz NPR, czyli wiesz kiedy poczęcie jest prawdopodobne, a kiedy nie, to
        nie za każdym razem jak Cię najdzie ochota, pobiegniesz do łóżka.

        Testy owulacyjne nie są przecież środkami antykoncepcyjnymi. Pomagają tylko
        ustalić w przybliżeniu termin owulacji. W celu odłożenia poczęcia są gorsze od
        NPR, bo a) są droższe - owulacja nie występuje jak w zegarku, b) test, o ile
        uda Ci się nie przegapić owulacji, nie ostrzega Cię 5 dni przed owulacją, że
        będzie; a tyle w szyjce macicy mogą pleminiki zaczekać na owulację --> czyli
        tylko po stwierdzonej owulacji można bezpiecznie współżyć.
        • memphis90 Re: zależy od celu 24.04.07, 15:40
          Chyba wolę być niewolnikiem popędu i wskakiwać z mężem do łóżka jak będziemy
          mieć ochotę (więziotwórcza rola seksu), niż niewolnikiem kalendarzyka, kiedy
          współżyjesz na gwizdek. I plemniki nie żyją 5 dni, tylko 72h, a w śluzie
          szyjkowym pozostają 1-2 doby (a nie 5).
          • bystra_26 pleminiki i ochota 25.04.07, 09:40
            Statystycznie to może masz rację. Empirycznie (badania Roetzera) znajdowano
            żywe, choć nie wiadomo czy zdolne do zapłodnienia pleminiki, 7 dni po stosunku
            w drogach rodnych kobiety. Poczynano też dzieci współżyjąc 5-6 dni przed
            wzrostem temperatury, czyli domniemaną owulacją.

            Jakby było tak jak piszesz, to wiele użytkwniczek NPR odkładających poczęcie
            bardzo by się cieszyło, a część przeciwniczek by przeszła na NPR, bo okres
            wstrzemięźliwości byłby krótszy.

            Może niektórzy ludzie stosujący NPR ciągle traktują seks jako małżeński
            obowiązek i "współżyją na gwizdek." Wcale to nie oznacza, że tak robi większość.

            Jak ludzi stosujących antykoncepcję nachodzi ochota, ale wiedzą, że muszą się
            wsypać, bo któreś z nich ma jutro bardzo ważne spotkanie i umieją ustalić
            hierarchię w takich sytuacjach, to też zrezygnują z seksu.

            Stosujący NPR to też normalni ludzie. Jak jest czas niepłodny, to jak ich
            najdzie ochota też potrafią się zachowywać spontanicznie, wcale nie muszą wtedy
            współżyć codziennie, bo potem nie będzie można. A w okresie płodnym jak nie
            planują dziecka potrafią inaczej ze sobą spędzić czas, bo nie tylko seks w
            małżeństwie może spełniać rolę więziotwórczą.
    • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:30
      Cykle uważa się za regularne, jesli róznica między najdłuższym a najkrótszym w
      sakli roku nie przekracza 5 (wg. niektórych autorów 6) dni. W żadnym wypadku 10!
      Cykl 28-dniowy nie jest żadnym mitem, większość kobiet ma cykl 28 dniowy,
      aczkolwiek normą są regularne cykle 22-35 dniowe. 40 dniowe cykle to już
      patologia. Zródło "Ginekologia i Położnictwo" prof. Bręborowicz

      KK zacheca do stosowania kalendarzyka- a przynajmniej promuje go podczas kursów
      przedmałżeńskich.

      Trzymajmy się faktów.
      • vobi Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:46
        memphis90 napisała:
        > KK zacheca do stosowania kalendarzyka- a przynajmniej promuje go podczas
        kursów
        > przedmałżeńskich.


        Memphis, kiedy Ty chodzilas na te kursy? W latach 80-tych?
        • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 26.04.07, 14:46
          Ja mam to przed sobą, ale moja koleżanka robiła w tym miesiącu- i dokładnie
          obejrzałam jej materiały (spodziewajac sie, ze dostanę podobne). Znalazłam tam
          urocze zdanka, ze stosowanie npr w celu UNIKNIECIA poczecia świadczy o egoizmie
          i braku moralności (chyba, ze ciężka choroba albo skrajnie zła sytuacja
          materialna)! Do tego dokładne wyliczenia kalendarzykowe ("od liczby dni przed
          skokiem temperatury odjać szesć i zostanie liczba bezpiecznych dni przed
          owulacją a po miesiączce, od najdłuższego cyklu odjac 16, a od najkrótszego 11 i
          wyjdzie cośtam) dokładnie je sobie przepisalam i próbowalam nawet przeanalizować
          moje cykle, ale... mnie to przerosło. Niemniej jednak ciągle uczy się takich
          bzdur. Gdybym nie widziała na właśne oczy, to bym nie pisała.
          • bystra_26 wyliczanki 26.04.07, 15:05
            To nie są "wyliczenia kalendarzykowe".

            Kalendarzyk nie wymaga pomiarów temperatury czy obserwacji śluzu. Bazuje na
            samych długościach cykli!

            To co napisałaś to część metod objawowo-termicznych.

            Cykl dzieli się na trzy części - niepłodność względna, płodność, niepłodność
            bezwzględna. Jak już z obserwacji wynika, że była owluacja to jest niepłodność
            bezwzględna. Natomiast względną przedowulacyjną się prognozuje na podstawie
            długości cykli lub jak ma się conajmniej 12 kart obeserwacji za pomocą reguły
            Doringa - odliczasz 7 dni od najwcześniej odnotowanego pierwszego dnia wyższych
            temperatur - do tego musisz prowadzić obserwacje, sama długośc cykli to za mało.
            Jednak jeśli zaobserwujesz u siebie wcześniej jakikolwiek objaw wskazujący na
            płodność, to to ma pierwszeństwo przez ilością dni z wyliczeń.

            Może wrzuć swoje obserwacje do Excela i wyślij na maila, to zobaczymy, czy
            te "bzdury" sa rzeczywiście nie do zastosowania.

            Poza tym odsyłam do źródeł - książka Roetzera "Sztuka planowania rodziny" czy
            taki podręcznik Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli NPR. Metoda jest sensowna,
            ale ich strona poraża podejściem ideologicznym.
      • bystra_26 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:52
        Kościół to nie to samo, co niedouczona pani lub pan z poradni rodzinnej.
        Kościół promuje metody NPR, czyli obserwacyjne, a nie wyliczeniowy kalendarzyk.

        Co do poziomu lekarzy, to proponuję poczytać kilka wątków na forum NPR, gdzie
        lekarz podaje kobiecie chcącej zajść w ciążę progesteron kobiecie przed
        owulacją (czyli ją hamuje), bo sobie "wyliczył", że ona ma owulację 15 dnia, a
        w rzeczywistości jej jeszcze nie było.

        W skali roku zawsze mozna mieć 1 dużo dłuższy cykl i to wcale nie będzie
        patologia, ale zwykła reakcja przeciążonego w jakiś sposób organizmu. W
        dzisiejszych czasach takie przeciążeniowe sytuacje są dość prawdopodobne.
        • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 26.04.07, 14:50
          Bystra, skoro KK kieruje mnie na takie kursy, do konkretnych ludzi- to zakładam,
          że to, czego uczą jest zgodne z oczekiwaniami KK.

          Co do cyklu- utrzymuję swoje zdanie. 40 dniowy cykl świadczy o tym, że coś się
          dzieje niepokojącego- bo przeciążenie organizmu tak, ze zanika okres to
          zdecydowanie patologia.
          • bystra_26 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 26.04.07, 15:13
            Niestety Kościół, zwłaszcza jego duchowieństwo w Polsce, chyba nie zdaje sobie
            sprawy, że część pracowników poradni rodzinnych sieje swoje teorie. Ale skąd
            mają wiedzieć, jak nikt z przymuszonych do poradni narzeczonych nie zgłasza
            tego ani proboszczowi, anie biskupowi. Pani czy pan ma skończone dwuletnie
            studium (na marginesie tam też wykładają czasem ludzie, którzy traktują wciąż
            seks jako zło konieczne), zdane egzaminy i to proboszczowi wystarcza.

            W zakresie zwykłego duszpasterstwa np. nauka na Mszy niedzielnej, też poziom
            dbania o wzrost duchowy wiernych jest często porażający.

            Jeden cykl 40-dniowy na rok, jak jeszcze masz pojęcie, co mogło wpłynąć na
            przesunięcie owulacji, a następny normalny, to chwilowe zaburzenie, z którym
            nie poszłabym do lekarza. Jakby się powtarzało, to by była patologia w sensie
            wymagania zasięgnięcia porady specjalisty.
      • ae_iwona_83 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 17:40
        tak jest napisane w ksiązce, ze cykl 40 dniowy to "patologia" takiego słowa uzył
        autor czy niedokształcona autorka (postu)?
        • bystra_26 cykl patologiczny i "normalny" 25.04.07, 09:55
          Nie wiemy na jakiej podstawie lekarz, którego cytowała memphis90, doszedł do
          swego przekonania. Mógł na podstawie 5 pacjentek, a to nie świadczyłoby o
          reprezentatywności badań. Nie wiemy też, jaki styl życia prowadziły te
          poacjentki i jakie wydarzenia opóźniające owulację w ich życiu występowały.
          Długie cykle nie biorą się przecież tylko z niezależnych od czynników
          zewnętrznych zaburzeń w organizmie.

          Po drugie, ten lekarz, byc może należy do rzeszy niedokształconych lekarzy
          uważających 28-dniowy cykl za normę. Tak, 28-dniowy cykl jak w zegraku ma się
          jak bierzesz tabletki anty, ale to nie jest wówczas naturalny cykl.

          Aż mnie kusi, żeby zrobić na tym forum ankietę i zobaczyć, czy rzeczywiście
          większość ma 28-dniowe cykle. Jak się czyta forum NPR, to widać jakie jest
          osobnicze zróżnicowanie. Znaczne!
          • memphis90 Re: cykl patologiczny i "normalny" 26.04.07, 14:54
            W ksiażce było "oligomenorrhoea", w dziale "zaburzenia miesiączkowania". Ja
            osobiście mam cykl 26 dniowy, ale zdecydowana większosc kobiet, z którymi
            rozmawiałam miała 28. Nie jest to więc mitem. Norma to 22-35 dni. Jeśli masz
            wątpliwości co do kompetencji lekarza wpisz w wyszukiwarkę prof. Bręborowicz.
        • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 26.04.07, 14:55
          patologia=nieprawidłowość
        • memphis90 Nie chcę być gołosłowna 26.04.07, 15:15
          "Oligomenorrhoea(...)- odstępy miedzy miesiączkami trwają więcej niż 35 dni.
          Cykle są przedłużone, zwykle jednofazowe. W przypadku dziewcząt, które ukończyły
          18 rok życia należy dążyć do ustalenia przyczyn zaburzeń cyklu i podjęcia
          leczenia" Rozdział Zaburzenia miesiaczkowania Prof. Alina Warenik-Szymankiewicz,
          "Ginekologia i Położnictwo" pod red. prof. Grzegorza H. Bręborowicza W-wa 2005

          Czy wymienieni profesorowie też są niedouczeni?
          • bystra_26 Re: Nie chcę być gołosłowna 26.04.07, 15:33
            Każdą dłużej trwającą nieproawidłowość trzeba diagnozować. To przyzna każdy.
            U młodych dziewczyn trzeba kilku lat miesiączkowania, by cykle się uregulowały,
            w pewnym sensie organizm musi się tego nauczyć. To, że wiele z nich jest na
            początku jednofazowych=bezowulacyjnych to normalne.

            O tych lekarzach nie mogę nic powiedzieć, ale ogólnie o ginekologach mogę.
            Czy wiesz dlaczego w Polsce jest tak dużo cesarskich cięć? Dużo więcej niż
            zaleca WTO? Bo nasi lekarze traktują ciążę i poród nie jako normę
            fizjologiczną, ale jak chorobę. Ma w tym udział również wycena przez NFZ porodu
            fizjologicznego i cesarki. Dopiero na trzecim miejscu lub dalej są zyczenia
            kobiet, które nie mają wskazań medycznych do cesarki, ale inne widzimisię.

            Niestety też wielu lekarzy odmawia cesarki tym, które ją powinny mieć. I rodzą
            kobiety wielkie dzieci naturalnie i trzeba je szyć.
            To trudno nazwać profesjonalizmem i dobrym traktowaniem pacjenta.
    • vobi Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 15:44
      Mysle, ze caly problem z negatywnym postrzeganiem w Polsce NPR zwiazany jest po
      pierwsze z faktem, ze na ogol metody naturalne kojarza sie ludziom wylacznie z
      bardzo zawodnym "kalendarzykiem malzenskim" (zwanym kiedys "ruletka
      watykanska" wink Po drugie, kojarza sie wylacznie z kosciolem i jego czasem
      nachalna (nahalna?...) propaganda metod naturalnych. No i do tego obecny rzad i
      jego zalosne proby zmuszenia ludzi do stosowania tylko i wylacznie tej
      metody.... Szkoda. Bo najwazniejsza jest IMHO mozliwosc wyboru, a zeby wybrac -
      trzeba znac plusy i minusy kazdej opcji. Prawdziwe, a nie wymyslone przez pania
      z poradni ("bo prezerwatywa ma takie duze dziurki ze plemnik sie spokojnie
      przeslizgnie"...) albo pana z rzadu.
    • umber82 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 16:25
      słuchajcie ja to się nie znam bo nie chodzę do kościoła ani bibli tez nie
      czytam, więc może zadaję glupie pytania ale chcę dowodów potwierdzających że
      stosowanie any jest na prawde takim grzechem, czy ta cała zabawa we wtrącanie
      się koscioła w życie sexualne nie jest dla nich po prostu wygodna.

      Przecież jak spisywali testament ponad 2000tys lat temu to nie mieli pojęcia o
      gumkach, pigułach itp. in vitro itp. więc skąd ten bunt kk teraz na te środki?
      i metody? hmm
      • zosiaczek25 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 18:14
        Moze gumek i pigulek takich, jak my teraz mamy, nie mieli. Mieli za to inne
        sposoby, czasem dosc brutalne. Ogladalam kiedys taki reportaz o antykoncepcji w
        starozytnosci czy sredniowieczu, sama juz nie wiem. Nie tylko mieli
        prezerwatywe- zrobiona z flaczka jakiegos zwierzecia. Mieli tez hormonalna
        terapie anty- odparowany mocz kobiecy. Najbardziej orginalne jednak bylo
        wkladanie kamieni do macicy (!)... brrr.
        • katia.seitz Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 24.04.07, 19:48
          Skąd sprzeciw Kościoła? Ano z założenia, które zawarła w swoim poście Bystra; że
          kiedy człowiek stosuje antykoncepcję, to staje się niewolnikiem swoich popędów.
          Jak stosuje metody naturalne zaś, to uczy się popęd hamować.

          Założenie to jest moim zdaniem nieuzasadnione, gdyż stoi za nim niewypowiedziane
          wprost przekonanie (Kościół stara się temu gorąco zaprzeczać), że seks to
          czynność podejrzana i niebezpieczna. Jeśli będziesz mógł współżyć każdego dnia
          miesiąca, wpadniesz w nałóg i koniec smile
          No i broń Boże nie wolno ludziom dawać wolnej ręki, aby sami w swoim sumieniu
          rozpoznawali, kiedy akt seksualny jest dobry, pełen miłości i otwarty na nowe
          życie. Magisterium Kościoła, które (przynajmniej w teorii) nigdy nie współżyło,
          wie lepiej.

          Kurcze, alkohol też potrafi zniewolić, z pewnością nie gorzej niż seks smile A
          jakoś nikt w Kościele nie wprowadza regulacji, kiedy wolno, ile i z jakiego
          naczynia smileZostawiają to sumieniu ludzi. A z seksem jakoś nie potrafią.
          • czupakabra27 wątek poradniowo-naukowy 24.04.07, 19:57
            Już o tym pisałam w innym poście, ale i tu nie mogę się powstrzymać. Nigdy w
            życiu nie czułam się tak potraktowana przedmiotowoi superfizjologicznie jak na
            naukach i w poradni rodzinnej. Wniosek z nauk jest taki - najważniejszą sprawą w
            życiu małżeńskim jest SEKS. Mój Narzeczony, który ma zazwyczaj bardzo wyważone
            osądy załamał się. Ksiądz opowiadający o tym jak to jeżdżąc autobusem ludzie o
            niczym innym nie myślą jak o zdradzie i seksualnym wyżyciu - smutne i śmieszne
            zarazem.
            A może to my jesteśmy nienormalni, bo tak nie mamy?
            • fragles78 Jest forum NPR więc tam prosze głosić nauki 25.04.07, 08:35
              Jak wyżej..
            • fragles78 Czupakabra27 25.04.07, 12:05
              Takie same mam odczucia;-(((((Najciekawsze były opisy w materiałach jakie
              dostaliśmy, jak "to" robić by robić "to" po katolicku. Załamka i ciemnogród;-(((
              • czupakabra27 Re: Czupakabra27 25.04.07, 19:29
                Nie mów, że były pozycje!?wink))
                • fragles78 do Czupakabra27 26.04.07, 14:49
                  Pozycji nie było, ale najbardziej rozpieprzył mnie tekst, że jak "to" się robi
                  to facet nie może wyjsć z kobiety przed wytryskiem, bo to już
                  grzech...Autentycznie dokładnie tak jak tutaj piszę. Ponadto stosunek
                  przerywany to również grzech...To chore jest po prostu!!
          • bystra_26 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 25.04.07, 10:10
            To jeden z argumentów Kościoła.

            Inny, mnie przekonujący, to fakt, że seks wiąże sie obiektywnie z prokreacją.
            Antykoncepcja stosowana jest by nie począć dziecka, ale żadna nie jest w 100%
            skuteczna, czyli w wyniku jej stosowania rodzą się z założenia niechciane
            dzieci. Niechrześcijańskie jest krzywdzić w ten sposób nienarodzonych. Dzieci
            powinny rodzić się chciane i mające kochających się rodziców.
            • kasiulkkaa Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 25.04.07, 10:23
              Jak sama wyzej napisałas, skutecznośc NPR jest ak wysoka jak tabletek
              antykoncepcyjnych.
              Antykoncepcja stosowana jest by nie począć dziecka, ale żadna nie jest w 100%
              > skuteczna, czyli w wyniku jej stosowania rodzą się z założenia niechciane
              > dzieci.
              No to dziecko poczete w wyniku prawidłowego stosowania NPR jest chciane?

              Niechrześcijańskie jest krzywdzić w ten sposób nienarodzonych. Dzieci
              > powinny rodzić się chciane i mające kochających się rodziców.
              Bystra, dość naciagane masz argumenty.

              > Inny, mnie przekonujący, to fakt, że seks wiąże sie obiektywnie z prokreacją.
              Owszem, seks wiąże się z prokreacją, co nie znaczy, ze zawsze ma do niej
              prowadzić. Czy stosując NPR za kazdym razem poczynasz dziecko? Nie.

              > Antykoncepcja stosowana jest by nie począć dziecka
              Taa, a powsrzymywanie się od seksu przy NPR to co innego, jak chęc niepoczęcia
              dziecka?

              Moze KK powinien w końcu spojrzeć prawdzie w oczy.
              • bystra_26 kultura instant - przerażająca wstrzemięźliwość 25.04.07, 10:36
                > No to dziecko poczete w wyniku prawidłowego stosowania NPR jest chciane?\

                Czasami nie jest. Ale w większości ludzie stosujący NPR wiedzą kiedy jakie jest
                prawdopodobieństwo poczęcia i biorą to pod uwagę.


                > > Inny, mnie przekonujący, to fakt, że seks wiąże sie obiektywnie z prokrea
                > cją.
                > Owszem, seks wiąże się z prokreacją, co nie znaczy, ze zawsze ma do niej
                > prowadzić.

                Jak współżyjesz po owulacji, to poczęcia nie będzie.


                >Czy stosując NPR za kazdym razem poczynasz dziecko? Nie.

                Jak stosujesz NPR nie chcą począć dziecka, to nie współżyjesz w ogóle w dni
                płodne. Czyli nie ma szans na poczęcie dziecka.

                Ludzie którzy stosują NPR i korzystają z dni względnej niepłodności są
                świadomi, co znaczy względna. Czyli albo decydują się na te minimalne
                prawdopodobieństwo poczęcia albo nie.


                Jak stosujesz antykoncepcję, bo nie chce począć dziecka, to współżyjesz, kiedy
                chcesz, ale nie masz pojęcia, czy czasami dzisiaj nie masz dnia płodnego
                (prezerwatywy) lub, że organizm zawalczył z pigułką, albo się źle wchłonęła i
                masz owulację. Seks był, czyli jest prawdopodobieństwo poczęcia.

                WIDZISZ RÓŻNICĘ?



                > > Antykoncepcja stosowana jest by nie począć dziecka
                > Taa, a powsrzymywanie się od seksu przy NPR to co innego, jak chęc
                >niepoczęcia dziecka?

                Kościół nikogo nie namawia, by się mnożył jak króliki, tylko by wziął pełną
                odpowiedzialność za swoje zachowania, też w sferze seksualnej. Żeby wziął pod
                uwagę nie tylko konsekwencje dla samego siebie, ale i dla ewentualnie poczętego
                dziecka.

                Antykoncepcja nie wiąże się zaprzestaniem działań sprzyjających poczęciu, a NPR
                opiera się na wstrzmięźliowści jak się nie chce począć.

                Jak nie ma seksu w dni płodne, nie ma dzieci. NPR
                Jest seks, ale liczymy na to, że nie będzie z niego dzieci. ANTY
                • kasiulkkaa Re: kultura instant - przerażająca wstrzemięźliwo 25.04.07, 10:50
                  > Jak stosujesz antykoncepcję, bo nie chce począć dziecka, to współżyjesz,
                  kiedy
                  > chcesz, ale nie masz pojęcia, czy czasami dzisiaj nie masz dnia płodnego
                  > (prezerwatywy)
                  A to, przepraszam, stosowanie prezerwatywy wyklucza znajomośc własnego ciała i
                  cyklu owulacyjnego?! Skąd czerpiesz tę wiedzę?

                  > Ludzie którzy stosują NPR i korzystają z dni względnej niepłodności są
                  > świadomi, co znaczy względna. Czyli albo decydują się na te minimalne
                  > prawdopodobieństwo poczęcia albo nie.
                  Uwazasz, ze ludzie, ktorzy stosują prezerwatywy lub tabletki nie liczą się z
                  tym, ze zawsze isnieje istnieje ryzyko poczęcia dziecka, bo nie 100-
                  procentowego zabezpieczenia?

                  > Jak nie ma seksu w dni płodne, nie ma dzieci. NPR
                  A zamist seksu wypijmy szklankę wody.

                  > Jest seks, ale liczymy na to, że nie będzie z niego dzieci. - bystra, po tym
                  jak jej mózg wyprali i oduczyli samodzielnego myslenia, a zamiast tego
                  wtłoczyli do głowy, ze antykoncepcję stosują nieodpowiedzialni ludzie.

                • katia.seitz Re: kultura instant - przerażająca wstrzemięźliwo 25.04.07, 10:53
                  argumenty są naciągane o tyle, że nawet prawidłowo i rzetelnie stosowane NPR nie
                  daje stuprocentowej gwarancji (bo taką daje tylko abstynencja seksualna), więc
                  argument że przy niej nie ma szans na poczęcie dziecka, a przy pigułkach szanse
                  są, odpada...
                  (wikipedia anglojęzyczna podaje dla NPR wskaźnik Pearla 0,8, polskojęzyczna - od
                  1 do 9, jest to wskaźnik niższy niż dla prezerwatywy, ale wyższy niż dla
                  pigułek - te mają od 0,1 do 0,16. oczywiscie mowa tu o wskaznikach
                  uwzgledniajacych w pelni prawidłowe i rzetelne stosowanie metody ! )

                  ale mniejsza o to, przy odpowiednim poziomie ideologicznego nastawienia zawsze
                  mozemy zanegowac wyniki badan naukowych smile

                  co do meritum. zgadzam się z bystrą, że przyjmując podejście osoby wierzącej,
                  powinniśmy być otwarci na nowe życie. że dzieci powinny się rodzić chciane.
                  tylko, że nie oznacza to konieczności stosowania tylko i wyłącznie NPR.

                  tak się składa, że my od początku podjęcia współżycia powiedzieliśmy sobie
                  wyraźnie: może się zdarzyć, że z tego będą dzieci smile i przyjęliśmy to. jesteśmy
                  otwarci - przyjmniemy dziecko z miłością. kolejny argument więc odpada.

                  spełnianie wymogów wiary leży moim zdaniem w sumieniu ludzi. w ich postawie -
                  autentycznej, płynącej z przekonania, a nie wymuszonej faktem, że jak użyjesz
                  gumki, to nie pójdziesz do komunii. brrrrrrr.
                  • bystra_26 minusy 25.04.07, 11:25
                    Sama widzę, że NPR ma swoje wady. I może na szybko moje argumety są
                    niedoskonałe, ale tajemnica poliszynela jest to, że dla większości ludzi
                    stosującycj antykoncepcję pojawienie się niezaplanowanego dziecka będzie
                    przeżywane jako tragedia, jako przeszkoda.

                    Współżycie tylko w fazie niepłodności bezwzględnej, po owulacji, daje 100%
                    skuteczności. Ryzyko poczęcia jest w fazie niepłodności względnej przed
                    owulacją.


                    > co do meritum. zgadzam się z bystrą, że przyjmując podejście osoby wierzącej,
                    > powinniśmy być otwarci na nowe życie. że dzieci powinny się rodzić chciane.
                    > tylko, że nie oznacza to konieczności stosowania tylko i wyłącznie NPR.

                    Wierzący powinni przede wszystkim zachowywać przykanie "nie zabijaj" w stosunku
                    do samych siebie. Nie naduzywać ani alkoholu, ani innych używek. Stosowanie
                    hormonalnej antykoncepcji w celu nie poczęcia dziecka (co innego hormony w
                    celach leczniczych), jest szkodzeniem własnemu zdrowiu. Zbyt wiele par walczy o
                    dziecko, które nie chce się pojawić po latach, a czasami nawet tylko kilku
                    miesiącach brania tabletek.

                    Z pewnością też dzieci poczynane mimo brania tabeletek antykoncepcyjnych nie
                    zaczynają swego istnienia na świecie w optymalnych warunkach.

                    Prezerwatywy nie mają takich skutków. No, ale wskaźnik Pearla wielu przekonuje
                    do ingerencji we własną gospodarke hormonalną lekceważąc to, co na ulotkach
                    okreslone jest jako działania niepożądane.


                    > tak się składa, że my od początku podjęcia współżycia powiedzieliśmy sobie
                    > wyraźnie: może się zdarzyć, że z tego będą dzieci smile i przyjęliśmy to.
                    jesteśmy
                    > otwarci - przyjmniemy dziecko z miłością. kolejny argument więc odpada.

                    Super. Tylko czy jesteście z tym podejściem w większości?


                    > spełnianie wymogów wiary leży moim zdaniem w sumieniu ludzi. w ich postawie -
                    > autentycznej, płynącej z przekonania, a nie wymuszonej faktem, że jak użyjesz
                    > gumki, to nie pójdziesz do komunii. brrrrrrr.

                    POPIERAM.
                    Niestety wielu polskich katolików praktykuje religię bez wiary. Hierarchii
                    wydaje się to być wygodne niestety, a ludziom... no cóż relacja z Bogiem z
                    pierwszej ręki jest dużo bardziej wymagająca niż spełnianie obrzędów
                    religijnych i zasad Kościoła, do których uzsadnienie nie jest powszechnie
                    dostępne - ani razu nie słyszałam na Mszy kazania choćby próbującego uzsadnić
                    młodym ludziom, dlaczego warto z seksem czekać do ślubu.

                    Żeby jeszcze człowiek rozumiał o co chodzi z Komunią i wybierał dobro bo jest
                    dobrem, a nie ze strachu.
                    • kasiulkkaa Re: minusy 25.04.07, 11:44
                      >ale tajemnica poliszynela j
                      A masz jakieś dowody na tę tajemnicę poliszynela czy poprzestajesz na tym, co
                      ci się wydaje lub co głoszą w kosciele? A głoszą m.in. to, ze 90% Polaków to
                      katolicy...

                      że dla większości ludzi
                      > stosującycj antykoncepcję pojawienie się niezaplanowanego dziecka będzie
                      > przeżywane jako tragedia, jako przeszkoda.
                      Tia, a ludzie stosujacy NPR jak zaciążą, a tego nie planowali, to skaczą w
                      górę z radości.
                      Pojawienie się niezaplanowanego dziecka zazwyczaj jest szokiem, w najlepszym
                      razie zaskoczeniem, ale do tragedii raczej daleko. No chyba ze sama tak
                      postrzegasz niezaplanowane dziecko i piszesz o własnych doswiadczeniach.
                    • katia.seitz do bystrej 25.04.07, 11:47
                      Myślę, że jesteśmy zgodne co do "Ducha" nauki Kościoła smile Z tym, że ja staram
                      się wykazać, że "Litera" dotycząca kwestii antykoncepcji nie wynika z "Ducha", a
                      jest efektem pewnych niewyłożonych wprost w nauce Kościoła założeń:

                      1. Seks - nawet małżeński - jest czymś "podejrzanym", stwarzającym wiele okazji
                      do grzechu. Stąd argumentacja odnośnie planowania rodziny jest wspierana
                      naciąganymi argumentami. Wyciąga się kwestie, że nadmiar seksu może zniewolić (a
                      nadmiar kawy czy też alkoholu nie? ), pigułki hormonalne są niezdrowe, a więc
                      ich zażywanie łamie piąte przykazanie "nie zabijaj" itp. Nadmiar pracy i stresu
                      też prowadzi do zagrożenia zdrowia, ale w myśl Litery nie jest to grzech ciężki,
                      przy popełnianiu którego muszę przystąpić do spowiedzi przed przyjęciem Komunii.
                      2. Brak zaufania do ludzkiego sumienia, założenie, że ludźmi najlepiej jest
                      sterować za pomocą zakazów i nakazów. I mniejsza o to, czy rozumieją naukę
                      Kościoła, i czy ich postępowanie wypływa z wiary. Ważne, że wypełniają przepisy.
                      Wiem, że tobie też takie założenia w nauce Kościoła się nie podobają. Ale to one
                      właśnie decydują o tym, że Kościół nie chce pozostawić kwestii regulowania
                      poczęć ludzkiemu sumieniu, słowem - że dobry jest tylko NPR.

                      Przytoczmy taki przykład: małżonkowie A stosują antykoncepcje (powiedzmy,
                      prezerwatywy), bo z powodu okoliczności życiowych woleliby, żeby dziecko
                      pojawiło się później. Ale są na jego pojawienie się otwarci, jeśli kobieta
                      zajdzie w ciąże, przyjmują to, cieszą się na dziecko itp.
                      Małżonkowie B nie stosują żadnych środków, stwierdzając że "jakoś to będzie". Po
                      prostu się nad sprawą nie zastanawiają. Kiedy kobieta zachodzi w ciąże, nagle
                      powstaje panika, nie chcą tego dziecka, myślą o aborcji.

                      I teraz pytanie za 100 punktów: kto w myśl Litery nauki Kościoła jest w
                      porządku? (mówię o sytuacji przed zajściem w ciążę).
                      No i to mnie właśnie dość mocno boli.
                      • katia.seitz Re: do bystrej 25.04.07, 11:50
                        taka ciekawa dyskusja, a do roboty muszę lecieć smile poczytam sobie wieczorem, jak
                        się rozwinęła.
                      • bystra_26 Re: do bystrej 25.04.07, 11:55
                        Niestety są wspólnoty świeckich w KK, które i w XXI w. nawet do NPR
                        zniechęcają - "zdajcie się na Opatrzność" --> a potem "po chrześcijańsku"
                        wyciagają ręke po pomoc od państwa, czyli... innych wierzących-podatników. Brr!

                        Wolnymi ludźmi trudniej by było rządzić. Wtedy by się okazało ilu z przekonania
                        jest wyznawców, a nie ze strachu czy z tradycji.
                        • katia.seitz Re: do bystrej 25.04.07, 11:59
                          > Wolnymi ludźmi trudniej by było rządzić. Wtedy by się okazało ilu z przekonania
                          >
                          > jest wyznawców, a nie ze strachu czy z tradycji.

                          Dokładnie tak smile
                          Pozdrawiam i lecę stąd smile
                    • justysialek Re: minusy 25.04.07, 12:12
                      bystra_26 napisała:
                      Stosowanie
                      > hormonalnej antykoncepcji w celu nie poczęcia dziecka (co innego hormony w
                      > celach leczniczych), jest szkodzeniem własnemu zdrowiu. Zbyt wiele par walczy
                      o
                      > dziecko, które nie chce się pojawić po latach, a czasami nawet tylko kilku
                      > miesiącach brania tabletek.


                      To akurat jest totalna bzdura, niepoparta zadnymi badaniami. A wiesz czemu?
                      Poniewaz tego się nie da zbadać.
                      Jezeli para wczesniej się zabezpieczała w jakikolwiek sposób (przez jakis czas
                      stosowali też pigułki) to sie nigdy nie dowiemy, czy to one własnie były
                      przyczyną niepłodności - bo sie już nigdy nie dowiemy, czy wcześniej byli
                      płodni!!!
                      • memphis90 Re: minusy 26.04.07, 15:05
                        Otóż to. Jasne, moze dojśc do zatrzymania miesiączki po długotrwałym stosowaniu
                        pigułek, ale to akurat jest odwracalne i może zdarzyć sie też podczas np.
                        odchudzania, stresu, przeciążenia organizmu (o czym Bystra pisze bardzo dużo,
                        dowodząc, ze wydłużenie cyklu spowodowane przez te czynniki to absolutna norma).
        • memphis90 Re: zanim użyjesz słowa "kalendarzyk" 26.04.07, 14:58
          kamienie, guano krokodyla, mieszanka ostu i innych kłujących ziółek, cytryna
          (stosował ją bodajrze Casanowa), rózne mieszanki ziołowe do picia, płukania,
          przemywania- oj, pomysłowosc nie zna granicsmile Z drugiej strony teraz my wkładamy
          do macicy kawał miedzianego drutu- kto wie, jak ocenią to potomnismile
    • lee_a bystra - mam pytanie! 25.04.07, 08:35
      Bystra, czy wiesz moze gdzie moge znalezc wiarygodne informacje na temat
      stosowania NPR po porodzie i połogu? Jakieś strony www, może solidne
      opracowanie książkowe napisane dostępnym językiem? Będę wdzięczna wink
      • bystra_26 Re: bystra - mam pytanie! 25.04.07, 10:04
        zeszty naukowe iner
        www.iner.pl/
        książka Roetzera "Sztuka planowania rodziny"
        napisał tez drugą, ale nikt jej w Polsce jeszcze nie wydał

        www.psnnpr.pl/
        Jest jeszcze taka książka bardzo chwalona na forum NPR (tam też inne linki)
        TAKING CHARGE OF YOUR FERTILITY, po angielsku i do kupienia tylko na amazonie,
        ebay'u itd.

        Propnuję też poczytać wątki na forum NPR, zwłaszcza te, gdzie ludzie widzą
        minusy NPR i szukają swoich rozwiązań.
        • fragles78 Bystra-poudzielaj się na forum NPR ok?? 25.04.07, 11:09
          jw
          • katia.seitz Re: Bystra-poudzielaj się na forum NPR ok?? 25.04.07, 11:26
            fragles78 napisała:
            >>>Bystra-poudzielaj się na forum NPR ok??

            A niby czemu? Jak widać, są osoby, które ten temat interesuje. Skoro mógł być
            kiedyś wątek o antykoncepcji, to może być i o tym...
            • fragles78 Re: Bystra-poudzielaj się na forum NPR ok?? 25.04.07, 12:03
              Czyżby???Czyżby forum zamieniało się w wirtualną "poradnię życia
              rodzinnego"???Dochodze do wniosku, że npr-owcy bardzo nie lubią, jak ktoś się z
              nimi nie zgodzi. Są zamknięci na argumenty innych i ślepo zapatrzeni w to, co
              "głoszą".
          • bystra_26 do fragles78 25.04.07, 11:33
            Przynajmniej 80% uczestników tego forum zamierza zawrzeć sakramentalny związek
            małżeński. Powinni więc nie tylko znać, ale i zamierzać stosować katolicką
            etykę seksualną, której częścią jest stosowanie NPR, jeśli chce się mieć seks i
            odłożyć poczęcie dziecka.

            Czyli jest potencjalne grono osób zainteresowanych tym tematem. Dla katolików
            poznanie NPR jest częścią obowiązkowego przygotowania do małżeństwa - tzw. 3
            wizyty w poradni rodzinnej.
            • kasiulkkaa Re: do fragles78 25.04.07, 11:39
              > Przynajmniej 80% uczestników tego forum zamierza zawrzeć sakramentalny
              związek
              > małżeński.Powinni więc nie tylko znać, ale i zamierzać stosować katolicką
              > etykę seksualną
              Zanim rozpoczniesz pochód z kagańcem NPR, zrób moze ankietę, ile osoób
              rzeczywiscie zamierza stosowac NPR.
              • bystra_26 Re: do fragles78 25.04.07, 11:48
                NPR to nie kaganiec.

                Sróbuj wyjechać na wakacje gdzieś w Bieszczady i zapomnieć tabeletek
                antykoncepcyjnych - zobaczysz co to kaganiec!

                Może zaapeluj do wszystkich niewierzących, by skoro z Kościołem się nie
                zgadzają, nie brali w Nim ślubu?
                • kasiulkkaa Re: do fragles78 25.04.07, 11:54
                  > NPR to nie kaganiec.
                  Czytałaś kiedykolwie takie zdanie: nieśc przed narodem kaganiec oświaty? To jak
                  juz je przeczytasz i postarasz się zrozumiec, moze będziesz wiedziała, co
                  miałam na mysli.

                  > Sróbuj wyjechać na wakacje gdzieś w Bieszczady i zapomnieć tabeletek
                  > antykoncepcyjnych - zobaczysz co to kaganiec!
                  Najpierw musiałabym zazywac tabletki.
                  Wiesz, srednio mi pomoze NPR, jesli urlop (wakacje mnie juz nie dotyczą)
                  wypadnie mi w płodnym okresie.

                  > Może zaapeluj do wszystkich niewierzących, by skoro z Kościołem się nie
                  > zgadzają, nie brali w Nim ślubu?
                  Akurat to pozostawiam ich sumieniu. Apelować do ćwoków, kórzy slub koscielny
                  biorą, bo nie stać ich na przyznanie się do własnej niewiary albo dlatego, ze
                  biała suknia, jakos mnie nie bawi.
                  • bystra_26 KaGaNEK oświaty, nie kaganiec n/t 25.04.07, 11:58
                    • kasiulkkaa Re: KaGaNEK oświaty, nie kaganiec n/t 25.04.07, 12:05
                      univ.gda.pl/~literat/jswiersz/036.htm
                      Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei

                      I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

                      A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

                      Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...
                  • elza_lui Re: do fragles78 25.04.07, 11:58
                    kasiulkkaa napisała:

                    > > NPR to nie kaganiec.
                    > Czytałaś kiedykolwie takie zdanie: nieśc przed narodem kaganiec oświaty? To
                    jak
                    > juz je przeczytasz i postarasz się zrozumiec, moze będziesz wiedziała, co
                    > miałam na mysli.


                    A mi się zawsze wydawało, że to zdanie brzmiało "... KAGANEK oświaty" a nie
                    kaganiec.
                    Czyżbym się myliła?
                    • kasiulkkaa Re: do fragles78 25.04.07, 12:07
                      > A mi się zawsze wydawało, że to zdanie brzmiało "... KAGANEK oświaty" a nie
                      > kaganiec.
                      > Czyżbym się myliła?
                      Na pocieszenie - nie ty jedna.
                  • vobi kaganiec oswiaty.... 25.04.07, 11:58
                    kasiulkkaa napisała:

                    > Czytałaś kiedykolwie takie zdanie: nieśc przed narodem kaganiec oświaty? To
                    jak
                    >
                    > juz je przeczytasz i postarasz się zrozumiec, moze będziesz wiedziała, co
                    > miałam na mysli.

                    to byl KAGANEK oswiaty, moze warto najpierw doczytac do konca zdanie, a dopiero
                    potem obrazac innych? Zenada...
                    • vobi Re: kaganiec oswiaty.... 25.04.07, 12:02
                      aaa... kaganiec tez moze byc. Sorry kasiulkkaa, zwracam honor.
                    • kasiulkkaa Re: kaganiec oswiaty.... 25.04.07, 12:04
                      moze warto najpierw doczytac do konca zdanie, a dopiero
                      >
                      > potem obrazac innych? Zenada...
                      Oj, warto, warto, vobi, zanim się osmieszyszsmile)

                      univ.gda.pl/~literat/jswiersz/036.htm
                      Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei

                      I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

                      A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

                      Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...
                      • braat1 Re: kaganiec oswiaty.... 26.04.07, 15:34
                        Pomimo ladnego cytatu to jednak sie myslisz. Mowi sie kaganek oświaty. Kaganek
                        symbolizuje światło, oświata (nauczanie) to szerzenie światła wśród ludzi.
                        Ostatnio pojawily sie takze sformulowania "Kaganiec oświaty", na manifestacji
                        przeciwko Giertychowi sugerujace używanie oświaty (systemu szkolnictwa) w
                        celach szerzenia zabobonow i "jedynie slusznej" Giertychowskiej wersji
                        rzeczywistości.
    • alex996 [...] 25.04.07, 08:49
      z tego co pisze vobi mozna wywnioskować iż jest katechetką.
      Ciekawe jakie inne teorie ma nam jeszcze do zaprezentowania
      • vobi Re: [...] 25.04.07, 08:56
        Tak alex, jestem nie dosc ze katechetka, to jeszcze zakonnica, a na tym forum
        glosze wylacznie jedyne wlasciwe i niepodwazalne nauki Ojca Dyrektora. I mojej
        ukochanej partii pod wodza Romana Wielkiego. Howgh.

        BTW, trafilas tu prosto z forum dla gimnazjalistek?
        • alex996 Re: [...] 25.04.07, 09:05
          Dzięki że się wreszcie przyznałaś, teraz mamy jasność sytuacji smile
          • kasik_22 Re: [...] 25.04.07, 19:11
            O matko!! Taka dyskusja wywiązała się po jednym moim komentarzu. Pytałam w nim
            o to czy forumki wiedzą czy w internecie są przykładowe wykresy tych badań
            które potrzebuję do poradnii przedmałżeńskiej i wyraziłam się źle ze szukam
            wykresu badań kalendarzyka, a bystra zaczęła się mnie czepiać, że nie mam
            pojęcia co to jest kalendarzyk i zebym nie używała tego określenia jeśli nie
            wiem co to znaczy.
            śmiechu warte....
            • ae_iwona_83 Re: [...] 25.04.07, 22:08
              chodzi o to żeby kobiety i ich partnerzy rozróżniali dwa zupełnie inne pojęcia
              KALENDARZYK i NPR
              • memphis90 Re: [...] 26.04.07, 15:08
                Najważniejsze chyba, zeby wiedzieli jak stosować... Nomenklatura jest sprawą
                drugorzędną.
            • vobi Re: [...] 26.04.07, 08:11
              Kasik_22, spoko, chyba dobrze ze od czasu do czasu pojawiaja sie na tym forum
              watki inne niz "ocencie moja sukienke"? Nawet jesli poziom dyskusji jest jaki
              jest.
            • fragles78 Re: [...] 26.04.07, 14:47
              Ano widzisz...tak to jest z nawiedzonymi npr-owcami
            • memphis90 Re: [...] 26.04.07, 15:09
              He, he, a ja właśnie kopiuję moje wykresy siostrze koleżanki smile Nie masz dojścia
              do jakiejs biblioteki? Może zeskanuję z podręcznika i Ci wyślę?
              • fragles78 Re: [...] 26.04.07, 15:12
                Szkoda, że pozbyłam się moich rewelacyjnych materiałów z poradni. Mogłabym
                przytoczyć kilka cytatów-masakra!!!I pomyśleć, że musiałam zapłacić za to aż 10
                zł!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka