Gość: Podatnik
IP: *.ip.netia.com.pl
01.09.11, 11:27
Wiem, że już jeden wątek dotyczący tejże "komórki miasta" już jest ale chciałbym opisać tu konkretny przypadek do jakiego doszło w ostatnim czasie po godzinie 20..
Miejsce akcji: Rynek - a dokładniej stragany
Grupka siedzącej młodzieży ochoczo spożywająca piwo, zachowująca się dość głośno, zaczepiająca ludzi (głównie płeć żeńską). Ogólnie "strach" tamtędy było przejść...
Po chwili w swojej srebrnej limuzynie pojawili się "czarni".. zrobili 2 rundki w okół Rynku, po czym spokojnie odjechali Toruńską. Ów młodzież nawet nie kryła się z tym co akurat spożywali, puszki i butelki były doskonale widoczne nawet dla osób stojących po drugiej stronie ulicy...
Strażnicy Miejscy nawet nie próbowali podjąć interwencji... bo dla nich ważniejsze było to czy spacerowicz z psem ma woreczek na fekalia...
Chciałbym się zatem zapytać czy ów komórka miasta powołana jest po to by nadzorować właścicieli czworonogów i trzepania forsy na kierowcach, którzy z braku miejsc parkingowych często zmuszeni są zaparkować samochód w niedozwolonym miejscu?
Jeśli tak ma wyglądać ich praca, która przejawia się nagłą ślepotą w sytuacjach gdzie powinni zaprowadzić porządek by obywatele i turyści czuli się bezpieczniej to nie ma większego sensu ich dalej utrzymywać z podatków, na które większość z nas musi ciężko pracować.
To tylko jedna z wielu historii jaką pewnie można opowiedzieć o kompetencjach Straży Miejskiej. Pewnie pojawią się głosy obrońców w stylu "trzeba było zadzwonić i zostawić zgłoszenie pewnie by się tym zajęli... ". Tylko po co dzwonić skoro byli na miejscu i musieli to widzieć chyba, że ich uwagę przyciągają jedynie spacerowicze z pieskami...
Poza tym po co utrzymywać tylu strażników miejskich penetrujących miasto za dnia, gdzie wyżej opisanych sytuacji jest znacząco mniej a gdy robi się ciemno, Straż znika wraz z zachodzącym Słońcem...
-----------
Pozdrawiam
Oburzony podatnik.