Dodaj do ulubionych

Felieton: Radość dla rowerzysty

IP: *.olsztyn.vectranet.pl 16.07.09, 20:30
nie jest zle, wystarczy wymalowac bialy rower na szarym polbruku i sprawa
zalatwiona :).
Obserwuj wątek
    • Gość: użytkownik Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.09, 22:08
      jeszcze trzeba nadmienic fakt, choć wydaje się już być małostkowy, że
      dodatkową łąmigłówką jest "efekt szachownicy". często są dwa kolory chodnika
      szary oraz czerwony. Żeby było ciekawiej, ścieżka rowerowa jest raz na polu
      czerwonym a raz na szarym. Przecież to takie logiczne.

      Cóż, w świecie korporacji, perfekcji, dążenia do sukcesu, panowie z zarządu,
      po popełnieniu tylu gaf, dawno już by stołki potracili, jednak w kolesiowym
      Olsztynie, mamy nietykalnych, choćby niewiadomo ile karygodnych błędów im
      wytykać...
      • Gość: kolarz Re: Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.07.09, 10:10
        temat potraktowany na wesoło - i dobrze, bo czasami, jak się patrzy, jak w
        Olsztynie robi się trasy rowerowe, to tylko śmiać się można.
        Ja powiem tak: jeżdżę po mieście od dawna, więc jakoś sobie zawsze poradzę,
        rozglądając się tylko wokół, czy nie gapi się na mnie jakiś nadgorliwiec z
        policji, bo bez łamania przepisów jeździć się nie da - chodzi o wymuszane przez
        znaki zakazu jazdy na rowerze wkraczanie na ścieżkę, która często jest po
        drugiej stronie ulicy.
        Ale co ma robić ktoś, kto trafia do Olsztyna po raz pierwszy, np. jakiś pechowy
        turysta? Wjeżdża w gąszcz zakazów, nielogicznych przejazdów, na których musi
        zejść z roweru, a nawet jeśli już jest na którejś z tzw. "ścieżek", to i tak
        musi uważać na idiotyzmy takie jak opisany w felietonie.

        Że Olsztyn praktycznie nie buduje nowych ścieżek, to jeszcze jestem w stanie
        zrozumieć - trzeba umieć je projektować, umieć wykorzystać fundusze. Oczywiście
        nie usprawiedliwiam ratuszowych leni, wielkość Olsztyna idealnie predestynuje je
        do bycia miastem przyjaznym dla rowerów. Większość dojazdów nie przekracza 10
        km, więc jeśli tylko istniałaby infrastruktura, przeciążanie ulic samochodami
        zmniejszyłoby się.

        Jeszcze nawiążę do nowego znaku zakazu, który postawiono na Warszawskiej w
        kierunku Kortowa od ul. Armii Krajowej. Otóż wychodzi na to, że jest on
        nielegalny - rowerzyści są przymusowo kierowani na ciąg pieszo rowerowy, który
        zgodnie z przepisami powinien mieć 2.5 m szerokości. Ma 2.2 m. Dodatkowo wkrótce
        jest przerwany bardzo niebezpiecznym, wysokim krawężnikiem.
    • Gość: Lukas Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.olsztyn.vectranet.pl 17.07.09, 10:44
      W Olsztynie ścieżki rowerowe buduje się przy okazji remontu skrzyżowań, ulic i
      później widać skutki tego. Jak połączy się fragmenty ścieżek w sensowną całość
      plus dobre podłoże, wyprofilowane krawężniki to będę zadowolony. Od dawna czekam
      na ciąg pieszo-rowerowy wzdłuż rzeki Łyna na odcinku od Os. Generałów aż do Lasu
      Miejskiego.
    • Gość: Lukas Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.olsztyn.vectranet.pl 17.07.09, 10:51
      Im mniejsze miasto – tym bardziej podatne jest na przemieszczanie się rowerem.
      Widać to w statystykach: Monaster (270 tys. mieszkańców)– 34% podróży wykonano
      rowerem, Groningen (180 tys.) – ok. 40%, Fryburg Bryzgowijski (180 tys.) – 22%.
      Ale już w metropoliach – m.in. w Paryżu i Londynie – wskaźnik ten nie
      przekraczał 5%. Popularność roweru uwarunkowana jest jednak czymś więcej niż
      czynnikami obiektywnymi, jak łagodna topografia
      czy klimat. Wyjątkowo duży udział roweru zdarza się czasem w miastach sporej
      wielkości: w Amsterdamie (750 tys., 1,5 miliona w aglomeracji) podróże rowerowe
      stanowią 23-30% wszystkich podróży, znaczący udział mają też w dużych miastach
      japońskich: w Kioto (1,5 mln) – 23,1%, a w Osace, drugiej największej metropolii
      kraju (2,6 mln) – aż 19,2%. Dlaczego typowa uczelnia, biblioteka, szkoła czy
      dworzec kolejowy w zachodnich Niemczech, Holandii, Francji, Danii obstawione są
      masą rowerów, a w Polsce czy we Włoszech rowery są w takich miejscach
      rzadkością? Bardziej niż klimat decydują chyba społeczne wzorce i mody –
      czynniki mające podłoże bardziej kulturowe.

      fragment publikacji dr. Jacek Wesołowski - Miasto w ruchu
      • Gość: kolarz Re: Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.07.09, 12:27
        dzięki za te szczegółowe (acz przygnębiające, gdy zestawi się z Polską i Olsztynem) dane. Ja od dawna uważam, że miasto wielkości Olsztyna idealnie nadaje się do tego, żeby zostawić samochód. Polityka miasta kreuje korki, jednocześnie utrudnia życie rowerzystom. Efekt - w Olsztynie w wielu miejscach horrendalnie śmierdzi spalinami.
      • Gość: Lukas Re: Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.olsztyn.vectranet.pl 17.07.09, 15:45
        tak poprawnie dr Jacek Wesołowski
        • mirxx Re: Felieton: Radość dla rowerzysty 17.07.09, 17:30
          "Bardziej niż klimat decydują chyba społeczne wzorce i mody –
          czynniki mające podłoże bardziej kulturowe."
          Nie wiem czemu pan dr tak się skupił na tym klimacie i od tego
          rozpoczyna poszukiwanie małej popularności roweru w mieście... wg
          mnie zanim zaistnieją 'społeczne wzorce' i 'moda' koniecznym
          warunkiem jest infrastruktura, bez której nikt rozsądny nie zacznie
          na serio brać pod uwagę dojazdów rowerem do pracy, szkoły, sklepu,
          itp. zresztą to własnie poakzują europejskie, polskie i...
          olsztyńskie dane statystyczne, gdzie 3/4 badanych uzależnia wybór
          roweru od poprawy warunków jazdy na nim. i tyle.
          po to elity urzędników/polityków/projektantów dzierżą społeczne
          zaufanie,aby w chwili poważnych dylamatów komunikacyjnych wspierać i
          wdrażać to co najszybciej i najsluteczniej kłopoty rozwiąże. szereg
          państw UE ma wiele pięknych dowodów na pozytywny wpływ rozwoju
          transpotru rowerowego na ogólną sytuację na miejskich drogach.
          ale do dostrzeżenia tych dowodów i do zastosowania ich w praktyce na
          lokalnych gruncie trzeba mieć jaja/jajniki, których w Ol. jakby
          brakuje. szuka się tylko najbardziej pospolitych rozwiązań, które
          na krótką metę łatają braki, ale zaraz potem powodują nowe
          komplikacje i niezadowolenie. a na to wszystko polewa się sos
          bełkotliwej mowy o "poprawie warunków bezpieczeństwa", których nikt
          w rzeczywistości nie bada, nie robi rzetelnych anializ przyczyn
          wypadków i nie szuka kompromisów pomiędzy dziurawym polskim prawem
          drogowym (i projektowym) a potrzebami użytkowników.
          ----
          rowerowyolsztyn@o2.pl
          • Gość: kolarz Re: Felieton: Radość dla rowerzysty IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.07.09, 09:28
            Wszystko świetnie, tylko czy istnieje w Polsce miasto (bo że Olsztyn nim nie
            jest, to wiem na pewno), w którym władze doceniałyby wagę transportu rowerowego
            i z własnej inicjatywy próbowały go stymulować, np. przez budowę (mam na myśli
            rzeczywiste budowanie, a nie planowanie czy pisanie ładnych strategii)
            infrastruktury? Wszędzie odbywa się to głównie w skutek nacisków środowisk
            rowerowych, często ostrych nacisków.

            Czyli: dużo ludzi uzależnia to, czy wsiądą na rower, od tego czy zbuduje im się
            ścieżki. Ale póki nie pojawią się masami na ulicach, brak owych jaj/jajników
            będzie wystarczającym powodem, żeby nic nie budować albo budować buble.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka