Dodaj do ulubionych

Egipt smieszne przygody.

21.06.07, 07:59
Opisujcie swoje smieszne lub ciekawe przygody jakie wam sie przydarzyły w
Egipcie.
Ja np chcialem kupic wode pod piramidami i wszedlem do sklepiku kupilem i
chcialem gdzies wyrzucic pusta butelke wiec spytalem gdzie jest kosz.
Sprzedawca zaproponowal ze wezmie pusta butelke wiec sie zgodzilem. Jak
wyszedlem ze sklepu sprzedawca najnormalniej w swiecie wyrzucil butelke na
ulice przed sklepem!!!!


Pozdrawiam
Michal
www.wypady.pl
Obserwuj wątek
    • platynka.iw Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 08:14
      hmm.... a mialy byc smieszne historie. Ta jakos mnie nie rozsmieszyla-ale moze
      jestem za bardzo wrogo nastawiona do Arabow? I w dodatku jestem typek co pol
      miasta bedzie nosil papierek po gumie by kosz w koncu znalezc. Dlatego ta
      historia mnie srednio ubawila.

      Ale brawo za ciekawy pomysl i zalozenie watku. Chetnie poczytam kolejne :-)

      Pozdrawiam zalozyciela, IWcia
      • mariuszgr Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 08:40
        Dalas sie wkrecic...
        • derduch Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 08:47
          Oj dała, dała, my też podnosząc ten wątek.
          • platynka.iw Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 09:45
            Ale jak to wkrecic?

            Bosz... przez ta cholerna sesje juz nic nie kontaktuje... dajcie mi jeszcze 2
            tygodnie a wroce do formy!

            Buziaczki, Iw
          • kiper.sc Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 22:23
            Chyba Roman kiedyś rzeczywiście śpiewał w chórze!!!
            • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. 27.07.07, 10:29
              podbijam :))
          • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 28.08.07, 09:22
            smiesznie by było gdyby ktos cos napisal smiesznego a tak to kicha.
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody - "wibrator" 21.06.07, 16:01
        Ten sam przeodnik o którym pisałem przy okazji "jedzenia wieprzowinki"
        opowiadał, że wielbłądy są nazywane "damskimi wibratorami". Chodziło o
        specyficzny "miękki" chód wielbłądów i ocieranie się pewnych części ciała...
        Uznałem, że po prostu "zalewa"... Do czasu...
        Zaczołem się uważniej przyglądać dziewczynom wracającym z przejażdzki...

        Niesamowite! Usta rozchylone, rumieńce, przymkniete oczy, "omdlały wygląd" który
        znakomicie znamy z sytuacji męsko- damskich...
        • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody - "wibrator" 21.06.07, 16:26
          Teraz już wiecie dlaczego:
          "Jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby!!!" to oczywiście wersja "hard".
          W wersji "soft" jest "wielbłądzika daj mi luby".

          Z pozdrowieniami dla pięknych Pań..

          • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody - "wibrator" Popr. 25.06.07, 15:55

            Teraz już wiecie, dlaczego:
            "Jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby!!!" To oczywiście wersja "hard".
            W wersji "soft" jest "wielbłądzika daj mi luby".

            Z pozdrowieniami dla pięknych Pań..
        • sharmdiver Re: Egipt smieszne przyg.- "wibrator" Popr. 25.06.07, 15:55
          Ten sam przewodnik, o którym pisałem przy okazji "jedzenia wieprzowinki"
          opowiadał, że wielbłądy są nazywane "damskimi wibratorami". Chodziło o
          specyficzny "miękki" chód wielbłądów i ocieranie się pewnych części ciała...
          Uznałem, że po prostu "zalewa"... Do czasu...
          Zacząłem się uważniej przyglądać dziewczynom wracającym z przejażdżki...

          Niesamowite! Usta rozchylone, rumieńce, przymknięte oczy, "omdlały wygląd”, który
          znakomicie znamy z sytuacji męsko- damskich...
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody - nurkowanie 21.06.07, 13:45
      Jesteśmy na nurkowaniu w Parku Ras Mohhamad w Sharm el Sheikh. Lipiec - TYSIĄCE
      ryb...
      Na pierwszym nurkowaniu udało mi się zaobserwować wielkiego (8-10m) rekina
      wielorybiego. Wyglądał niesamowicie - jak łódź podwodna. Byłem płytko -
      wystawiłem głowę z wody i krzyczę "Shark, shark!". Na łodzi ruch ! I tak jak
      zwykle na nurkowania ludzie się bardzo powoli ubierają w sprzęt tak tutaj to
      trwało dosłownie sekundy i wszyscy byli w wodzie... Udało im się zobaczyć to
      wspaniałe i bardzo rzadkie stworzenie.
      Przerwa pomiędzy nurkowaniami. Wszyscy "nakręceni" rekinem. Nagle na łodzi
      okrzyk "delfiny" ! Wszyscy rzucają się do burty. Rzeczywiście widać na
      powierzchni co pewien czas płetwy.. Jak się okazało były to dwie płaszczki
      -orlenie - eagle ray. Widzi się je nie często. Wszyscy wskoczyli do wody i
      popływaliśmy za nimi. Orlenie odpłyneły, wracamy do łodzi.. Nagle kolega przede
      mną pokazuje abym patrzył w dół... Patrzę nic nie widzę. Nagle z głębin pojawia
      się majestatyczny żółw. Oczywiście wszyscy płyniemy za żółwiem.... Podobnie jak
      orlenie żółw znika w głębinach... Znowu wracamy na łódź. Nagle spostrzegam
      jeszcze większego żółwia !!!! Oczywiście wszyscy zawracają i płyną za nim. I co
      się okazało? Wcześniejszy zółw zawrócił przypłynoł do drugiego i ...... żółwiki
      zaczęły się zajmować seksem.... Trochę to trwało...

      Szczęśliwi wróciliśmy na łódź. Wszyscy podekscytowani. Co za dzień!
      Tysiące ryb, rekin wielorybi, orlenie, żółwie..Coś wspaniałego !

      Ktoś zażartował "jescze tylko zobaczymy delfiny i można uznać wycieczkę za udaną".
      Nie mineło kilka minut jak słyszymy "DELFINY !!!". Patrzymy, rzeczywiście na
      horyzoncie pojawiają się co jakiś czas płetwy.. Oczywiście kapitan steruje na
      "delfiny".. Ale im bliżej podpływamy tym kapitan bardziej kręci głową... Oj to
      nie delfiny, może to SHARK? (rekin). Za chwilę: oj to nie delfiny, nie rekin
      ...Co to jest... Nagle płetwa zniknęła pod wodą, wszyscy do burt... Patrzymy...
      I... ! Obok burty statku przepływa majestatycznie kilkumetrowy miecznik !!!! To
      jego płetwę grzbietową "żagiel" widzieliśmy !!!!

      Co za dzień !!!!
      • maysarah Re: Egipt smieszne przygody - nurkowanie 21.06.07, 15:29
        Taa a świstak zawija je w te sreberka :D
        • cairo7 Re: Egipt smieszne przygody - nurkowanie 21.06.07, 15:32
          Nio i ja nie wiedziałem czy to juz się śmiać....pomijam fakty....ino gdzie
          puenta dowcipu?
          • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody - nurkowanie 23.08.07, 07:57
            Podbijam :)
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody - nurkowanie Popr 25.06.07, 16:00
        Jesteśmy na nurkowaniu w Parku Ras Mohhamad w Sharm el Sheikh. Lipiec - TYSIĄCE
        ryb...
        Na pierwszym nurkowaniu udało mi się zaobserwować wielkiego (8-10m) rekina
        wielorybiego. Wyglądał niesamowicie - jak łódź podwodna. Byłem płytko -
        wystawiłem głowę z wody i krzyczę "Shark, shark!". Na łodzi ruch! I tak jak
        zwykle na nurkowania ludzie się bardzo powoli ubierają w sprzęt tak tutaj to
        trwało dosłownie sekundy i wszyscy byli w wodzie... Udało im się zobaczyć to
        wspaniałe i bardzo rzadkie stworzenie.
        Przerwa pomiędzy nurkowaniami. Wszyscy "nakręceni" rekinem. Nagle na łodzi
        okrzyk "delfiny”! Wszyscy rzucają się do burty. Rzeczywiście widać na
        powierzchni, co pewien czas płetwy.. Jak się okazało były to dwie płaszczki
        -orlenie - eagle ray. Widzi się je nie często. Wszyscy wskoczyli do wody i
        popływaliśmy za nimi. Orlenie odpłynęły, wracamy do łodzi.. Nagle kolega przede
        mną pokazuje abym patrzył w dół... Patrzę nic nie widzę. Nagle z głębin pojawia
        się majestatyczny żółw. Oczywiście wszyscy płyniemy za żółwiem.... Podobnie jak
        orlenie żółw znika w głębinach... Znowu wracamy na łódź. Nagle spostrzegam
        jeszcze większego żółwia!!!! Oczywiście wszyscy zawracają i płyną za nim. I co
        się okazało? Wcześniejszy żółw zawrócił przypłynął do drugiego i...... żółwiki
        zaczęły się zajmować seksem.... Trochę to trwało...

        Szczęśliwi wróciliśmy na łódź. Wszyscy podekscytowani. Co za dzień!
        Tysiące ryb, rekin wielorybi, orlenie, żółwie.. Coś wspaniałego!••Ktoś
        zażartował "jeszcze tylko zobaczymy delfiny i można uznać wycieczkę za udaną".
        Nie minęło kilka minut jak słyszymy "DELFINY!!!”. Patrzymy, rzeczywiście na
        horyzoncie pojawiają się, co jakiś czas płetwy.. Oczywiście kapitan steruje na
        "delfiny".. Ale im bliżej podpływamy tym kapitan bardziej kręci głową... Oj to
        nie delfiny, może to SHARK? (Rekin). Za chwilę: oj to nie delfiny, nie rekin
        ...Co to jest?.. Nagle płetwa zniknęła pod wodą, wszyscy do burt... Patrzymy...
        I...! Obok burty statku przepływa majestatycznie kilkumetrowy miecznik!!!! To
        jego płetwę grzbietową "żagiel" widzieliśmy!!!!••Co za dzień !!!!
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 15:34
      Koledze przewodnikowi wycieczek turyści przywieźli pyszną suszoną kiełbaskę z
      Polski. Ten nie miał jej gdzie chwilowo przechować i zostawił ją u
      zaprzyjażnionego sprzedawcy w sklepie gdzie nieli lodówkę. "Załogę" sklepu
      stanowili koptowie i muzułmanie. Oczywiście poczęstował sprzedawców koptów.
      Muzułmanom nawet jej nie pokazywał bo oni świnki jeść nie mogą. Po pewnym czasie
      wraca po odbiór kiełbaski a ta się wyrażnie "skurczyła". Rozżalony pyta koptów
      dlaczego mu zjedli, przecież ich poczęstował sporymi kawałkami. Ci zaklinają się
      na wszystko, że jej nawet nie dotknęli...
      OK. Więc pyta muzułmanów czy ci jedli.... Ci mimo wielokrotnych pytań
      przysięgają też, że jej nie ruszyli..
      I wtedy kolega powiedział: Nie jedliście? To dobrze bo to było mięso ze ŚWINI !
      Jaki wrzask przerażenia się rozległ !!! Wybiegli z krzykiem ze sklepu
      jednocześnie wpychając sobie palce w gardło w wiadomym celu...


      Po dobnie było w jednym centrum nurkowym.. Z lodówki ciągle gineło jedzenie -
      nikt się nie chciał przyznać... Nie "wyparowywały" tylko wyroby z WIEPRZOWINY...
      • cairo7 Re: Egipt smieszne przygody. 21.06.07, 15:40
        Nio...weselej:)
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. Poprawione 25.06.07, 16:04
        Koledze przewodnikowi wycieczek turyści przywieźli pyszną suszoną kiełbaskę z
        Polski. Ten nie miał jej gdzie chwilowo przechować i zostawił ją u
        zaprzyjaźnionego sprzedawcy w sklepie gdzie mieli lodówkę. "Załogę" sklepu
        stanowili koptowie i muzułmanie. Oczywiście poczęstował sprzedawców koptów.
        Muzułmanom nawet jej nie pokazywał, bo oni świnki jeść nie mogą. Po pewnym czasie
        wraca po odbiór kiełbaski a ta się wyraźnie "skurczyła". Rozżalony zapytał
        koptów,•dlaczego mu zjedli, przecież ich poczęstował sporymi kawałkami. Ci
        zaklinają się
        na wszystko, że jej nawet nie dotknęli...
        OK., Więc zapytał muzułmanów czy ci jedli.... Ci mimo wielokrotnych pytań
        przysięgają też, że jej nie ruszyli..
        I wtedy kolega powiedział: Nie jedliście? To dobrze, bo to było mięso ze
        ŚWINI!•Jaki wrzask przerażenia się rozległ?!!! Wybiegli z krzykiem ze sklepu
        jednocześnie wpychając sobie palce w gardło w wiadomym celu...


        Podobnie było w jednym centrum nurkowym.. Z lodówki ciągle ginęło jedzenie -
        nikt się nie chciał przyznać... Nie "wyparowywały" tylko wyroby z WIEPRZOWINY...
        • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. Poprawione 07.08.07, 12:24
          :)) Dobre!!

          Pozdrwiam
          www.wypady.pl/forum/
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Świnia z rogami 2" 21.06.07, 18:24
      Będąc w Dahabie zaprzyjaźniłem się z arabskim kierowcą dowożącym nas nurków na
      nurkowania. Pomógł mi w wyborze knajpek, służył informacjami "co i jak"..
      Chciałem mu się odwdzięczyć ale pieniędzy nie chciał ode mnie przyjąć.
      Postanowiłem zrobić mu niespodziankę i przygotować "polskie jedzenie". Tym
      bardziej, że kilka razy zapraszał mnie na swoje egipskie jedzonko. Pierwszą
      potrawą był rosół wołowy z lanymi kluskami. Zupkę przygotowałem z egipskich
      składników kupionych w sklepie. Zupka wyszła "palce lizać". Nalałem ją na talerz
      i zaniosłem na stół Mohamedowi. Kluski przykrywały mięsko. Zaczoł jeść - widzę
      smakuje - ucieszyłem się. Wróciłem do kuchni "pichcić" dalej. Nagle słyszę
      ROZDZIERAJĄCY WRZASK Mohameda. Całe centrum się zbiegło..W pierwszej chwili
      pomyślałem, że się poparzył bardzo gorącym rosołem...
      Podbiega do mnie Mohamed i krzyczy : Coś mi dał? Co jest w tej zupie? Hmm. Mąka,
      jajka, przyprawy, warzywa, mięso.. MIĘSO !!!! JAKIE MIĘSO? Wołowe.... Aby
      skrócić... Nie uwierzył mi i poleciał do kuchni ogladać w śmietniku plastikową
      folię po egipskiej mrożonej wołowinie. Znalazł... To nie wystarczyło.. Wypytywał
      innych egipcjan czy widzieli jak z właśnie tego mięsa przygotowywałem jedzenie.
      Potwierdzili.. Dalej był nieufny...i "łypał" na mnie..

      Ale jak kiedyś w Egipcie zrobiliśmy "wigilię" i byli też zaproszeni egipcjanie
      muzułmanie nie było problemu. Powiedzieliśmy im, że te i te mięsko to to
      wieprzowina więc go nie jedli. Pozostałe polskie specjały "wciągali" aż im się
      uszy trzęsły.
      • cameltravel Re: Egipt smieszne przygody. "Świnia z rogami 2" 21.06.07, 23:22
        eeeeeeeeeeee
        mi sie podobało z wielbłądami :)
        ale nic dziwnego - toz ja camel - travel - i jeszcze baba :)

        - cairo - czyli co - jutro rybka w przystani nad jeziorkiem ??

        Ewa
        • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Świnia z rogami 2" 21.06.07, 23:32
          Zgoda Camelu. Jutro będzie o damskiej bieliźnie w Egipcie..
        • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Świnia z rogami 2" 22.06.07, 01:19
          cameltravel napisał:
          > mi sie podobało z wielbłądami :)
          > ale nic dziwnego - toz ja camel - travel - i jeszcze baba :)

          Cieszę się bardzo, że Ci się podobało.
          Bo inne dziewczyny zamilkły jakby wzieły coś w usta...
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przyg. "Świnia z rogami 2" Popr 25.06.07, 16:08
        Będąc w Dahabie zaprzyjaźniłem się z arabskim kierowcą dowożącym nas nurków na
        nurkowania. Pomógł mi w wyborze knajpek, służył informacjami, „co i jak"..
        Chciałem mu się odwdzięczyć, ale pieniędzy nie chciał ode mnie przyjąć.
        Postanowiłem zrobić mu niespodziankę i przygotować "polskie jedzenie". Tym
        bardziej, że kilka razy zapraszał mnie na swoje egipskie jedzonko. Pierwszą
        potrawą był rosół wołowy z lanymi kluskami. Zupkę przygotowałem z egipskich
        składników kupionych w sklepie. Zupka wyszła "palce lizać". Nalałem ją na talerz
        i zaniosłem na stół Mohamedowi. Kluski przykrywały mięsko. Zaczął jeść - widzę
        smakuje - ucieszyłem się. Wróciłem do kuchni "pichcić" dalej. Nagle słyszę
        ROZDZIERAJĄCY WRZASK Mohameda. Całe centrum się zbiegło.. W pierwszej chwili
        pomyślałem, że się poparzył bardzo gorącym rosołem...
        Podbiega do mnie Mohamed i krzyczy: Coś mi dał? Co jest w tej zupie? Hmm. Mąka,
        jajka, przyprawy, warzywa, mięso.. MIĘSO!!!! JAKIE MIĘSO? Wołowe.... Aby
        skrócić... Nie uwierzył mi i poleciał do kuchni oglądać w śmietniku plastikową
        folię po egipskiej mrożonej wołowinie. Znalazł... To nie wystarczyło.. Wypytywał
        innych Egipcjan czy widzieli jak z właśnie tego mięsa przygotowywałem jedzenie.
        Potwierdzili.. Dalej był nieufny... I "łypał" na mnie..

        Ale jak kiedyś w Egipcie zrobiliśmy "wigilię" i byli też zaproszeni Egipcjanie
        muzułmanie nie było problemu. Powiedzieliśmy im, że te i te mięsko to
        wieprzowina, więc go nie jedli. Pozostałe polskie specjały "wciągali" aż im się
        uszy trzęsły.
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody "Damska bielizna" 22.06.07, 00:22
      Chodząc po sklepach trafiłem na sklepik z mn. damską bielizną. Patrzę i co
      widzę? Rozwieszone majtasy w rozmiarach monstrualnych - "namiot"... Pomyślalem,
      dosyć oryginalna reklama aby przyciągnąć klientki - na pewno widać je z daleka..
      Zdziwiłem się i to bardzo jak zobaczyłem jedną z kobiet przymierzającą do siebie
      "niewymowne"...
      Oj arabki mają "na czym siedzieć"...
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przyg. "Damska bielizna" Popr 25.06.07, 16:10
        Chodząc po sklepach trafiłem na sklepik z damską bielizną. Patrzę i co
        widzę? Rozwieszone majtasy w rozmiarach monstrualnych - "namiot"... Pomyślałem,
        dosyć oryginalna reklama, aby przyciągnąć klientki - na pewno widać je z daleka..
        Zdziwiłem się i to bardzo jak zobaczyłem jedną z kobiet przymierzającą do siebie
        "niewymowne"...
        Oj arabki mają, „na czym siedzieć"...
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Shark, Shark !!) 22.06.07, 14:49
      Mieliśmy na łodzi "super nurka". Na wszystkim się "znał".. Najbardziej lubił
      opowiadać i chwalić się swoją wiedzą dotyczącą rekinów. Oczywiście nie bał się
      ich zupełnie, podawał przykłady jak to sobie z nimi wielokrotnie poradził itp.
      czym wzbudzał zachwyt pań.

      Postanowiłem mu zrobić kawał.. Pierw wspomniałem, że tu niedawno widziano
      rekiny... "Bohater" zrobił się troszkę nerwowy i zaczoł wypytywać załogi czy aby
      na pewno? E.. żartujecie...

      Poczekałem aż znajdzie się w wodzie i gdy obok przepływała duża ryba krzyknołem
      " Ratuj się! Rekin !" Skutek był taki jak na filmach rysunkowych lub na filmie
      puszczonym "do tyłu".. Nasz bohater był szybciej na łodzi niż z niej wskoczył do
      wody...
      • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. "Shark, Shark !!) 23.06.07, 14:25
        :) dobre
        ja sie kiedys nadzialem na rekina snurkujac ale takiego małego rafowego, nie
        wiedzialem ze jest mały w wodzie w oddali wygladal na duzego wiec tez szybko
        wrocilem na łódz....

        Pozdrawiam
        MK
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Shark, Shark !!) Pop 25.06.07, 16:12
        Mieliśmy na łodzi "super nurka". Na wszystkim się "znał".. Najbardziej lubił
        opowiadać i chwalić się swoją wiedzą dotyczącą rekinów. Oczywiście nie bał się
        ich zupełnie, podawał przykłady jak to sobie z nimi wielokrotnie poradził
        itp,.•czym wzbudzał zachwyt pań.

        Postanowiłem mu zrobić kawał.. Wpierw wspomniałem, że tu niedawno widziano
        rekiny... "Bohater" zrobił się troszkę nerwowy i zaczął wypytywać załogi czy aby
        na pewno? E.. Żartujecie...

        Poczekałem aż znajdzie się w wodzie i gdy obok przepływała duża ryba krzyknąłem
        " Ratuj się! Rekin!” Skutek był taki jak na filmach rysunkowych lub na filmie
        puszczonym "do tyłu".. Nasz bohater był szybciej na łodzi niż z niej wskoczył do
        wody...
        • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. "Shark, Shark !!) Po 11.07.07, 11:33
          :)))))))
    • b-b1 Re: Egipt smieszne przygody. 24.06.07, 09:48
      Po tygodniu naszego pobytu do hotelu przybyli nowi goście z Polski.
      Para małzonków od razu wybrała sie nad morze nie wymieniajac jeszcze waluty. Nad
      morzem chłopak "materacowy" widząc parę, która potwornie obładowana tobołkami
      przedziera sie przez piasek do leżaków postanowił pomóc. Doszedłszy do swoich
      wybranych leżaków turystka była tak szczęsliwa, ze w upale nie musiała dźwigac
      całego swojego wyposażenia, ze dała chłopakowi.....30 polskich
      złotych..-oczywiście przekonując go że to odpowiednik 10 dolarów.
      Chłopak ogladał osłupiały i po 10 minutach podszedł do nas , zapytał, czy to
      prawda i nieśmiało poprosił o wymiane.. Oczywiscie wymienilismy mu na
      LE(przelicznik miał w komórce), a on był tak uszczęśliwiony, ze do końca pobytu
      nie wział już od nas ani dolara za rezerwacje leżaków, rozkładał nam reczniki,
      przynosił krzesło, aby się torby nie leżały w piasku. Z tego wynika, że
      przysługa u Egipcjan równiez w cenie:))))
    • aziza_kama Re: Egipt smieszne przygody. 24.06.07, 10:38
      Zdarzyło sie to już kilka lat temu w Hurghadzie. Egipcjanin, jak to oni mają w
      zwyczaju, próbował nas oszukać i wcisnąć ciemnotę, że daliśmy mu ileś tam
      piastrów zamiast funtów. Oczywiście podnieśliśmy szum, postraszyliśmy policją i
      facet od razu zmiękł, zaczął nas przepraszać itd. No to my, chcąc
      go "zawstydzić" mówimy: "jak ci nie wstyd, jesteś muzułmaninem i chciałeś nas
      oszukać, a myśleliśmy, że muzułmanie to uczciwi ludzie"
      A gość na to: "Ale ja nie jestem muzułmaninem, ja jestem chrześcijaninem" no i
      oczywiście na dowód tego zademonstrował nam swój wytatuowany krzyż...
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody "Pershing" 24.06.07, 12:08
      Niektórzy nurkowie myślą, że im więcej sprzetu założy się na siebie tym lepiej.
      Ja odczułem to na sobie gdy jak założyłem dwa komputery nurkowe na rękę.
      Usłyszałem cichy pełen "nabożnej czci" komentarz z boku: "popatrz, ma dwa
      komputery !!! To musi być SUPER nurek..".
      Tej zasadzie (im więcej tym lepiej) hołdował jeden z instruktorów na łodzi. Brał
      za zwykle płyciutkie, nieskomplikowane nurkowania "wszystko" co miał. Dwa noże,
      komputery, kołowrotki, zapasową butlę, nożyczki, tabliczki, latarkę itp. itd.
      Dość powiedzieć, że wyglądał jak "chonka świąteczna". Ulubionym punktem programu
      w jego nurkowaniu było "tzw. strzelanie bojki. Na czym to polega? W skrócie: na
      wpuszczeniu do balonu/bojki powietrza - bojka wypływa na powierzchnię i
      zazanacza naszą pozycję pod wodą i też umożliwia nam stabilizację na określonej
      głębokości (ma doczepioną linkę). Instruktor lubił "celebrować".. Dookoła pod
      wodą gromadzili się nurkowie i obserwowali jak "mistrz choinka" "strzela" bojkę.
      Ta bojka może byc dużej pojemności: 20-30 litrów. Gdy ją wypełnimy spora siła
      wyciąga ją na powierzchnię.
      I jak sie pewnie już domyślacie co się zdarzyło? Otóż sznurek od bojki zaplątał
      się o "mistrza choinkę" i bojka szybując do góry zabrała nurka za sobą... Jak
      pisałem siła znaczna. Efekt był taki, że nurek był i w ciągu sekundy zniknoł.
      Dosłownie tak jak na filmie animowanym... Niektórzy nurkowie nie zauważyli co
      się stało i w osłupieniu rozglądali się dookoła w poszukiwaniu "mistrza". A
      "mistrzu" był już od dawna kilka ładnych metrów nad nimi na powierzchni...
      Czy ta przygoda go czegoś nauczyła? Nic a nic. Dalej zakładał "cały swoj dobytek
      " na siebie...
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody "Pershing" Popr 25.06.07, 16:16
        Niektórzy nurkowie myślą, że im więcej sprzętu założy się na siebie tym lepiej.
        Ja odczułem to na sobie, gdy jak założyłem dwa komputery nurkowe na rękę.
        Usłyszałem cichy pełen "nabożnej czci" komentarz z boku: "popatrz, ma dwa
        komputery!!! To musi być SUPER nurek..".
        Tej zasadzie (im więcej tym lepiej) hołdował jeden z instruktorów na łodzi. Brał
        za zwykle płyciutkie, nieskomplikowane nurkowania "wszystko”, co miał. Dwa noże,
        komputery, kołowrotki, zapasową butlę, nożyczki, tabliczki, latarkę itp. itd.
        Dość powiedzieć, że wyglądał jak "choinka świąteczna". Ulubionym punktem programu
        w jego nurkowaniu było "tzw. strzelanie bojki”. Na czym to polega? W skrócie: na
        wpuszczeniu do balonu/bojki powietrza - boja wypływa na powierzchnię i
        zaznacza naszą pozycję pod wodą i też umożliwia nam stabilizację na określonej
        głębokości (ma doczepioną linkę). Instruktor lubił "celebrować".. Dookoła pod
        wodą gromadzili się nurkowie i obserwowali jak "mistrz choinka" "strzela" boję.
        Ta boja może być dużej pojemności: 20-30 litrów. Gdy ją wypełnimy spora siła
        wyciąga ją na powierzchnię.
        I jak Sie pewnie już domyślacie, co się zdarzyło? Otóż sznurek od bojki zaplątał
        się o "mistrza choinkę" i boja szybując do góry zabrała nurka za sobą... Jak
        pisałem siła znaczna. Efekt był taki, że nurek był i w ciągu sekundy zniknął.
        Dosłownie tak jak na filmie animowanym... Niektórzy nurkowie nie zauważyli, co
        się stało i w osłupieniu rozglądali się dookoła w poszukiwaniu "mistrza". A
        "mistrzu" był już od dawna kilka ładnych metrów nad nimi na powierzchni...
        Czy ta przygoda go czegoś nauczyła? Nic a nic. Dalej zakładał "cały swój dobytek
        " na siebie...
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Miłe powitanie" 24.06.07, 13:25
      Tak jak pisałem uczę się arabskiego. W Egipcie jeden z arabów nauczył mnie jak
      zapewniał "bardzo miłego powitania". Sugerował abym pozdrowił tak oficera
      policji, wysokie kierownictwo firmy itp. Był bardzo życzliwy. Coś mnie tknęło i
      na próbę zaczołem tak "pozdrawiać" jego... Arab się wściekł !!! Jak możesz się
      tak do mnie odzywać !!!
      Jak się już domyśliliście to czego nauczył mnie mój arabski "przyjaciel" miłym
      powitaniem nie było.
      A jak by to się mogło skończyć dla mnie gdybym mu uwierzył?

      To taka historia śmieszno - nie śmieszna...
      • grafix2 Re: Egipt smieszne przygody. "Miłe powitanie" 25.06.07, 00:51
        Może nie śmieszne ale sprawiło mi przyjemność. Sklepik pod hotelem, ceny na
        towarach po arabsku. Przygotowana z internetu miałam ściągę cyferek. Trzeba
        było widzieć minę araba za kasą gdy zobaczył co mam w ręce. Pełen podziw, nie
        złość a podziw. Do końca pobytu płaciłam uczciwe ceny, porównałam z innymi
        wczasowiczami, którzy ciężko przepłacali. U nas kradzież i oszustwo to
        przestępstwo u nich ukradłeś to ci rękę odrąbią, oszukałeś to jesteś mądry a on
        głupi.
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. "Miłe powitanie" Popr 25.06.07, 16:17
        Tak jak pisałem uczę się arabskiego. W Egipcie jeden z arabów nauczył mnie jak
        zapewniał "bardzo miłego powitania". Sugerował abym pozdrowił tak oficera
        policji, wysokie kierownictwo firmy itp. Był bardzo życzliwy. Coś mnie tknęło i
        na próbę zacząłem tak "pozdrawiać" jego... Arab się wściekł!!! Jak możesz się
        tak do mnie odzywać?!!!•Jak się już domyśliliście to, czego nauczył mnie mój
        arabski "przyjaciel" miłym
        powitaniem nie było.
        A jak by to się mogło skończyć dla mnie gdybym mu uwierzył?

        To taka historia śmieszno - nie śmieszna...
    • kruszynka301 blondynka pakuje sprzęt 25.06.07, 09:39
      Nie znosimy z mężem robić zdjęć pod wodą, o wiele bardziej wolimy przyglądać się rafie, więc nawet nie zabieraliśmy sprzętu (aparatu i obudowy) na łódź.

      Stwierdziliśmy jednak, że w ostatnim dniu nurkowym wypadałoby zrobić kilka ujęć pod wodą. No dobrze. Pobudka jak zwykle o 6 rano, pakowanie się (oczywiście ja jestem za to odpowiedzialna), śniadanko i busikiem na łódź.

      Dopływamy na rafę, mąż powoli zaczyna się przygotowywać do fotografowania. Nagle wrzeszczy:
      - Kochanie, gdzie masz obudowę do aparatu?
      - w plecaku!!!
      - ale w plecaku jest tylko DEPILATOR!!!
      - ????????????????

      Okazało się, że pomyliłam obudowę z depilatorem - na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że obie były błyszczące i takiego samego rozmiaru;)))).
      Oczywiście, cała łódź miała ubaw;))).

      • kosmowskim Re: blondynka pakuje sprzęt 27.06.07, 21:27
        Byliśmy w Luksorze (4 dni) i któregoś wieczoru poszliśmy na bazar ale taki nie
        pod turystów tylko taki ich, kupić jakiś owoców. Znależliśmy stragan z owocami i
        bez stresu wybraliśmy wszystkiego po trochu. Moja dziewczyna nauczyła się ich
        cyferek. Ceny były bardzo niskie bo np 1kg winogron to jakies 4 LE. Koleś
        zobaczył ze turyści i postanowił zrobić interes życia policzył nam wszystko x10
        albo nawet x20 w sumie wyszlo koło 100LE. Moja dziewczyna do gościa że jak to
        policzył skoro ceny to 2LE, 4LE ??? GOść był w cieżkim szkoku że ktośc sie
        pofatygował nauczyć cyferek i policzył od nowa i wyszło 4LE!!! :))))

        Pozdrawiam
        Michał
        www.wypady.pl
    • emem78 Re: Egipt smieszne przygody. 28.06.07, 10:42
      Sytuacja w okolicach Sfinksa w Gizie.
      Wycieczka robi sobie zdjęcia a ja się spieszę do toalety. Idę do toalety przy
      kafeterii pomiędzy wejściem a parkingiem dla autobusów, wchodzę do łazienki,
      duża jasna toaleta, nikogo w zasięgu wzroku a pod ścianą stoją 3 kałachy czy
      inna broń maszynowa... Chłopakom nie chciało się ich zabierać do kabin :).
      Bardzo żałowałem że nie miałem w ręku aparatu...
      • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody.Zemsta Faraona 28.06.07, 10:55
        He ! trzeba było złapać jeden i krzyknąć "ruki w wierch". Dopiero by dostali
        "zemsty faraona"...

        Ja podobną sytuację miałem w Izraelu. Cały oddział sobie gdzieś poszedł i
        zostawili karabiny na stosie. Widok ciekawy bo "stosik" był wysoki do pasa.
        Pilnował jeden żołnierz. Z pewną nieśmiałością podszedlem do niego i spytałem
        czy mogę sobie zrobić zdjęcie. Nie było problemu. Wyciągnołem jeden i pozując
        jak "prawdziwy pies wojny" zrobilem sobie serię fotek..
      • emem78 Re: Egipt smieszne przygody. 29.06.07, 10:13
        Tym razem lekko tragikomiczne:
        Byłem na rejsie po Nilu (po raz X) i płynąc na południe w okolicach Edfu
        zacząłem czuć problemy żołądkowe (kiepska woda). Trzymałem się dzielnie ale w
        Asuanie zaczęły się cyrki. Z rana nagły vomit w łazience, gdy zaczęliśmy
        zwiedzanie następny v. na niedokończonym obelisku- dyskretnie w toalecie- po
        czym mi sie polepszyło i wysoką tamę (łazienki brak) jakoś wytrzymałem.
        Niestety kiwanie na łódce w drodze na File mi zaszkodziło, słońce odbijające
        się w wodzie itp. Podczas zwiedzania świątyni powiedziałem tylko do turystów,
        proszę przejść do kolejnego pomieszczenia, po czym wybiegłem z budynku i
        pusciłem pawia oparty o zabytek od zewnątrz... Zobaczył to dozorca i już się
        szykowałem na ochrzan za brudzenie zabytku, a on do mnie "Sun stroke?, sun
        stroke?" i pokazał na migi że mam się położyć na ziemi z nogami do góry. Widać
        że miał przeszkolenie z pierwszej pomocy upałowej ;), ale pomysł że mam udar
        tak mnie rozbawił że na parę minut zapomniałem o kłopotach :).
        Na szczęście w grupie byli lekarze i poratowali mnie skutecznymi lekarstwami
        ale czułem się fatalnie przez dzień.
        To wszystko było po kilku miesiącach pobytu bez jednej małej biegunki...
        • egipt-hotele do emem78 29.06.07, 10:31
          Twoja historia potwierdza, że nigdy nie wiadomo kogo, kiedy i dlaczego
          dorwie "zemsta"?!
          • kosmowskim Re: do emem78 02.07.07, 12:07
            Ja sie bez pigułek albo duzego zapasu wodki nie ruszam do egiptu.
            Za pierwszym razem jak tylko skonczyla nam sie woda zycia odrazu zlapalismy
            zemste!!!

            Pozdrawiam
            Michal
          • elsalvador1 Pożądny "bąk". ;-)))) 02.07.07, 15:05
            Dobra,to opowiem pewną historyjkę.Tyczyć się ona będzie ...ale po kolei.Zwykły
            pobyt w wc,bez żadnych dolegliwości żołądkowych,słyszę z tego przybytku
            rozkoszy jak pewien "cudzoziemiec" zawitał za potrzebą nad pisuar.Z gwizdem na
            ustach oddawał mocz ziemi Egipskiej i jak się domyślam,miał potrzebę oddania
            też odrobinę "gazu".Niestety nieszczęśnik nie wiedział,że właśnie zemsta
            faraona postanowiła dać znać o sobie.Właśnie miałem wychodzić jak usłyszałem ów
            odgłos "ulżenia żołądkowi",pod koniec przeistoczył się w ...no właśnie,gdy
            powoli otwierałem drzwi moim oczom ukazal się widok nieszczegulny,kiedyś białe
            spodnie spoczywały w umywalce a jegomość z gołym tyłkiem i "pozostałością" do
            kostek,prał je zawzięcie i przeklinał w jakimś nieznanym mi języku.Gdy mnie
            zobaczył jedno miał na ustach- f...n stomah,f... .Także uważajcie moi drodzy na
            z pozoru naturalne odruchy ludzkie w Egiptowie.Tam wszystko może się
            zdażyć.Pozdrawiam.Sali.
          • emem78 Re: do emem78 04.07.07, 14:40
            Jasne że trzeba uważać, ale soku z trzciny przecież nie mogłem sobie
            odmawiać :)?
            Mój faraon dopadł mnie po antybiotykach - zaszkodziła mi wcześniej
            klimatyzacja - i flora żołądka była osłabiona, stąd problemy.

            Jestem na lotnisku w Hurghadzie z gośćmi, już się pożegnaliśmy, a tu przylatuje
            facet krzycząc że zapomniał bagażu z hotelu. No to lecimy na taxi, i dawaj
            śmigać do jego hotelu (rejon hotelu Ali Baba) - było jeszcze troche czasu do
            odlotu. Jedziemy całkiem żwawo typowym Peugeotem a tu nagle gościu zajeżdża na
            stacje benzynową i mówi że musi zatankować bo nie dojedzie na lotnisko :))).
            Tak więc zatankował i jeszcze zakurzył papierocha i pojchaliśmy dalej.
            Bagaż oczywiście sobie stał przed hotelem i zdążyliśmy na samolot, ale było
            wesoło :)
            • kosmowskim Re: do emem78 24.08.07, 09:41
              Podbijam :)
        • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. 04.09.07, 15:30
          To niezle mnie złapalo odrazu 3 dnia jak zjadłem ich objad na safari na kładach.
          Musiałem sie meczyc bo na pustyni cienko z łazienką :)

    • sharmdiver Re: Nurkowanie. "Spójrz za siebie" 02.07.07, 16:06
      Nurkujemy. Płynę pierwszy i szukam interesujących stworzeń morskich. W pewnym
      momencie za załomem rafy widzę sporą murenę (węgorz morski) – około. 1,2 metra.
      Oczywiście pokazuję znakami innym: patrzcie tutaj duża murena… A oni: patrz za
      siebie… To ja znowu: patrzcie tutaj duża murena… Była za załomem, więc jej nie
      widzieli a jak płynąłem to przede mną nie było nic ciekawego… A ci znowu: spójrz
      za siebie… I tak kilka razy.. W końcu dla świętego spokoju odwracam się i…..
      Rany Boskie! Moją nogą zainteresowała się inna murena gigant! Naprawdę potwór..
      Wcześniej siedziała w jamie i gdy przypłynąłem i ukląkłem na dnie wypłynęła i
      zaczęła mnie „obwąchiwać”. Miała spokojnie z dwa metry… Mureny generalnie nie są
      agresywne dopóki ich się nie drażni, czują się zagrożone. Ale…. Powolutku
      napompowałem powietrza do kamizelki i ta uniosła mnie powoli do góry dalej od
      ciekawskiej ryby… Podczas swoich nurkowań spotkałem setki muren. Zawsze były
      bardzo łagodne, można do nich bardzo blisko przypłynąć.

      Z ciekawszych sytuacji: raz duża murena popłynęła „na skróty” między moimi nogami…
      Mimo, że są one łagodne „klejnoty rodzinne” z wrażenia wciągnąłem chyba do
      migdałków..
    • aeki Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 08:40
      Wylądowałem w Hurghadzie o świcie.
      Zawieźli mnie do hotelu. Próbowałem zasnąć, ale nie moglem. Poszedłem na plażę.
      Ranek, a więc pustki.
      Znalazłem bank, pierwsza wymiana.
      Pojechałem do Sakali szukać najważniejszego sklepu.
      Instynkt mnie nie zawiódł. Znalazłem po pól godzinie. Wybór był szybki.
      Przyszło do formalności.
      Szukam, szukam, a tu paszportu nie mam.
      PANIKA !!!!
      Sprzedawca podsunął taxi i mówi : jedź tam gdzie byłeś.
      Bank, Plaża . Echo.
      Zamiast Kair turystycznie, odwiedzę służbistycznie.
      Zrozpaczony wracam do hotelu.

      A tu .... recepcjonista mi oddaje paszport.

      Zapomniałem, że przy meldowaniu oddałem paszport tamże
      • grafix2 Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 21:31
        Kolejka do odprawy na samolot w Sharm. Ludzie opaleni i pełni wrażeń. Jeden
        gościu ciągle przeżywa widzianego rekina. Opowiada wszystkim kogo tylko
        zobaczy. Nagle odzywa się młoda dziewczyna.... Jak pana słucham to zaczynam
        trochę żałować, że nie spróbowałam popływać z maską... Ludzie stawali na
        palcach, żeby oglądnąć to dziwo
        • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 21:35
          I miała rację bo to coś niesamowitego..
        • grafix2 Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 21:43
          No chyba ktoś nie zrozumiał ;) ona doszła do tego wniosku w kolejce przed
          odlotem do Polski. Siedziała w Sharm 2 tygodnie NA BASENIE. Ludziska pokładali
          się ze śmiechu nad jej głupotą
          • sharmdiver Re: Egipt smieszne przygody. 04.07.07, 21:50
            Tak rzeczywiście. Mea culpa.
            Jak byłem w Tajlandii wracając do Polski spotkałem w hali wylotów dziewczynę
            która prze dwa tygodnie nie wyszła z hotelu (Bangkok) bo usłyszała "ktoś tak
            mówił", że może być niebezpiecznie.
            • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 06.07.07, 10:04
              He He znane przypadki... My jak bylismy to tez spotkalismy grupę polakow ktorzy
              2 tygodnie nie wychodzili poza basen hotelowy, jak im opowiedzielismy ze bylismy
              w luksorze i nurkowalismy to zmanierowane, spalone na węgiel panny odpowiedzialy
              na to ze one przyjechalu tu odpoczac :))))))))))))))))

              • emem78 Re: Egipt smieszne przygody. 06.07.07, 13:37
                A propos zmanierowania.
                Rozmawiałem kiedyś z młodym studentem singlem któremu rodzice kupili 5* All
                Inklusive (znam lepsze sposoby wydawania pieniędzy ;). No i ten student był
                zbulwersowany no bo 5*, fajny hotel, cisza i spokój, a jak leżał na plaży to mu
                wielbłąd (hotelowy) nasrał koło leżaka :).
                Ze śmiechu nie mogłem znaleźć dla niego współczucia i zrozumienia. Był mocno
                zdenerwowany. Gościu obraził sie przez to na kraje arabskie :)
                • sharmdiver Re: Rosyjska Plaża 06.07.07, 18:10
                  Kiedyś siedzę RANO w centrum nurkowym w hotelu z przewagą ROSJAN i widzę jak
                  szef bazy „sobaczy” na pracowników. Łazicie po plaży jak muchy w smole! Pracować
                  Wam się nie chce! Gdzie klienci? Nikogo od wielu dni! Za co Wam płacę lenie!
                  A Ci się tłumaczą, że goście „mało chętni” nie tylko na nurkowania a nawet do
                  rozmowy i jeszcze brzydkimi wyrazami odpowiadają…
                  Szef w zapale krzyknął: Popatrzcie matoły! JA Wam POKAŻĘ jak to się robi!!!
                  Złapał ulotki i poszedł „promować” na plażę…
                  Po piętnastu minutach wraca z bardzo strapioną miną…
                  Co jest grane?
                  Tak jak mówili: tylko Paszoł ty won, Jo… twoju.., Paszoł ty na hu..
                  A ja się „w kułak” śmieję…
                  I mówię: Rosjanie lubią zabalować i teraz nad ranem jeszcze czują tego skutki.
                  Poczekaj do południa jak wydobrzeją i pójdź jeszcze raz…
                  Wracam do bazy po południu a szef wybiega i woła „Mój Przyjacielu! Uratowałeś
                  nas!”. I rzeczywiście Rosjanie i piękne Rosjanki w centrum aż się kłębią…
                  Od tego czasu miałem naprawdę duże „chody” w bazie..
                  • kosmowskim Re: Rosyjska Plaża 09.07.07, 10:24
                    CO racja to racja rosjanie troche balują, ale naszym tez nie brakuje, w hotelu
                    koles tak sie na pił przy kolacji ze go dwuch kolesi z recepcji odnosiło do
                    pokoju. Troche to przykre bo sie strasznie nasmiewali z gościa i o nas tez cos
                    tam przygadywali czy to wszyscy polacy tak piją .... :((
    • sharmdiver Re: Egipt "Płonące majtki - zemsta rafy" 12.07.07, 12:33
      Jak wiecie bardzo z wracam uwagę na ochronę przyrody.
      Szczególnie jest to ważne przy nurkowaniach na rafach, bo zniszczone nie
      odradzają się wcale lub bardzo powoli.

      Kiedyś zauważyłem, że jeden z nurków ma kieszenie "jacketu" - (to taka kamizelka
      nurkowa służąca regulacji pływalności pod wodą) wypchane koralami. Zwróciłem mu
      uwagę i kazałem wyrzucić wszystko do morza. Nurek "zrozumiał swój błąd",
      stwierdził, że już oczywiście nie będzie i wyrzucił wszystko do morza. Jakie
      było moje zdziwienie, gdy przy następnym nurkowaniu zauważyłem, iż znowu chowa
      korale do kieszeni tyle, że tylnych. Sytuacja się powtórzyła, tylko, że teraz
      dostał niezły "opieprz".. Korale znowu poszły do morza.. Zapowiedziałem, że będę
      go rewidował po każdym nurkowaniu...
      Myślałem, że wstyd, jakiego się najadł przy innych nurkach oraz to, iż jak
      zapewniał teraz "naprawdę zrozumiał", że powinno się chronić przyrodę powstrzyma
      go przed dalszym dewastowaniem rafy....

      Jakie było moje zdziwienie, gdy zauważyłem, iż podwodą stara się "zejść mi z
      oczu” i ustawić tak bym go nie widział.. Ja udawałem, że nie widzę jego
      "sprytnych" manewrów...
      Akurat przepływaliśmy koło rafy porośniętej koralem ogniowym. Jest on bardzo
      ładny, ale ma bardzo nieprzyjemną właściwość - przy dotknięciu powoduje straszne
      poparzenia...
      I co zrobił nasz dzielny nurek-kolekcjoner?
      Złapał szybko gałązkę korala ogniowego i błyskawicznie schował go sobie w majtki..
      Co było dalej możecie sobie wyobrazić...
      Widzieliście filmy z wystrzeleń z pod wody rakiet?
      Do końca dnia leżał na łodzi z "wybałuszonymi" oczami a jego dziewczyna
      zmieniała mu kompresy na "klejnotach"...

      Tak to rafa się „zemściła” za jej zabijanie…
      • elgry Re: Egipt "Płonące majtki - zemsta rafy" 12.07.07, 14:41
        A jak rafa radzi sobie z kotwicami i zanieczyszczeniami ze statków nurkowych?

        "Zemsta" za ten sposób zabijania może być mniej śmieszna ... ;)
      • kosmowskim Re: Egipt "Płonące majtki - zemsta rafy" 16.07.07, 07:42
        Dobre naprawde dobre!!!! Musiał to być wyjątkowy kretyn!!!!
        Ja osobiście też pogoniłem kilka razy kolesi ktorzy wypływali na rafy stawali na
        koralowcach tylko po to żeby żona ze stateczku mogła dzielnemu mężusiowi zrobić
        zdjęcie. Złapałem takiego delikwenta za "ryjek" i pokazałem mu pod wodą co
        zrobił. Płetwami połamał kilka koloni koralowców niszcząc je bezpowrotnie.
        Troche mam żal do tych którzy organizują nurkowania że nie upominają takich
        kolesi i tak naprawdę nie wsponinają o tym że nie wolno niśzczyć rafy. A nie
        wspomne już o konsekwencjach jakie powinni wyciagac. Ja kiedys jak byłem mały i
        wlazłem na wydme nad bałtykiem to rodzice dostali mandat!!!

        Pozdrawiam
        Michal
        www.wypady.pl
        • wypady1 Re: Egipt "Płonące majtki - zemsta rafy" 17.07.07, 18:57
          ci co niszcza rafe to kretyni za kilka lat nie bedzie juz raf i nie nasze dzici
          beda mogłu ja tylko ogladac na filmach....
    • aeki Re: Egipt smieszne przygody. 17.07.07, 22:22
      Może to powinno być w wątku sex w Egipcie ?.

      Ale jakiś debil zaśmiecił.

      Jadę taksówką. Taryfiarz chyba poczuł że skutecznie używam profilaktyki
      przed zemstą.

      ściszonym głosem pyta :

      Masz ochotę na sex ??

      Pytania do głowy mi się nasuwające :z muzułmanką ?? jak tanio ??? egzotyka ???

      Ciekawe.

      Ale za chwilę myśl.

      A może to ON ma być ??

      Na wszelki wypadek opowiedzialem
    • elek21 Proba oszustwa Araba a nasza polska reakcja 17.07.07, 23:37
      Witam,
      W maju bylismy w Hurghadzie w 4 chlopa, taki tygodniowy wypad z ostrym chlaniem
      i balangowaniem. Mieszkalismy w Dana Beach, hotelik poza Hurghada do centrum
      dojezdzalismy busikami.
      Pewnego wieczoru jechalismy do centrum Hurghady, oczywiscie zatrzymal sie
      busik, uzgodnilismy z pomocnikiem kierowcy cene 8 funtow za 4 chlopa.
      Dojechalismy do centrum i w tym momencie Arabus zazadal 20 funtow, moj kumpel
      nie namyslajac sie wiele uderzyl go z tzw plaskacza w pysk (otwarta dlonia).
      Arab wskoczyl do busa a kierowca ruszyl z piskiem opon z otwartymi drzwiami
      busa.
      Ubaw mielismy co niemiara bo nie dosc, ze Araby sie zdziwily i przestraszyly
      naszej zdecydowanej reakcji to na dodatek mielismy przejaz za darmo. No i
      nastepnym razem sie zastanawia jak beda chcieli kantowac Polakow.
      • gabryncia Re: Proba oszustwa Araba a nasza polska reakcja 18.07.07, 00:48
        I to ma być śmieszna historia??? Jedynie ośmieszjąca i to Was!!!! Pełna żenada,
        a swoją drogą 5 funtów ? nie było Wam wstyd tak poniżac człowieka? Szkoda ,że
        nie znalazła się grupka "Arabusów" i nie spusciła Wam manta / tak bezkarnie
        oczywiście/ należało się jak psu micha!!!
        Paniska wielkie...ciekawe czy w POlsce, taksiarzowi, który zrobiłby przekręt
        tak z mety dalibyscie w pysk? Albo w innym kraji "bardziej cywilizowanym"
        aniżeli Egipt? Tam poprawiajcie swoje ego /hahah/ zobaczycie z jakim efektem.
        BLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
        • furka17 Re: Proba oszustwa Araba a nasza polska reakcja 18.07.07, 01:07
          Masz rację. Wielcy bohaterowie w kupie jak zwykle. Wielkie paniska tam gdzie
          nie trzeba. Niech się cieszą z tych zaoszczędzonych funciaków.Będą mieli na
          Stelle i nich spadają do Polski . Niech żłopią w Sopocie a nie w Hurghadzie,.
          Ale czy ich stać????
        • emma65 Re: Proba oszustwa Araba a nasza polska reakcja 18.07.07, 16:03
          Historia z biciem w pysk może nie jest zabawna,
          chłopcy może zbyt ostro zareagowali,
          ale im sie nie dziwię,
          miałam z koleżanką sytuację podobną,
          tylko my we kobitki i to o 12 w nocy zareagować tak nie byłysmy w stanie,
          ale miałyśmy wielką chęć, jak Arab nas próbował naciagać na coraz to wyższą
          kwotę...
          No niestety takim podejściem do klienta zrazili nas do siebie, ja przeżyłam
          takie naciąganie 2 razy i stwierdzam, że są po prostu bezczelni i bez honoru.
          • kosmowskim Re: Proba oszustwa Araba a nasza polska reakcja 20.07.07, 12:02
            To kwestja podejscia do sprawy, oni z tego żyją, takie mają zwyczaje a że
            turyści glownie z zachodu nauczyli ich że mozna ich oszukiwac i wyciagać kaskę
            to oni to robia nie ma się czemu dziwić. Należy podchodzic do tego z dystansem....

            Pozdrawiam
    • sharmdiver Re: Egipt smieszne.. Medal/dyplom dla mnie? 20.07.07, 12:33
      Witam,
      tak jak spoglądam to większość Egipskich przygód napisałm ja.
      Dlaczego? Czyżbyście nie mieli wesołych przygód wartych opisania?
      • kosmowskim Re: Egipt smieszne.. Medal/dyplom dla mnie? 23.07.07, 12:40
        No wlasnie, jakoś tak mało tych smiesznych przygód a przecierz to taki ciekawy i
        zaskakujący kraj.

        Bedąc w Kairze (zwiedzalismy Kair na własną ręke - 4 dni) mieliśmy w planach z
        Kairu jechać do Luksoru pociągiem. Spakowalismy sie z hotelu i pojechalismy na
        dworzec kolejowy. Był taki niemiłosierny tłum ze poprostu ciezko bylo sie
        dopchac do kas, zaczepil nas policjan turystyczny widzac jak sie motamy (dwojka
        bialych w tlumie arabów chcących sie niemal siła dostac od pociagu),
        zaproponowal pomoc ze nam załatwi bilety i wogole. Poszlismy wiec za nim do
        jednej kasy, nie ma biletow, potem do drugiej tez nie ma, do kolejnej tez nie
        ma. Okazało się że zaczynał sie ramadan i wszyscy wyjerzdzali z Kairu na sieto
        do rodzin. I niestety nawet z pod lady, czy po wyższej cenie nie da sie nic
        załatwic. Wrocilismy wiec do hotelu i postanowilismy sprobowac kolejnego dnia w
        sobote. Wstalismy rano i wychodzimy z hotelu a tu poprostu szok. Poprostu
        ruchliwe miasta z tłumami na chodnikach i masą ludzi i samochodow nagle sie
        wyludnilo. Puste ulice, prawie wogole samochodow, totalna pustka w metrze,
        poprostu szok, myslelismy na poczatku ze cos sie stalo jakas ewakułacja czy cos
        w tym stylu.....
        • emem78 Re: Egipt smieszne.. Medal/dyplom dla mnie? 27.07.07, 10:59
          Test na mocne nerwy i refleks: samodzielne przejście przez Pyramid Road
          wieczorem o 22 :).
          Jest zabawne jak sie przeżyje... :)
          • emem78 Re: Egipt smieszne.. Medal/dyplom dla mnie? 27.07.07, 11:03
            Dla nie wtajemniczonych Pyramid Road w Kairze to ruchliwa droga, po 4 pasy
            jezdni w obie strony bez świateł i takich tam udogodnień. Ruch ciągły,
            przeciętna prędkość wszystkiego 40 km/h
            Łatwiej złapac busa i zawieźć sie na drugą strone niż przejść :).

            Ot, taki kraj...
            • wypady1 Re: Egipt smieszne.. Medal/dyplom dla mnie? 13.08.07, 22:50
              :)))
    • insurgentesnorte Re: Egipt smieszne przygody. 27.07.07, 14:40
      Kiedyś bardzo dawno temu w 1995 byliśmy w Egipcie ze znajomymi.
      Będąc na objazdówce w Luksorze z grupą, po uzgodnieniu wszystkiego dużo
      wcześniej z pilotem imię jego było Tarek (pół polak pół egipcjanin, bardzo
      fajny gościu, najlepszy był jak mówił "proszę spojrzeć na te sarkofagasy")
      mieliśmy oderwać się od wycieczki aby zwiedzić Asuan z abu-simbel.Zostaliśmy
      więc zawiezieni na dworzec kolejowy i wsadzeni do pociągu relacji Luksor
      Asuan.Podróż pierwszą klasą miała trwać ok.2-3 godz.W Asuanie miał nas odebrać
      pilot z miejscowego biura podróży.
      No dobra a teraz to śmieszne:
      Podróż trwała 7 godzin nie 3 bo remontowali tory.
      Byliśmy jedynymi pasażerami w pierwszej klasie.W pewnym momencie zrobiło się
      naszym dziewczynom trochę zimno, więc miły konduktor nie mówiący w żadnym
      międzynarodowym języku włączył w wagonie ogrzewanie, zauważyliśmy z kolegą, że
      w tym momencie z kratek wentylacyjnych przy podłodze zaczęły wybiegać tzw.
      wielonożne cucarachas zwane potocznie karaluchami.Obaj z kolegą wzrokiem
      daliśmy sobie do zrozumienia , że trzeba coś zrobić ,nie informując o tym
      naszych przyszłych połów.Kolega wziął nóżki swojej dz. na kolana ja swojej i
      zabawiając je rozmową od czasu do czasu potupując nogami tłumaczac , że jest
      nam zimno dotrwaliśmy do Asuanu.Dziewczyny o współpasażerach dowiedziały się
      dopiero w hotelu.Szczęśliwi, że ten koszmar się już skończył wysiadamy z
      pociągu w Asuanie o 00.30 .Wyobrażcie sobie , że człowiek od Tarka czekał,
      zawiózł nas do hotelu i jeszcze dostaliśmy tam o 1 w nocy coś do jedzenia.
      Pierwszy raz spaliśmy w hotelu jednogwiazdkowym (autentycznie)ale było
      super.rewelacyjna gościna no i zwiedzanie Asuanu i Abu-simbel indywidualnie to
      niezapomniana rzecz.
    • jarecki946 Re: smieszne przygody .troche OT 27.07.07, 15:17
      to ja moze napisze taka historie, która co prawda nie działa sie w egipcie,
      tylko w turcji ale znając natarczywość
      handlarzy w obu tych krajach równie dobrze mogłaby się zdarzyc w egipcie.
      otóz dzialo sie to jakies 10 lat temu, wracałem z miasta do hotelu plaza była
      godzina ok. 15 ogromny zar lał sie z nieba, nagle podbiegł do mnie
      Turek z taca na której miał pączki i dotrzymujac mi kroku próbuje mi sprzedac
      swój towar.
      mister cwaj mark, cwaj mark, very good donuts, very good. Ja mu na to grzecznie
      że nie dziękuje, no thanks itp, ale koleś nie rezygnuje idzie dalej i dalej
      zasuwa, ja: nie dziekuje, on zachwala te swoje pączki, trwa to pare minut, juz
      sie troche zaczynam irytowac, bardziej stanowczym głosem odpowiadam zeby sie
      odczepił, ze nie przepadam, a nawet nie lubie pączków ale ten jakby wogóle mnie
      nie słuchał (podejrzewam ze nie rozumiał) dalej idzie teraz juz przede mną i
      krzyczy tym razem juz ajn mark mister ain mark trzymając juz w jednej ręce tace
      a w drugiej wyciągniętej mi przed nos pączka
      Ja juz mocno wkurzony krzyczę mu żeby się od...ił i w tym momencie jak
      otworzyłem buzie Turek wpakował mi do niej tego pączka i krzyczy
      cwaj mark, cwaj mark ugryziony !!!!.
      O żesz w morde :)!!! zagotowałem sie niesamowicie, Turek zauważył jednak że mi
      nie do smiechu i zaczął spier.... a ja za nim,
      pogoniłem go jeszcze tym jego pączkiem (nawet trafiłem go;-))

    • insurgentesnorte Re: Egipt smieszne przygody. 27.07.07, 16:21
      Na tym samym wyjeździe z biurem Tarka, jesteśmy wieczorem na kolacji.Rzecz
      się dzieje w hotelu La perla w Hurgadzie, piękny księżycowy wieczór, kolacja
      nad basenem, pełno ludzi, siedzimy razem ze znajomymi przy stole.Podchodzi szef
      wycieczki pilot opiekun wszystko w jednym: Tarek, zabawia nas rozmową, w pewnym
      momencie moja przyszła żona mówi patrzcie tam chyba jest skorpion!Tarek
      odpowiada tutaj nie ma skorpionów, dziewczyna mówi i pokazuje , że to chyba
      jednak jest skorpion, Tarek twierdzi, że niemożliwe i w tym momencie sz. p
      skorpion koloru złotego z podniesionym do góry ogonkiem przebiega przez środek
      restauracji.Słuchajcie, Tarek jak go zobaczył to zrobił się szary.Zareagował
      niestety po arabsku bo delikwenta zatłukł na śmierć ale za to po raz pierwszy
      widziałem szarego człowieka.
      • anuulka Re: Egipt smieszne przygody. 27.07.07, 16:38
        Moze moja historyjka nie jest wybitnie smieszna ale co mi tam ;)

        Jakos z rok temu bedac w Hrg jak co wieczor wybralysmy sie na zakupy,spacery
        itp z Sultan Beach do Sakkali. Odlegosc ta zawsze pokonywalysmy zlapanym w 3
        sekundy busikiem i zawsze za 1 LE. Tego wieczoru byl chyba jakis strajk
        busiarzy albo cos ale przez dluzszy czas nic nie jechalo. Jako ze stanie w
        miejscu i czekanie na busa nas nie rajcowalo to czekalysmy idac. W koncu busy
        zaczely sie pojawiac ale glownie puste mowiace ze sa special taxi.. A special
        taxi to generalnie mialysmy gdzies bo ani nam jakos strasznie nie zalezalo zeby
        tam dojechac ani na czasie ;) Bylysmy juz za Grandem gdy podjechal kolejny taki
        cwaniak. Krzyczy do nas ze on taxi i gdzie nas zawiezc. My ze nie chcemy taxi i
        dobranoc papa. A on dalej swoje.. tak samo jak my. Idziemy a on jedzie za nami
        i namawia i podpytuje dokad. My ze do Sakkali ale jedz gosciu bo my nie chcemy
        taxi tylko busa ;) Troche nas rozbawil a ze my generalnie jestesmy pozytywnie
        do swiata nastawione to w zeby my mu za ta nahalnosc nie daly tylko z usmiechem
        LA I LA i tralalala. Gosc w koncu zaczal krzyczec tez z usmiechem ze tylko 5 LE
        za osobe i nas zawiezie. Ale my nie! A on 4! potem 3! potem 2 !! a my dalej z
        usmiechem nie i dalej idziemy. A on caly czas 1! 1! potem ZIRO a my ze
        dziekujemy. Gosc nie odpuszcza: "I said ZIRO!:)" Usmialysmy sie i
        stwierdzilysmy ze dobra jedziemy bo w koncu nie splajtujemy nawet jak nas raz
        taksiarz naciagnie. Dojezdzamy pod Regine wysiadamy. Chce placic, wyjmuje kase
        a gosc macha glowa i reka i "No no no money i said zero :) have a nice
        evening" :)
        • konstancja15 Re: Egipt smieszne przygody. 27.07.07, 16:45
          Cudne! Pisz wiecej!;-)
        • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 29.07.07, 19:39
          To nas dokladnie tak samo nawgabywal koles na bryczkę w Luksorze, tez sie w
          koncu zlitowalismy i dobra pojedziemy, nie dosc ze nas zawiazl do jakies fabryki
          papirusu to jeszcze na koniec chcial 50 LE mimo ze mialo byc za 1 LE...
          Wiedzialem ze sie tak to skonczy dalem mu 10 i poszlismy dalej...


          Pozdrawiam
          Michal
          www.wypady.pl/forum
          • anuulka Re: Egipt smieszne przygody. 29.07.07, 20:42
            Nasz nas nie oszukal. Uzgadnial cene 0 i bylo 0. W sumie na 6 wyjazdow do
            Egiptu ani razu nie mialam draki z taksiarzami bez roznicy o ktorej jechalam.
            • emem78 Re: Egipt smieszne przygody. 31.07.07, 13:32
              Próbowałem w zeszłym roku przed wyjazdem sprzedać w Hurghadzie komórke. Byłem w
              6 sklepach komórkowych w Sakali i reakcje sprzedawców można podzielić na 3
              części:
              - no English
              - You say you want to buy phone? Buy? Good price for you! (i oczywiście chcieli
              mi sprzedawać. Słówko sell nic im nie mówiło)
              - I have to talk to my boss (najbardziej rozgarnięty ze sprzedawców zadzwonił
              do szefa który mówił troche lepiej po angielsku i próbował sie ze mną
              telefonicznie umówić na spotkanie. Niestety, miałem 2 godziny do odjazdu na
              lotnisko więc nici... ).
              W końcu w bocznej uliczce zrezygnowany zaszedłem do kolejnego "Vodafone"
              powiedziałem o co mi chodzi, chłopak wyciągnął ręke, sprawdził czy w telefonie
              działa jego karta, zaproponował cene (dobrą) i za 2 minuty miałem zalatwioną
              sprawe. Byłem w szoku, poszło łatwo jak nie w Egipcie :).
    • sharmdiver Re: Egipt smie. przyg "Telefony. Handele, handele" 30.07.07, 09:14
      NIe jest to moja historia. Napisała ją osoba "mrozek20"

      To "głupia" historia. Mój kumpel miał służbowy telefon taki sam jak prywatny, i
      oczywiście zabrał go do Egiptu. Zona też ma telefon i taki sam jak on. Tak wiec
      miał 3 takie same telefony w jednej kieszeni, żona poszła gdzieś, a on został i
      czegoś szukał po kieszeniach. nie mógł znaleść, więc wyjął 3 takie same
      telefony, położył obok portfela i szuka dalej, a tu z nienacka policjant
      delikatnie szturchnął go kolbą karabinu, i wskazuje na 3 telefony. Oczywiscie
      sie nie dogadali, ale faktem jest że policjant zdjął karabin, kumpel od razu
      spotulniał i delikatnie podniosł jedną rękę w góre :):) drugą wziął telefon i
      mówi że to jego i żony i że zna numery i zadzwoni na pozostałe. zrobił tak i....
      ale sie policjant zdziwił... powiedział coś i poszedł. Teraz to jest śmieszne,
      ale ci co widzieli sytuacje, mówią że gdyby miał zemste faraona, to by nie
      utrzymał.....
      • kosmowskim Re: Egipt smie. przyg "Telefony. Handele, handele 02.08.07, 10:02
        A propo telefonow bedac w Kairze w zeszlym roku widzialem jakie młodzi
        egipcjanie mieli telefony, poprostu szczyt mody, najnowsze modele. Nie to zebym
        im zazdroscil bo akurat dla mnie to telefon nie jest jakims luksusem ale zdziwil
        mnie kontrast ze w jednym miejscu tego kraju ludzie nie maja co jesc a w drugim
        tuz o bok szpanuja najnowszymi modelami telefonów. Na dodatek jeszcze ustawiajac
        jako dzwonek ich przerażliwą muzykę!!!!

        Pozdrawiam
        Michal
        www.wypady.pl/gallery2
        • sharmdiver Re: Egipt smie. przyg "Telefony. Handele, handele 02.08.07, 10:11
          A najśmieszniejsze jest to, że często nie mają pieniędzy na "doładowanie"
          swojego "super" telefonu i jest to tylko gadżet którym można się pochwalić przed
          znajomymi.
          • emem78 Re: Egipt smie. przyg "Telefony. Handele, handele 08.08.07, 11:09
            Widziałem najnowszy model Motoroli puderniczki u faceta w galabiji
            pływającego łódką do wiosek nubijskich w Asuanie... Obstawiam że
            jednak telefon miał "zakombinowany" a nie kupiony w salonie :)
    • schade Re: Egipt smieszne przygody. 08.08.07, 22:37
      A to nie jest jeszcze z Egiptu ale o Egipcjaninie i mnie rozbawiło.
      Moja sąsiadka ma zięcia z Kairu. Pierwszy raz jak przyszedł do niej (ponieważ
      córka chciała przedstawić go mamusi) chciał popisać się że potrafi 4 słowa po
      polsku - wyciągnął wielki bukiet czerwonych róż i w tym momencie wypowiedział
      dupa,hu.(piii) ; ku.(pii).a mać.
      Nauczył go tych słów jego przyszły szwagier tłumacząc że znaczą zupełnie co innego.
      Do teraz widzę minę sąsiadki gdy to usłyszała.
      • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 11.08.07, 15:02
        He he he, wyobrazilem sobie wlasnie minę tej mamusi, teściowej!!! :))))
        Dobre.... ale na bazarach w Hurghadzie tez mowia rozne bzdety po polsku czesto
        nie rozumiejac co to oznacza, czasami jest smiesnie.

        Pozdrawiam
        Michal
        www.wypady.pl/forum
        • edziab77 Re: Egipt smieszne przygody. 17.08.07, 22:25
          sklepik na bazarze w Hurghadzie - mąż kupuje T-shirty i sie
          targuje... handlarz oczywiscie nie nsutepuje - mowi o dzieciach w
          domu, głodnej zonie idt (inna sprawa był anstolatkiem - przynjamniej
          z wygladu) - genaralnie zabwnie...jak targowanie sie o szmaty
          odbiegło targu to handlarz mowi do meza ze da mu za mnie 15
          wielbladów... maz mowi ze 15 to mało i ze za 50 camelow moze sie
          zgodzic;-)))... facet ucina targ ze O.K 50 camelow i juz

          po czym prowadzi ans na zaplecze sklepu a tam - od sufitu do podłogi
          stoja najróżniejszej maści figurki i pluszaki wielblądów
          i mowi - 50 camelow;-))))
          • wypady1 Re: Egipt smieszne przygody. 20.08.07, 12:22
            Czyli co tranzakcja doszla do skutku??? :)))
            Piszesz teraz z Egiptu?? :))))

            • edziab77 Re: Egipt smieszne przygody. 20.08.07, 18:55
              no jakos udało sie wymigac;-)

              a skoro juz temat jest odswiezony to jeszcze jedna historyjka -
              opowiadał ja którys z aktorów w któryms z programow (stawiam na E.
              kamińskiego ale nic sobie uciac nie dam;)

              rzecz miała miejsc na bazarze w kairze - panie w sklepie a nasz
              bohater znudzony przed sklepem... z tych nudow zaczal przygladac sie
              jakiemus bezdomnemu koteckowi...

              a zarowno aktora jak i kotecka obserwowal jakis arab i nie myslac
              wiele postanowil na kocie ( i aktorze) zarobic...

              i zaczela sie negocjajcja ze kotek sliczny, super i ze tanio
              sprzedam...

              bo dłuzszej (albo krotszej;-) chwili kotek pognał w krzaki...
              co arab skwitowal krótkim: " no cat - no business";-)
              • agata.1984 Re: Egipt smieszne przygody. 25.08.07, 16:02
                Dwa lata temu byłam w Hurghadzie z mamą w odwiedzinach u siostry,
                która jest tam na stałe. Mama poza polskim zna tylko trochę
                rosyjski. Postanowiłam więc nauczyć ją kilka słów po angielsku
                takich jak: dziękuję, proszę, przepraszam. Uczyła się pilnie.
                Któregoś wieczoru wyszliśmy do knajpki, gdzie przebywali koledzy
                mojego egipskiego szwagra. Jeden z nich częstuje moją mamę
                papierosem. Mama wyciąga rękę, bierze papierosa, widzę konsternację
                na jej twarzy, marszczy lekko czoło, nagle szeroko się uśmiecha i
                mówi:
                -Please!
                • agata.1984 Re: Egipt smieszne przygody. 25.08.07, 16:08
                  Kolejna opowieść o mamie. Oprócz podstaw angielskiego uczyła się na
                  pamięć nazw miejsc, w których była żeby móc pochwalić się po
                  powrocie w pracy. Codziennie wieczorem więc przepytywałam ją.
                  -Mamo co zobaczyłaś w Luxorze?
                  -Mamo gdzie byłaś wczoraj?
                  Największy problem miała ze Świątynią Hatszepsut. Więc ciągle pytała-
                  -Jak nazywa się ta Świątynia?
                  Czasem z siostrą dla zabawy zmyślałyśmy coś i w końcu przestała nam
                  wierzyć. Zapytała więc swojego zięcia, wierząc że jej nie oszuka
                  -Ahmed jak nazywa się ta Świątynia?
                  Na co on odpowiedział:
                  -Hot chicken soup Mamo!
                  • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 31.08.07, 10:02
                    Mama przynajmniej wykazywalła chęci przyswojenia jakis słówek, ja widzialem
                    kolesia (polaka - złoty sygnet, gruby łańcuch, dresik, ogolona główka) który
                    negocjował w centrum nurkowym podczas wyporzyczania maski do snookrowania. Gość
                    usilnie powtarazał że chce maske dobrej jakości oczywiście po polsku!!! Próbował
                    coś pokazywać łapkami ale zdezorientowany koles w wyporzyczalnie nic nie kumał o
                    co chodzi. Akcaj z boku wygladala komicznie. Stoi koles i wykrzykuje (dużymi
                    literami) po polsku do egipcjanina z nadzieja ze ten go zrozumie.

                    Pozdrawiam
                    MK
                    • grafix2 Re: Egipt smieszne przygody. 20.09.07, 02:22
                      Wróciłam i oczywiście starałam się zapamiętać co śmieszniejsze
                      momenty, żeby dopisać.
                      1. odprawa po przylocie do Sharm, w naszej grupie 2-3 latek, bardzo
                      wystraszony i poważny, celnik czyta jego paszport a małego Karolka
                      nie widać zza stołu.... celnik zawołał żeby Karlos do niego
                      przeszedł z drugiej strony, po namowach mamy wystraszone dziecko
                      obeszło stanowisko, żeby się pokazać celnikowi, ten na migi kazał
                      sobie dać rękę.... i przybił mu na ręce wizę. Uśmiechnięty Karolek
                      paradował z pieczątką dumny z tatuażu
                      2. Pierwsze spotkanie z rezydentem... Kto jedzie na wycieczkę Izrael-
                      Jordania (zgłosiło się kilka osób), kto jedzie Egipt od A do Z
                      (znowu kilka rąk w górze), a kto jedzie Irak Afganistan (nikt się
                      nie odzywa) no tak to taki żart był.... i dopiero wtedy dotarło i
                      się zaśmiali
                      3. Kupujemy podkoszulki poradziliśmy sobiez angielskim, że chcemy
                      duży i czarny i nagle mąż mówi... "a teraz skup się - albo
                      granatowy" sami śmieliśmy się z siebie, a przed następnym wyjazdem
                      sprawdzę jak jest granatowy po angielsku
                      • aeki Re: Egipt smieszne przygody. 20.09.07, 09:06
                        AD 3. Co prawda nie w Egipcie , lecz we Włoszech, kolega chcący kupić
                        granatowy sweterek wymachiwał ręką i głośno ,wolno powtarzał GRANAT, G R A N A T
    • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 11.09.07, 08:45
      Zapraszam do opisywania, coś ucichło nie macie nic ciekawego po wakacjach....
      • rathe Re: Egipt smieszne przygody. "Heaven party" 12.09.07, 17:15
        Rzecz sie wydarzyla we wrzesniu 2005. Lot z Pyrzowic do Hurghady. W
        samolocie, w tylnej czesci zorganizowalo sie swietnie dobrane
        towarzystwo gosci po 50-tce, ktorzy przy wodeczce zaczeli imprezowac
        jak typowa polska szlachta przed setkami lat, przekomarzajac sie,
        ktory to jest wiekszym bossem, itd.. Na dzien dobry, przez pierwsze
        3 godziny lotu wychlali wszystko co kupili w Baltonie. Zostala
        godzina lotu, wiec zaczeli raczyc sie tym, co mozna bylo zamowic
        w "podniebnym barku" Centralwings... Duzego wyboru nie bylo - Zywiec
        i Johny Walker. Podczas ladowania w hrg, wiadomo w ktora strone
        zaczely dzialac prawa fizyki, wiec nie odbylo sie bez "prezentacji
        kulinarnych minionego dnia". Po wyjsciu na lotnisku, wiadomo, stoi
        kilka autokarow, rezydenci pytaja o hotel i kieruja do wlasciwego.
        Do naszego autokaru wtoczyl sie najwiekszy gwiazdor "heaven party" i
        krzyczy: "Zeneeeeek!!!!". W tyle autokaru slychac krzyki towarzyszy
        z imprezy: "chodz no sie napic do nos!!!". Facet podaza chwiejnym
        krokiem a za nim wchodzi zona i wyraznie zawstydzona calym
        incydentem mowi: "a chodz ze, to nie nasz autokar jest...". Na co on
        jej odpowiada krzykiem: "CO K....WA NIE NASZ???!!! Z NIMI PILEM,
        WIEC Z NIMI JADE DALEJ, NIE???!!!"
        • yesterek Re: Egipt smieszne przygody. 15.09.07, 14:36
          Wyjazd z opcja all. Jedzenie wyjatkowo smakowalo, faraon nie zaatakowal wiec
          pochlanialismy z zona niesamowite ilosci kazdego dnia.
          Wieczorami spacerowalismy promenada do Naama Bay.Bylismy zaczepiani przez
          sklepikarzy, Russian,Polish ? Pozniej "jak sie masz dobra, cena".
          I tak kAzdy wieczor byl do siebie podobny. W ostatni dzien idac pormenada koles
          zaczepil nas pytajac sie English..American ? Spojrzelismy na siebie z
          przerazeniem krzyczac ..o cholera przytylismy...
          • kosmowskim Re: Egipt smieszne przygody. 19.09.07, 13:19
            No niezle mi sie tez przytyło po powrocie, moze nie byla to opcja all ale nie
            zalowałem sobie bo jedzenie było ok. :))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka