Gość: rafal
IP: *.static.ip.netia.com.pl
20.03.18, 12:18
Opowiem wam moją historię związaną z moim ślubem.
Byliśmy we farze, zaśpiewali sobie 500zł za samo udzielenie ślubu (do tego będą musiały dojść oczywiście inne koszty związane ze ślubem w kościele). Dosłownie wyciągnęli cennik i pokazali że "u nas za ślub płaci się tyle" i koniec tematu. Nie pytali czy mamy, czy jesteśmy w stanie tyle zapłacić, po prostu tu jest cennik i ch....
Poszliśmy do pallotyn, spytaliśmy o cenę ślubu - powiedzieli "co łaska". W ogóle był bardzo skromny i miły ten ksiądz. Oczywiście wybraliśmy ten kościół i w nim mieliśmy ślub. Gdy dawałem księdzu kopertę z zapłatą, ksiądz spytał mnie "Czy aby na pewno jesteśmy w stanie zapłacić? Czy nie przydadzą się te pieniądze na coś innego?" Dodam, że ksiądz nie znał jeszcze zawartości tej koperty. Pytał po prostu, od siebie. W kopercie było 600 złotych. Tak mnie zachwyciła ich postawa że dałem im nawet więcej niż te pazerne gęby z fary sobie zaśpiewały.
Pamiętajcie że nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Zawsze znajdą się czarne owce w stadzie, u nas jest to kościół farny...