Gość: daruuuuuuuuuu IP: *.olsztyn.mm.pl 30.03.09, 20:38 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Kiki Mobilizacja młodych kadr na uniwersytecie IP: *.olsztyn.net.pl 31.03.09, 07:00 Walczą o kasę na AZS :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S. Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.olsztyn.mm.pl 31.03.09, 08:49 "Jeśli będą się lenić, mogą nawet wylecieć z uczelni." "Wylecieć" może ptaszek z dziupli. Stracić pracę może pracownik etatowy, ale człowiek na studiach doktoranckich ma prawo do studiowania przez przynajmniej cztery lata. Nie ma prawnego obowiązku otwierania przewodu doktorskiego na III roku i uczelnia może o takie rzeczy jedynie prosić. UWM może przekazać doktorantom informację, że osoby przeciągające studia i obronę nie dostaną etatu. A pewnie nawet powinien przyjąć taką zasadę, bo jak ktoś pisze doktorat przez dziewięć lat, to i jego dalsza kariera naukowa będzie tak wyglądała. "Rzeczywiście, wielu z nas nie broni się w ciągu czterech lat. Ten zapis na pewno zdyscyplinuje i doktorantów, i promotorów." Szkoda że w całym tekście nie ma słowa, w jaki sposób ten przepis miałby dyscyplinować promotorów z najwyższymi stopniami naukowymi. Takich jest wielu i im bardziej opłaci się parę godzin wykładów na prywatnej uczelni, niż cztery lata pilnowania doktoranta. "To wyjdzie nam tylko na dobre, bo przecież i tak kiedyś musimy ten przewód otworzyć. Im zrobimy to wcześniej, tym szybciej zdobędziemy stopień doktora." Gdyby to była prawda, to trzeba otwierać przewody doktorskie na pierwszym roku. Na szczęście do doktoratu samo otwarcie przewodu nie wystarcza, trzeba jeszcze coś konkretnego napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel Re: Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.2-79-r.retail.telecomitalia.it 31.03.09, 09:16 "(...)dyscyplinować promotorów z najwyższymi stopniami naukowymi. Takich jest wielu i > im bardziej opłaci się parę godzin wykładów na prywatnej uczelni, niż cztery > lata pilnowania doktoranta." Przepraszam, ale czy doktorant to male dziecko, ze trzeba go pilnowac i namawiac do pisania pracy? Moze jeszcze za niego te prace napisac?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UWM Re: Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.uwm.edu.pl 31.03.09, 10:48 Nie jest to tak proste jak piszesz. W pełni się zgadzam,że język dziennikarza piszącego ten artykuł jest co najmniej potoczny i nie powinno się mówić w takim kontekście o żadnym "wylatywaniu". Co do etatów: wg mojej wiedzy bardzo niewielu doktorantów ma realną wizję zatrudnienia na uczelni, szczególnie w czasach redukcji etatów i zmniejszającej się nieustannie liczby studentów. jeżeli doktorant przychodzi na studia doktoranckie licząc na późniejsze zatrudnienie to może się mocno przeliczyć. powinien to traktować raczej jako swego rodzaju bonus, choć o niewielkim wymiarze finansowym. Praca doktorska wykonywana jest ŚWIADOMIE przez DOROSŁEGO CZŁOWIEKA, w jakimś stopniu DOJRZAŁEGO do podjęcia takiej decyzji. Najlepszy promotor nie może zmobilizować lenia i cwaniaka, pracującego na studiach dziennych i realizującego swoje badania wtedy, kiedy ma na to czas a nie wtedy kiedy trzeba. Chyba z tym nie będziesz dyskutować. wiele jest takich przypadków nie tylko na UWM. Kto jest promotorem pracy doktorskiej? Bywa że naprawdę dobry i doświadczony profesor tytularny, ale częściej występuje w tej roli młody pracownik samodzielny, świeżo upieczony dr hab. Czy to znaczy że jest gorszy? Możliwe, bo z cała pewnością nie ma doświadczenia w prowadzeniu młodego adepta nauki jakim jest doktorant, ale takim właśnie samodzielnym doktorom habilitowanym zależy na jak najszybszym wypromowaniu doktora, bo jest to warunek dalszego ich awansu i zdobycia tytułu naukowego profesora. Nie sadzę, by ktoś przy zdrowych zmysłach świadomie to opóźniał. Wielu SAMODZIELNYCH pracowników UWM pracuje na uczelniach niepaństwowych pełniąc tam, o zgrozo (!!) nawet wysokie funkcje administracyjne. Ustawa na to niestety zezwala. Jestem w stanie zrozumieć młodych pracowników, asystentów czy adiunktów, spłacających kredyty mieszkaniowe czy starających się zapewnić jakiś minimalny standard dopiero co założonej rodzinie. Nie jest to OK, ale do zrozumienia jeszcze. Samodzielni nie! trzeba zmienić ustawę, bo ludzi nie zmienimy. Doktorant na studiach stacjonarnych często pobiera stypendium i raczej jest to na UWM reguła a nie wyjątek. Z chwilą przerwania studiów doktoranckich, z dowolnych powodów zresztą, głównie zawinionych przez siebie samego, nie musi pobranego stypendium zwracać!!! Nie wiem czy o tym wiesz? 4 lata studiów bierze stypendium miesiąc w miesiąc a na miesiąc - dwa przed ukończeniem studiów mówi "sorki" i żegnaj Gienia! Choć stypendia tak naprawdę płaci Ministerstwo a nie uczelnia, to jednak gdzieś tam okrężną drogą nas wszystkich bije to po kieszeni. To jest moim zdaniem REALNY PROBLEM a nie to, że ktoś opóźnia swoją pracę doktorską. Jeżeli promotorowi to nie przeszkadza a doktorant czuje się z tym dobrze, to niech wykonuje ją i 20 lat! Byle nikt za to nie płacił! W Niemczech studia doktoranckie trwają też 4 lata. Stypendium jest dość trudno dostać, ale jeżeli już, to jest ono DEGRESYWNE - co roku mniejsze. W 4 roku, o ile się nie mylę, chyba 40% tego co w pierwszym, choć zależy to od uczelni i dyscypliny naukowej. Po 4 latach nie ma już nic. Ale tez rzadko trafiają się tam problemy z opóźnieniem prac doktorskich, w odróżnieniu od studiów I i II stopnia. Mamy złe prawo. Jeżeli go nie zmienimy, żadne apele nawet najrozsądniejszych rektorów i senatów uczelni nic nie pomogą. Doktoranta broni prawo zapisane w ustawie! a my możemy sobie popisać... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mąż doktorantki Re: Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.wipasz.pl 31.03.09, 12:41 Ha - akurat jest tak, że kase trzeba zwrócić jeśli otworzyło się przewód doktorski a to teraz jest normalne juz na drugim - trzecim roku, bo ci którzy robią doktorat 9 i wiecej lat są po prostu zatrudnieni na uczelni i im doktorat dynda. Normalni doktoranci dostają przez 4 lata co miesiąc 1014 zł (bez żadnych uprawnień pracowniczych! - bez zusu, chorobowego, rentowego, emerytalnego itd. - to jest tylko stypendium)- tylko głupiec chciałby taki stan przedłużać po to, by na piatym roku i dalej pracować za darmo. Wiem, że na doktoratach z dziedzin humanistycznych i ekonomicznych można sie postarać o jakąś pracę (za pisemną zgodą promotora, jeśli nie kładzie kłód pod nogi), ale tam gdzie trzeba setki godzin spędzić w laboratorium i - poza swoja pracą - harować na wyniki promotora i magistrantów(niestety jedno i drugie ma zazwyczaj problemy z poruszaniem się w laboratorium) - nie ma możliwości dorobienia sobie. Reasumując - nie możemy generalizować. Są różni doktoranci, rózni promotorzy i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UWM Re: Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.uwm.edu.pl 31.03.09, 13:03 Wiele prawdy w tym jest, ale jedno nie: można studia doktoranckie przerwać bez żadnych konsekwencji finansowych! tak to dziś jest! Doktoranci na 4 roku odchodzą (co najmniej 3 przypadki znam z ubiegłego roku), jest trochę bólu głowy dla promotora i paru innych osób, ale STYPENDIUM REZYGNUJĄCY DOKTORANCI NIE ZWRACAJĄ!!!!! To prawda, że zwracali, ale to kilka lat temu było. I to było zdrowsze. Ale teraz nie! Chyba że akurat w tym miesiącu coś się zmieniło o czym nie wiem. Wszystko możliwe. Poza tym podpisuje się pod Twoim postem, szczególnie pod ostatnim akapitem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mąż Re: Ręce opadają, gdy się takie głupoty czyta IP: *.wipasz.pl 31.03.09, 13:34 Może masz rację z ta kasą - być może opieram się na nieaktualnych już zasadach. I przepraszam magistrantów - głupio napisałem - przecież gdzieś muszą się nauczyć robić wyniki do magisterki i ktoś musi im w tym pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Mobilizacja młodych kadr na uniwersytecie IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.03.09, 11:35 Nie jest to żadna rewolucja. Takie przepisy od lat obowiązują w Uniwersytecie Jagiellońskim i nikt nie rozpacza na ciężką dolę doktorantów. Poza tym co to za liczna grupa doktorantów (ok. 300). Tyle to jest na niektórych wydziałach wyższych uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (gość portalu) Mobilizacja młodych kadr na uniwersytecie IP: *.gprs.plus.pl 31.03.09, 14:17 www.mazurycudnatury.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arek Re: Mobilizacja młodych kadr na uniwersytecie IP: *.uwm.edu.pl 31.03.09, 15:39 Znów zaczynasz? Opanuj się człowieku, weź coś na powstrzymanie, bo to już ciężki stan widzę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gzy No i jeszcze jakosc .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 16:13 Kiedys jeden z profesorow zarzadzania powiedzial cos w tym guscie: Sa dobre lub bardzo dobre doktoraty asystentow zatrudnionych na etacie (majacych 9 lat na napisanie doktoratu) i szybkie, doktorantow ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktorant ... IP: *.olsztyn.mm.pl 31.03.09, 22:43 do jednego z profesorów UWM... Pana przykład wskazuje na to, że wraz ze wzrostem literek przed nazwiskiem spada wyobraźnia, a i wiedza chyba też... o jakim statusie doktoranta jest tu mowa? marne 1000 zł miesięcznie? wiecej to można w mięsnym dorobić! gdybym miał możliwość już dawno otworzyłbym przewód bo to koniec studiów i publikacji dość, ale trzeba jeszcze pańszczyznę odrobić bo na niektóych wydziałach nikt przecież nie broni sie krócej niż jego promotor... Pomyśleliście o tym mondzioły??? weźcie sie do roboty i ruszcie tymi mundrymi łysinami, tylko nie wyskakujcie z kolejną tajną ankietą na temat studiów doktoranckich bo męczę sie juz kilka lat (podobnie jak inni) i prawdy wam nie powiem... BO NIE MOGĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ew44 Pytanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 21:23 To powiedzcie w końcu ile lat można ciągnąć status doktoranta i brać stypendium ?? Bo znam przypadek osoby która jako doktorant podobno funkcjonuje już na UWM 6 czy 7 lat ... Dodam że chodzi o kogoś z "prominentnych " .. Bo wiem że normalnie to dają 4 lata a potem won .. A tu ?! Odpowiedz Link Zgłoś