Gość: Sunflower
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.08.04, 10:45
W sobote wrócilismy z Hurghady. Lecielismy z biurem Sun&Fun. Początkowo
obralismy sobie za nasz cel hotel Sultan Beach. Na lotnisku w Polsce
dostalismy vouchery na ten wlasnie hotel...jednak tuz po przylocie do hrg. na
lotnisku zostalismy poinformowani ze nie ma miejsc i ze nas przenoszą do
Magawish. Niezle sie wkurzylismy, bo ten hotel odrzucilismy na początku, gdyz
sa tam same bungalowy...no ale rezydentka nas zapewniła że warunki sa
nieporównywalnie lepsze niz w sultanie wiec zostalismy... Trafily nam sie
(grupie ok 10 os z Polski) bungalowy na samym koncu terenu hotelu...a
magawish ma meeega wielki teren... do domku z jadalni szło sie jakies 15
minut w skwarze...pierwsze kilka dni sie gubilismy w drodze do domku:/ Domki
na szarym koncu nie sa jeszcze po remoncie, brodzik byl tak obskubany ze
nawet w klapkach balam sie ze sie skalecze, pokoje raczej marne (ale w
sun&fun ten hotel jest drozszy o 100 PLN). "Na szczescie" którejs z
pierwszych nocy ktos staral sie wejsc o 4 w nocy nam do domku-jakis arab-
pewnie dlatego ze nie mielismy swiatla na ganku i mysleli ze nikogo nie ma w
domku. ja wpadłam w panike, i juz nastepnego dnia zmienili nam domki.
Oczywiscie dzien w dzien od przyjazdu trulismy rezydentke ze chcemy do Sultan
Beach-napisalismy skarge i rezydentka wyslala faxem do biura na ul. trojdena.
ale nawet nasi warszawscy pomocnicy nic nie wskórali. Rezydentka sciemniala
ze nie ma potwierdzenia z biura, a w biurze sciemniali ze to rezydentka ma
sie tym zająć. niestety w umowie byla mowa o mozliwosci zmiany hotelu wiec za
bardzo pluć sie nie moglismy... Ale na rezydentke skarga pojsc musi- niezle
nam oczy mydliła- powiedziała w jakich jest godzinach w hotelu i
poinformowala ze s&f nie ma niestety swojej tablicy w tym hotelu. Wysłalismy
do Pani Gosi (rezyd.) smsa z pytaniem co ze zmianą hotelu-najpierw odpisała
ze jeszcze nic nie wie-i nic wiecej...wiec postanowilismy jak zawsze sie z
nią spotkac o 17. wyslalismy jej jeszze rano smsa okolo 9 ze czekamy na
odpowiedz- bo tego dnia ewentualnie powiedziała że mamy sie przenosic do
Sultana- a tu nic- napisalismy ze chcemy odp bo nie wiemy czy mamy sie
pakowac czy nie---i bez odpowiedzi z jej strony-jak sie okazalo ona zmienila
sobie godziny urzędowania w naszym hotelu i nawet tablica info. sie pojawiła.
no i okazalo sie ze "kochana" gosia byla w naszym hotelu o 12 w poludnie i
nie raczyla nam nawet napisac "czekam na was w holu-przyjdzcie porozmawiamy"
czy cos w tym stylu. strasznie sie wkurzylismy na ni. a hotelu oczywiscie nam
nie zmienili. postanowilismy sprawdzic jak w rzeczywisytosci wygląda sultan-
ale maskara z plażą w tamtym hotelu- normalnie mikroskopijna- za to pokoje
duuuużo lepsze. oczywiscie po zamianie domków w magawish dostaly nam sie
lepsze- executive suits zaraz przy plazy. a plaza w magawish jak marzenie-
chyba z kilometr długosci i miejscami z 20 m szerokosci-jak nie wiecej. wiec
plaza robila wrazenie- nie bylo walki o leżaki:) basen tez fajny. najgorsze
bylo zarcie- po tygodniu mialam dosyc...blee. Co do wycieczek-z sun&fun
wykupilismy wycieczke do Luxoru-bo rezydentka nas zapewnila ze jak wykupimy z
miasta to bedzie taniej ale bez ubezpieczenia- i zaczela nas straszyc
opowiesciami z sonia travel-jak to babke na pustyni z otwartym zlamaniem
zostawila. no wiec pojechalismy z sunfun do luxoru- tam przewodniczka taka
sobie- opowiadala tylko wtedy gdy trzeba bylo i bez wiekszego
zainteresowania. na dodatek mnie wkurzyla- bo jak kupowalam w autokarze picie
to kierowca nie mial wydac i powiedzial ze jak wrocimy ze swiątyni to mi
odda. zgodzilam sie. jak wrocilam i mowie mu ze chce kase a ten na to ze mi
oddal- zaczelam sie z nim klocic i mowie tej przewodniczce że on ma mi kase
oddac- a ona tylko po angielsku że "ta Pani mowi że nie oddal jej Pan
pieniedzy" ...oczywiscie nie odnioslo to skutku-tylko sie dowiedzialam że
kierowca n ie ma narazie drobnych- że pozniej- powiedzialam ze teraz jest
pozniej i ma dac kase...a ten nic- dopiero jak podszedł mój facet i zapytal
co jest nie tak i zrobil wscieklą mine- kierowcy nagle sie znalazly pieniądze-
wiec nawet na tą babe liczyc nie bylo mozna... Do Kairu pojechalismy z biura
Orbit Tours- poleeecaaaam. ceny o 50% tansze (BIURO MIESCI SIE W DOWNTOWN
NAPRZECIW SULTAN BEACH)bardzo mila obsluga, przewodniczka- Polko - Egipcjanka
bardzo ciekawie opowiadała:)tylko najgorsze to ze te 8 h w
autokarze...ehhh.no ale zawsze mozna za okolo 200$ poleciec da kairu
samolotem ;) autokar byl w porzadku tylko za plecami usiadla jakas czeska
panna która mnie w siedzenie kopala i ogollnie jej facio cos sie pluł i z
tego prawie bijatyka nie powstała:)))bylo smiesznie, a tak ich nastraszylismy
że czekali az wysiadziemy z autokary bo sie chyba o swoje rzeczy bali:D aha.
co ważne. jak chcecie kupic cos w wolnocłowym- to w downtown jest duty free
shop- ale mozna do niego pojsc tylko 48 h po i przed wylotem z biletem i
paszportem- warto odwiedzic choc i tak marnie zaopatrzony- ale w hurghadzie
na lotnisku sa tylko 2 takie sklepy- jeszcze gorzej zaopatrzone- jak ktos
chce perfumy- to lepiej w Polscje kupic na wolnołówce przed wylotem-
poważnie. oprócz tego w hrg. na lotnisku takie same sklepy co na miescie z
pamiątkami:)
Podsumowując- polecam hotel, troche sie przejechalismy na Sun&Fun- a
wlasciwie na ich podejsciu do klienta- bo ze hotel nam zmienią i tak nie
wierzyliśmy:)
Jak są jakies pytania- pytajcie:)
Pozdrawiam
Aga