Dodaj do ulubionych

spiskowa teoria dziejów

11.04.10, 22:43
osoby wrażliwe i wydelikacone żałobą proszę o opuszczenie tego wątku:]


dominującym u mnie odczuciem i głównym tematem przemyśleń
nie jest ustalanie wzorca poprawnej żałoby ani czytanie z tęczówek oczu
polityków wystepujacych tłumnie w tv na temat ich rzeczywistych poglądów i
motywacji tylko gryząca świadomość, no przypuszczenie powiedzmy że tej
tragedii można było uniknąć

skok w czasie do tyłu
Lechu leci do Gruzji, na pokładzie on i 3 prezydentów krajów nadbałtyckich,
pilot odmawia lądowania w Tbilisi z powodu fatalnych warunków atmosferycznych,
Lechu ma pojawiać się w kokpicie i przekonywać pilota do lądowania ("jak się
jest oficerem to trzeba mieć dodatkowy zapas odwagi" lub coś w tym stylu),
pilot sie nie dał przekonać i lądowął w Azerbejdżanie, być może dzięki temu
uratował im wszystkim życie

i teraz, cholera, mnie gryzie że tu mogło być podobnie albo jeszcze bardziej
przaśnie i duszno
czyli jest mgła, rosyjska kontrola lotów sugeruje skorzystanie z lotniska w
Mińsku czy Moskwie ale że kontrola jest rosyjska a lecimy
do Katynia to może ta mgła wcale nie jest taka straszna tylko Rosjanie
jak to zwykle chcą włozyć kij w tryby naszym obchodom Katynia i pamięci o nim,
no bo lot do Mińska to opóźnienia, dodatkowe ceregiele,więc
lądujemy mimo że słabo widać....
jedyny człowiek(upraszczając, bo chodzi o cały kokpit) który jako doświadczony
pilot miał świadomość
powagi sytuacji i ryzyka no ale skoro na pokładzie zwierzchnik sił
zbrojnych oraz dowódca sił powietrznych to spróbuję lądowac mimo ze rozum mówi
co innego

w efekcie powrót do kraju w workach

jeszcze trzy sytuacje z tej działki, daje z głowy czyli z niczego
jak mawiał pewien światły magister
czyli:
- katastrofa Casy, tez fatalne warunki i pilot probuje lądowac,
na pokładzie rózni zwierzchnicy czyli pozywka do kolejnej spiskowej teorii pt
"kto własciwie decyduje kiedy i gdzie lądujemy?"

-wypadek śmigłowca z Millerem la temu parę, pilot uratował dupska tym i owym,
dopiero na dniach go przestano ciagać po sądach, czy to jest normalne
i tworzy dobre, profesjonalne relacje przy tego typu lotach?

-obchody 11 listopada, lat temu sporo, politykom sie zamarzyło ze na Grobem
Nieznanego przelecą odrzutowce, pogoda fatalna, piloci kręcą nosami na ten
pomysł, ale jest rozkaz głownodowodzącego lotnictwem
i "wykonać", w efekcie podczas rekonesansu rozbija się Iskra, dwóch pilotów
dead a ci co dolecieli jetami nad Wawę walczyli naprawde ostro zeby nie
przyj...ć w Marriott w gęstej mgle

tyle mojej wiedzy, jak ktos ma lepszą niech ew. sprostuje


i teraz jak to wszystko połacze, dodam 2 do 2, dorzuce troche, ale niezbyt
wiele przecież, przyznacie, paranoicznej wyobrazni to własnie widze
sytuację w Smolensku tak jak napisałem wyżej, jako prawdopodobnie
niepotrzebną zbiorową śmierć, przypadek któremu mozna było zapobiec przy
stosowaniu ścisłych procedur,

los jest wystarczająco przebiegły w konstruowaniu pułapek i waleniu znienacka
zza węgła i nie trzeba,
nie powinno się mu pomagać a tu chyba dostał pomoc imho

jest żałoba jak ktoś ją przeżywa szczególnie i zniesmacza go moje podejscie
to sorry ale pisze co mysle teraz w tej kwestii i jesli pojawia sie jakies
fakty które to zanegują to odszczekam ale póki
co mało wiemy i być może niewiele się dowiemy

szkoda ludzi,przecież nawet jak ktoś szczerze i racjonalnie nienawidzi Jarosława
to musi mu wspólczuć widzac go jak klęka w Smolensku, widzac jego twarz, każdy
kto przeżył stratę kogoś bliskiego wie jakie to uczucie,
a jak nie wie to sie pewnie dowie

no ale, wrócę, po raz ostatni do tych lotów, przecież już nad Tbilisi Lechu
się prosił o kłopoty jak buszował po kokpicie próbując wejsc pilotowi w
parade, a przecież chłop miał wtedy i teraz dla kogo żyć, coś do zrobienia,
ehh,trudno to skumać tu urwę to smęcenie dla dobra ogółu
ale spiskowej teorii ze łba łatwo wyrwac sobie nie dam

aha, pewne jest to że teraz będziemy mieli zajebiste procedury
w takich przypadkach i piloci nie będą lądować nawet jak ktoś będzie palił
ognisko 5 km od pasa lądowań, mądry Polak po szkodzie
Obserwuj wątek
    • 2szarozielone Re: spiskowa teoria dziejów 11.04.10, 23:25
      Też uważam, że to najprawdopodobniejsza wersja wydarzeń, też od razu pomyślałam
      o Gruzji. I nie uważam, żeby to była "teoria spiskowa".

      I tak szczerze, to jak opadną pierwsze emocje, to chyba będzie mi wstyd, że w
      moim kraju się takie rzeczy działy, że wszyscy naraz w jednym samolocie, że
      samolot stary, że pilot dziwne i tragiczne decyzje podjął, być może pod wpływem
      nacisków prezydenta (zupełnie jakby wszechwładnym dyktatorem, a nie prezydentem
      demokratycznego państwa - jego gniew straszniejszy od śmierci :/ ).

      Ale pewnie nie dowiemy się nigdy, jak było naprawdę...
    • zloty.strzal Re: spiskowa teoria dziejów 11.04.10, 23:39
      W sumie Oktan już o tym trochę wspominał:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64121,109851269,109865503,Re_Katolicy_powiadaja_.html
      Pewnie nałożyło się kilka czynników, ale nie sądzę, żeby teorię o naciskach
      prezydenta jakoś podnieśli w mediach jako przyczynę katastrofy.
      • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 11.04.10, 23:43
        zloty.strzal napisała:

        > W sumie Oktan już o tym trochę wspominał:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,64121,109851269,109865503,Re_Katolicy_powiadaja_.html
        > Pewnie nałożyło się kilka czynników, ale nie sądzę, żeby teorię o naciskach
        > prezydenta jakoś podnieśli w mediach jako przyczynę katastrofy.


        wiem wiem,starałem sie nie zadłuzac u niego piszac to co powyzej,a swoją drogą
        to stary cynik ze już wczoraj o tym perorował ;]

        co do mediów, sam jestem ciekaw, jak tam skrzynki, sprawa delikatna...
    • milleniusz To nie jest żadna spiskowa teoria 11.04.10, 23:46
      To są zasadne pytania o przyczyny katastrofy, które muszą być i które zostaną
      zadane. Tyle, że później. Ale widać palce cię swędzą, mózg może też, no więc
      skoro musiałeś już teraz, to trudno.

      Natomiast zdehumanizowane, nihilistyczne, cyniczne i aberracyjne komentarze
      Berty, Oktana, Puszystego i chyba parę też twoich, przyprawiają mnie o
      obrzydzenie. Takie zwykłe, ludzkie.

      Jestem dumny z tego, jak ten naród żegna nielubianego prezydenta.

      Nie lubiłem go sam, gdy był częścią bieżącej polityki. Teraz stał się częścią
      historii, historii, która dla niego była bodaj najważniejsza, historii o
      odkłamanie której walczył całe swoje życie. Historii za którą i dla której zginął.

      Jeśli ktoś tego nie rozumie, to ubolewam. Jeśli ktoś w takiej chwili dopatruje
      się walki o schedę, to się zastanawiam jaki mechanizm psychologiczny projektuje
      takie wizje. Jeśli ktoś uważa te wszystkie gesty za grę, to mi się nasuwają
      pytania o zdolność do odczuwania empatii i człowieczeństwo.

      Właściwie, to mi was żal.
      • forumowicz_pospolity Re: To nie jest żadna spiskowa teoria 12.04.10, 00:01
        milleniusz napisał:

        > To są zasadne pytania o przyczyny katastrofy, które muszą być i które zostaną
        > zadane. Tyle, że później.

        mam nadzieje, choć niezbyt wielką
        a ponieważ nie działam w przestrzeni publicznej odbieranej przez miliony,realnie
        patrząc, to zadałem dzisiaj z zaznaczeniem że tekst jest nie dla wszystkich,
        mogłeś nie czytać

        Ale widać palce cię swędzą, mózg może też, no więc
        > skoro musiałeś już teraz, to trudno.
        >
        > Natomiast zdehumanizowane, nihilistyczne, cyniczne i aberracyjne komentarze
        > Berty, Oktana, Puszystego i chyba parę też twoich, przyprawiają mnie o
        > obrzydzenie. Takie zwykłe, ludzkie.
        >

        jeśli moje to proszę o przykłady
        i to szybciutko żeby mógł zaraz odpowiedzieć:]


        > Jestem dumny z tego, jak ten naród żegna nielubianego prezydenta.
        >
        > Nie lubiłem go sam, gdy był częścią bieżącej polityki. Teraz stał się częścią
        > historii, historii, która dla niego była bodaj najważniejsza, historii o
        > odkłamanie której walczył całe swoje życie. Historii za którą i dla której zgin
        > ął.
        >
        > Jeśli ktoś tego nie rozumie, to ubolewam. Jeśli ktoś w takiej chwili dopatruje
        > się walki o schedę, to się zastanawiam jaki mechanizm psychologiczny projektuje
        > takie wizje. Jeśli ktoś uważa te wszystkie gesty za grę, to mi się nasuwają
        > pytania o zdolność do odczuwania empatii i człowieczeństwo.
        >
        > Właściwie, to mi was żal.
        • milleniusz Re: To nie jest żadna spiskowa teoria 12.04.10, 00:08

          > mogłeś nie czytać

          Mogłeś nie pisać. A jak napisałeś, to nie jęcz nad konsekwencjami. Kończę
          polemikę na ten temat i nic nie będę w tym materiale szukał.
          • forumowicz_pospolity Re: To nie jest żadna spiskowa teoria 12.04.10, 00:19
            milleniusz napisał:

            >
            > > mogłeś nie czytać
            >
            > Mogłeś nie pisać. A jak napisałeś, to nie jęcz nad konsekwencjami.

            konsekwencje nie są dla mnie jasne bo nie znamy sie na tyle zebym
            miał pewnosc czy przypadkiem faktu że "sie kims brzydzisz" nie należy traktowac
            jako komplement, a sytuację dodatkowo komplikuje wyznanie ze jesteś jednoczesnie
            ze mnie dumny, bo byłem w narodzie co żegnał



            Kończę
            > polemikę na ten temat i nic nie będę w tym materiale szukał.

            jak zwykle było mi miło pogawędzić :]
            • milleniusz Re: To nie jest żadna spiskowa teoria 12.04.10, 00:45
              Jak zwykle mnie poniosło. Ale nic nie szkodzi. Niech każdy we własnym sumieniu
              rozważy, jakich chciałby reakcji po własnej śmierci.

              Może czegośtam nie doczytałem - dlatego pisałem "chyba" - naprawdę źle się czyta
              te dyskusje, dlatego nie zamierzam w nich ponownie grzebać.
    • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 05:00
      O locie na Kaukaz nie wspominałem, bo i bez tego popadałem w epikę - na dwa
      zdania odpowiadałem trzema tłustymi akapitami. Ale teraz jeszcze bardziej se
      popadne, zasadniczo.

      Zasadnicza różnica pomiędzy lotem do Smoleńska i na Kaukaz była taka, że dwa
      lata temu wojskowi przełożeni załogi samolotu byli na ziemi i piloci postawili
      się Kaczyńskiemu mając za sobą wsparcie ziemi. A w sobotę na pokładzie był sam
      capo di tutti capi, dowódca Sił Powietrznych. Czyli na ziemi nie było
      nikogo, kto mógłby podskoczyć.
      Warto też przypomnieć, że po powrocie delegacji z Kaukazu kolejny Niezłomny (tym
      razem Nieustraszony Pogromca Meleksów) próbował wsadzić dowódcę załogi samolotu
      do pierdla.
      klik
      Wiadomo, w czyim imieniu.
      W konsekwencji tego, jak zostali potraktowani przez PiS-dęcika podczas lotu i
      jego kamarylę po powrocie do kraju, obaj piloci błyskawicznie podziękowali
      Najjaśniejszej Rzeczpospolitej za honor pełnienia służby oficerskiej. Przy
      okazji powiększając jeszcze kłopoty obsadowe jednostki wożącej VIP-ów.
      Nasze VIP-owskie samoloty to zabytki, nikt tym nie lata poza byłym Związkiem
      Radzieckim i Iranem (może są jeszcze pojedyncze sztuki w Indiach czy na Kubie).
      Co oznacza, że gdyby nawet przyjmować do wojska pilotów cywilnych do obsługi
      naszych VIP-ów, to po prostu nie ma na rynku czynnych zawodowo ludzi z nalotem
      na Tu-154. I strata każdego doświadczonego pilota jest praktycznie bezpowrotna.
      Załogi sztukuje się i fastryguje na siłę tak samo jak sypiące się samoloty.
      Dowódca wczorajszej załogi miał ledwo 2000 godzin nalotu. Nie sugeruję, że był
      nowicjuszem bez doświadczenia, ale też faktem jest, że w lotnictwie cywilnym
      człowiekowi z takim nalotem dopiero przestaje się uważnie patrzeć na ręce i
      zaczyna się go uważać za pełnowartościowego drugiego pilota. A od fotela
      kapitańskiego dzieli go jeszcze kolejne parę tysięcy godzin w powietrzu.


      A wracając do Smoleńska - nie należy zapominać, że w sobotę rano dzisiejszy
      Męczennik Bez Skazy był jeszcze wśród żywych. Czyli wciąż był groteskowym
      pajacem (nie, nie mam tu na myśli warunków fizycznych) z niemiłosiernie rozdętym
      ego. I po to zabrał do samolotu całe dowództwo WP, żeby pokazać całemu światu,
      jakim to on jest Najwyższym Zwierzchnikiem. I po to zgromadził na pokładzie
      wszelkie pozostałe jeszcze w strukturach państwa resztki Włolski, żeby
      zademonstrować, że oto stają wszyscy na czele armii szkieletów, jedyni godni
      tego zaszczytu i niezastąpieni. Silni, zwarci i gotowi do obrony Prawdziwej Polski.
      A nie po to, żeby mając na grzbiecie wybory za pół roku zaliczyć kolejną
      katastrofę wizerunkową.

      A taką katastrofą byłyby wszelkie opcje poza lądowaniem w Smoleńsku.

      Lądowanie na lotniskach zapasowych z zamiarem dotarcia do Katynia drogą lądową
      wysadziłoby w kosmos cały harmonogram obchodów i przesuwałoby je przynajmniej na
      następny dzień.
      Głowa państwa nie może tak sobie wysiąść z samolotu i gdzieś sobie pojechać, nie
      dbać o bagaż, nie dbać o bilet. Trzeba zorganizować i sprawdzić środki
      transportu dla całego orszaku, ustalić trasę i zorganizować przejazd, osłonę
      miejscowej policji i własną ochronę, pozałatwiać formalności, zgody, kwitancje,
      razrieszeńja, dzikie węże etc, etc. Nawet przy najlepszych chęciach strony
      rosyjskiej nie dałoby się sprawy dopiąć tak, żeby chociaż na sobotę wieczór
      dotrzeć do Katynia. Poza tym Rosjanie wcale nie musieliby chcieć iść na rękę, w
      sobotę wcale jeszcze nie kochali Kaczyńskiego tak jak dzisiaj. A w świetle
      protokołu dyplomatycznego nie była to wizyta państwowa, ale prywatna podróż
      głowy państwa. Strona rosyjska nie była do niczego zobowiązana.
      Problem jeszcze w tym, że silna grupa z Polski wybrała się do Katynia między
      innymi po to, żeby się wypiąć na Ruskich. A przy takim układzie byłaby na ich łasce.

      To przy lądowaniu w Moskwie. A lądowanie w Mińsku to już całkiem kaplica, bo
      Białoruś jest państwem trzecim i przeszkody do pokonania przy organizacji
      przejazdu spiętrzyłyby się lawinowo. Poza tym Łukaszenka mógłby być w złym
      humorze (a powodów z naszej strony nie brakuje) i mogłoby się okazać, że się nie
      da jeszcze bardziej niż w Rosji. Wazmożnosti niet i wsio.
      Do wstydu z powodu kolejnej obsuwy mogłaby dojść jeszcze zniewaga.

      Ale gdyby nawet jakimś cudem udało się zorganizować transport ekipy lądem do
      Katynia, to i tak skutkiem byłoby kolejne "biegłem, ale nie zdążyłem".

      Jedyną sensowną z punktu widzenia celów tej wyprawy możliwością wykorzystania
      lotnisk zapasowych byłoby lądowanie i czekanie na płycie lotniska na poprawę
      pogody w Smoleńsku, a w razie poprawy szybki skok.
      Ale też diabli wiedzieli, jak długo przyszłoby na to czekać. A w Katyniu
      wszystko już stało pod parą.


      A co by się działo, gdyby pokręciwszy się tylko nad Smoleńskiem wrócili do
      Warszawy (co technicznie było jak najbardziej możliwe), strach nawet pomyśleć.
      Niepyszna rejterada z podkulonym ogonem, w stylu nie tyle Małego Rycerza, co
      raczej Błędnego, o smutnym obliczu. I tym bardziej upokarzająca, że przecież
      Tuskowi się udało, był w Katyniu.
      Kolejne pośmiewisko.


      Od chwili, w której ten samolot wystartował z Warszawy, jedynie jakaś awaria
      pozwoliłaby wylądować gdziekolwiek poza Smoleńskiem i jednocześnie ocalić twarz.
      Ale musiałaby się zdarzyć naprawdę, przynajmniej jeżeli trzeba byłoby lądować na
      terenie Rosjan/Białorusinów. Rosjan nie dałoby się oszukać.


      A ogólnie - jeżeli komukolwiek konkretnemu można zawdzięczać taki obrót spraw, w
      którym Lech czuł, że musi choćby nie wiem co, to chyba Prezesowi Tysiąclecia.
      Konkretnie temu, że we wrześniu ubiegłego roku raczył drzeć mordę na całą
      Europę, że obecność Putina na Westerplatte to właściwie zniewaga i po co
      właściwie Tusk tego kacapa zapraszał.
      Rosjanie ustosunkowali się do tej jego wypowiedzi pół roku później, nie
      zapraszając Lecha Kaczyńskiego do Katynia.
      A Lech Kaczyński, zamiast po cichu uzgodnić sprawę z MSZ i zmontować jedną mocno
      rozszerzoną delegację z Polski, zaczął podskakiwać jak mały Kazio, że bez łachy,
      on też se pojedzie i w dupie ma Tuskowego kumpla z KGB. (Swoją drogą, MSZ też
      chyba nieszczególnie by się paliło do rozszerzania delegacji - akurat wtedy
      Kaczyńscy wycierali sobie buty Sikorskim). Potem Tusk poleciał sam, i nie dość,
      że tam był, oddał i złożył, to jeszcze nawet obłaskawił troszkę niedźwiedzia.
      Wobec tego wszystkiego brat swojego Brata prawdopodobnie uznał, że jest w
      sytuacji bez wyjścia. Tryumf albo zgon (a dokładnie: wielki krok w polityczny
      niebyt).

      Potem to już tylko fizyka. Działania praw natury nie zawiesza ani Serce Czyste,
      ani Umęczona Ojczyzna, ani najbardziej nawet żarliwa Wiara.

      A procedury teraz też są. Napisać dobre procedury to najmniejszy problem, papier
      wszystko przyjmie.
      Ale dopóki nie dostanie awansu i podwyżki pierwszy, który się postawi
      przełożonemu w imię procedur, będą one tyle samo warte, co teraz.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 07:23
        Tak, słyszałem już takie głosy. Wiele osób uważa, że Kaczyński
        niejako stał się zakładnikiem swoich wcześniejszych porażek, że nie
        miał innego wyjścia tylko lądować i zdążyć na uroczystości, kolejna
        przegrana nie wchodziła w rachubę.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 09:56

          > Tak, słyszałem już takie głosy. Wiele osób uważa, że Kaczyński
          > niejako stał się zakładnikiem swoich wcześniejszych porażek, że nie
          > miał innego wyjścia tylko lądować i zdążyć na uroczystości, kolejna
          > przegrana nie wchodziła w rachubę.

          No, ale to efekt złej organizacji podróży.
          Jeśli była ona faktycznie tak niesamowicie ważna, to trzeba zawsze mieć
          wykonalny plan awaryjny, a nie planować lądowanie na godzinę przed rozpoczęciem
          obchodów.

          Swoją drogą Kaczyński zabrał na pokład "wszystkich ludzi prezydenta", od PKOL'u,
          RPP, NBP, RPO, no praktycznie wszystkich ze swojego nadania.
          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 12:33
            > No, ale to efekt złej organizacji podróży.
            > Jeśli była ona faktycznie tak niesamowicie ważna, to trzeba zawsze mieć
            > wykonalny plan awaryjny,

            Nie da się.
            Aby uniezależnić się od ewentualnych kaprysów pogody należało jechać pociągiem, co dramatycznie komplikowałoby logistykę operacji. No i redukowałoby liczebność świty - nie byłoby żadnego uzasadnienia dla wożenia po całych dniach wielu najważniejszych ludzi w państwie (właściwie tylko parlamentarzyści nie mieli nic lepszego do roboty). Z kolei podróż prezydenta pociągiem (na wszelki wypadek), a dolot części orszaku samolotem w sobotę rano wyglądałby groteskowo. Poza tym pogoda też mogłaby uniemożliwić lądowanie samolotu i PiS-owskie hufce zostałyby rozproszone, Rycerzyk występowałby bez świty.
            Z realnych możliwości stuprocentowego zabezpieczenia pozostaje jeszcze wylot dużo wcześniej i rozłożenie obozu na miejscu w oczekiwaniu na nadejście Chwili. Czyli eż cyrk.

            Jedynym sensownym zabezpieczeniem jest prowadzenie takiej polityki, żeby nie stawiać się pod ścianą.
            Gdyby była jedna delegacja z Polski (w kilku samolotach, ma się rozumieć), to w razie niepowodzenia nikt nie dawałby dupy (albo - co wychodzi na to samo - wszyscy daliby jednakowo). Można byłoby przełożyć obchody na inny dzień, Putin też by poczekał.
            Ale w sobotę armia szkieletów czekać nie mogła.
      • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 11:25
        niski.oktan napisał:

        czona Ojczyzna, ani najbardziej nawet żarliwa Wiara.
        >
        > A procedury teraz też są. Napisać dobre procedury to najmniejszy problem, papie
        > r
        > wszystko przyjmie.
        > Ale dopóki nie dostanie awansu i podwyżki pierwszy, który się postawi
        > przełożonemu w imię procedur, będą one tyle samo warte, co teraz.
        >

        cyniczne, bo musi być ale dobre,lepsze niż koniunkturalne nurzanie się w
        politycznej dewocji i pompowanie balona hagiograficznego, ważne że nie jest
        osadzone w faktograficznej próżni

        a te procedury dopóki nie są przestrzegane to tak jakby ich nie było

        a i ten pilot z Azerbejdzanu dostał ponoc od Klicha medal albo odznake za
        trzymanie się procedur, wiec jest tu jakiś element normalnosci w tym, szkoda że
        nie przełozyło sie to na działania w Smolensku

        no chyba ze faktycznie pilot sam zdecydował, nie mając na plecach politycznych
        bagnetów, a po prostu był za mało doswiadczony jak piszesz i przez to kosił co
        było do koszenia w tej mgle
        • berta-live Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:03
          Pilot mógł być niedoświadczony i zdominowany przez wysokie rangą osobistości.
          Facet miał 36lat, a reszta załogi jeszcze mniej. Czyli nie dość, że połowę
          młodsi od swoich zwierzchników to jeszcze rangą lichsi. Ja stawiam, że mu
          asertywności zabrakło.

          Zastanawia mnie tylko czy reszta pasażerów nic nie miała do gadania i czy
          wszystko odbyło się poza ich oczami i uszami. Bo jak tak, to jeszcze można to
          zrozumieć, ale jak się okaże, że przy świadkach taka a nie inna decyzja została
          podjęta i nikt nawet słowem nie pisną, to już macki opadają.
          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:30
            Nikt się na tym nie znał. I zazwyczaj tak jest, że nikt się nie zna, i po to właśnie są procedury.

            Oprócz obecnego na pokładzie dowódcy Sił Powietrznych nikt nie miał kompetencji do oceny sytuacji. (Z kolei obecność dowódcy SP na pokładzie zmniejszała asertywność służb naziemnych w Polsce.)
            I nie ma takiej możliwości, żeby dowódca Sił Powietrznych się przestraszył. W wojsku jest tak, że awansują zwykle dobrzy piloci. A dobry pilot wojskowy to taki, który - między innymi, a może nawet przede wszystkim - się nie boi. Trudno zresztą spodziewać się, aby było inaczej w przypadku ludzi, których szkoli się i żywi przez całe lata po to, żeby kiedyś - być może - na czyjeś skinienie dali się zabić.

            To taka specyficzna kultura - kto pierwszy mrugnie, ten odpada. Dobrym przykładem byli sowieccy piloci, którzy w ubiegłym roku rozbili się na pokazach w Radomiu. Spokojnie mogli się katapultować, nie było zagrożenia ani ludzi na ziemi, ani nawet dla zabudowań. Ale najważniejsza okazała się dla nich obawa przed utratą honoru.
            • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:45
              niski.oktan napisał:


              > To taka specyficzna kultura - kto pierwszy mrugnie, ten odpada. Dobrym przykład
              > em byli sowieccy piloci, którzy w ubiegłym roku rozbili się na pokazach w Radom
              > iu. Spokojnie mogli się katapultować, nie było zagrożenia ani ludzi na ziemi, a
              > ni nawet dla zabudowań. Ale najważniejsza okazała się dla nich obawa przed utra
              > tą honoru.
              >

              teoretycznie mogli chcieć ratować tą wartą miliony Su-kę, ale nawet
              monitorujący ich pokaz instruktor naziemny darł się jak dziki żeby skakali więc
              powinni

              ale były też na przykład przypadek Kwoczura, oblatywacza co jak złapał na
              pokazie w Le Bourget ptaka w dysze i Mig mu zaczał nagle pikować to sie nie
              pierdzielił tylko sie katapultował i to dosłownie
              w ostatniej chwili, wiec przypadki mogą być różne
              • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 14:41
                Kwoczur strzelił się po pierwsze w sytuacji całkowicie beznadziejnej, żadnych szans na wyprowadzenie. A po drugie właściwie już chyba dla zasady.
                Na filmie widać, że po oddzieleniu się od samolotu podążał w kierunku ziemi z taką samą prędkością jak i samolot spadający ciut poniżej. A uratował go wybuch samolotu - fala uderzeniowa radykalnie zmniejszyła prędkość opadania pilota i przyspieszyła pełne otwarcie czaszy spadochronu.
                Za to w Radomiu sytuacja była inna - samolot był w położeniu poziomym, mogli jeszcze walczyć, i walczyli do końca.

                Pisząc o honorze załogi z Baranowicz opierałem się zresztą na wywiadzie z Kwoczurem, w którym tłumaczył po wypadku radomskim, dlaczego i na jakiej zasadzie piloci właśnie dla ocalenia honoru kładą na szali życie.
                Jest też wiele innych zmiennych, które mogą zaszkodzić reputacji liotczika, ale utrata samolotu sama w sobie (wcale nie chodzi o te miliony) jest wielką plamą na honorze.

                Odnośnie poleceń białoruskiego koordynatora z ziemi - kiedy sytuacja stała się naprawdę krytyczna, załoga Su-27 mogła ich już nie słyszeć. Tzn. nie rejestrować, wskutek totalnej koncentracji na pilotowaniu samolotu.
                Święta zasada w lotnictwie: aviate, navigate, communicate.
                Nawet jeżeli Rosjanie formułują ją inaczej, to tak samo się do niej stosują.
                • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 23:46
                  niski.oktan napisał:

                  > Kwoczur strzelił się po pierwsze w sytuacji całkowicie beznadziejnej, żadnych s
                  > zans na wyprowadzenie. A po drugie właściwie już chyba dla zasady.
                  > Na filmie widać, że po oddzieleniu się od samolotu podążał w kierunku ziemi z t
                  > aką samą prędkością jak i samolot spadający ciut poniżej. A uratował go wybuch
                  > samolotu - fala uderzeniowa radykalnie zmniejszyła prędkość opadania pilota i p
                  > rzyspieszyła pełne otwarcie czaszy spadochronu.
                  > Za to w Radomiu sytuacja była inna - samolot był w położeniu poziomym, mogli j
                  > eszcze walczyć, i walczyli do końca.

                  byłem tam wtedy i szczerze mówiąc jak zobaczyłem że zaczynają schodzić poniżej
                  linii drzew na horyzoncie a ciągu coś mało to
                  się skuliłem w sobie bo wydawało mi się że cienko bedzie
                  ale raz że miałem traumę z poprzednich pokazów, dwa - nie mam żadnej wiedzy
                  kiedy jeszcze można walczyć a kiedy już się nie powinno

                  no ale potem zaraz był czarny grzyb i jęk publicznosci


                  >
                  > Pisząc o honorze załogi z Baranowicz opierałem się zresztą na wywiadzie z Kwocz
                  > urem, w którym tłumaczył po wypadku radomskim, dlaczego i na jakiej zasadzie pi
                  > loci właśnie dla ocalenia honoru kładą na szali życie.
                  > Jest też wiele innych zmiennych, które mogą zaszkodzić reputacji liotczika, ale
                  > utrata samolotu sama w sobie (wcale nie chodzi o te miliony) jest wielką plamą
                  > na honorze.

                  powinni walić tak pojmowany honor i ratować doopy kiedy mogą
                  to są pokazy w czasie pokoju a nie wojna, trzeba mieć na uwadze
                  uczucia dziesiątków tysiecy ludzi którzy to oglądają i nie chcą oglądac śmierci
                  na żywo


                  >
                  > Odnośnie poleceń białoruskiego koordynatora z ziemi - kiedy sytuacja stała się
                  > naprawdę krytyczna, załoga Su-27 mogła ich już nie słyszeć. Tzn. nie rejestrowa
                  > ć, wskutek totalnej koncentracji na pilotowaniu samolotu.
                  > Święta zasada w lotnictwie: aviate, navigate, communicate.
                  > Nawet jeżeli Rosjanie formułują ją inaczej, to tak samo się do niej stosują.
                  >
                  • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 01:34
                    Jaką miałeś traumę związaną z pokazami - po wypadku Żelaznych?

                    > powinni walić tak pojmowany honor i ratować doopy kiedy mogą

                    Kwoczur mówił, że ogólnie bardzo trudno jest podjąć decyzję o porzuceniu samolotu. A kiedy pilot wie, że wskutek własnego błędu znalazł się w trudnym położeniu - jeszcze trudniej. Pokazy pokazami, ale piloci Su najwyraźniej woleli zagrać va banque, byle tylko nie wracać do domu w niesławie.
                    Chyba właśnie na tym polega ta specyfika zabawy w wojsko - na panowaniu nad własnym instynktem samozachowawczym.
                    • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 14:51
                      niski.oktan napisał:

                      > Jaką miałeś traumę związaną z pokazami - po wypadku Żelaznych?
                      >
                      > > powinni walić tak pojmowany honor i ratować doopy kiedy mogą
                      >
                      > Kwoczur mówił, że ogólnie bardzo trudno jest podjąć decyzję o porzuceniu samolo
                      > tu. A kiedy pilot wie, że wskutek własnego błędu znalazł się w trudnym położeni
                      > u - jeszcze trudniej. Pokazy pokazami, ale piloci Su najwyraźniej woleli zagrać
                      > va banque, byle tylko nie wracać do domu w niesławie.
                      > Chyba właśnie na tym polega ta specyfika zabawy w wojsko - na panowaniu nad wła
                      > snym instynktem samozachowawczym.
                      >


                      tak, Żelaźni to byli
                      potwornosc która naprawde długo zostaje w człowieku

                      a te reguły co piszesz to ja po dwóch wypadkach mam to gdzieś
                      gdyby ci dwaj Białorusini sie uratowali byliby bohaterami
                      uratowaliby show i wywołaliby u ludzi zbiorowy jęk ulgi
                      • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 19:24
                        Ale nie popadajmy w infantylizm.

                        Piloci akrobacyjni są ryzykantami. Latanie w formacjach jest ryzykowne. Atrakcyjność tych popisów polega w dużej mierze na tym, że publiczność ma poczucie a second from disaster.
                        I rzeczywiście, regularnie co parę miesięcy, na jakichś pokazach gdzieś w świecie ktoś się rozbija. Pomimo tego, że z definicji latają tam tylko najsprawniejsi piloci.

                        Wojsko też nie jest ostoją humanizmu. Samolot bojowy wcale nie musi być wzbudzającym podziw cudem techniki, to tylko efekt uboczny. Za to musi być i jest urządzeniem niosącym śmierć. A pilot bojowy to człowiek, którego powinnością jest stawianie czoła własnej śmierci i zadawanie śmierci innym.
                        I czy nam się to podoba, czy nie, w wojskowym esprit (a szczególnie w armii postsowieckiej) nie ma miejsca na porzucanie samolotu, kiedy sytuacja nie jest beznadziejna. A kiedy jest beznadziejna, można już nie zdążyć.

                        Taki jest świat. Można nie uczestniczyć w takich imprezach. Ale nie można mieć jednocześnie dreszczyku i pełnego bezpieczeństwa.
                        • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 23:00
                          A swoją drogą, skoro już zeszło na oglądactwo, to spotterstwo pewnie wariuje teraz z radości na taki zlot VIP-ów w ich wspaniałych maszynach. :)
                          • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 00:20
                            niski.oktan napisał:

                            > A swoją drogą, skoro już zeszło na oglądactwo, to spotterstwo pewnie wariuje te
                            > raz z radości na taki zlot VIP-ów w ich wspaniałych maszynach. :)
                            >

                            no, bedzie solidna flota, czy te Balice to udzwigna?
                            a potem foty do lukania
                            pewnie Air Force One znowu bedzie rzadził
                        • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 00:17
                          niski.oktan napisał:

                          > Ale nie popadajmy w infantylizm.
                          >
                          > Piloci akrobacyjni są ryzykantami. Latanie w formacjach jest ryzykowne. Atrakcy
                          > jność tych popisów polega w dużej mierze na tym, że publiczność ma poczucie
                          > a second from disaster
                          .
                          > I rzeczywiście, regularnie co parę miesięcy, na jakichś pokazach gdzieś w świec
                          > ie ktoś się rozbija. Pomimo tego, że z definicji latają tam tylko najsprawniejs
                          > i piloci.
                          >
                          > Wojsko też nie jest ostoją humanizmu. Samolot bojowy wcale nie musi być wzbudza
                          > jącym podziw cudem techniki, to tylko efekt uboczny. Za to musi być i jest urzą
                          > dzeniem niosącym śmierć. A pilot bojowy to człowiek, którego powinnością jest s
                          > tawianie czoła własnej śmierci i zadawanie śmierci innym.
                          > I czy nam się to podoba, czy nie, w wojskowym esprit (a szczególnie w ar
                          > mii postsowieckiej) nie ma miejsca na porzucanie samolotu, kiedy sytuacja nie j
                          > est beznadziejna. A kiedy jest beznadziejna, można już nie zdążyć.
                          >
                          > Taki jest świat. Można nie uczestniczyć w takich imprezach. Ale nie można mieć
                          > jednocześnie dreszczyku i pełnego bezpieczeństwa.
                          >

                          zamiast dreszczyku mam złapane dwie traumy na dwóch kolejnych pokazach, Żelazni
                          to był błąd raczej nie do naprawienia bo w ferworze
                          zbiorowego manewru ale ci Białorusini powinni sie ratowac, widzac
                          ze maja zle wyliczony zapas na wyjscie z petli powinni uzyc tych katapult i już,
                          ale sobie mozna gdybać

                          a generalnie to
                          mysle ze piloci na pokazach są na tyle wielkimi fachowcami że potrafią stworzyć
                          iluzję niebezpieczenstwa wykonujac proste w gruncie rzeczy dla siebie manewry,
                          np przy niby bliskich ale w kontrolowany sposób dalekich mijankach,

                          robienie megaryzykownych manewrów to szkoda życia tych pilotów

                          nie mówie juz o dawnych czasach gdzie zupełnie było odjazdowo
                          czy jak bys powiedział mało infantylnie jak robiono manewry
                          nad tłumem i raz chyba pod Kijowem a raz w Rammstein fatalnie to sie skonczyło
                          dla widzów
                          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 02:44
                            Wypadek Białorusinów można próbować rozgryzać na różne sposoby.
                            Komuś młodemu może byłoby łatwiej się strzelić, a później nawet pizdnąć to całe wojsko w kąt i zacząć zupełnie nowe życie. Ale ci w Radomiu to byli starzy piloci, z pozycją, dużymi karierami i całym życiem zainwestowanym w armię.
                            Poza tym mógł utrudniać ewakuację fakt, że było ich dwóch w kabinie i to mniej więcej równych sobie (instruktor z uczniem to zupełnie inna sytuacja), mogli wzajemnie jakby się szachować w pewnym sensie.
                            Powtórzę jeszcze raz - ludzie, dla których absolutnym priorytetem jest ocalenie własnego życia w każdej sytuacji, raczej nie latają w wojsku. Albo w ogóle nie pchają się do wojska, albo wieją z niego przy pierwszej okazji, jak tylko sobie uświadomią, na czym to naprawdę polega.

                            Manewry rzeczywiście tak się planuje, żeby, wykorzystując skróty perspektywiczne etc, stwarzać u obserwatorów na ziemi wrażenie mijanek o włos, kiedy w rzeczywistości dystans wynosi np. 50 metrów. Ale przy prędkościach, z jakimi się lata, te 50 metrów to też nie jest wcale dużo. Nie wspominając o samolotach odrzutowych - tam dystans 50 m jest śmieszny. Trzeba robić te 70 m/s, żeby w ogóle wzbić się w powietrze, a potem grzejesz 100 m/s i kręcisz wyższy pilotaż będąc 300 m nad ziemią.

                            Wracając do Żelaznych - o ile pamiętam, to Radom miał być ostatnim występem Marchelewskiego. A jest taka tradycja, że ostatni lot pilota powinien być z fasonem. I na tę okoliczność wykombinowali jakiś ambitny układ.

                            Z kolei Su-27 robi wrażenie i jest popularny wśród publiczności pokazów, ale są poważne wątpliwości odnośnie tego, czy to na pewno jest odpowiedni samolot do kręcenia akrobacji na małych wysokościach. Statystyki są zastanawiające - utracono 5 samolotów na pokazach lub treningach do pokazów.
                            W tym ukraiński wypadek, o którym wspomniałeś (Lwów 02, nie Kijów), to była prawdziwa jatka - ponad 80 ofiar śmiertelnych, jak w sobotę w Smoleńsku. Ale to już nie wina samolotu, ale sowieckich obyczajów.
                            Piloci (którzy tam akurat się strzeli) właśnie teraz powychodzili z pierdla.
                            • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 16:27
                              niski.oktan napisał:

                              > Wypadek Białorusinów można próbować rozgryzać na różne sposoby.
                              > Komuś młodemu może byłoby łatwiej się strzelić, a później nawet pizdnąć to całe
                              > wojsko w kąt i zacząć zupełnie nowe życie. Ale ci w Radomiu to byli starzy pil
                              > oci, z pozycją, dużymi karierami i całym życiem zainwestowanym w armię.
                              > Poza tym mógł utrudniać ewakuację fakt, że było ich dwóch w kabinie i to mniej
                              > więcej równych sobie (instruktor z uczniem to zupełnie inna sytuacja), mogli wz
                              > ajemnie jakby się szachować w pewnym sensie.
                              > Powtórzę jeszcze raz - ludzie, dla których absolutnym priorytetem jest ocalenie
                              > własnego życia w każdej sytuacji, raczej nie latają w wojsku. Albo w ogóle nie
                              > pchają się do wojska, albo wieją z niego przy pierwszej okazji, jak tylko sobi
                              > e uświadomią, na czym to naprawdę polega.

                              nie mam problemu ze zrozumieniem faktu ze piloci nadają na specyficznych falach
                              po prostu fakt że dwa razy na żywo ogladałem śmierc powoduje że ciężej mi to
                              przyswoić


                              >
                              > Manewry rzeczywiście tak się planuje, żeby, wykorzystując skróty perspektywiczn
                              > e etc, stwarzać u obserwatorów na ziemi wrażenie mijanek o włos, kiedy w rzeczy
                              > wistości dystans wynosi np. 50 metrów. Ale przy prędkościach, z jakimi się lata
                              > , te 50 metrów to też nie jest wcale dużo. Nie wspominając o samolotach odrzuto
                              > wych - tam dystans 50 m jest śmieszny. Trzeba robić te 70 m/s, żeby w ogóle wzb
                              > ić się w powietrze, a potem grzejesz 100 m/s i kręcisz wyższy pilotaż będąc 300
                              > m nad ziemią.
                              >

                              no tak ale jak faceci w jetach latają grupowe figury, robią pętle prawie
                              skrzydło (przy mniejszych predkosciach) w skrzydło to jak
                              nalatują potem w mijance to 50 metrów to pikuś raczej

                              > Wracając do Żelaznych - o ile pamiętam, to Radom miał być ostatnim występem Mar
                              > chelewskiego. A jest taka tradycja, że ostatni lot pilota powinien być z fasone
                              > m. I na tę okoliczność wykombinowali jakiś ambitny układ.
                              >

                              tak to miał byc jego ostatni lot
                              bład który spowodował kolizje tez był jego
                              potem sie okazało ze miał kłopoty z sercem, brał leki i mogło u to wadzić w pilotazu

                              czy fason był specjalny to nie wiem,figura to chyba była jakaś ciasna rozeta,
                              ale Żelazni zawsze mieli tendencje do latania na duzym ryzyku wiec pewnie wielka
                              nowosc to dla nich nie była




                              > Z kolei Su-27 robi wrażenie i jest popularny wśród publiczności pokazów, ale są
                              > poważne wątpliwości odnośnie tego, czy to na pewno jest odpowiedni samolot do
                              > kręcenia akrobacji na małych wysokościach. Statystyki są zastanawiające - utrac
                              > ono 5 samolotów na pokazach lub treningach do pokazów.
                              > W tym ukraiński wypadek, o którym wspomniałeś (Lwów 02, nie Kijów), to była pra
                              > wdziwa jatka - ponad 80 ofiar śmiertelnych, jak w sobotę w Smoleńsku. Ale to ju
                              > ż nie wina samolotu, ale sowieckich obyczajów.
                              > Piloci (którzy tam akurat się strzeli) właśnie teraz powychodzili z pierdla.
                              >

                              wiem że jest cięzki i relatywnie mało zwrotny
                              ale to zawsze atrakcja szczególnie u nas gdzie rzadko mozna go zobaczyc

                              Białorusini sie pojawili żeby ocieplic stosunki i zbliżyc do Zachodu
                              a tu taki zonk
            • milleniusz Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 14:06
              Mylisz się. Parę swoich ostatnich postów opierasz na z gruntu fałszywych
              założeniach. Ergo, cała reszta skądinąd elokwentnej papki jest bezwartościowa.

              Pilot który się nie boi, to samobójca. Dobry pilot to taki, który potrafi
              działać racjonalnie wbrew strachowi. Jestem przekonany, że ci co zginęli byli
              dobrymi pilotami.

              Może poczekaj z wyrokowaniem parę chwil.
        • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:05
          Sposób, w jaki pilot z Azerbejdżanu został potraktowany przez Klicha, o niczym jeszcze nie świadczy - nie wiemy, czy dano mu medal, aby jego uhonorować za wzorową postawę w krytycznej sytuacji, czy po to, żeby dopierdolić Kaczyńskiemu.
          Moglibyśmy być spokojni dopiero wtedy, gdyby w analogicznej sytuacji postawił się Klichowi i też zostałby później za to nagrodzony.

          > no chyba ze faktycznie pilot sam zdecydował, nie mając na plecach politycznych
          > bagnetów, a po prostu był za mało doswiadczony jak piszesz i przez to kosił co
          > było do koszenia w tej mgle

          Nie mówię, że załogę zgubił brak doświadczenia. Piloci rządowych samolotów imponujących nalotów nie mają, ale żółtodziobami też nie są. Sytuacja nie była zresztą skomplikowana, po stwierdzeniu nieodpowiednich warunków należało po prostu odstąpić od lądowania i poprosić przełożonych o decyzję odnośnie dalszej trasy.
          W cywilu sprawa jest jasna - pilot dostaje zdrowo po dupie już za samo rozpoczęcie podejścia poniżej minimów pogodowych. Ale to jest wojsko, ludziom przez całe życie wbija się do głowy, że w pierwszej kolejności muszą wykonać zadanie. Zakwestionowanie słuszności otrzymanego rozkazu jest możliwe (jest nawet przewidziana droga służbowa), ale dopiero po jego wykonaniu.

          Moja teza jest taka (oczywiście wszystko przy założeniu błędu ludzkiego jako przyczyny katastrofy), że te polityczne bagnety jednak były.
          Całemu ciśnieniu gigantycznej maszynerii musiałby się przeciwstawić jeden chłopak, który był tylko nieistotnym trybikiem. I zabrakło mu odwagi.
          Typowa sytuacja, nawet podręczniki zarządzania tym się zajmują.
          • stedo Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:29
            Ooooktan, boski jesteś!! Zgadzam się z Tobą na 102. Wszystko się zgadza i pobudki i uwarunkowania i profil psychologicznu Małego Rycerza;;;;)))))Powinieneś opublikować to wszystko na szerszym forum bo warte pod każdym względem. A wszystkich, których oburza takie podejście niech spróbują jednak wyzwolić się z umiłowania do martyrologii co jest przekleństwem naszych dziejów.
            P.S.Powonno im pomóc trochę osobiste porównanie się bohatera rozważań do Małego Rycerza.Sama gęba się rozdziawia;))A rzecz z którą nie w pełni się zgadzam to ta, że cała klasa polityczna czyha teraz tylko na stołki, na zimno i z wyrachowaniem. Czeka oczywiście na wakaty bo to normalne, ale i przeżywa śmierć kolegów.
          • etwas-geheimnis Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:33
            Czarne skrzynki pewnie sporo wyjaia - Rowland - Entwistle Theodore, Cena: 3zl
            Dzien, w ktorym przybyli bogowie - Erich Von Daniken, Cena: 10zl
            Europa z














            Czarne skrzynki pewnie sporo wyjaśnią. Oby nasz bohater nie okazał się głupcem i do tragedii przykleiła się wielka kompromitacja.Bo trudno mi uwirzyc ,aby reszta pasażerów była o sytuacji informowana i miała możliwośc wyrazic swoje zdanie w kwestii lądowania.
            • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:41
              etwas-geheimnis napisał:

              > Czarne skrzynki pewnie sporo wyjaia - Rowland - Entwistle Theodore, Cena: 3zl
              > Dzien, w ktorym przybyli bogowie - Erich Von Daniken, Cena: 10zl
              > Europa z
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >

              won spamerze;)

              >
              >

              ne skrzynki pewnie sporo wyjaśnią. Oby nasz bohater nie okazał się głupcem
              > i do tragedii przykleiła się wielka kompromitacja.Bo trudno mi uwirzyc ,aby res
              > zta pasażerów była o sytuacji informowana i miała możliwośc wyrazic swoje zdani
              > e w kwestii lądowania.
              >
              >
              >
              • etwas-geheimnis Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:49
                He he ...tak bywa jak się nieprawomyślne teksty rzuca:-)
          • hsirk Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 14:14
            > Sposób, w jaki pilot z Azerbejdżanu został potraktowany przez Klicha, o niczym
            > jeszcze nie świadczy - nie wiemy, czy dano mu medal, aby jego uhonorować za wzo
            > rową postawę w krytycznej sytuacji, czy po to, żeby dopierdolić Kaczyńskiemu.


            pewnie w gre wchodzily obie przyczyny. choc dzis ponizsza korespondencja nabiera
            tragicznego wymiaru.


            orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/ZAPop/02496?OpenDocument

            • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 16:46
              Szczerze mówiąc, nie widzę jakoś tego tragicznego aspektu korespondencji. Skakali sobie do gardeł, jak to mieli w zwyczaju. Tu akurat sobotnia katastrofa niczego nie zmieniła, dzisiaj znów zaczynają robić to samo.
              Za to jest w odpowiedzi na zapytanie poselskie przedni element komiczny, kiedy Klich zatyka gębę Edgarowi regulaminem lotów wprowadzonym do użytku przez podpis PiS-owskiego ministra ON.

              A na marginesie:
              Militarystą nie jestem, za wojskiem nie przepadam. I wiadomo, że w wojsku nie służą sami herosi, ale zwykli ludzie i dzieją się tam różne cuda. Ale faktem jest też, że wojskowe odpowiedniki peronu we Włoszczowie budowane są raczej w kwatermistrzostwach i sztabach, a ludzie naprawdę nadstawiający karku zwykle nie mają wiele wspólnego z takimi jazdami.
              Do czego zmierzam? Do tego, że wciąż jednak istnieje coś takiego jak oficerski honor. I jeżeli byle chłystek może w imieniu RP wycierać sobie buty oficerem WP i dla efektu retorycznego zarzucać niesubordynację i tchórzostwo, to trudno się dziwić, ze chłopaki, które się szanują, szybko dziękują Ojczyźnie za współpracę.
              • hsirk Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 16:59
                aspekt jest tragiczny w tym sensie ze gosiewski napisal tezy, ktore jezeli
                spekulacje niektorych osob sa prawda, byly powodem jego wlasej smierci. ale to
                tylko spekulacje.

                niestety, cala ta piana medialna nabita juz przez wszystkich w przypadku, gdyby
                spekulacje byly prawdziwe, w zasadzie uniemozliwiaja opublikowanie prawdy. to mi
                sie najbardziej w tym wszystkim nie podoba.
                • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:36
                  Mnie się najbardziej nie podobają rozlegające się zewsząd rozkazy "klękaj,
                  wyłącz myślenie i milcz, na pytania przyjdzie jeszcze czas".
                  Teraz pod hasłem "ciszej nad tą trumną", a od przyszłego tygodnia będzie "nie
                  rozdrapujmy świeżych grobów".

                  Podczas, gdy sprawa jest superpilna.
                  Jeżeli to możliwe, jeszcze przed pogrzebem powinno się rozstrzygnąć nie kwestię,
                  czy pochować LK na Wawelu czy na jakimś jeszcze wyższym olimpie. Ale taką, czy
                  ostatnimi chwilami życia LK nie zarobił sobie na infamię.
                  • hsirk Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:50
                    no niestety, wlasnie o tym mowie, ze chyba nie ma szans na danie rownych szans
                    wszystkim mozliwosciom. nawet jesli prawda lezy po stronie oczekiwanej przez
                    wiekszosc.
                    • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 18:37
                      Z jednej strony nie ma co liczyć na cuda - pełne badanie musi potrwać, i będą to miesiące.
                      Ale masową wyobraźnię rozbudził poprzedni casus (nagłośniony zresztą przez rząd), kiedy to Kaczyński pofatygował się do kokpitu, by oznajmić swoją wolę. Dlatego teraz sprawę załatwiałby jakiś komunikat, że analiza zapisów rejestratora rozmów w kokpicie nie wykazała nieprawidłowości tego rodzaju.
              • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:12
                W tym poważnym temacie wtrącę swoje trzy grosze. Nie na temat, jak zwykle. :D

                Moje serce się raduje, zmysły estetyczne się zaspokajają, Putin nie śni się po nocach....A czemuż to? Widziałam kilka autobusów z kompanią reprezentacyjną WP. Same smakołyki! :-)))
                • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:14
                  To tak w temacie wojska. Widzę, oktanu, że się nie rozumiemy. :D
                  • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:23
                    Co, sugerujesz może, że nie istnieje coś takiego jak oficerski honor? >:(
                    • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:30
                      O nie! O tym, że jest, to jestem święcie przekonana. To specyficzne środowisko - kieruje się innymi zasadami niż my, szaraki.


                      Chodziło mje raczej o to, że darzę uwielbieniem wojskowych, ze szczególnym naciskiem na marynarzy.
                      • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 13.04.10, 17:49
                        I tu cię rozumiem :)

                        Nie zna życia, kto nie służył w marynarce,
                        Te nocne harce... na pogłębiarce. :cool:
                        • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 00:01
                          Już wiem! Zostanę pogłębiarką! :D
                          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 01:29
                            Byle nie refulatem! :D
                            • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 01:35
                              I po kiego mnie denerwujesz na śniętą noc? :D
                              • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 11:44
                                Gdyż chciałem trząchnąć, cobyś mniej gorzołka piła. :D
                                • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 12:02
                                  Wczoraj coś we mnie pękło. A na smutki najlepszy łyk wódki. :-)
                                  • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 12:09
                                    wszystko we mnie zmiękło, pękło... :D
                                    • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 15:25
                                      Grrr...

                                      :D
                                      • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 23:48
                                        Nie ma lepszego komentarza ponad ten zamieszczony przez uploadera klipu:

                                        I know it's already posted, but sometimes you just gotta post.

                                        :D :D :D
        • stedo Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 13:18
          Jednak mam wątpliwości że on sam z własnej woli spadł.Wszak do pewnego momentu był skłonny do współpracy z wieżą.Do pewnego momentu, zanim mu ktoś "nie przemówił do rozumu", po czym zerwał w ogóle kontakt z dyżurnym lotu.I tu był ten zasadniczy moment.
    • mason_i_cyklista Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 09:33
      cóż
      dokładnie tak samo patrze na sprawę
    • stedo The Economist... 12.04.10, 18:58

      ...też na to wpadł
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7764273,_The_Economist___Byl_uosobieniem_najlepszych_i_najgorszych.html
    • cytrynka_ltd Re: spiskowa teoria dziejów 12.04.10, 21:33
      dziennik.pl/polityka/article242159/Prezydenta_wiozl_pilot_ktory_lata_gdzie_chce.html
      I kto pokazał, że ma "jaja"?
      Gdyby kobiety były prezydentami, to nie byłoby takich tragedii i wojen.
    • magenta_4 Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 04:52
      Witam wszystkich z tego forum.

      Wychodzę z ukrycia i jeśli mnie przyjmiecie, to z wami zostanę.
      Nowa jestem i nie nowa, bo do tej pory tylko was podczytywałam zakulisowo ;-)

      Ale po wątku wstępnym forumowicza_pospolitego już trudno mi milczeć.

      Dziwnie się czułam jak to czytałam. Jakbym własne myśli widziała czarno na białym.

      Bo dokładnie taka sama refleksja naszła mnie w dniu katastrofy.
      I właśnie w połączeniu z tymi wydarzeniami w przeszłości: katastrofa Iskry sprzed wielu lat, wypadek Millera, katastrofa Casy...

      Jakoś dziwnie łatwo sobie wyobrazić ostatnie chwile i słowa w samolocie... Pozdrawiam:-))
      • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 10:26
        magenta_4 napisała:

        > Witam wszystkich z tego forum.
        >
        > Wychodzę z ukrycia i jeśli mnie przyjmiecie, to z wami zostanę.
        > Nowa jestem i nie nowa, bo do tej pory tylko was podczytywałam zakulisowo ;-)
        >
        > Ale po wątku wstępnym forumowicza_pospolitego już trudno mi milczeć.
        >
        > Dziwnie się czułam jak to czytałam. Jakbym własne myśli widziała czarno na biał
        > ym.
        >
        > Bo dokładnie taka sama refleksja naszła mnie w dniu katastrofy.
        > I właśnie w połączeniu z tymi wydarzeniami w przeszłości: katastrofa Iskry sprz
        > ed wielu lat, wypadek Millera, katastrofa Casy...
        >
        > Jakoś dziwnie łatwo sobie wyobrazić ostatnie chwile i słowa w samolocie... Pozd
        > rawiam:-))

        dobry
        forum otwarte dla wszystkich

        ja
        czuje sie dopieszczony:]
        tylko uważaj na forumowicza Milleniusza, bo się tu kręci i zapisuje
        do kajetu tych co mało żałują półkulą prawą a więcej lewą;)
        • puszysta_gimnazjalistka Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 10:35
          Myślałem, że żałuje się płatem czołowym, tym który mam uszkodzony.
          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 11:42
            To przez ten trening bokserski. :D
          • thank_you Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 12:08
            Taaa...Aż się chce zaintonowac: "Wszyscy mamy źle w głowach..." :-)
        • magenta_4 Re: spiskowa teoria dziejów 15.04.10, 05:13
          Forumowicz_pospolity, sorki. Nie było mnie za dnia, to i nie mogłam na bieżąco
          uczestniczyć w tej szermierce. Ale nie mogę sobie odmówić przyjemności
          poczytania nocą.

          > tylko uważaj na forumowicza Milleniusza, bo się tu kręci i zapisuje
          > do kajetu tych co mało żałują półkulą prawą a więcej lewą;)

          Nie strasz, nie strasz, bo ja żałuję akurat obydwoma półkulami, a tacy podobno
          najgorsi;-) Choć ja uważam, że ci centralnie ustawieni mają całkiem niezły punkt
          widokowy, a i w osądach są mniej zacietrzewieni.

          Milleniuszek nie będzie wiedział, gdzie mnie umieścić w tym swoim kapowniku i da
          sobie z tym spokój.
          A tak w ogóle to on wcale nie taki straszny, doszukałam się sporo racji w jego
          postach na takie bardziej ogólnoludzkie tematy. Etykę ma chłopisko mocną i to mu
          się chwali. A, że zbytnio nie lubi powichrowanych to już inna sprawa.
          • niski.oktan Re: spiskowa teoria dziejów 16.04.10, 12:32
            pospolity wycofał się na z góry upatrzoną pozycją. Ale odgrażał się, że powróci.

            A forum, jak widzisz, po krótkim paroksyzmie wywołanym wiadomą smutną okolicznością znów pogrążyło się w apoptozie. Zapewne nieodwracalnej, jak to w życiu.
            • stedo Re: spiskowa teoria dziejów 16.04.10, 12:48
              Bo teraz wypada rozmawiać tylko o pogodzie i w związku z tym o tym czy dolecą czy nie dolecą.A to trochę nudne.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 10:34
      Myślałem, że żałuje się płatem czołowym, tym który mam uszkodzony.
      • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 10:37
        puszysta_gimnazjalistka napisał:

        > Myślałem, że żałuje się płatem czołowym, tym który mam uszkodzony.

        chodziło mi raczej o przeciwstawienie emocji chłodnej analizie
        a nie precyzje neurologiczna
        • puszysta_gimnazjalistka Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 10:42
          Tak się domyślałem, ale nie mogłem się powstrzymać przed wysłaniem
          posta, czasem czuję nieodparty przymus :)

          Nigdy nie pamiętam która półkula za co odpowiada, to pewnie jedna z
          tych rzeczy, których nigdy nie zapamiętam.
          • forumowicz_pospolity Re: spiskowa teoria dziejów 14.04.10, 16:16
            puszysta_gimnazjalistka napisał:

            > Tak się domyślałem, ale nie mogłem się powstrzymać przed wysłaniem
            > posta, czasem czuję nieodparty przymus :)
            >
            a nawet dwóch postów:]

            > Nigdy nie pamiętam która półkula za co odpowiada, to pewnie jedna z
            > tych rzeczy, których nigdy nie zapamiętam.
            >
    • clooney_g Re: spiskowa teoria dziejów 18.04.10, 00:27
      100 % prawdy.
      I poczytaj jeszcze, że pilot miał raka - wg czeskich gazet.

      Paranoja do 19 potęgi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka