liisa.valo
03.01.10, 13:59
wywaliłam dzisiaj z szafy kilka sztuk ciuchów, których dawno nie nosiłam i
raczej nie założę, z różnych względów. Ogólnie mówiąc, mam problem z tego typu
porządkami. Jestem chomikiem i wszystko mi się może przydać, wszystko jeszcze
założę itd. Ale idę w weekend (następny) na zakupy ciuchowe. Albo i nie idę,
bo nie wiem, ile mi fryzjer zajmie: podcinam, ale trochę tylko, bo generalnie
to zapuszczamy; no i pasemka robię takie jak poprzednio, tylko więcej tego.
Chyba, że zrobię o ton jaśniejsze... Nieważne. Wracając do ciuchów, jeszcze
trochę przestanę się mieścić z tym wszystkim do szafy, więc porządek był
wskazany. I tak nie wywaliłam wszystkiego, co, zdaniem mojej współlokatorki,
powinnam, ale w tym zakresie będę stosować metodę małych kroczków. Zaro idę
wynieść to to do takiej pani z kamienicy obok. W każdym razie dumna z siebie
jestem :)
Ech, zawsze na początku nowego roku mam fazę: porządek w szafie = porządek w
życiu -> i nic z tego nie wychodzi ;P (tzn. z tego w życiu, bo w szafie daję
radę).
O, a wczoraj spotkałam takiego jednego kolegę, który jest kolegą moim i Tego,
Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i zapytałam, co u Tego słychać. I kolega
powiedział, że mamy przestać go wciągać w jakieś dziwne sytuacje i jeśli chcę
wiedzieć, to mam sama go zapytać. Znaczy Tamtego. Po czym chciał dumnie
odmaszerować, ale miał pecha, bo się pośliznął i popsuł efekt ;P