Dodaj do ulubionych

Moje prywatne Aleksandria i Kair.

09.07.08, 22:39
Is salaam alejkum,

Lot AZ 553 z ladowaniem w Rzymie i szesciogodzinna przerwa
miedzy nastepym lotem (AZ 894) pozwolil na zjedzenie kolacji
w pobliskim Fiumicino. Kuchnia w miejscowej restauracji Zi Pina
ocierala sie o niebianska. Deser tiramisu byl najlepszym jaki
jadlem. Konsystencja i slodycz odpowiednia. Odnosilem wrazenie,
ze Pan B. w aksamitym plaszczu w kolorze kosci sloniowej wchodzil
w moje podniebienie.

Po trzech trawiacych i spiacych godzinach samolot wyladowal w Kairze.
Na lotnisku sto, niskostojacych dolarow kupilo dwie wizy egipskie
i 373.10 LE. Wymiana uprzejmosci z urzednikiem imigracyjnym,
przemycenie wystajacej spod egipskiej bawelny nadzieji na pelen
wrazen pobyt w Aleksadrii i Kairze, odebranie z pewna doza
niepokoju bagazu i wszechogarniajace wmieszanie sie w glosny tlum
podroznych i oczekujacych na dobry kurs taksowkarzy. Witaj swiecie
arabski...

Przejazd autobusem z termiala 2 do terminala 1 i szalona, nocna,
dwudzistominutowa jazda taksowka (20 LE) a dworzec atobusowy Al
Maza. Z sentymentem zauwazylem w wiekowym ziguli polski taksometr
z Pozania. Oczywiscie, stanowil tylko elektronicza ozdobe. Bilet
na pierwszy (5:30) wygodny i klimatyzowany autobus SuperJet do
Aleksandrii kosztowal 27 LE. Odleglosc 216 km przejechal w ciagu
trzech, wypelnionych arabska muzyka i kawa, godzin. Amatorow
kawy ostrzegam, ze kawa dla nie-Egipcjanina moze kosztowac tyle
co bilet. I, z wola Allaha, tyle kosztuje :).

Aleksandria... Imponujaco zatloczone miasto. Z ciagnacym sie 20 km
nadbrzezem - Corniche, nieustannym dzwiekiem pedzacych samochodow
i rzadszym tylko troche wezwaniem (adhan) muzeinow do modlitwy.
Ktos kiedys powiedzial, ze Aleksadria to Nicea z tradzikiem.
Swoja opinie bede ksztaltowal do soboty.

A na razie: 32C, w hotelu na biurku strzalka pokazujaca kierunek
Mekki, przejscie do lobby hotelowego przez bramke lotniskowa,
zjedzenie lokalnego "fuul" i prewencyjny zakup opakowania (12
tabletek) Antialu - 5 LE. So far so good...

Dzisiaj tez mam swoje dziewicze spotkanie z odurzajaca Szisza
- woda fajka z domu Nargile. Koncze wiec poniewaz nie chce sie
spoznic. W Egipcie czas to jednak nie pieniadz. Tym niemniej...

Do nastepnego wiec,

m.


Obserwuj wątek
    • miriam_73 Re: Moje prywatne Aleksandria i Kair. 10.07.08, 10:43
      O, kurcze, ale Ci dobrze.... Pisz dalej, pisz :)
      • mojito Aleksandria. 10.07.08, 23:26
        Pracowity turystycznie dzien dzisiaj mialem. Od katakumb
        Kum El-Shukafa zaczalem. Interesujace miejsce. Spiralnie
        wykute w skale schody pozwalaly na znoszenie zmarlych na pare
        pieter pod ziemie i ukladanie ich na wydrazonych w skalach
        polkach. Nawet po smierci zachowywana byla hierarchia spoleczna.
        Najbogatsi lezeli na gornych polkach :). Wejscie do katakumb
        uatrakcyjnia kilka wypasionych sarkofagow. Katakumby zostaly
        przypadkowo odkryte przez osla ktory mial nieszczescie wpasc
        do glebokiej studni po usunieciu sie ziemi. Zanotowano posmiertnie
        jego zaslugi w historii odkryc archeologicznych w Egipcie.

        Warty obejrzenia okazal sie Fort Quaitbay wybudowany w XV wieku
        we wschodniej czesci portu w czasie zagrozenia tureckiego.
        Fort wybudowany zostal na ruinach slawnej aleksandryjskiej
        latarni morskiej Faros nalezacej w swoim czasie do Siedmiu Cudow
        antycznego wieku. Dobre miejsce aby usiasc z wedka na wysunietym
        w morze murze i lowic ryby.

        Zaliczylem tez krotkie zewnetrze podziwianie najwiekszego
        i najwazniejszego meczetu w Aleksandrii - Abu al-Abas al-Mursi.

        Odpoczynkiem od ogladania slawnych ruin moze byc wizyta
        w nowoczesnej Bibliotece Aleksandryjskiej. Widoczna z daleka
        konstrukcja przypominajaca latajacy talerz wbijajacy sie pod
        katem w ziemie. Wstep 10 LE. Interesujace architektonicznie
        i historycznie wielopoziomowe wnetrze. Niestety, moja proba
        wypozyczenia starozytnego papirusu nie powiodla sie.
        Kupilem wiec w pobliskiej galerii papirus oryginalny. Wiekszosc
        "papirusow" sprzedawanych turystom to suszone liscie bananowca.
        Prawdziwy papirus zgnieciony w dloni mozna w calosci rozprostowac.
        Papirus z liscia banana przy zgnieceniu peka.

        Na przeciwnym koncu miasta obejrzalem z podziwem Palac Montazah
        i otaczajace palac ogrody. Palac z ogrodami nalezal do ostatniego
        krola Egiptu Al-Farouka, znanego glownie z tego, ze byl posiadaczem
        najwiekszej w swiecie kolekcji pornografii. W jego bylych biurach
        miesci sie obecnie elegancki hotel i restauracja. W palacu mieszka
        od czasu do czasu prezydent Mubarak.

        Zobaczenie tego wszystkiego w miare praktycznie umozliwia lokalna
        agencja turystyczna za cene 400 LE od osoby. Calosc zamyka sie
        czasowo w ciagu szesciu godzin.

        Duzym sukcesem bylo znalezienie kafejki sprzedajacej "om-ali"
        slodkiej specjalnosci pozostalej po Ottomanach. Moja wiedza o
        stopniu slodzenia tureckiej kawy wzbogacila sie o wyraz "mazbut" -
        srednioslodko.

        Ogolniedostepna jest butelkowana dobra lokalna woda Baraka.
        Milym zdziwieniem okazala sie jakosc egipskiego piwa - Stella.
        Teoretycznie za kazdy kurs taxi w miescie powinno sie placic
        nie wiecej niz 20 LE. W praktyce cena zalezy od zdolnosci
        targowania sie. Pomaga opanowanie arabskich liczebnikow i
        zdecydowane la, la - nie, nie :). Na uprzejme pytanie o ilosc
        wczesniejszych wizyt w Egipcie najbezpieczniejsza finansowo
        odpowiedzia jest trzy i wiecej. Przy takim stwierdzeniu zawsze
        znacznie spada cena wywolawcza.

        Znalazlem w ksiazce telefonicznej numer telefonu Kleopatry.
        Zadzwonilem ale numer byl zajety. Sprobuje ponownie jutro...

        الإسكندرية
        29C/00:25

        • mojito Re: Aleksandria. 11.07.08, 22:43
          Dzien glownie plazowy. Slonce piescilo erekcyjnie slupek rteci
          na wysokosci 35C. Woda w morzu przyjemnie ciepla. Plaza czysta.
          Plazowicze na hotelowej plazy zanurzali sie w morzu w strojach
          mieszanych. Muzulmanskich i innych. Pelna demokracja.

          W zacienionym bufecie zakonczylem pierwsza runde kulinarnych
          podrozy po kuchni arabskiej. Mezze: baba ganusz, besara, labneh,
          tabbouleh, tahini, kofta. Calosc splukana piwem Stella i dopchnieta
          baklava z podwojnym espresso. Dotychczas bez najmniejszych
          zoladkowych ruchow sejsmicznych. Nie chwalac dnia przed zachodem...
          byc moze Antinal pozostanie pamiatka z Egiptu.

          Kupilem bilet na pociag (Turbini) do Kairu. Pierwsza klasa - 46 LE.

          Wieczorem pozegnanie Aleksandrii w doskonalej rybnej restauracji
          Seagull. Olbrzymia restauracja z widokiem na morze. Przypomina
          mi troche widok sniadaniowej sali hotelu Amber w Miedzyzdrojach.
          Przygode z kolacja zaczyna sie od wizyty w kuchni i wyborze ryb
          lub owocow morza. Po pol godzinie i paru przekaskach pojawiaja
          sie dania glowne. Moglem tylko etuzjastycznie zgodzic sie z
          wczesniejszymi opiniami o restauracji - jest doskonala. Ze lzami
          w oczach i olbrzymim zalem pozegnalem niedokonczona dorade z grila
          i pozostajace z nia aromatyczne kalmary z grila. Szef kuchni ma
          prawo byc dumny ze swoich symfonii (niedokonczonych :).

          Jutro po poludniu Kair. Slupek rteci ma ocierac sie o dolna 40.
          Cien jest zdecydowanie towarem deficytowym w Egipcie. Internet
          jest zjawiskiem znacznie czestszym i kosztuje 4 LE/h.
          • yrec61 Re: Aleksandria. 12.07.08, 13:12
            świetnie, czekamy co dalej, choć jeszcze kilka miejsc w aleksandrii
            można zobaczyć, ale ..... mkniemy do kairu
            • kasia_p45 Re: Aleksandria. 12.07.08, 20:53
              ciekawe to ciekawe... co dalej ????
              • mojito 2:15 PM do Kairu :). 14.07.08, 01:38

                Inna wygodna opcja podrozowania miedzy Aleksandria i Kairem jest
                klimatyzowany pociag Turbini. Odchodzi z ruchliwej aleksandryjskiej
                stacji Sidi Gaber z peronu trzeciego. Wagony czyste z wygodnymi
                rozkladanymi siedzeniami i obsluga oferujaca napoje i kanapki.
                Moj pociag odjechal z dworca ze szwajcarska precyzja i po 2 h 45 m
                wjechal na stacje Ramses w Kairze.

                Do hotelu w dzielnicy Zamalek dotarlem metrem ze stacji Mubarak
                widocznej natychmiast po wyjsciu z dworca. Metro czyste, wygodne
                i tanie (1 LE) z pierwszym wagonem zarezerwowanym dla kobiet.

                Milym akcentem konczacym moj pierwszy kairski wieczor bylo
                osiagniecie remisu w kasynie. Rownie dobrze bawily sie obok mnie
                niemuzulmansko ubrane Rosjanki.

                Dzisiaj odwiedzilem piramidy w Gizie i zapatrzylem sie na Sfinksa.
                Koszt odwiedzin i zapatrzenia sie 50 LE. Przed zachodem slonca
                zdarzylem na rejs feluka po Nilu. Cena rozwiniecia zagla zaczyna
                sie od 50 LE.

                Duzym sukcesem dzisiejszego upalnego (38 C) dnia bylo tanie kupienie
                jednego kolczyka krolowej Heteferes tuz przed wejsciem do jej
                piramidy (wstep wolny)od budzacego zaufanie egipskiego handlarza
                antykami. Za dodatkowa oplata uzyskalem certyfikat w jezyku arabskim
                potwierdzajacy autentycznosc alabastrowego kolczyka.

                Jutro Muzeum, Koptycki Kair, kawiarnia Fishawi, miasto umarlych
                i byc moze targ wielbladzi w Birqash - podobno mozna w lipcu kupic
                niedrogo wielblada...
                • mojito Kair. 15.07.08, 16:43
                  Na poludniowym cyplu wyspy Roda mozna obejrzec IX-wieczny
                  Nilometr ktory kiedys sluzyl do pomiarow stanu wody w Nilu.
                  Nieduzy budynek w ksztalcie oktogonu przykryty cylindryczna
                  kopula zachowal sie dobrej budowlanej kondycji. Kilkupietrowe
                  filary zaznaczaja poziom wody. Sciany pokryte inskrypcjami
                  z Koranu. Po zejsciu schodami na dol Nilometru mozna podziwiac
                  drewniany bogato rzezbiony sufit. Nilometr pomagal przewidywac
                  urodzaj lub ewentualny nieurodzaj i ustalac poziom podatkow.
                  Na terenie Nilometru znajduje sie rowniez muzeum Umm Kolthum
                  - legendarnej egipskiej spiewaczki. Wstep na teren - 10 LE.

                  Interesujacym miejscem w Kairze jest rozlegle Miasto Umarlych.
                  Ciagnace sie rzedami odgrodzonymi od siebie cmentarze sluza
                  ciagle do chowania zmarlych. Miedzy grobami mieszkaja rowniez
                  ludzie dla ktorych cmentarze sa domem.

                  Rozlozylem egipskie banknoty na stole i droga losowania ustalilem
                  ktore umieszczone na nich meczety zobacze. Meczet na banknocie
                  dwudziestofuntowym zostal wybrany. Cytadela Saladyna i znajdujacy
                  sie w obrebie jej murow meczet Mohammed Ali (Alabastrowy) moze
                  budzic podziw. Zachecony imponujaca architektura obejrzalem rowniez
                  meczet Ibn Tulun i El-Azhar. Wstep do Cytadeli kosztuje 40 LE.

                  Meska spolecznosc Kairu dzieli sie na dwa zdecydowane obozy
                  kibicujace lojalnie albo pilkarskiej druzynie Al-Ahly albo
                  Zamalek. Obie druzyny graja na wspolnie dzielonym stadionie.
                  Wydaje sie, ze pilka interesuja sie wszyscy Kairczycy i ci z
                  bardzo zamoznej dzielnicy Maadi i ci z dzielnic stopniowo mniej
                  zamoznych. Dzisiejszym tematem bylo zywo dyskutowane ewentualne
                  kupno przez Zamalek kamerunskiego napastnika Djemba-Djemba.
                  Nawet powierzchowna znajomosc kairskich druzyn moze przydac sie
                  przy targach na souku, w taksowce i wynajmowaniu feluki.

                  Przyjemnym odkryciem gastronomicznym bylo dla mnie "kushari"
                  - wypelniajace danie z gotowanego ryzu, fasoli i makaronu polewane
                  ostrym sosem pomidorowym. Po "kushari" zwyczajowo podaje sie na
                  deser gotowany ryz z mlekiem na slodko o konsystencji budyniu.

                  Dzisiaj w Kairze jest 36 lub 38 C. Dokladnie nie widze poniewaz
                  sciekajacy po czole pot utrudnia wyrazne widzenie termometru.
    • miriam_73 Re: Moje prywatne Aleksandria i Kair. 17.07.08, 10:18
      Hej, i co dalej...???? ;-)))) Rozpuściłeś się w kairskim słoneczku, czy
      wielbłądy cię pożarły ;)))?
      • mojito Serce Kairu. 17.07.08, 13:07

        Kairskim odpowiednikiem nowojorskiego Times Square jest Midan
        Tahrir (Plac Wyzwolenia). Tutaj zbiega sie co najmniej pol tuzina
        wylewajacych gwarne tlumy ulic. Nieustanna kakofonia klaksonow
        samochodowych zaglusza pomniejsze odglosy. Zaludnienie placu
        powieksza dwa razy dziennie dwudziestotysieczny biurokratyczny
        tlum urzednikow panstwowych pracujacych (lub raczej nie) w
        monstrualnych rozmiarach budynku Mogamma - architektonicznej bryle
        pozostalej z czasow eksportu rosyjskiego. Budynek Mogamma musi
        odwiedzic przynajmniej raz kazdy cudzoziemiec majacy jakakolwiek
        oficjalna sprawe w Egipcie. Wezwanie do Mogamma prawie kazdy
        Egipcjanin rejestruje dodatkowymi kroplami potu.
        Na wschodniej scianie placu jest Amerykanski Uniwersytet ksztalcacy
        odplatnie mlodych Kairczykow.

        O Midan Tahrir otrze sie prawdopodobnie kazdy zwiedzajacy idacy
        do Egipskiego Muzeum. Wiodocznym z daleka drogowskazem moze byc
        blekitnie wyplowialy hotel staruszek Nile Hilton - pierwszy 5*
        hotel w Kairze.

        Moja fascynacje z "kuszari" pielegnowalem w najlepszej w Kairze
        swiatyni gastronomicznej - restauracji Abu Tarek. Restauracja od
        lat specjalizuje sie w "kuszari" i uzyskala zasluzona renome.
        Dwa pietra stolow z metalowymi blatami sa w wiekszosci zatloczone.
        Po zajeciu stolika pojawia sie kelner przyjmujac zamowienie i
        pieniadze. Wybor jest nieskomplikowany - "kuszari" duze lub srednie
        i deser. Standardowo podawany jest ostry pomidorowy sos ktorym
        dowolnie mozna nasaczac "kuszari". Dla amatorow mocnych wrazen w
        zasiegu reki dodatkowo stoi dzbanuszek piekielnie ostrego vinigrette
        z czosnkiem. Dwie krople dodane do lyzki "kuszari" podniosly mi na
        moment wlosy na glowie i zastanawialem sie czy Nil ma wystarczajacy
        poziom aby ugasic palenie w ustach. Polubilem slodki deser zimnej
        masy ryzu z mlekiem. Tesknilem za odrobina mielonego cynamonu ale
        nie odwazylem sie o cynamon zapytac - byc moze bezpodstawnie. Na
        parterze na podwyzszeniu stoi replika pierwszego ulicznego wozka
        sprzedajacego "kuszari". Obecna restauracja uczynila wlasciciela
        bardzo bogatym czlowiekiem. Adres podaje tylko dla porzadku poniewaz
        adres restauracji Abu Tarek zna kazdy mieszkaniec Kairu. Ulica
        (Sharia) Champollion 40. Jedzenie w Abu Tarek bylo dotychczas moim
        najtanszym wspanialym doznaniem w Aleksandrii/Kairze.

        • wojtek37k Re: Serce Kairu. 17.07.08, 13:26
          Cześć brachu , czy to ten mojito z forum Meksyk ??

          Pozdrawiam Wojtek
          • mojito Bazar Khan Al-Khalili. 19.07.08, 12:06
            Interesujacym doswiadczeniem moze byc wizyta w najstarszym
            kairskim bazarze - Khan al-Khalili. Nawolywania, zaklinania
            i konfidencjonalne szepty sprzedawcow slyszy sie na bazarze
            od XIV wieku. Atmosfera podobno malo zmienila sie od tamtego
            czasu. Dlugie waskie aleje/korytarze przecinaja wypelnione
            towarami stragany i male sklepiki wcisniete w scienne wneki.
            Jakosc oferowanych towarow pozostaje w wyraznej dysproporcji
            miedzy zachwalaniem sprzedawcow a drugim, pozabazarowym juz
            spojrzeniem na nie nabywcy.

            Przy okazji spacerowania po bazarze mozna usiasc na dluzsza
            chwile w nastarszej kairskiej kafejce "Fishawi`s". Dluga
            i waska kawiarnia z wystawionymi rowniez na przejsciu miedzy
            straganami stolikami z miedzianymi blatami oferuje kawe, herbate
            z galazka miety, napojami i slodyczami od, podobno, 200 lat.
            Nie udalo mi sie spotkac nikogo kto odwiedzal kawiarnie w ubieglym
            wieku. Male, bolesnie poobijane emaliowane dzbanuszki do herbaty
            stanowily prawdopodobnie pierwsze wyposazenie kawiarni. I do
            dzisiaj pozostaly. Kelner z duma informowal, ze Fishawi`s regularnie
            odwiedzal mieszkajacy w poblizu egipski laureat literackiej nagrody
            Nobla - Naguib Mahfouz. Wspomnial tez, ze na bazarze jest
            podrasowana, klimatyzowana restauracja nazwana Mahfouz. Nie mialem
            okazji jej zobaczyc.

            Z duza satysfakcja zaobserwowalem, ze samo noszenie ze soba
            Antinalu ma dzialanie skutecznie prewencyjne. Kartonowe pudeleczko
            nabiera kolorow uzywalnosci nie zmieniajac zawartosci.

            Wojtek, Hola Amigo,
            rzeczywiscie znamy sie z forum Mexico :). Podrozowalismy razem
            po Jukatanie. Ja ladem, Ty podwodnie :).

            Pozdrowienia,
            m.
            • mojito Arrivederci Egipt. 22.07.08, 18:45

              Interesujacy geograficznie i historycznie kraj. Mili, zyczliwi
              i ciepli ludzie. Troche meczy upierdliwosc sprzedawcow ale taka
              jest ich natura. Nie mozna oddzielic handlu od Arabow. To oni
              przeciez wynalezli pieniadze.

              W samolocie do Rzymu poznalem Egipcjanina z Aleksandrii lecacego
              na wymiane studencka do Krakowa. W Rzymie "dobil" do nas Libijczyk
              lecacy do Warszawy i jadacy dalej do Piaseczna. Splacilem swoj
              egipski dlug zyczliwosci i pomoglem im wsiasc do pociagu/autobusu
              jadacych w ich kierunkach. Mam zaproszenie do Tripoli. Kto wie...

              Pozostaly mi czesto uzywane przewodniki, rozmowki arabskie i mapy
              w jezyku angielskim ktore moge oddac za usmiech :). Antinal
              (nieuzywany :) oddalem na lotnisku. Mialem udane doswiadczenie
              egipskie.
              • figo7000 Re: Arrivederci Egipt. 22.07.08, 21:17
                ładnie to opisałeś :) aż miło poczytać, bo ostatnio na forum tylko
                hotele i hotele. Dzięki!
              • wojtek37k Re: Arrivederci Egipt. 23.07.08, 07:00
                mojito - pod wodą znowu nic nie zobaczyłeś , a tam warto mój drogi ,
                oj warto , można dostać kolorowego zawrotu głowy . Nie jest tak
                przejrzyście jak w cenote , ale .... są rekiny , delfiny piękne
                eagle - to wszystko nie na każdym nurku , ale takiego Thistlegorma
                (wrak) jak zaplanujesz to zobaczysz napewno .

                Pozdrawiam Wojtek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka