Gość: jan.ek
IP: *.adsl.inetia.pl
24.07.09, 21:02
Hunter a własciwie jego lider okazał się małym czlowiekiem
aczkolwiek uzdolnionym muzycznie. Łatwiej wydaje się oświadczenia
trudniej wejść na scene wytłumaczyc się i zagrać ale nie 45 minut a
120 . Hunter był winien to wszystkim zawiedzionym, on jeden nie miał
moralnego prawa do odwolywania swojego koncertu, wszyscy inni tak.
Przez 6 lat promował tak naprawdę siebie poprzez ten festiwal a gdy
przyszły problemy to stwierdził ,że to nie My to Oni. A
mityczni "Oni" to tak naprawdę facet , który kilkanaście lat Huntera
współtworzył. Jestem Tobą Drag rozczarowany ale tylko jako
człowiekiem.