mycch
10.09.12, 08:32
Kilka dni temu miałem nieszczęście przebywać tuż pod ratuszem o godzinie 12... Hejnał.
Pamiętam kiedy można było tego hejnału odsłuchać z przyjemnością, a nawet z pewnym dreszczykiem (bo co by nie mówić hejnał mamy piękny). Ale minęło. Technika zawiodła, wyobraźnia zawiodła, słuch zawiódł. Zamiast przyjemnego hejnału mamy teraz coś, czemu niewiele brakuje już do trąb jerychońskich. Dzwony wbijają się w bębenki niczym zardzewiałe gwoździe, a świdrujące dźwięki trąbki stały się nieznośne - i to już nie z powodu fałszów wynikających z przesterowania i rzężących głośników, ale zwyczajnie i fizycznie stały się bolesne. Nie wiem jak na hejnał reagują dzieci, starsi z aparatami słuchowymi, nie wiem jak te dźwięki znoszą mieszkańcy - można im tylko współczuć.
Jak dotąd mówiono o trudnościach, a właściwie niemożliwości wyregulowania tych dźwięków, co jest dla mnie -nazwę to najdelikatniej- lekko niezrozumiałe. System nagłaśniający bez potencjometrów? Kuriozum.
Mówiono również, że głośniejszy hejnał dalej się niesie... Może i powinien nieść się choćby pod sam Kraków, ale litości, czy konieczne jest by w tym hałasie nie dopuszczano do głosu zdrowego rozsądku? Czy może już wszyscy pogłuchli? Czy wyobraźnię wymiotła fala uderzeniowa? Ludzie powinni być ściągani na rynek, a nie z niego przeganiani!
Apeluję, proszę - ściszcie. To nic, że nie hejnał będzie słyszalny jedynie na starówce, nikt szkody z tego powodu nie odniesie, a wręcz przeciwnie - starówka zyska klimat, mieszkańcy poczują ulgę, a goście przestaną zatykać uszy.
Pozdrawiam
Grzegorz
moje-chelmno.pl