wilowka
01.03.11, 21:19
Ulewa mi się dziś.
I to nie z powodu dzieci, ale z powodu rodziców. Pracuję w tej sferze parę lat ale chyba się do takiego czegoś nie przyzwyczaję :/
Rodzic 1:
- Ile stopni jest w sali?
- 22
- tak gorąco?? To dlatego dzieci chorują!
Rodzic 2
- Ile stopni jest w sali?
- 22
- tak zimno? Przecież się pozaziębiają!
Rodzic 2
- Proszę nie dawać Krysi tylu kanapek, na podwieczorek jest gruba, przekarmiacie tu dzieci
---------------------------------------------------------------
Rodzic 3
- Łukaszek ciągle wraca głodny, czy on w ogóle tu cos je?
- Tak dziś zjadł 4 kanapki
- No nie wierzę po prostu, a w domu nie chciał...
(może się najadł w przedszkolu?)
----------------------------------------------------------------
Rodzic 5 -
Uważam, że dzieci w tej grupie za mało ćwiczą i za mało się uczą.
Rodzic 6
Mam problem, Marcinek ma problemy z wychodzeniem do przedszkola, chyba jest przemęczony, nie za bardzo tu ciśniecie dzieci do nauki?
---------------------------------------------------
Rodzic 7
Były dzieci dzisiaj na dworze?
- tak, byli na placu zabaw i chwilę na spacerze.
Rodzic 8
- Proszę absolutne nie brać Malwinki na dwór. Kto to widział w taką pogodę...od tego chorują!
Rodzic 9
- Ale piękne dziś słońce, weźcie dzisiaj dzieci na dwór, żeby trochę światła złapały, koniecznie, pochorują się od tego siedzenia w pomieszczeniach!
To tak z ostatnich 2 dni (część, skromna cześć) spotkań 3 stopnia.
-