mantosia
15.06.06, 10:12
Pani Beato, wielokrotnie już pomogła mi Pani, więc jeszcze raz prosiłabym o radę.
Syn ma pół roku, jest wcześniakiem z 35.tyg. Karmiony jest BP od 3. miesiąca -
pediatra nazwała dolegliwości skazą białakową (zmiany skórne na twarzy-AZS,
dolegliwości ze strony ukłądu pokarmowego) ale z mojego doświadczenia
(karmiłam piersia) wiem, że reagował na wszysyko, co zjadłam, tak, że na końcu
nie jadłam prawie nic, a dolegliwości nie ustępowały.
Teraz je BP 2, toleruje je dobrze. Gdy skończył 5 miesięcy pediatra zaleciła
rozszerzanie diety. Tydzień podawałam po trochu jabłko, następny tydzień
dodawałm już marchew, kolejny - dynię. Sensacji żołądkowo-jelitowych nie ma
żadnych, tylko to AZS, czy, jak to określiła alergolog ŁZS. Pojawia się po
wprowadzeniu do diety minimalnych ilości czegoś nowego, choćby probiotyku czy
witaminy, i stopniowo, wolno zanika, gdy organizm się przyzwyczaja.
Niestety, od paru dni nie podaję nic oprócz mleka, bo zmiany mocno się
rozszerzyły, myślę, że po regularnym podawaniu tych owoców w niemałych
ilościach (syn je uwielbia i potafi zjeść 180 gramów na raz/dobę). Czekam, aż
nieco ustąpią.
Pediatra ciągle pyta mnie, kiedy wprowadzę mięso (ze względu na dość niską
hemoglobinę), ale jak on tak na warzywa i owoce reaguje, to co dopiero na mięso?
Pani Beato, niech mi pani doradzi: jak najlepiej rozszerzać mu tę dietę - tak,
żeby i wilk był syty (mój syn) i owca cała (jego skóra na twarzy)? Czy czymś
smarować zmiany, czy czekać aż zejdą same? Kiedy w końcu przestaną się
pojawiać na wszelkie nowości? I czy wreszcie, nie jest to oznaką uczulenia
(alergolog twierdzi, że nie)?
Proszę o radę, bo już nie wiem, jak karmić dziecko.
Dodam, że waży 7800 i dobrze zawsze przybierał.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie,
Joanna