amat1
27.12.05, 20:07
Już kiedyś był podobny wątek chyba "piotra", ale mimo wszystko zacytuję i ten ku przestrodze;)
Byłem w tym roku w Egipcie i posłuchajcie:
- makabra bo strasznie gorąco, upał, upał i jeszcze raz upał - nikt w biurze o tym nie powiedział,
- na niebie zero chmur, tylko upał - rezydentka robiła tylko głupie miny,
- deszcz nie padał nawet przez chwilę przez całe dwa tygodnie, coś przecież strasznego - dzwoniłem do biura w Polsce - odłożyli telefon,
- w lokalnej telewizji nie podawali prognozy pogody, nie wiadomo było jaka jutro będzie pogoda i jak się ubrać, na szczęście mieliśmy w hotelowej kablówce 4 polskie programy i oglądaliśmy sobie nasze prognozy pogody,
- woda w morzu za ciepła - nie wiem jak inni się w tym kąpali - w katalogu biura nie było o tym wzmianki - brak profesjonalizmu z ich strony.
- na rafie za dużo ryb - przeszkadzają w pływaniu, a mówili w biurze że rafa jest fajna - chyba sprzedawca nie był w Egipcie - matoł,
- wszędzie tylko pustynia i piasek - czy oni naprawdę nie mogą zasiać tam czegoś?
- wokół tylko sami arabowie - jak to możliwe, kto ich tam wpuścił? - zadzwonię chyba do Polskiej Izby Turystyki,
- słońce za póżno wschodzi i za wcześnie zachodzi - np dzisiaj, u nas wschód 05:37 tam 06:28, u nas zachód 19:37 tam 19:25 (uwzględniłem oczywiście róźnicę czasu), biura podróży kradną więc nam czas odpoczynku - do sądu z nimi,
- klima w pokoju chłodziła i było wiecznie zimno - rezydentka nie chciała przyjść i zobaczyć, nie zgłosiła tego też w recepcji,
- jedzenie do kitu - dawali za małe talerze i nie można było wszystkiego nałożyć - Niemcy z tego co zauważyłem mieli większe talerze - to skandal - rezydentka nic o tym nie wiedziała - powinni ją zmienić,
- pozatym jedzenie monotonne - codziennie tylko śniadanie z daniami śniadaniowymi i obiadokolacja z daniami obiadokolacyjnymi i tak w kółko - nikt z dyrekcji hotelu nie chciał ze mną o tym rozmawiać, do rezydentki nawet nie chodziłem,
- piramidy stare i rozpadające się, nie restaurowana od wieków - przewodniczka miała chyba lekki nie polski akcent i ciągle mówiła tylko o Egipcie,
- Sfinks miał trochę za długie łapy - przewodniczka mówiła że tak ma być - a co ja głupi jestem żeby mi takie kity wciskać za te pieniądze które zapłaciłem za wyjazd,
- dobrze że mi bagaży w samolocie nie zgubili, bo dopiero bym tą głupią rezydentkę zjechał,
- wieczorem czyścili basen hotelowy i tak pluskali, że nie dało się spać - nawet nagrałem to na komurę żeby w polsce puścić w biurze, ale chyba się coś skasowało bo nie było słychać,
- rezydentka, jak odlatywaśmy nie odprowadziła nas do samolotu i ja miałem kłopoty z umieszczeniem bagażu podręcznego na półce - ale co można od takiej rezydentki wymagać,
- samolot do dupy bo nie wszyscy siedzieli przy oknie - nie wiem jak to biuro stara się o te czartery - ale ja tego tak nie zostawię,
- zresztą myślę, że za 1100,00 zł od osoby za 2 tygodnie to biznes class nie byłby przesadą - Niemcy z Neckermanna na pewno nie mają tak ciasno w samolocie - ale to wszystko przez Polskie biuro - nie dbaja o klienta,
Na szczęście - i to mnie pociesza - z tego co czytam na forum, to wszyscy mieli tak zchrzanione wakacje jak ja. Robi mi się lżej na duszy i rażniej, jak czytam, że wszyskim coś się nie udało - to jest budujące. Bo gdyby ktoś miał fajny wyjazd do Egiptu to by mnie krew zalała. Jedno jest pewne nigdy więcej na wczasy - czy to w domu jest żle.
Polak-turysta z krwii i kości.