Gość: mieszkaniec
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
28.07.17, 11:58
Prawie trzy lata temu zakończono pierwszy etap remontu nawierzchni ul. Kwiatowej. Wszystko przebiegało bardzo szybko bo zbliżały się wybory a koło tej inwestycji bardzo energicznie krzątała się radna z tego osiedla (robiła zebrania, zbierała podpisy, biegała z przedrukami artykułów z lokalnych gazet na temat tej inwestycji). A jaki jest efekt tego pośpiechu? Już po niecałym roku asfalt w wielu miejscach popękał, kostka polbruku którą wyłożono wokół studzienek, zaczęła siadać i trzeba było wszystko poprawiać. Nie przyniosło to spodziewanych efektów i w kilku miejscach trzeba było położyć nowe fragmenty asfaltu. W tym roku przy zjeździe z ul. Toruńskiej w ul. Kwiatową asfalt wokół studzienki zapał się i wymagał remontu który trwał kilka tygodni. A teraz znowu w tym samum miejscu się zapada i trzeba było dla bezpieczeństwa zamknąć dla ruch pewien fragment ulicy.
Patrząc na przebieg tego remontu i to co się w tej chwili dzieje z nawierzchnia nasuwają się pytania:
1. Kto teraz za te ciągłe poprawki płaci?
2. Czy nie było by korzystniej, aby lepiej od strony finansowej przygotować się do tego zadania i wybrać taką firmę po której nie trzeba by poprawiać - chociaż przez 5 lat