Dodaj do ulubionych

Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień czas:)

08.08.11, 01:38



Mija już miesiąc od naszego powrotu z Marsa Alam- a byłam tam- tym razem trzy tygodnie – i jak zwykle – Sol y mar Abu Dabbab był naszym wakacyjnym domem.
1. Hotel So y mar Abu Dabbab i reef house
- w samym hotelu w sumie nic nowego – my bardzo dobrze się w nim czujemy i nie mamy nigdy żadnych zastrzeżeń. Z nowości w pierwszym tygodniu pojawiła się grupa polskich animatorów – Itaka relax club – poziom mocno średni -mówiąc delikatnie i nie chcąc nikogo urazić (np. teksty cytuję – „zapraszamy do naszych aktywności – niech się Państwo nie wstydzą”) – nie uczestniczyliśmy w życiu animacyjnym hotelu – może moja ocena być krzywdząca dla polskiego zespołu.

Zatoka (w porównaniu z latami poprzednimi prawie pusta), bez codziennych najazdów „snurkujących grup kapoka” z innych hoteli – bajka – z reguły na trawie byliśmy zupełnie sami, i bez względu na godzinę :)
Znacznie mniej żółwi – tzn. żółwi nie było wcale – widzieliśmy tylko same żółwice – może związane to jest z porą roku (po raz pierwszy byliśmy na przełomie czerwca/lipca) i wówczas żółwie wyruszają gdzieś w drogę, coby ważne a niecierpiące zwłoki sprawy pozałatwiać? – tego nie wiemy.
Płynąc razem z żółwiem zielonym od rafy pn. do płd. spotkaliśmy żółwicę szylkretową – super wrażenie :-)
Spotkaliśmy też płaszczki - feathertail stingray – bardzo pobudzoną i wzburzoną i spotted eagle ray :), a ośmiornica schowana w zatopionym dzbanie chwyciła swoim ramieniem Mojemu Adminowi zewnętrzną lampę błyskową i mocno przyssawkami trzymała, tak że Admin zmuszony był odczepić lampę od zestawu, by móc się wynurzyć i nabrać powietrza. Zostawił lampę na łaskę, czy niełaskę ośmiornicy, która jednak, po pewnym czasie, znudzona nowym nabytkiem, puściła swoją zdobycz. Admin zanurkował grzecznie odzyskując straconą część swojego sprzętu :)
Dugong niestety nie odwiedził zatoki ani razu wciągu tych trzech tygodni (dajemy mu następną szansę na przełomie sierpnia/ września :) :) :)).
Rafa północna – największa przykrość, która mnie tam spotkała – w dużej części martwa (praktycznie do małej zatoczki) – popłakałam się nie widząc kolorów i piękna tej rafy – a miałam je w oczach – jeszcze z poprzedniego pobytu. Teorii jest wiele (np. powódź). Jedna z nich mówi, że to wina fishermenów, którzy podkładali ładunki wybuchowe celem łatwiejszych połowów. Wg. nas – rafa nie jest zapiaszczona – jest zniszczona i martwa.
Tu też widzieliśmy mureny, w tym po raz pierwszy peppered moray, spotkaliśmy również ogromnego groupera.
Tu też Mój Admin pobił swój rekord życiowy w nurkowaniu na bezdechu – 15,1m :):):) - widząc tylko zarys żółtych płetw – zrobiłam zdjęcie. On mówi, że czuje wolność i uczucie nieważkości- ja czuję tylko strach i lęk – czy nie pobłądzi w tej otchłani :):):)
Rafa południowa – widzieliśmy baby sharka – tuż przy brzegu – wycinającego ósemki, wśród niczego nie świadomych Włochów, stojących po pas w wodzie i gadających, jak im zwyczaj nakazuje, bez chwili wytchnienia.
Daleko poza zatoką spotkaliśmy żółwia zielonego, w jego towarzystwie wróciliśmy na sam środek zatoki – tempo było ekspresowe i to wcale nie tylko dlatego, że płynęliśmy szybko – przede wszystkim dlatego, że żółw wybierał taką drogę, by prąd był najbardziej korzystny – na długo ten „spacer” pozostanie w mojej pamięci


2. Sataya – dwudniowy rejs – na spotkanie delfinów :) – w następnym odcinku :)


Nasza fotorelacja z Abu Dabbab:
naszewycieczki.com/marsaalam/abudabbab.htm
Obserwuj wątek
    • dana_n Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 01:57
      Z przyjemnością przeczytam również dalszy ciąg :-).
      • jagusia1906 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 06:06
        Mam nadzieję,że manat przy najbliższej okazji wam się pojawi, czego i sobie życzę bo ponowny wylot do sol y mara już za 6 dni. Przykro mi tylko czytać, że w porównaniu z ubiegłym rokiem rafa zrobiła się uboższa i żółwi mniej bo nurkowanie w ich towarzystwie to niezapomnane przeżycie.
        • miriam_73 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 14:05
          Jagusia, diugoń w okolicy jest na 200% tylko raczej z uwagi na ludzi teraz unika Abu Dabbabu. Może będziesz miała okazję wybrać się gdzieś na którąś z "dzikich" zatok poza Abu Dabbab - grubaski sie przemiszczają i bywają to tu, to tam.
          • jagusia1906 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 14:26
            Mój mąż to "nuras" ale mam nadzieję, że mnie gdzies ze sobą zabiorą na jakąś fajną wycieczkę i może tam mojego ukochanego zwierzaczka spotkam.... Narazie mam twardo w planach poranne wstawanie bo słyszałam że on lubi rano w zatoce pobaraszkować. No a w zeszłym roku spotkali go ludzie od nas z hotelu przy Dolphine House- nas niestety Junior trochę wystawił do wiatru (podobno zabrakło miejsc), ale w tym już się nie damy. Jeszcze dziś piszemy maila do Avalona żeby nas już wpisali na listę uczestników wycieczki.
            • miriam_73 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 15:38
              Jagusia, Avalon teraz hula na Dolphin House 2 dni z rzędu - w środy i czwartki, a ponadto "Obłozenie" jest niższe niż rok temu. Jak byłam z nimi w czerwcu to było w obu tych dniach bardzo kameralnie, zarówno jesli chodzi o samą łódkę Avalona (ca 10 nurkujących na 3 przewodników), jak i liczbe łodzi na rafie (2/3). A diugoń się włóczy - ludzie z Avalona widują go, więc na pewno jest w okolicy, kwestia szczęścia, żeby go trafic w danej, konkretnej zatoce. Good luck!
              Pozdrów Juniora ode mnie i całą resztę ferajny.

              PS. Radzę na "wszelki wypadek" jeszcze też zadzwonić. Czasem dziwne rzeczy się dzieją z mailami, smsy też często nie przechodzą.
    • miriam_73 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 08.08.11, 09:18
      Podobała Ci się Sataya? Fajna miejscówka :)

      PS. Ostatnio zostałam zganiona przez jednego z forumowiczów, gdy wyraziłam opinie, że rafa w Abu Dabbabie jest w złym stanie. Jak widać, ci którzy tam wracają nie po raz pierwszy, mają podobne odczucia. Przykro to oglądać, prawda?
    • monik-1971 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 09.08.11, 21:02
      Bardzo ładne zdjęcia ,czym robione i jakim programem obrabiane zdjęcia
      • ferdynand_007 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 10.08.11, 06:10
        Czy te zdjecia robił Twój Master Dominator?
    • gajenka Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 10.08.11, 10:59
      Jesteśmy teraz w Darłówku – kilka dni dla naszej labradorki – która tak jak my kocha wodę i morze :) :) :)

      Miriam – mam wrażenie, że jestem osóbką, która twardo stąpa po ziemi i bardzo rzadko płacze – gdy zobaczyłam rafę północną Abu Dabbab – początkowo nie wierzyłam, potem miałam nadzieję, ze to chwilowe (w czerwcu przez kilka dni była widoczność masakryczna) a w końcu poryczałam się – zniszczona, martwa rafa – nie do uratowania i naprawienia

      Mimo wszystko jednak uważam, że zatoka Abu Dabbab jest zatoka magiczna, piękną, o niepowtarzalnym uroku – dla nas będzie zawsze wyjątkową – i rozumiem osoby, które będąc tam pierwszy raz- pomimo tego co się stało, są pod głębokim wrażeniem jej piękna i chcą tam wrócić.

      Ferdynandzie :) :) :) - bardzo spodobała mi się nowa ksywka dla Mojego Admina - :) :) :) (chociaż Admin wzięło się od całkowitej opieki nad naszymi komputerami i systemami operacyjnymi – bo ja w tym temacie nie daję sobie zupełnie rady) - rzeczywiście znacząca większość zdjęć jest Jego dziełem.

      Moniko – popołudniu będę wiedziała wszystko o naszych zdjęciach :) - na pewno napiszę ;)

      Pozdrawiam z mocno wietrznego Darłówka :) :) :)
      • miriam_73 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 10.08.11, 11:52
        Wiem :((( Też byłam w czerwcu (od 18 do 25) i wizura była bardzo nieszczególna. Biorąc pod uwagę ilość zalegającego mułu po powodzi to sie nie dziwię, to paskudztwo jest blekkie i łatwo sie podnosi przy nawet niewielkim falowaniu. A dosyć mocno wiało (zresztą na satayi i Abu Galawa w 1 tyg. czerwca też nas wybujało bardzo mocno ;-), ale warto było, piękne rafy. Jeszcze polecam Shaab Mansur, też cudny.

        Ja rozmawiałam o tej powodzi z jednym z "miejscowych", współszefem bazy z którą nurkowałam - on mówi że ta fala powodziowa po gradobiciu poszła impetem właśnie głownie po tamtej ścianie, stąd taka różnica w skali zniszczeń w porównaniu z płd. Głębiej, przy dnie na 15-20 m jest zdecydowanie lepiej, najgorzej jest tu blisko powierzchni.

        Zdjęcia piękne. Ja swoich ciągle nie mam czqasu obrobić do końca ;-)
    • taki_jeden001 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 10.08.11, 23:18
      Dziękuję, bardzo cieszę się, że zdjęcia się podobają :-) robiliśmy je Canonem G11 z lampą Sea&Sea YS-01. Dużo czasu zabrało wybranie optymalnego dla nas zestawu podwodnego. Z jednej strony – chęć rozwoju naszej pasji, która każe wybrać jak najlepszy sprzęt, z drugiej strony rozsądek (w sumie nie jesteśmy tam częściej niż trzy razy w roku) Nie zamienilibyśmy tego zestawu na żaden inny.
      Balans bieli poprawiony w Photoshopie.

      Pozdrawiam :-)
    • gajenka Re: Sataya - wspomnień czas :) 11.08.11, 11:36
      W ubiegłym roku, po którymś śniadaniu, bardzo długo zabawiał nas rozmową pewien szacowny Niemiec- cokolwiek nie robiliśmy i nie mówiliśmy, ni jak nie można było skończyć jego monologu –po pewnym czasie, siedzenia krzeseł całe były w igłach – bo przecież rafa czeka – a on gadał i gadał i gadał.
      Dzięki jednak tej rozmowie wybraliśmy się na dwudniowy rejs do Domu Delfinów czyli Witaj Sataya :) :)
      Po około dwugodzinnej podróży busikiem w międzynarodowym towarzystwie (Niemcy, Belgowie, Francuzi) dotarliśmy do portu w Hamacie, a stamtąd nasz statek MS Patryot ruszył w kierunku Satai – sternik, tak zręcznie prowadził statek, że wszystkie wzniesienia fal były nasze – wskutek czego, po krótkim czasie poszły dla co wrażliwszych leki p/wymiotne w ruch–dla pozostałych - zabawa przednia.
      Generalnie cały czas na statku panowała atmosfera radości, śmiechu i ciągłego żartu.
      Po około dwóch godzinach dobiliśmy do celu.
      I tu zostaliśmy pouczeni – jak zachowywać się, gdy spotkamy stado delfinów, by móc jak najdłużej cieszyć się ich towarzystwem.
      Podzielono nas na trzy grupy tzn. nurków, snurków i tych co chcieli widzieć delfiny „suchą nogą” z poziomu zodiaka.
      Ruszamy… wszyscy rozglądają się wokół by choć z daleka kawałek płetwy delfiniej zobaczyć – i nagle ktoś krzyczy są!!!
      Nie wiem jak szybko znalazłam się w wodzie- szukam Admina – i widzę jego nietęgą minę – cały czas płyniemy bardzo szybko – kątem maski patrzę co mu jest , dlaczego podtrzymuje wnętrzem dłoni rurkę – i już wiem jego rurka nie ma „korka”, czyli brakuje mu fragmentu rurki – jak się potem okazało rzeczony korek odkręcił mu się jeszcze w plecaku i tam pozostał, a Admin tego nie zauważył. Dzięki przezorności naszych opiekunów zapasowa rurka była w zodiaku i przy następnym „zrzucie” Admin miał już całą rurkę :)
      Dopłynęliśmy do delfinów i zgodną gromadą płynęliśmy w kierunku przez nie oznaczonym – robiły piękne łuki i zakręty – mamy opiekowały się małymi – nasza radość i wielkie szczęście – i nagle ustawiły się w określony szyk i popłynęły, oddalając się od nas w błyskawicznym tempie
      W sumie pływaliśmy w ciągu tych dwóch dni z pięcioma stadami delfinów
      - i zawsze scenariusz był ten sam – nagły ich zwrot, ustalony szyk i pa pa :)
      Wracając jednak do początku – po safari w poszukiwaniu delfinów pora wrócić na statek, gdzie czekał na nas zasłużony posiłek – i znów ten zupełny luz – jedzonko pyszne, każdy jadł gdzie chciał – albo w saloniku, albo na pokładzie słonecznym, albo na samej górze, tam gdzie stanowisko sternika – my wybraliśmy wersję ostatnią – piękne popołudnie, słoneczko grzeje, cichutko faluje morze – my pełni wrażeń po spałaszowanym jedzonku wyciągnęliśmy się na leżących tam materacach- odpoczynek, myślimy:)
      A tu nic z tego rozlega się dzwonek – czas na snurkowanie- tym razem rafa .
      Prawdę powiedziawszy niewiele z tego snurkowania pamiętam – wiem, że spotkaliśmy murenę i że wróciliśmy tuż przed zachodem słońca.
      Kolacja i sen – nikt z nas – a było nas około 18 osób nie spał w kajucie, które z wielką pieczołowitością sobie wybieraliśmy – każdy z poduszką i kołdrą szukał miejsca na pokładzie, by usnąć w otoczeniu gwiazd – i tu nasz materac na górnym pokładzie okazał się jednym z najlepszych miejsc – gwiazdy otaczały nas dookoła świecąc jasno, bardzo jasno.
      Pobudka nie była potrzebna – obudziły nas pierwsze promienie słońca (koło 4.30)
      - szybka kawa i już siedzimy na zodiaku – płyniemy w inne miejsce by podziwiać inny fragment rafy – rafa tu piękna i ciekawa.
      Meduz całe wielkie stada pływa wokół nas, a między meduzami nagle ukazał się ogromny napoleon , nawet dwa napoleny – drugi znacznie mniejszy.
      Duży pływał koło nas i ciekawie się nam przyglądał, a jego spojrzenie mówiło jedno – „daj , no daj” :)... i jak tu nie dać.....
      Po śniadaniu kolejne safari w poszukiwaniu delfinów(a jakże były, były, był i żółw, i kolejny napoleon) i powrót…
      Smutno, że koniec, smutno wracać..a tu nagle wiadomość..po drodze zatrzymujemy się na Abu Galawa… cdn :)

      Fotorelacja: naszewycieczki.com/marsaalam/sataya.htm
      • zuzacat pytano o snurki w abu dabbab 13.08.11, 09:50
        Czy gdzie w okolicy np. na piechote można iść posnurkować gdzie rafa jest jeszcze nie zniszczona ??? zdala od ludzi ?... ale bez prądów. i wielich fal ?
        Jade teraz 27 sierpnia i mam nadzieje na codzienne snurowanie, ale oprócz tej zatoki chetnie bym sie jeszcze gdzies wybrała.
        Z góry dziekuje
    • gajenka Re: Abu Galawa - wspomnień czas:) 15.08.11, 23:18
      Abu Galawa
      Moim zdaniem piękna :) Na pewno jest w pierwszej trójce najpiękniejszych raf jakie widziałam.
      Wskakujemy do wody prosto ze statku - przepływamy przez piękne ogrody, przesmyki, bardzo wąziutkie korytarze mijając po prawej i po lewej stronie ściany koralowe, a zupełnie pod nami ogrody - piękne, zachwycające kolorami i formami.
      Tu też bardzo silne prądy i ogromne fale powodowały, że toczyłam zawziętą walkę o "życie i przetrwanie" :) :) :)
      Przepłynęliśmy ogromny kawał drogi - praktycznie opłynęliśmy całą Abu Galawa :):):) w czasie około 1,5 do 2 godzin - i tu wielkie uznanie dla naszych opiekunów - co pewien czas pojawiał się niedaleko nas zodiak i padało pytanie - czy mamy siły i ochotę płynąć dalej - nikt się nie poddał i cała nasza ekipa zgodnie i dziarsko opłynęła te niesamowitą koralową wyspę :)

      Tutaj też po raz pierwszy w życiu widzieliśmy zatopiony wrak - cały pokryty koralami, Admin dał nura do wnętrza wraku, a ja z góry dokładnie sobie obejrzałam, żeby zapamiętać - na długo zapamiętać :). Myślę, że jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie snurek ma możliwość dokładnego obejrzenia korali rosnących na szczątkach zatopionego wraku - a może się mylę?
      Na statku wielkie poruszenie - wszyscy jeden przez drugiego opowiadają, śmieją się, a ci którym jeszcze siły i werwa zostały przepychają się wrzucając do rozzłoconej słonecznymi odblaskami niebiańskiej wody - jest jak w bajce :)

      Powoli nasz statek odpływa - robi się cicho, każdy zostaje ze swoimi myślami, wspomnieniami, przeżyciami, nikt nie strzela już fotek, każdy gdzieś tam siedzi lub leży.
      A my jak zwykle na górnym pokładzie siedzimy na burcie, patrzę na moich współtowarzyszy przygody, widzę i czuję - bohaterowie są zmęczeni :) - a właściwie wycieńczeni :) - ale wszyscy dokładnie wszyscy - bardzo szczęśliwi
      Później - zostaje wymiana adresów mailowych - coby zdjęcia sobie przesłać i filmiki, by powspominać ten niezwykły czas.
      Busik podjeżdża do Soly Mara - jesteśmy u siebie :):):)
      A za dwa dni Sharm el Luli i Gabel Rosas... cdn.

      Fotorelacja: naszewycieczki.com/marsaalam/abugalawa.htm

      Miriam - pytałaś jak mi się podobała Sataya i Abu Galawa - każdemu polecam - było tu wszystko o czym snurek może tylko marzyć - ja mam nadzieję, że tu wrócimy - i to niedługo :)
      Mam również nadzieję, że Ty z poziomu innego - czyli nurkowania - uważasz podobnie :)

      Pozdrawiam :):):)



      • miriam_73 Re: Abu Galawa - wspomnień czas:) 17.08.11, 10:35
        Dokładnie tak :) Ja zresztą marzyłam o wyjeździe do Hamaty z "zamiarem nurkowym" juz od 2 lat, ale najpierw w polskich biurach nie było ofert na ten rejon, potem pojawiło sie tylko Lahami Bay po zbójeckiej cenie, a potem jak w końcu Alfa dała dobrą cenę na Wadi Lahmi Azur to się zrobiła rewolucja. W końcu byłam w czerwcu i rafy uważam za bajeczne. Do Abu Galawy i Satayi dodałabym jeszcze Sha'ab Claudio i Sha'ab Mansur.
        Z lokalnych hoteli w Hamacie jest wygodniej, bo wtedy 10 min busem do mariny i siup na morze :)))
    • gajenka Re: Sharm El Luli / Gabel Rosas - wspomnień czas:) 21.08.11, 23:59
      SHARM EL LULI / GABEL ROSAS

      Będąc jeszcze w Polsce szukałam wiadomości o tamtejszej rafie , oglądałam zdjęcia - w znaczącej
      wielkości jednak, były to sweetfocie uśmiechniętych i opalonych Włochów i Włoszek :)

      Ceny taksówek okazały się sporo wyższe niż w poprzednich latach – po negocjacjach (w pewnym
      momencie wydawało mi się, ze mamy już telefony do wszystkich driverów w okolicach Marsa) –
      skoro świt wyruszamy w drogę w kierunku Hamaty. Celem naszej wyprawy jest położona ,mniej
      więcej w połowie odległości między Brayka Bay, a Hamatą plaża zwana Sharm El Luli.

      Po dobrej godzinie jazdy naszą wynajętą taksówką – jesteśmy na miejscu :)

      Plaża piękna, piaseczek biały, drobny niczym pył, kolor morza to błękitno – lazurowo- granatowy
      zawrót głowy –taki fotoshop, którym bawi się matka natura – czuję się jak w folderze reklamującym
      wyjazdy w dalekie podróże, w miejsca, które rajem nazywają :)

      Nie jesteśmy tutaj sami – obok nas niewielka grupa Włochów – leniwie zażywająca słonecznych
      kąpieli.

      Maska, rurka, płetwy i w drogę…

      Pierwsze wrażenie – krystalicznie przejrzysta woda, nie umiem opisać tego odczucia- znów czuję się
      jak w reklamie – tym razem wody niegazowanej prosto z górskich źródeł :)

      Rafa piękna, zróżnicowana i jak zwykle w Marsa bywa żywa, piękna, tętniąca życiem. Zapamiętałam
      jedno miejsce – wg mnie niezwykle urokliwe – w otoczeniu niebiesko – turkusowych z jednej strony,
      a z drugiej żółto – fioletowych korali, ukryte miasteczko anemonów – malutkie żółto – biało- czarne
      rybki, falujące polipy, a wokół tęczowe kolory :)

      Spotykamy dwa nieduże napoleony , piękną, ogromną puferkę schowaną między koralami.

      Sharm El Luli to miejsce dla każdego – piękna, pusta plaża (bez leżaków i parasoli), rafa dostępna
      nawet dla tych, co boją się wody i nie są skorzy do pływania. Miejsce pełne romantyzmu i bezpiecznej
      zabawy malutkich dzieciaszków, a i dla tych co lubią odkrywać nie do końca poznane :)

      W drodze powrotnej odwiedzamy jeszcze Gabel Rossas – nasza taksówka podjeżdża od strony
      północnej zatoki – i tu nasze zdziwienie – dopada nas obsługa hotelu i musimy zapłacić za możliwość
      wejścia do wody ( nie pamiętam czy było 5 $ od osoby, czy za naszą dwójkę :))

      Przed planowanym wyjazdem w lutym ( który się nie odbył z wiadomych przyczyn), pytałam się o tę
      zatoczkę na forum –i również naszym zdaniem – warto ją jedynie odwiedzić dla wspaniałej sałaty tuż
      przy wyjściu z zatoki :).

      fotorelacja: naszewycieczki.com/marsaalam/luli.htm

      Niedługo znowu wracamy do Marsa Alam – w planach mamy po raz kolejny odwiedzić Asalayę i Eglę,

      marzeniem jest Sataya :)

      Myślimy również o nowych miejscach – Miriam – czy te rafy, o których piszesz są dostępne dla
      snurków?

      Jest taki fragment wybrzeża Wadi Gimal – teren parku narodowego (wydaje nam się, że Sharm e
      Luli jest jego częścią) – czy w tym pasie wybrzeża są jeszcze gdzieś miejsca „snurkowe” dostępne z
      brzegu?
      • miriam_73 Re: Sharm El Luli / Gabel Rosas - wspomnień czas: 22.08.11, 10:30
        Rafy, o których piszę, są dostępne także dla snurków, pod warunkiem wszakże że nie ma dużej fali, bo wtedy się nie da. Codziennie mieliśmy na łodzi nie tylko nurków, ale także snorklerów - jakoś codziennie sobie radzili ;-))))

        Akurat Gebel Rosas nie tylko dla sałaty ja bardzo polecam :)))) ale (i) nurkom, którzy "nie kurzą" za sobą; (ii) w bardzo małym gronie, żeby sobie dobrze pobuszować w zakamarkach na południowej ściance.
        • miriam_73 Re: Sharm El Luli / Gabel Rosas - wspomnień czas: 22.08.11, 10:37
          Na powierzchni Claudia wygląda tak:
          www.panoramio.com/photo/19635063
          z Shaab Mansur (maksur) jest tak, że to trochę przypomina Elphinestone, tyle, że większe, wszystko zależy odwiatru i fali oraz tego, czy się jakieś duże zębacze nie włóczą w pobliżu ;-)
    • gajenka Pozdrowienia :-) 03.09.11, 21:37
      i znów płyniemy ciepłą wodą
      turkusem fal...

      pozdrawiamy serdecznie z Marsa Alam
      w planach - Marsa Asalaya, Marsa Egla, kolejny raz Sataya :-)
      i jeszcze myślimy :-)

      --
      naszewycieczki.com/
      • unipax Re: Pozdrowienia :-) 24.10.11, 20:19
        Witam, czy moglibyście doradzić nam (na I poł.listopada tego roku) miejsce (jaką zatokę ze względu na żywą i nie bardzo zniszczoną rafę oraz możliwość zobaczenia wielu wodnych stworzeń) oraz hotel, gdzie niedaleko już z brzegu można posnurkować wzdłuż rafy, ewentualnie z pomostu, bez maszerowania płycizną kilkaset metrów? Mamy tylko parę dni, podczas poprzednich pobytów byliśmy już na ciekawych wycieczkach ze snoorkelingiem, teraz pragnęlibyśmy oglądać rafy raczej stacjonarnie. Pływamy dość dobrze, ale zbyt silnych prądów wolelibyśmy uniknąć...
    • kedzi1 Re: Abu Dabbab, Sataya, Abu Galawa..- wspomnień c 09.05.12, 16:34
      Witam, fantastyczne wykonala Pani zdjecia zatoki Abu Dabbab tez sie tam wybieram z dziewczyna jakiego Pani uzywala Aparaciku lustrzanki??? Tez chce zakupic tylko nie wiem jaki:(
      Cudowne sa tez zdjecia z Kenii tez mam zamiar sie wybrac na przelomie grydnia/stycznia:)
      Prosze o kontakt z gory dziekuje pozdrawiam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka