Gość: obserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.09.05, 09:27
Zwalczał opozycję, teraz awansuje
Wiesław Nocuń, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, w latach 70.
wspierał działania Służby Bezpieczeństwa przeciw opozycji. Jutro zostanie
prokuratorem krajowym
13 sierpnia 1980 roku. Uzasadnienie rewizji u Andrzeja Mietkowskiego podpisał
prokurator Wiesław Nocuń
(c) RADEK PIETRUSZKA/PAP
O Wiesławie Nocuniu do tej pory głośno głównie przy okazji śledztw, w których
się kompromitował. W połowie lat 90. jego nazwisko pojawiło się w prasie przy
okazji śledztwa w sprawie byłego posła Jana Pamuły, w której krakowska
prokuratura naruszyła prawo do obrony podejrzanego (Nocuń nadzorował sprawę,
stracił posadę). Od 2002 r. Nocuń rządził Prokuraturą Apelacyjną w Krakowie.
Odszedł w 2004 r., po skandalu z aresztowaniem biznesmena Romana Kluski
(Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że Kluska nie złamał prawa).
W ubiegłym tygodniu o Nocuniu znowu zrobiło się głośno: okazało się, że 15
września awansuje na prokuratora krajowego. To najwyższe stanowisko, na jakie
może liczyć śledczy w Polsce, z dziesięcioma tysiącami dożywotniej pensji.
Kwitował robotę esbeków
- Dowiedziałem się o tej nominacji z mediów - mówi Andrzej Mietkowski,
dziennikarz i tłumacz. W latach 70. działał w Studenckim Komitecie
Solidarności, stworzonym w Krakowie po śmierci Staszka Pyjasa. - Byłem
zaskoczony. Kiedy SB nas zatrzymywała, robiła rewizje, na decyzjach była
pieczątka i podpis: "magister Wiesław Nocuń".
W materiałach spraw przeciwko działaczom z kręgu SKS nazwisko Nocunia pojawia
się wiele razy. 3 października 1978 r. SB przeprowadza rewizję w mieszaniu
Bronisława Wildsteina. Esbecy zastają u Wildsteina Ewę Kulik - ją też
rewidują. Decyzję parafuje Nocuń. Rewizja u Andrzeja Mietkowskiego z 14 maja
1980 r. "w sprawie o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości mogących
wyrządzić poważną szkodę interesom PRL". Nakaz rewizji podpisuje Nocuń.
- Prokuratura w tym czasie chodziła na pasku SB - mówi Andrzej Mietkowski. -
Nocuń był całkowicie dyspozycyjny. Niektóre decyzje tylko podpisywał, w
rzeczywistości podejmowali je esbecy.
Bronisław Wildstein: - Podpisywał się w jakichś moich sprawach. Kwitował
nazwiskiem robotę SB.
Ewa Kulik-Bielińska, tłumaczka: - Podpisywał decyzje o rewizjach. Nie
przesłuchiwał, ale sankcjonował bezprawie. To jest przerażające, że taki
człowiek służy każdej władzy.
W 2003 r. na Sejmowej Komisji Gospodarki relacjonowano przypadki zatrzymań
znanych biznesmenów. Obecny na komisji Nocuń się obruszył: - Na miłość boską,
to karkołomna myśl, że prokurator kierował się polityką, tak jakby były lata
pięćdziesiąte.
Zachowałem się po ludzku
Wiesław Nocuń mówi o sobie, że jest apolitycznym fachowcem. Dowód? Odszedł z
prokuratury w 1983 r. Ale po wprowadzeniu stanu wojennego, 30 grudnia 1981 r.
podejmował decyzje w sprawie przeciwko Wojciechowi Sikorze, Andrzejowi
Mietkowskiemu i Bronisławowi Wildsteinowi (prokuratura nie mogła zakończyć
sprawy, bo stan wojenny zastał podejrzanych za granicą). Nocuń wrócił do
prokuratury w 1991 r. Dzięki temu nie objęła go weryfikacja z przełomu lat
1989- 1990 r. - Wspierałem opozycję - mówi dziś Nocuń. - Oddawałem im bibułę.
Byłem po ich stronie. Może pan spytać Wojciecha Sikorę -odmówiłem jego
aresztowania. Zachowałem się po ludzku. Byłem za to szykanowany w stanie
wojennym.
Wojciech Sikora (dziś mieszka we Francji): - To jakaś paranoja. Tak, raz
jakiś prokurator krygował się z podpisaniem sankcji. Ale on nie nazywał się
Nocuń.
WOJCIECH CIEŚLA
------------------------------------------------------------------------------
--
Ilu takich jest jeszcze w Prokuraturze Krajowej.