Dodaj do ulubionych

Miłość z happy endem

IP: 193.110.228.* 20 lat temu
Trochę mało feministyczne te rady, szczególnie dziękowanie za źle umyte
garnki. To ciekawe, że gdy ja coś zrobię nie takjak należy, to mi nikt za to
nie podziękuje. Poza tym ciekawy jest pomysł, by dać odczuć mężczyźnie, że to
on nosi w związku spodnie (dlaczego on?) między innymi byciem stroną
łagodniejszą i spokojniejszą. Konkluzja jest taka, że stosując się do tych rad
kobiety powielają stereotypowy i kulturowy (gender) podział ról. I po co były
dwie fale feminizmu? Po to ,żeby pochodzić na palcach wokół swojego faceta...
Obserwuj wątek
    • Gość: kobieta Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      eeeeee tam !!
      feminizm to porażka ogólnie !!!!!
      ale nie wiem czemu ten artykuł został skierowany tylko do jednej ze stron ???
      te " dobre rady " dotyczą także facetów w związku
      to nie są propozycje tylko dla kobiet !!!!
      za mało tu mowy o partnerstwie w związku
      przecież każde dziecko wie że do tanga trzeba dwojga
      artykuł do d*py
      a już to że większe szanse mają te ze szczęśliwych rodzin
      to już przesada jest !!
      patrząc wokoło po znajomych mam zdecydowanie odmienny pogląd
      to żaden gwarant
      zniesmaczył mnie ten artykulik :((((((((((((((((
      • Gość: gość Re: Miłość z happy endem IP: *.filg.uj.edu.pl 20 lat temu
        Masz rację do dupy ten artykuł. Jeśli kobieta będzie na wszystko się godziła,
        zarabiała więcej niż mąż, utrzymywała go na odpowiednim poziomie, wychowywała
        dzieci, sprzątała itp. i utwierdzała męża, że jest świetny, to nie jest
        gwarancją, że będzie szczęśliwa. Bo już przez te rzeczy może byc mało
        szczęśliwa, bo zmęczona i samowystarczalna. I jeszcze najważniejsza rzecz SEKS.
        Jeśli to ona ciągle musi zaspokajać męża, bo on nie bardzo wie co i jak
        (chociaż ogląda filmy porno i spotyka się z kochankami)nawet po wielu latach
        małżeństwa (a poza tym ona za bardzo go podnieca i ..)to ona będzie szczęśliwa
        w takim związku? Chociaż jeden do konca życia?
        • Gość: Szczęśliwa Re: Miłość z happy endem IP: *.acn.waw.pl 20 lat temu
          Czytając ten artykuł zauważyłam, że w moim związku postępuję bardzo podobnie i
          jestem szczęśliwa. Nie przeszkadzają mi porozrzucane skarpetki albo niedokręcona
          pasta, bo 1. jestem tolerancyjna, 2. czasami sama też tak robię, szczególnie
          kiedy się spieszę, więc dlaczego mam wymagać czegoś, czego sama nie
          przestrzegam?). Tolerancja ma tyle z tym wspólnego, że nie chciałabym być dla
          mojego partnera wredną babą, która cały czas pogania, psioczy, narzeka na
          wszystko itp. Można czasem jemu sobie odpuścić. Mam niewiele czasu w ciagu
          dnia, bo uczę się i pracuję. Dlatego często nie mam czasu posprzatać, a NAWET
          ugotować obiadu. Oboje bylismy w innych związkach, niezbyt szczęśliwych i oboje
          z nich wiele wyciągnęliśmy. Przede wszystkim to, aby nie wymagać totalnego
          poświęcenia. Kiedy coś nam przeszkadza to nie obrażamy się ani nie robimy
          awantur, tylko rozmawiamy o tym co nas boli.

          "I jeszcze najważniejsza rzecz SEKS"---
          • kanadyjkarz Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
            Myślę kochana ,że masz rację. identycznie na to patrzę. Jestem bardzo marny ale
            chce mi się z tego śmiać. Ta drapieżność. A po co nam facetom ,przynajmniej
            części udawadnianie na codzień ż ejesteśmy lepsi od kobiet. Jakie to ma
            znaczenie kiedy przychodzą święta i wszyscy miękną. Trzeba być. Ja lubię
            chodzić sam do teatru bo można zrobić to szybciej. Nie czekać długo . Wymyśl
            coś ,ale nie to , nie tak. Teraz to nawet jesteś sląby w łóżku. raz na 5 lat ,
            od 13 lat nic się nie dzieje. Idż sobie do panienek . To nie jest patologia. To
            jest zupełnie inna sytuacja. Już kiedys koledzy mówili mi ,ż etrzeba inaczej
            patrzeć na kobiety a inną wybierać na żonę. Bo wygodnie i tak dalej . U nas
            jest inaczej. Obydwoje jesteśmy hojnie obdarzeni przez naturę ( wzrost,
            aparycja, wykształcenie ) . Mamy inne cechy charakteru i dlatego nigdy nie
            byliśmy zmuszeni zabiegać o partnerów. My tego nie umiemy.A wszystko sie
            zmieniło kiedy zacząłem przy niej ( mojej ukochanej żonie )rozmawiać bardzo
            kokieteryjnie przez telefon.Wpadła w zazdrość. Nie Sądziłem,że to może się
            wyadarzyć. Ale tak to wyglądało. Ja ją kocham i bardzo lubię. Ale musiałem
            wyjść z domu bo zwariowasliśmy razem ( 15 lat ) razem firma.Chcę się całować
            szczególnie z Nią bo mam już apetyt bo mieszkałem u rodziców 9 miesięcy. Mam
            mniej zmarszczek , bujniejsze włosy bo użuwam odsiwiacza do włosó. Szampon o
            większej objętości , wzrost 190, wiek 15 anagram-baran. Chce mi się jeszcze
            żyć. I to robię. Alke ostatnio zwariowałem bo ćwiczę się w szybkości pisania na
            klawiaturze.Poznałe troche tańszych kosmetyków ,bo wcześniej zero. uwielbiam
            sklep[y. Byłem 2 razy w grudniu w Colegium Nobilum. podobają m się młodzi
            aktorzy. Są świetni w PWST.Po co walczyć. Myślę ,że to są kompleksy a nie walka
            płci. Zostaniemy ćmami barowymi. Podobają mi się Wasze ciepłe teksty. Nic na
            siłe. Widzę,że jak jest nerwowo to mówię ,że kocham a jeśli nadal nerwowo lub
            jeszcze bardziej to chcę Ją całować bo to zamyka pojedynki.Na nią działa
            najbardziej wyjście bez partnera w okresie kiedy trzeba byc razem. Mnie to nir
            przeszkadza . Nawet to lubię. Ale najbardziej lubię ciepłą atmosferę, uśmiech ,
            radość. Kończę te głupoty. Jakie to wszystko ma znaczenie. Rozumiem ,że dla
            osób ambitnych jest wszystko ważne. Ale i tak na końcu jest uśmiech wszystkich.
            Może trzeba zmieniać się parami wśród znajomych. Zamiana ról . Może to jest
            sposób na spojrzenie z dystansu na siebie, rodzinę , partnerów. I te silne
            znaki zodiaku. pozdrawiam. Piszcie dużo i ciekawie za tydzień przeczytam.
            • Gość: gosc portalu Re: Miłość z happy endem IP: *.elsat.net.pl 20 lat temu
              hahahaha i dlaczego uważacie, ze SEKS to tylko pzyjemnosc dla faceta i
              poswięcenia dla kobiety??????????????? bez sensu!!!!!!!!
        • Gość: gość portalu Re: Miłość z happy endem IP: *.elsat.net.pl 20 lat temu
          Ja nie rozumiem...Ten artykuł wcale nie mówi o zniewoleniu kobiety!!! Mówi tylko
          o tym o czym wszystkie zapomniałyśmy w pogoni za pseudowyzwoleniem dając się
          wtłoczyc w kajdany "walki płci" - mówi o tym, ze nie nalezy walczyc o to co nie
          jest istotne, o tym, że raczej warto podchodzić do kogoś z miłością i
          zrozumieniem... jak mamy dostawać od naszych facetów miłość i czułość jak wciąż
          na nich warczymy, rozkazujemy, żądamy!!! to absurd.... pomyslcie babochłopy co
          jest istotą kobiecości a zrozumiecie na czym polega prawdziwy feminizm
      • Gość: Ewa Re: Miłość z happy endem IP: 193.201.167.* 20 lat temu
        Wlasnie, czemu to nam udziela sie rad co robic aby zwiazek byl szczesliwy?
        Czemu nikt nie poucza facetow jak sie zachowac aby bylo dobrze?
        To nas sie zmienia abysmy podpasowaly facetow. Do niczego takie rady.
        • Gość: Pela Re: Miłość z happy endem IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 20 lat temu
          To jest portal "Kobieta" z zalożenia skierowany do Kobiet, dlatego też jest
          logiczne, że felietony z tego portalu są również skierowane do kobiet a nie
          mężczyzn. Myślę że to wyjaśnia kwestię "czemu ten felieton jest tylko do nas
          skierowany" i "czemu to nam udziela rad co robić aby związek byl szczęśliwy".
          P. S. Jestem chwilowo nieszczęśliwa, zaczęlam czytać ten felieton i komentarze
          do niego, żeby znaleźć jakieś propozycje na polepszenie atmosfery. Dzięki temu
          odkrylam, że przez ostatnie 2 miesiące nie chwalilam mojego męża za nic, chociaż
          wylazil ze skóry żeby mi poprawić humor, zaciągnąl mnie do sklepu i kupil mi
          nowy żakiet do pracy (sam wybral mój ulubiony kolor, chociaż nie wiedzial że
          to mój ulubiony, bo nie rozmawiamy takich bzdurach jak ulubione kolory).
          Generalnie, jesteśmy parą od 7 lat, malżeństwem od 2 i jedno mogę powiedzieć na
          pewno: W każdym kryzysie podzialalo, kiedy postanowilam być milsza dla Niego.
          Zawsze okazywalo się, że on próbowal już od dawna mnie pocieszać, a ja ślepa nie
          widzialam, bo bylam zbyt pochlonięta kontemplowaniem swojego zlego humoru i
          zastanawianiem się "dlaczego". Nad zlym humorem nie trzeba się zastanawiać,
          trzeba go jak najszybciej zwalczyć. A na wesolo już latwo się rozwiązuje problemy.
        • Gość: tomeczek Bo niektóre rzeczy zrozumieją tylko kobiety :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Czemu nikt nie poucza facetow jak sie zachowac aby bylo dobrze?

          Dlatego, że niektóre rzeczy potrafi zrozumiec i wytłumaczyć jedynie kobieta. Np:

          - Wyraz twarzy kota.

          - Co tak ważnego jest w czekoladkach.

          - Potrzebę posiadania jednakowych butów w różnych kolorach.

          - Wyszczuplające ubrania.

          - Wybieranie się na wycieczkę samochodową bez próby osiągania rekordu szybkości.

          - Różnicę między ecrie, beżowym i kremowo-białym.

          - Podcinanie włosów żeby urosły.

          - Podkręcanie rzęs.

          - Niedokładność każdej wagi osobowej kiedykolwiek powstałej.

          - Inną kobietę...

          - Jak to możliwe, że moczenie skóry powoduje jej wysuszenie

          - Potrzebę posiadania na koncie permanentnego debetu.

          - Mówienie przez 3 godziny bez powiedzenia o czym mówią.

          - Potrafią wyjaśnić "dlaczego nie jeść pomadki choć jest o smaku owocowym".

          - Potrafią wyjaśnić "O co chodzi w M jak Miłość ".

          - Dlaczego na łazienkę trzeba wydać 10 tys. PLN jak wystarczy 3800 zł (o kuchni
          nie wspominając).

          - Dlaczego twoje rachunki (chodzi o faceta) za telefon komórkowy wynoszą aż 150
          zł/miesiąc a moje (kobieta) tylko 300.

          - Różnicę pomiędzy piekielnymi ustrojstwami - "wkładka higieniczna - podpaska ".

          - Różnicę pomiędzy jej wypadem z koleżankami, a wypadem mężczyzny z kolegami.

          - Tylko kobieta zna różnicę między podkładem i fluidem i wie po co pod to
          wszystko kłaść jeszcze bazę rozświetlającą...

          - Wyjaśnią facetowi dlaczego naprawdę nie chce iść z kumplami na piwo.

          - Tylko kobieta potrafi facetowi wyjaśnić, że jedzie za szybko nawet jeśli nie
          odpalił jeszcze auta.

          - Dlaczego śmieci trzeba wyrzucać codziennie, a nie raz w tygodniu jak już się
          zapełni nimi wszystkie miejsca koło kosza...

          - Dlaczego nakarmienie zwierzyńca i posprzątanie w domu jest ważniejsze od
          sprawdzenia maili jakie przyszły do nas w nocy.

          - Dlaczego zmywa się zaraz po posiłku a nie tuż przed.

          - Dlaczego deska sedesowa MUSI być opuszczona.

          - Dlaczego "zaraz" jest pierwszym krokiem do awantury.

          - Dlaczego sztućce muszą kolorystycznie pasować do zasłon?

          - Dlaczego Karmi jest smaczne?

          - Dlaczego do toalety w knajpie trzeba chodzić z koleżanką?

          - Dlaczego facet ma nie pić tego trzeciego piwa?

          - Czym różnią się dwie identyczne bluzki?

          - Dlaczego tipsy są lepsze od naturalnych paznokci i dlaczego należy zrobić
          sobie kompletny makijaż, żeby usiąść do komputera.

          - To, że 5 godzin na zakupach to mało.

          - Dlaczego 200 kosmetyków w łazience to mało.

          - Dlaczego mereżki nie są modne, a baskinki tak? (Co to do cholery są mereżki i
          baskinki?)

          - Dlaczego nie może iść na zabawę drugi raz w tej samej sukience

          - Dlaczego finał Ligi Mistrzów jest mniej pasjonujący od "Plebanii", bądź też od
          3748 odcinka "Mody na sukces".

          - Dlaczego nowy kapelusz jest NIEZBĘDNY do życia.

          - Dlaczego pieniądze nie są jej najlepszymi przyjaciółmi, bo zaraz gdzieś znikają.

          - Dlaczego zmasakrowany tył/przód samochodu jej faceta nie jest warty awantury.

          - Dlaczego obiad u jej mamy będzie wręcz rozkoszą.

          - Czemu komplikowanie świata ma pomóc w jego uproszczeniu.

          - Jaka jest różnica między zdradą fizyczną i mentalną i że takie istnieją.

          - Dlaczego wchodząc tylko po masło do supermarketu wyjeżdża z wózkiem kipiącym
          od wszelkiej maści debilizmów i że ta mała doniczka jest urocza i naprawdę
          potrzebna tak samo jak wiklinowy koszyczek nie służący absolutnie do niczego.

          - Potrafią wyjaśnić, że "porozmawiaj ze mną" jest już tematem do rozmowy samym w
          sobie.

          - Dlaczego to, co nazywają mydłem tym lepiej myje im mniej w tym mydła.

          - Dlaczego każda wystawa sklepu z ciuchami jest obiektem wnikliwej obserwacji.

          - Dlaczego trzeba przejść każdy sklep i przymierzyć wszystkie buty, ciuchy nawet
          jeśli aktualnie nie ma się ani grosza?

          - Dlaczego jak deklarują, że przygotowanie się do wyjścia zajmie im max 10 min.,
          to spędzają w łazience 3 godziny?

          - Dlaczego mimo wszelkich znaków na niebie i drodze to ONA miała pierwszeństwo i
          że tak na prawdę to wina jej faceta, że miała stłuczkę choć nie było go w
          promieniu 5 km od samochodu.

          - Dlaczego zakup firanek jest ważniejszy od nowych głośników?

          - Potrafi wyjaśnić dlaczego (pomimo figury osy) jest gruba.

          - Dlaczego jest niezadowolona z zakupu, mimo iż oglądała / przymierzała go
          kilkakrotnie.

          - Dlaczego lepiej iść na obiad do jej rodziców niż do jego.

          - Dlaczego faceci powinni oglądać z nimi komedie romantyczne.

          - W jaki sposób ogląda wszystkie możliwe seriale i jej się to nie miesza.

          *********

          I wszystko jasne :)
          Źródło: www.joemonster.org
        • passionati Re: to my wychowujemy przyszłych mężów 20 lat temu
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Wlasnie, czemu to nam udziela sie rad co robic aby zwiazek byl szczesliwy?
          > Czemu nikt nie poucza facetow jak sie zachowac aby bylo dobrze?
          > To nas sie zmienia abysmy podpasowaly facetow. Do niczego takie rady.
          Ale to my właśnie wychowujemy przyszłych mężów, szacunku do kobiet, starszych...
          Oni to wynoszą przede wszystkim z DOMU, a potem środowiska
    • joanna.plater Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
      moja znajoma pisala prace magisterska na socjologii o pismach i poradnikach dla
      kobiet. wyszlo jej czarno na bialym, ze taki jest wlasnie przekaz tych pism, a
      takze zapewne calej kultury, kierowany do kobiet: cala odpowiedzialnosc za
      relacje spoczywa na was. jesli cos wam nie odpowiada w zwiazku, to jest wasz
      problem i wasze zadanie, zeby nad tym pracowac: zmienic swoje oczekiwania,
      zmienic nastawienie, dostosowac sie, zmienic partnera za pomoca roznych
      sztuczek "kobiecych". to ty masz problem, kobieto; twoj partner jest poza
      wszelka krytyka czy ocena, on zawsze ma racje, nawet jak nie umie nawet garnka
      umyc. tylko ty stwarzasz problemy i robisz z igly widly, i na dodatek chcesz z
      nim o tym rozmawiac. lepiej sama sie zmien, idz na terapie albo cos w tym
      rodzaju.
      no coz, jak czytam tego typu rady na szczesliwy zwiazek, to dziekuje bardzo,
      ale wole byc sama.
      • Gość: feminaEva Re: Miłość z happy endem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20 lat temu
        <<<STEREOTYPY i nic wiecej ...
        a do tego wciaz praktykowane"slodka idiotka" i jeszcze usmiechnieta
        zawsze ...mdlo sie robi...
        i wlasnie to jest powod...dlaczego kobiety tak malo moga osiagnac w robieniu
        karier jakichkolwiek...smutne i nie do przyjecia ...
        apel do mlodych dziewczyn-jeszcze nie-mezatek NIE DAJCIE SIE NA TO !!!!
        kompletne bzdury.....i to coraz wiecej...
      • rudi_ruda Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
        No właśnie....przecież nie jestem w tym związku sama ze sobą, więc....mogę
        wypełniać wszystkie te "przykazania" i się zajechać...jak facet będzie ciołem
        to i tak nic nie zmienię. Chociaż przyznaję, że kilka tych rad przynajmniej w
        moim przypadkuprzydałoby się wprowadzić w życie np.: tą o niedokręconej paście
        do zębów...jestem straszną pedantką - terrorystką...można mnie mieć dość. No
        ale facet też niech da coś od siebie
      • Gość: kn Re: Miłość z happy endem IP: *.chello.pl 20 lat temu
        cos w tym jest....
    • Gość: kasia Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Aż mi się słabo robi jak czytam takie artykuły.Wynika z tego,ze to my
      powinnyśmy się starać i dostosowywac do nich. A gdzie partnerstwo?
      Czy faceci nie mają dwóch rąk i mózgu? Czy nie potrafią sami umyć garów? Bez
      przesady!!!! Jak można dziękować komuś za to,że zrobił rzecz oczywistą? Może
      niedługo będiemy sobie dziękować, że spuszczay wode w toalecie?
      Nie traktujmy też mężczyzn jak idiotów! Bo pomysł ,żeby "dać im odczuć kto nosi
      spodnie w tym zwiazku" jest tak naprawdę uważaniem faceta za bezmózgowca,
      którego trzeba utrzymywać w iluzji, że jest panem i władcą, a tak naprawde.....
      to już my kobiety wiemy kto tu rządzi.
      Straszne. I smutne.
      • Gość: alfa Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Oj kobiety, kobiety czytam co tu piszecie i wiem dlaczego jesteście same lub
        nieszczęśliwe w związkach lub takie zaraz będziecie. Brak Wam życiowej mądrości,
        dystansu do siebie. No głupie jesteście - tak po prostu-;))
        • aaa202 Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
          Oj, Alfa, czy w rozmowie twarzą w twarz z kimkolwiek, mówisz mu, że jest głupi
          po prostu? Nie sądzę. Bałabyś się /bałbyś się. Tyle do Alfy.
          Siostry, można być feministką i można przyjaźnić się z facetem, z którym się
          żyje. Oboje staramy się o ten związek. Dzielimy się obowiązkami niemal po równo
          (jak się zastanowię, to on robi więcej fizycznie, a ja raczej koordynuję
          prace). Zarabiam mniej, ale dzierżę kasę i kontroluję wydatki i on wie, że
          jestem w tym lepsza. Szanuję go, doceniam. Z wzajemnością. Zawsze zauważę
          lśniącą podłogę, zawsze przymknę oko na osad w kubku. On zawsze cieszy się z
          odprasowanych spodni i królewskich kanapek do pracy. Zawsze przymknie oko na
          to, że nie chciało mi się już prasować koszuli. Nie czuję się poniżona pastując
          mu buty (tylko ja potrafię tak je wybłyszczeć), on nie czuje się poniżony myjąc
          muszlę klozetową (tylko on potrafi dotrzeć do wszystkich zakamarków). O co tu
          kopie kruszyć? Pozdrawiam WSZYSTKIE/CH!
          • rudi_ruda Re: Do aaa202 20 lat temu
            Peany na Twoją cześć kobiałko. Jestem pełna podziwu i uznania dla Twojej
            wypowiedzi: tak mądrej i normalnej....w pełni się z Tobą zgadzam, lepiej bym
            tego nie wyraziła. Pozdrawiam Cię serdecznie
          • Gość: chili Re: Miłość z happy endem IP: *.sdl.vectranet.pl / 81.15.159.* 20 lat temu
            i tak trzymać
          • Gość: Pela Re: Miłość z happy endem IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 20 lat temu
            Dziękuję za ten post. Daje nadzieję. Buziaczki.
        • Gość: magda Re: Miłość z happy endem IP: *.cbm.pan.pl / 212.51.196.* 20 lat temu
          Alfa masz absolutna racje
        • rudi_ruda Re: Do alfa.... 20 lat temu
          .....a może wcale nie głupie (no dobra czasami) tylko zdesperowane i czasami
          zmęczone ciągłą (zwłaszcza jednostronną) walką o to żeby było dobrze....
          Byłam w takim związku...po czterech latach nawet nie było mi przykro jak
          powiedzał, że to koniec i odszedł do innej....po paru dniach wręcz się
          cieszyłam i cieszę się do tej pory, bo byliśmy razem już tylko z wygodnictwa i
          przyzwyczajenia. Ja też nie byłam ideałem, wiem....Teraz jestem z kimś kogo
          bardzo kocham, jestem w 9 miesiącu ciąży....i staram się pamiętać o błędach,
          które popełniłam wcześniej....Ale też wymagam od drugiej strony, jasno określam
          swoje oczekiwania i nie czekam aż będzie lepiej samo od siebie, bo nie będzie.
          Nad związkami trzeba pracować.....ciężko i przez całe życie jeżeli mają być
          udane. To ciągłe "wojny", kompromisy, poświęcenia....istotne i przydatne tylko
          wtedy kiedy obustronne....Życie to nie film....w życiu tylko początki związków
          są różowe i fantastyczne...spontaniczny seks, kwiaty, randki, czułe słówka,
          zero kłótni.....i wydaje nam się wtedy że tak będzie zawsze....a tu pomału
          wkrada się proza życia: codzienność, problemy, teściowie, kasa....
          Nie wiem jak mają inni. Ja jestem w stanie z tym wszytskim walczyć, żeby było
          dobrze, mogę się starać ze wszystkich sił...ale potrzebuje czuć się kochana
          przez tą drugą stronę, potrzebuje widzieć, że (i nie koniecznie tak często i
          bardzo jak na początku)jest to zauważane i doceniane.No.....Ale się
          rozpisałam ;-)
    • Gość: ivvi Re: Miłość z happy endem IP: *.bie.lama.net.pl 20 lat temu
      Troche dystatnsu, ja widze w tym artykule wiele prawdy, a Wy odrazu zaczynacie
      sie bronic i mowic ze trzeba sie podporzadkowac... gdzie jest tak napisane?
      Wyglada na to ze jestescie nieszczesliwe skoro tak reagujecie. Artykul jest
      ciekawy i wcale nie uwazam zeby byl jednostronny - skierowany do kobiet fakt,
      ale o ile Wasi mezczyzni sa inteligentni tez wyciagna pewne wnioski dla
      siebie :) Prawda jest wlasnie taka drogie Panie o zwiazek trzeba dbac, o
      swojego mezczyzne trzeba dbac i nie nalezy tego rozpatrywac pod katem ja sie
      staram a Ty co? Bo jesli sie kocha i szanuje druga osobe to chec zrozumienia i
      uszczesliwienia przychodzi jakos tak naturalnie.

      pozdrawiam
      Iwona
      • Gość: tutusia Re: Miłość z happy endem IP: *.bellona.pl 20 lat temu
        moze nie mam racji, ale mam wrazenie ze ten artykul nie porusza
        najwazniejszego: nie tak wazne jak to CO sie mowi jest to JAK sie to mowi.
        Jesli moj partner robi cos czego do tej pory nie robil (bo np. mamusia pogonila
        chlopow od pralki) to to docenie, ale jak mu nie wyszlo najlepiej to tez mu to
        powiem. Tylko ze nie tonem rozzloszczonej krytyki, ale pozytywnego docenienia,
        z miloscia. Jak do tej pory dziala, a ja nie czuje, ze musze z czegos
        rezygnowac. Przeciez robi i tak wiecej niz robil w swoim domu.
        No i niebu dziekuje ze on stosuje ten sam trik wobec mnie.
      • Gość: Dorota Re: Miłość z happy endem IP: *.zsp-olesnica.pl 20 lat temu
        Bylam mezatka 26 lata (za dlugo! o min 10 lat) Odeszlam od bylego 3 lata temu.
        Jest to wystarczajacy czas aby nabrac dystansu i wyciagnac wnioski. Fakt nie
        mialam dobrych wzorcow. Wyszlam za maz z wielkiej milosci i wielkim
        postanowieniem, ze moj zwiazek przetrwa do konca naszych dni :-(
        Ale sie nie udalo, dlaczego:
        Sadzilam, ze jesli ja bede bardzo sie starala to z jego strony bedzie podobnie.
        Pracowalam zawsze zawodowo z wyjatkiem czasu na podchowanie 2 dzieci w sumie
        3lata. Wyreczalam wiecznie "zapracowanego" meza bralam na siebie sprawy
        urzedowe, oplaty, domowe remonty, opieke nad dziecmi i samochodem. Za szybko
        wybaczalam jego klamstwa (skoki w bok). Skutkiem czego on dom traktowal jako
        miejsce w ktorym zaspakajane byly wszystkie jego potrzeby. Coraz mniej dajac z
        siebie bo jak twierdzil "... ze i tak zrobie to lepiej od niego".
        Wniosek: za bardzo sie staralam za malo od niego wymagalam (poprostu
        przedobrzylam).
        Rozpoczelam nowy nie formalnym zwiazek, w ktorym postanowilam nie tylko dawac
        ale i brac (nic na sile). Poprostu zaspakajam swoje potrzeby.
      • Gość: kasia Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Widzisz, wydaje mi sie ze nie do konca zrozumialas ten artykul,albo myslisz tak
        samo jak ta nieszczesna autorka.ok tam nigdzie nie jest moze napisane wprost
        zeby sie podporzadkowac ale jak dla mnie to nawet nie trzeba specjalnie czytac
        miedzy wierszami zeby dojsc do takiego wniosku,bo wszystkie opisane zachowania
        to nic innego jak podporzadkowanie,nawet jesli nie facetowi to juz na pewno
        stereotypom.Piszesz ze kobiety odpisujace na ten artykul musza byc
        nieszczesliwe bo reaguja tak a nie inaczej.Byc moze sa i podejrzewam ze sa
        wlasnie dlatego ze niewyszlo im w zwiazkach z tymi o ktorych trzeba tak dbac i
        z tymi ktorym trzeba wmawiac ze sa tacy wspaniali,cudowni i mescy(chociaz wcale
        tacy nie sa) a ktozy pozniej mimo wszystko zostawiaja raptem dla innej albo po
        prostu o tak bo juz widocznie im sie znudzilysmy.Piszesz ze jak sie kocha i
        szanuje to chec uszczesliwienie przychodzi tak jakos naturalnie-dla kobiety byc
        moze,ale dla faceta to ,to jakos takie naturalne wcale nie jest,powiedzialabym
        nawet ze to jest malo prawdopodobne zeby sie tego jakis facet sam domyslil.Wiec
        radze zeby ktos w koncu napisal taki artykul jak zyc w szczesliwym zwiazku do
        panow,oczywiscie wczesniej to do nich adresujac duzymi literami i publikujac to
        na jakis stronach porno bo na takie jak ta to oni nie wchodza a juz na pewno
        nie czytajac takich artykulow,a jesli nawet jakiemus sie trafi przypadkiem to
        bedzie to albo gej albo facet przekonany ze czyta artykul dla kobiet.i wiez mi
        iwi ze zadenemu nawet przez glowe nie przejdzie ze te slowa moga byc rowniez
        skierowane do niego.A twoja wypowiedz jest bardzo optymistyczna bo widocznie
        malo wiesz o facetach albo zaden jakims cudem cie jeszcze nie zawiodl,dlatego
        masz takie naiwnie optymistyczne zdanie o tym jacy to oni sa domyslni ,spaniali
        i jak wyciagaja wnioski-a oni tego nie robia,nieumieja ,nie ten poziom rozwoju.
        Co do artykulu ja rozumiem ze ten swiat jest juz troszke za bardzo
        zfeminizowany,ale ten artykul to juz lekka przesada i na pewno w zadnej
        kobiecie nie zmniejszy on feminizmu a wrecz przeciwnie.nie wiem kto to
        pisal ,ale na pewno ktos kto ma maly kontakt z rzeczywistoscia, z zyciem i z
        takim gatunkiem ktory kiedys nosil miano mezczyzny,bo dzis jest to raczej
        gatunek wymarly.
        pozrawiam autorke i radze wrocic do rzeczywistosci albo zostac juz lepiej we
        wlasnym swiecie bo w tym prawdzim wcale nie jest tak kolorowo
        • Gość: Facet Re: Miłość z happy endem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
          "na takie jak ta to oni nie wchodza (...) nie czytajac takich artykulow (...) to
          bedzie to albo gej albo facet przekonany ze czyta artykul dla kobiet (...)
          zadenemu nawet przez glowe nie przejdzie ze te slowa moga byc rowniez
          skierowane do niego (...) widocznie malo wiesz o facetach"
          Kasiu - karierę męża mam jeszcze daleko przed sobą, mam za sobą dopiero jedną,
          nieszczęśliwą (nieodwzajemnioną) miłość... - ale jestem facetem i czytam na tej
          stronie artykuły właśnie o związkach między kobietą i mężczyzną, a robię to
          tylko dlatego, ponieważ uważam, że nawet gdyby były to artykuły skierowane tylko
          do kobiet, to i tak na pewno mogę wyciągnąć z nich jakieś pożyteczne wnioski dla
          dobra mojego przyszłego związku; tak przy okazji - nie wszyscy faceci myślą
          tylko o seksie - niektórzy mają wyższe potrzeby. Jeśli komuś zależy na drugiej
          stronie (a zakładam, że udane związki powstają z miłości), to na pewno znajdzie
          w tym artykule coś dla siebie. Pozdrawiam, Adam.
    • Gość: facet Re: Miłość z happy endem IP: *.crowley.pl 20 lat temu
      Myślę, że rady dla mężczyzny wyglądają dokładnie tak samo, nie zależnie czy są
      "femnistyczne" czy jakieś tam... to jest chyba dobre dla każdego. Ja się staram
      do tego stosować :) I nie chodzi mi o to, że ja tupię a ona ma być potulna. :-)
      Ale nie zmuszam jej też by tępiła swoją naturalną wrażliwość. Część tego co
      kobiece/męskie kreuje kultura. Ale nie wszystko. Znajdźmy miejsce na wolność w
      obie strony.
    • material_girl Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
      do chrzanu ten artykuł. Wziełam sie za jego czytanie z myślałam, że dowiem się
      czegoś błyskotliwego, nowego. A tu co ... sztampa. Porady w stylu " co zrobic
      aby twój facet był szczęśliwy". Omawiany "problem" zmywania garów mnie dobił.
      Jak ja pozmywam naczynia to nikt mi nie dziękuje, bo też tego nie oczekuję. To
      jeden z wielu obowiązków domowych, które traktuję jako standard i nie widzę w
      tym nic nadzwyczajnego jesli facet pozmywa po obiedzie, odkurzy, czy zrobi
      zakupy. W koncu on żyje w domu na takich samych prawach jak ja (ani lepiej ani
      gorzej). Druga sprawa: to dawanie facetowi poczucia "że to on nosi spodnie" ...
      śmiech na sali. Skoro muszę mu pomagac uwierzyc w jego męskośc to znaczy że
      jest z nią coś nie tak ;-) Jak mam traktowac faceta jak prawdziwego mężczyznę
      skoro np. do drobnych napraw domowych wzywa fachowców,a kobiecie każe dzwigac
      siaty z zakupami bo jemu się nie chce. A co z poradami dla panów? Oni nie chcą
      nam, kobietom dawac szcześcia?
      • Gość: Pela Re: Miłość z happy endem IP: *.skb.pl / 62.233.177.* 20 lat temu
        Hm, Jeśli Twój facet każe ci dźwigać siaty z zakupami bo jemu się nie chce, no
        to porażka, widzę tylko jedną radę: ośmiesz go przed ludźmi jaki z niego cham,
        więcej nie zapomni o grzeczności!
    • Gość: magda Re: Miłość z happy endem IP: *.cbm.pan.pl / 212.51.196.* 20 lat temu
      A dlaczego wszystkie osoby kieruja ten artykuł tylko do kobiet? On dotyczy
      zwiazku wiec rowniez tej drugiej strony. Ja mieszkam z mezem pod jednym dachem
      od 2.5 lat oboje pochodzimy z fajnych rodzin gdzie rodzice do tej pory maja
      szacunek wzgledem siebie powielamy ich zachowanie jak rowniez oboje stosujemy
      rady podane w artykule, jest super. Moja rada na koniec mniej egoizmu a swiat
      bedzie lepszy i bez tylu rozwodow
    • Gość: sferos Re: Miłość z happy endem IP: *.chello.pl 20 lat temu
      a może też by tak rady dla panów!z tego artykułu wynika,że tylko kobieta musi się starać w związku,a receptą na szczęsliwy związek jest potulność!
      • Gość: ruda Re: Miłość z happy endem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        To mo.że nie spodoba się ale jestem kobietą po przejściach i wiem że czasem
        warto ustąpić może nei zawsze ale czasem dajcie mu poczuć się jak macho. Zbyt
        duże tarcia nic nie dadza
      • asiapirat Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
        .. a po co w dziale "kobieta" miałyby być porady dla mężczyzny ?
      • Gość: annabelle Re: Miłość z happy endem IP: 212.32.96.* 20 lat temu
        Do sferos:Czy ty kiedys bylas w szczesliwym zwiazku?Pytasz:"czy receptą na
        szczęsliwy związek jest potulność!" A znasz pojecie "PARTNERSTWO"???? Mimo to
        zycze Ci powodzenia;)
    • Gość: AAnusiAA Bez przesady! IP: *.frutimex.pl 20 lat temu
      Racja!
      Przecież ten artykuł radzi kobiecie, żeby przestała być sobą, dopasowała się do
      mężczyzny i to ma być takie szczęście?!
      Faceta broń Boże nie można urazić! Bo co? Rozpłynie się?
      Dlaczego mamy grać inne niż jesteśmy? To uczciewe w stosunku do nich i do samej
      siebie? Dlaczego mamy kłamać?
      Bez sensu!
      • Gość: fececja Re: Bez przesady! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Gość portalu: AAnusiAA napisał(a):

        <<Faceta broń Boże nie można urazić
        Dlaczego mamy kłamać?>>

        Jasne, masz rację, wal mu prawdę prosto w oczy i nie cackaj się;)))

        Tylko nie obrażaj się gdy od niego usłyszysz, że np. jesteś leniwą fleją z
        płaskim biustem i krzywymi nogami;))

        Grunt to nie kłamać!

        Niektórzy ludzie jednak różnicują kłamstwo, a nie mówienie tzw, przykrej
        prawdy bez ogódek prosto w oczy. To sie potocznie nazywa "delikatność". To samo
        można przkazać (z lepszym skutkiem) nie wprost, nie urażając cudzych uczuć.
      • Gość: belle Re: Bez przesady! IP: 193.110.228.* 20 lat temu
        pisząc na początku, że ten artykuł jest malo feministyczny, chodzilo mi tylko i
        wyłącznie o to, że kobiety przez tyle lat walczyly o to, żeby nie traktowano ich
        jak tępych krów, a tu proszę, okazuje się, że najlepszym sposobem na utrzymanie
        przy sobie faceta jest robienie z siebie idiotki. Wkurza mnie to, bo do cholery,
        jestem inteligentna i nie rozumiem czemu miałabym to ukrywać, tylko dlatego,
        żeby ktos inny poczuł się lepiej. Jezeli facet ma takie podejście (a z tego co
        wiem to duża część mężczyzn - oczywiście nie wszyscy - ma), to ja dziękuję. Na
        kiego grzyba mi facet przyktorym rozkwitają we mnie tylko talenta aktorskie?
      • Gość: Facet Re: Bez przesady! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Owszem dosłowne zastosowanie się do całości artykułu, do tego tylko przez jedną
        stronę, byłoby co najmniej dziwne, dlatego uważam, że nie należy się dopasowywać
        do ideału uległości z artykułu, ale jeśli uda się w związku doprowadzić do
        ustępstw (niekoniecznie wszystkich, o których mówi artykuł) po obu stronach, to
        wcale nie musi dojść do tego, że kobieta (względnie mężczyzna) przestanie być
        sobą. Kilka ustępstw nie spowoduje jednak, że od razu przestanie się być sobą.
        Pozdrawiam, Adam.
    • Gość: thorgil Wg mnie artykul ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Z perspektywy faceta, artykul jest OK. Nie ma w nim porad dla facetow, bo nie
      do nich byl adresowany. Ktore porady byly nie takie jak trzeba?

      Wypowiedzi "wojujacych" feministek sa smieszne, chcecie zatrzec wszelkie
      roznice miedzy plciami i zapelnic swiat babochlopami i chlopobabami. Co zlego
      jest w tzw. tradycyjnych rolach? Akurat szczesliwe pary, ktore znam, dziela sie
      rolami w rodzinie tak, ze kazde wykonuje to, co umie robic najlepiej, nikt
      nikogo nie zmusza do robienia rzeczy, ktorych nie umie i nie lubi, bo to bez
      sensu. A znam tez kilka "feministek", wiecznie nieszczesliwych, samotnych, ale
      twardo "walczacych o lepsza sprawe". Wszelkiej masci rewolucjonisci uwazaja, ze
      potrafia zmienic prawa natury - nakazami, zakazami, a jak to nie skutkuje, to
      przemoca. Chcac zbawic swiat, urzadzaja na nim pielko. Feministki sa podobne.

      Artykul nie mowi, ze kobieta ma sie podporzadkowac mezczyzne i sluzyc mu za
      podnozek, mowi o tym, zeby nie robic z igiel widel, "wyluzowac", nie zmieniac
      na sile praw natury. Podobe porady mozna napisac tez dla facetow, np.:

      1. Nie wsciekaj sie, kiedy ona godzinami stoi przed lustrem, kiedy majac pelna
      szafe mowi, ze nie ma co na siebie wlozyc, kiedy jest wsciekla, bo jej sie
      wlosy nie ukladaja itd.

      2. Zrozum, ze ona czesto porzebuje rozmowy, ze gada godzinami z psiapsiolkami,
      ze jak ma problem, to pogaj z nia najpierw, a nie zabieraj sie od razu do
      dzialania.

      3. Staraj sie zachowac porzadek kolo siebie. Wiadomo, ze nam nie przeszkadzaja
      brudne naczynia w zlewie, nie widzimy koniecznosci wycierania wody w lazience
      po kapieli, ani ukladania ubran w szafie, skoro wygodniej po nie siegnac, gdy
      leza na meblach. Ale wiekszosc kobiet tego nie lubi.

      4. Pozwol jej byc kobieta. Bo nawet, jesli w pracy jest twarda szewowa, to w
      domu moze marzy o tym, by poczuc sie czasem bluszczem.

      I mozna by tak dalej. Pewnie zaraz napiszecie, ze jestem bucem i powielam
      stereotypy, ale rozejrzyjcie sie wokol: wiekszosc tych "twardych bab" to tylko
      maska, wymuszony styl. Popatrzcie, ktore z waszych kolezanek sa szczesliwymi
      mezatkami, a ktore sa ciagle samotne. Ale oczywscie jesli nawet wam kolezanka
      powie, ze swietnie odnajduje sie w roli zony i matki, to jej bedziecie wmawiac,
      ze jest tepa kura domowa itd...
      • Gość: kobieta Re: Wg mnie artykul ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Throgilu jesteś mądrym facetem!
        Mówi Ci to kobieta z 25 letnim stażem małżeńskim:))
      • Gość: mężatka Re: Wg mnie artykul ok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        potwierdzam- wystarczy chcieć, postarać się, to on też się postara
        trochę mniej egoizmu i będziemy szczęśliwsi
        przecież się kochacie, tak? Więc o co te przepychanki.
        Kiepsko z miłością tych panien powyżej albo są samotne
      • felizasia Re: Wg mnie artykul ok 20 lat temu
        bardzo mi sie podoba, to co napisal thorgil..czysta PRAWDA....wydaje MI SIE ZE
        ARTYKUL ZOSTAL PRZEZ NIEKTORE ZLE ZINTERPRETOWANY...FEMINISTKI WSZEDZIE
        PODEJRZEWAJA, ZE CHCE SIE KOBIETE PONIZYC, A FACETA WYWYZSZYC..I TO JEST ICH
        PROBLEM..
        MIESZKAM W KRAJU, GDZIE PELNO JEST KOBIET PO 30 TCE MAJACYCH TE SAME POGLADY CO
        NIEKTORE CZYTELNICZKI FORUM..I CO WIDZE?SA ZGORZKNIALE, SAMOTNE JAK PALEC, I
        GRUBO PO 30TCE...
        AUTORKA ARTYKULU MIALA NA MYSLI TO, ABY KOBIETA WIEDZIALA O KTORE RZECZY MA
        WALCZYC, A KTORE MA ZIGNOROWAC ABY ZYLO SIE MILO Z FACETEM, A FACETOWI Z NIA...
    • Gość: dorotek72 Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      miłość z happy endem...jest taka?Moje małżeństwo trwa już 10 lat ,ale trwa siłą
      rozpędu...trwa ,bo brak odwagi na zakończenie związku ,który nie daje
      radości ,spełninia,nie wspominając o miłośći.Czasami popłaczę w
      poduszkę ,zatęsknię za czułością,a na co dzień poprostu jesteśmy
      razem ,chociaż tak daleko od siebie...i wiem ,ze to się nie zmieni ,ja już nie
      potrafię go kochać ,i nie chcę go kochać ...Mam nadzieję ,ze jeszcze w moim
      życiu pojawi się miłość,jemu też życzę szczęścia,pomimo ,ze tyle przez niego
      było bólu.Dodam na marginesie ,ze mąż to alkoholik...ale czy to ma
      znaczenie...czasami myślę ,ze nigdy go nie kochałam.Byłam
      wyrozumiała ,troskliwa,wyręczałam go ze wszystkich domowych obowiązków...a on
      to wykorzystywał...ot głupia baba...
    • Gość: Delf Re: Miłość z happy endem IP: 217.197.76.* 20 lat temu
      Ogólnie nie są takie złe te rady, no może poza tą o garnkach i o "noszeniu
      spodni":) Odkrywam w sobie dużo tego, czego kobieta nie powinna robic w
      związku;) Ale doszłam do tego przed przeczytaniem tego artykułu więc może stąd
      większy dystans. A jeśli chodzi o rady-nie ma rad uniwersalnych, to co się
      sprawdza w jednym związku niekoniecznie sprawdzi się w drugim, najważniejsza
      jest miłośc, przyjaźń i partnerstwo, a reszta jakoś się ułoży... Co do
      potulności kobiet to też niekoniecznie jest prawdą, że właśnie takie kobiety
      podobają się mężczyznom czy mają łatwiejsze relacje, znam parę takich osób i są
      same a tzw. "hetery" tworzą szczęśliwe związki
    • Gość: Serissa happy end- dobre rozstanie zamiast uslugiwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Nic odkrywczego Pani nie napisala, Pani Agato. Kolejny glupiutki artykulik,
      ktorego mogloby nie byc. Moze Pani preferuje taki sluzalczo-poddanczy zwiazek,
      ale po co polecac go jako wzor? Moim zdaniem kluczem do udanego zwiazku jest
      akceptowanie swojej innosci i pozwalanie na nia - jednym slowem - zgoda na
      bycie soba. Jesli ktos jest cholerykiem, nie bedzie pokornie dziekowal za
      brudne garnki. Poza tym - za co tu dziekowac? Radzi Pani ze to kobieta ma sie
      dotosowac, a mezczyzna co? Ma po prostu byc i juz? Moj partner myje garnki i
      sprzata bez zadnej laski i dziekowania, bo tak samo jak ja korzysta z
      mieszkania i jedzenia - ktore nawiasem mowiac ja gotuje. Moze po prostu trzeba
      znalezc kogos, kto nam najbardziej odpowiada a nie obslugiwac kogos tylko
      dlatego ze z nami jest.
      • Gość: ewa Re: happy end- dobre rozstanie zamiast uslugiwani IP: *.lubin.dialog.net.pl 20 lat temu
        jejciu BINGO te slowa sa naprawde prawdziwe!!!my kobiety mamy jednym slowem
        przechlapane!!!oni moga nas opiepszac a my mamy sie z tego cieszyc I DO TEGO
        DOSTOSOWYWAC USMIECHAJAC SIE!!!totalna porazka.KOBIETY WALCZMY W KONCU O SWOJE!!!
      • Gość: carmen&mis Re: happy end- dobre rozstanie zamiast uslugiwani IP: 212.32.96.* 20 lat temu
        Kobiety!!!!W wiekszosci krytykujecie ten artykul i tylko dajecie dowod na to ze
        kompletnie nie wiecie na czym polega udany zwiazek!Nawet nie potraficie
        poprawnie zinterpretowac tego tekstu.Niestety po Waszych wypowiedziach nie
        spodziewam sie ze kiedykolwiek bedziecie w stanie stworzyc udany zwiazek( Z
        MEZCZYZNA;))Zgorzkniale, wiecznie niezadowolone i wiecznie walczace....
        Walczcie, a pewnego dnia i tak przegracie bo jedyne co Wam pozostanie po tych
        walkach to blizny i SAMOTNOSC!!!

        Pozdrawiamy: Ja i moj wspanialy mezczyzna(ktory nagminnie zostawia swoje brudne
        skarpety pod lozkiem:))))
    • Gość: sonia Re: Miłość z happy endem IP: *.autocom.pl 20 lat temu
      boze co za bzdury!!!!! naprawde zalamujace jest to iz pisze sie jeszcze takie
      rzeczy... kolezanki nie dajmy sobie wmawiac takich pierdul!!!!
      a tak nawiasem mowiac to czy ci psychologowie zajmuja sie tez tym co meska
      strona robi aby usatysfakcjonowac panie i zyc z nimi dlugo i szczesliwie? czy
      tylko panie maja byc radosne i usmiechniete kiedy ich mezczyzna umyje gary...
      no comments... kim jest w ogole autorka tego tekstu na milosc boska!!!
    • Gość: malatesta Re: Miłość z happy endem IP: *.DWUDZIESTOLATKA.ds.uni.wroc.pl 20 lat temu
      ja mam te wszystkie cechy o ktorych tu mowa, ale najpierw trzeba miec faceta- a
      jak sie nie ma wzorca zwiazku kobiety z mezczyzna i facet jest jak ufo nie jest
      to wcale takie latwe...wiec moze najpierw splodzic artykul najpierw o tym??
    • Gość: tosemja Re: Miłość z happy endem IP: *.hyperion.pl / *.c207.msk.pl 20 lat temu
      Wychodzi na to,po przeczytaniu tego artukułu,że chyba mi sie nie uda...stworzyc
      dobrego ,długotrwałego związku,bo jestem totalna przeciwnością kobiety "którą
      powinnam być" aby stworzyć taki związek.Staram się byc taka ale moj temperament
      jest czasami góra i psuje to wszytko...niestety wszystko co tam jest opisane
      jest prawda,bo duzo juz na ten temat myslałam,a ja niestety jestem tego
      przeciwnością...i co teraz?
      • Gość: zulka Re: Miłość z happy endem IP: *.chello.pl 20 lat temu
        moim zdanie autorka opisuje po prostu zwykle, codzienne zasady dobrego
        wspolzycia z innymi ludzmi. To chyba nie jest takie straszne, jesli szukasz
        odpowiedniego momentu na rozmowe, probujesz znalezc porozumienie, a nie tylko
        chcesz postawic na swoim, masz swoje zainteresowania, probujesz byc kreatywna,
        starasz sie wspierac partnera, potrafisz docenic, to co on dla ciebie robi (i
        chyba nie chodzi tu tylko o zmywanie...)

        przez dlugi czas bylo dla mnie starsznie sztuczne, kiedy widzialam w domu mojej
        kolezanki, jak wszyscy sobie dziekuja za nawet male spawy, ze kazdy sie pyta o
        pozwolenie, ze jest uwazny itd... ale potem zauwazylam, ze takie postepowanie
        naprawde sie sprawdza. to jest chyba najlepiej funkcjonujaca rodzina jaka znam.
        a rodzice tej kolezanki od 25 lat tworza bardzo udany zwiazek...
    • Gość: szczesliwa mezatka Re: Miłość z happy endem IP: *.dbln.cable.ntl.com 20 lat temu
      Od kilku lat zyje szczesliwie z tym samym mezczyzna i staram sie stosowac do
      wiekszosci rad z powyzszego artykulu, bo one naprawde dzialaja i wcale nie czuje
      sie gorsza ani ponizona, ale oczywiscie nie nalezy popadac w przesade, druga
      strona tez musi sie stara,c ale naprawde warto chwalic za wszystko, nawet rzeczy
      oczywiste Kazdemu sie wtedy robi milej i zacheca go to do kolejnej )z reguly
      lepszej) proby, mnie zdazylo sie czesto chwalic meza nawet za niezbyt dokladnie
      umyta kuchnia, ale i on chwali mnie i dziekuje za wlozony trud nawet ja przesole
      czy przypale obiad. a w weekeny gotuje on naprawde pysznie!
    • Gość: adriana Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      Tak, niestety miłe moje, ale to wszystko prawda. Ponad trzy lata temu ( niemalże 4) poznałam mojego obecnego patrnera. Od początku wiedzieliśmy, że iskrzy. Po dwóch tygodniach zamieszkaliśmy razem choć ludzie, którzy na sznali dawali nam max. 2 tygodnie. A tu o dziwo, jesteśmy juz tyle razem, przeszliśmy sporo, planuujemy dziecko i jesteśmy coraz szczęśliwsi. Ale on przymyka oczy na pewne moje drobne wady a ja nie robie awantur o niezakręconą tubkę czy skarpetki rzucone pod pralką. Życie jest zbyt krótkie i kruche by walczyć z takimi pierdołami. Niewarto.
    • wesolemiasteczko Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
      Zgadza się - podtrzymywanie stereotypów. Szkoda, że nie ma podobnych poradników
      dla mężczyzn. To zawsze kobieta ma się dostosować... Nasze mamuśki już
      postarały się, abyśmy nie miały lepiej niż one...
    • Gość: kala0505 Re: Miłość z happy endem IP: 195.116.182.* 20 lat temu
      wszystko super, tylko do tanga trzeba dwojga. Taka idealna kobieta, która w
      imię dobrego zwiazku daje sobie skakać po głowie chamowi i prostakowi napewno
      dobrze na tym wyjdzie. Chwalić, głaskać, przymykać oczy - tak, to z pewnościa
      utrzyma przy Tobie faceta. Tylko czy uleganie na siłę nie jest gorsze anizeli
      żcie sama? Największym absurdem dzisiejszego świata jest to, że faceci są nam
      coraz mniej potrzebni ale za to coraz więcej wymagają. Chrzanić to! Najlepszy
      jest zwiazek partnerski kobiety z kobietą a faceta mozna sobie w każdej chwili
      na "bzykanie od czasu do czasu" dorwac z doskoku. Oni przecież kopuluja z
      wszystkim co na drzewo nie ucieka.
      • Gość: Ojra Re: Miłość z happy endem IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20 lat temu
        do Ciebie kala0505: wybacz, ale Twoja wypowiedz brzmi dla mnie bardzo
        obco...wręcz niesmacznie: "dorwac z odskoku"?widze jak amerykański kicz powoli
        uczy nas spojrzeć na seks jak na jeden ze sposobów na czerpanie
        przyjemności...tak oczywiście jeśli jesteś w związku i brak Ci przyjemności w
        seksie czujesz ze nie dostajesz czegos co ci sie nalezy, jednak po to "cos" nie
        potrafilabym jeszcze pojsc jak bo batonika do marketu.
        od mezczyzny potrzebuje MILOSCI i jego ZDROWSZEGO czasem podejscia do zycia, od
        mezczyzny, od ktorego to dostaje...potrzebuje seksu..nierozłącznie
        całe życie robie coś w czym musze rywalizowac z mezczyznami, widze wiec ich
        najwieksze wady, ktore wychodza w obliczu kobiety, mogącej być lepszą w czymś,
        w czym dobrzy mogą być tylko ONI, a mimo to jestem świadoma, że potrzebujemy
        mężczyzn, a oni potrzebują NAS..
        Nie warto brnąc w jakieś radykalne przekonania, a warto dać coś z siebie dla
        kogoś, kto na to zasługueje. Oni wymagaja coraz więcej??? Pomysl co można
        powiedzieć o nas. Wskazówka pchnięta przez feminizm coraz częściej przechyla
        sie na drugą stronę, wychodząc z położenia zdrowej równowagi.
      • Gość: Ojra Re: Miłość z happy endem IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20 lat temu
        p.s. jednak w pełni zgadzam sie z Toba,że lepiej być samą niż z kimś
        nieodpowiednim. tylko warto powstrzymać feministyczne zapędy przy ocenie
        tej "opowiedności".
    • Gość: Joanna Re: Miłość z happy endem IP: 194.238.70.* 20 lat temu
      To wszystko moze dzialac jak sie faceta naprawde kocha, bo jesli jest to
      zwiazek gdzie partnera wybieralo sie, bo sie wydawalo ze bedzie ok i lepiej juz
      dalej nie szukac to chyba te rady nie przydadza sie bardzo.
      Jak sie KOCHA to wiele rzeczy naprawde nie przeszkadza i nie trzeba sie
      stosowac do zadnych porad..
      Racja jest tez ze wzorce wynosimy w domu i potem chcemy je zwalczac bo cos
      przeszkadza..
      Pytanie.. dlaczego to tylko kobiety sie musza zmieniac a facet jak stary dab???
      • Gość: Barba Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
        Bardzo podoba mi się wypowiedź thorgila. Szkoda tylko, że poprzestał na
        czterech punktach skierowanych do meżczyzn a nie wyłuszczył wszystkiego,
        dokładnie i do konca. W swoim wieloletnim małżeństwie stosuję większośc tych
        punktów....zupełnie bezwiednie, mimowoli, bez specjalnego starania. Nie mniej
        powiem - co już wcześniej Ktos napisał- BARDZO ważne jest to, w jaki sposób
        zwraca się uwagę mężczyźnie. Można wybuchnąć, że przysłowiowe skarpety leżą w
        najmniej spodziewanym miejscu, ale można też powiedzieć staraj się wrzucać je
        do kosza, to takie trudne dla Ciebie? A jeśli to nie pomoże, niech leżą i niech
        nie denerwują - przecież to jest zupełnie nieważne i nie świadczy, że nas nie
        kocha tylko, że to takie drobiazgowe.
        • Gość: Barba Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu

          W naszym małżeństwie staramy się wzajemnie wyręczać się w róznych pracach- na
          ile oczywiście jest to możliwe. Mnie przychodzi to zupełnie łatwo i nie
          zastanawiam się nie kalkuluję czy przypadkiem nie jest tak, że to ja więcej
          staram się dla męża i dla domu, czy On.
          Artykuł bardzo potrzebny. Mówi o mądrych zachowaniach kobiety, a wszystko po to
          aby BYĆ SZCZĘŚLIWĄ w związku.
          Bo mozna krzyknac, tupnąć, być bezwzględną, oczekiwać, tylko ......czy to jest
          recepta na wszpólne szczęśliwe długoletnie życie we dwoje?
          Kobiety- bądźcie mądre a nie feministyczne:))
          dokończę:)
    • Gość: bliska Re: Miłość z happy endem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20 lat temu
      przeczytałam wszystko i zauwazyłam, że ci, którzy są "łagodniejsi" i bardziej
      spolegliwi, i przyjmujący intencje autorki (żeby grzecznie, z uwagą i
      szacunkiem traktowac partnera, bez drobiazgowego licytowania się, bez złości)
      to oni właśnie piszą, że mają udane związki, ze są szczęśliwi;
      te butne i harde, piszące "a co, facet nie może? tylko wszystko my?")żadna z
      tych pań, nie napisała, że żyje w udanym związku...i szczerze mówiąc - nie
      dziwię się, nie może byc udany z takim podejściem, jest ono zbyt agresywne...
      pozdrawiam
      • cagliostri Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
        fakty są takie:
        0. żeby nie było: mam 23 lata, jestm feministką bez "ale", od 4 lat TRWAM;)w
        szczęśliwym związku, mieszkamy razem
        1.kultura, w której żyjemy jest wciąż patriarchalna i dlatego potrzebny jest
        feminizm: będę postfeministką w świecie postpatriarchalnym
        2. autorka tego artykułu (pseudopsycholog?) nie jest świadoma przyczyn kultury,
        w której żyje, w której od tysiącleci rządzą faceci, dała się zmanipulować i
        pracuje dla wroga:)
        3. artykułem swoim chciała albo nam, kobietom dokopać, albo nas sprowokować i
        jaja sobie zrobić, chociaż jest kobietą (dziwiłoby mnie, jak kobieta może
        napisać coś takiego, ale jestem świadoma jej prawdopodobnego uwikłania w
        system, w którym to kobieta ma się podporządkować, ustąpić, łagodzić itp, a
        chłopcy mogą se tupać i podskakiwać, a nawet wymachiwać pięścią albo czym innym
        co mają)
        4. przypuszczam, że większość komentarzy nadesłały kobiety starsze ode mnie - i
        tak jest nieźle, że wogóle się zbuntowały, cieszę się i dziękuję im wszystkim -
        miejcie świadomość, że moje pokolenie czytałoby ten artykuł jak jakiś tekst z
        kosmosu, bo nikt z nas nie zamierza dziękować za brudne gary i rozpapraną pastę
        do zębów.
        5. pragnę obalić stereotyp - bo inne stereotypy zostały już na szczęście
        zauważone i wytknięte przez moje poprzedniczki - że mężczyźni to kompletni
        idioci (z wyjątkiem tych, co idiotów udają, bo im się nie chce samym zakręcać
        tubki od pasty i z wyjątkiem tego tutaj, co powiedział, że ktoś tu jest głupi,)
        6. pragnę obalić stereotyp, że kobieta nie potrzebuje być agresywna i
        dominująca i stawiać na swoim - te, które przez całe życie tłumią w sobie złość
        na mężczyzn, zamiast z nimi porozmawiać, a w ostateczności wykrzyczeć im w
        twarz swój pogląd na sprawę - są na 100% nieszczęśliwe. Bo wszystkie jesteśmy
        TYLKO ludźmi, potem dopiero AŻ kobietami.
        PROSZĘ: NIE BÓJCIE SIĘ PRZYZNAWAĆ DO TEGO, ŻE JESTŚCIE FEMINISTKAMI, ABY COŚ
        ZMIENIĆ, MUSIMY TRZYMAĆ SIĘ RAZEM. INACZEJ WEJDĄ NAM Z FAŁSZYWYM PORADNICTWEM
        NA GŁOWĘ I PEWNEGO DNIA... UWIERZYMY W STEREOTYPY.
      • bitch.with.a.brain Re: Miłość z happy endem 20 lat temu
        No to ja sie przyznam, jestem feministka,zyję w szczęsliwym związku.Agresywna
        nei jestem,nie toleruję w związku krzyku.
        O wszystkim rozmawiamy na spokojnie.Nie dziekuje mu za zmycie naczyc bo robi to
        dla siebie.Jesli o mnei chodzi to moga stac brudne.
        a mimo to sie kochamy.
    • Gość: kinga Re: Miłość z happy endem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20 lat temu
      czytając ten artykuł pomyślałam że o ile życie było by dla mnie znośniejsze
      gdyby mój chłopak zastosował by go dla siebie
    • Gość: weronka Re: Miłość z happy endem IP: *.eturbo.pl / *.eturbo.pl 20 lat temu
      Z tego artykułu wynika, że wszystko musimy robić tak, aby facetom było dobrze,
      a co my z tego będziemy miały?? Niewielu facetów potrafi docenić takie starania
      swych kobiet:/
      Gdyby to było takie proste nie byłoby rozwodów....
      • Gość: lara Re: Miłość z happy endem IP: *.ci.uw.edu.pl 20 lat temu
        O co tyle krzyku? rady autorki artykulu odnoszą się do podstawowych zasad
        wspólzycia z ludźmi. Wszystkimi ludźmi. to smutne że trzeba je wciąż
        przywolywać i powtarzać, a i tak są rozumiane opacznie... Kobietki! czy
        naprawdę czujecie się poniżone i nieszczęśliwe próbując po prostu dogadać się z
        facetem tak, żeby nie poczul się urażony? a może równość w związku
        przejawialaby się w tym, że mężczyzna nie mówilby Wam komplementów, nie
        pocieszal kiedy jest Wam smutno, tylko pytal z pretensjami "o co ci wlaściwie
        chodzi?"... Jak ktoś tu slusznie zauważyl, chodzi po prostu o delikatność uczuć
        i dbanie o drugą osobę.
        Dziękuję mojemu chlopakowi za każdy drobiazg który dla mnie uczyni. On
        zachowuje się dokladnie tak samo w stosunku do mnie. Dlaczego? to po prostu
        mile i uświadamia nam ciagle, że zależy nam na sobie nawzajem. żadne z nas nie
        narzeka i nie czuje się gorsze czy mniej ważne w związku. Jeśli partner nie
        docenia wysilków kobiety i nie daje jej do zrozumienia, jak bardzo jest dla
        niego ważna, to, drogie panie, nie ma co się wściekać i rozprawiać o tym, jakie
        to jestesmy uciskane, tylko pogadać z nim, a jak nic z tego nie wyjdzie, to dać
        sobie spokój... jego strata. Proste?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka