gusia40
21.05.05, 01:43
Nie podoba mi się określenie <karmienie sztuczne>.Kojarzy się to za
przeproszeniem z :nawozy sztuczne,tworzywo sztuczne...Przecież to co się
podaje w butelce jest jak najbardziej naturalne- mleko,kaszka.Często kiedy
jakaś mama opowiada o swoim dziecku oczywiście karmionym piesią, dodaje z
dumą :że do iluś tam miesięcy był karmiony piersią ,jak by był to nie wiadomo
jaki wyczyn.Mama butelkowa nigdy się sama pierwsza nie chwali co je
pociecha.Uważam ,że nagonka na karmienie piersią zrobiła więce złego niż
dobrego.Zawsze było tak,że te mamy , które mogły to karmiły,te,które nie
mogły zróżnych przyczyn lub nie chciały to podawały butlę.I nic nikomu do
tego nie było.Kiedy podawałam pierwszy raz dziecku butlę czułam się jakbym
podawała truciznę-gorsza odporność ,słabsza inteligencja wogóle człowiek II
kategorii iinne. Nic tylko wyć do księżyca.Jednak tak sobie myślę:są
kraje ,gdzie dzieci są karmione wyłącznie piersią-te biedne kraje-ijakoś od
stuleci nic się tan nie zmienia ,nadal siedzą przy ognisku śpią w
szałasach,widać mleko z piersi nie daje takiej superinteligencji.