Vicky Cristina Barcelona

11.01.09, 01:08
No więc obejrzałem dziś ten film popełniony ostatnio przez Woody'ego i się
zakochałem. Ja się urodziłem w niedobrym miejscu. Trzeba to czym prędzej
naprawić. :)

W tym filmie i w tym miejscu jest wszystko, czego mi potrzeba.

Teraz tylko muszę się nauczyć hiszpańskiego.

:)
    • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:11
      Ale zakochałeś się w Vicky czy Cristinie? ;)

      Besos ;)
      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:25
        razzmatazzy napisała:

        > Ale zakochałeś się w Vicky czy Cristinie? ;)

        W zasadzie to w Barcelonie jako takiej. :) A jeśli chodzi o kobiety, to ani w
        jednej, ani w drugiej. Maria Elena była najfajniejsza. Lekko ześwirowana, no ale
        kto jest doskonały. No i to była chica latina, a tamte to fuj-fuj Amerykanki. :D

        > Besos ;)

        To jak bisous? :)
        • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:28
          milleniusz napisał:

          > razzmatazzy napisała:
          >
          > > Ale zakochałeś się w Vicky czy Cristinie? ;)
          >
          > W zasadzie to w Barcelonie jako takiej. :) A jeśli chodzi o kobiety, to ani w
          > jednej, ani w drugiej. Maria Elena była najfajniejsza. Lekko ześwirowana, no al
          > e
          > kto jest doskonały. No i to była chica latina, a tamte to fuj-fuj Amerykanki. :
          > D


          Muszę iść i sprawdzić :) Ale ten film jest w stylu tych nowszych filmów Allena?

          >
          > > Besos ;)
          >
          > To jak bisous? :)

          Oui. :)
          • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:31

            > Muszę iść i sprawdzić :) Ale ten film jest w stylu tych nowszych filmów Allena?

            Nie. Dobry jest. Ostatni jaki oglądałem (ten o braciach i morderstwie na
            jachcie), był dość słaby. Więc w porównaniu z tamtym, ten był super.

            > > > Besos ;)
            > > To jak bisous? :)
            > Oui. :)

            Ooo, widzę że dużo wiesz! Fajnie. :)
            • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:45
              milleniusz napisał:

              >
              > > Muszę iść i sprawdzić :) Ale ten film jest w stylu tych nowszych filmów A
              > llena?
              >
              > Nie. Dobry jest. Ostatni jaki oglądałem (ten o braciach i morderstwie na
              > jachcie), był dość słaby. Więc w porównaniu z tamtym, ten był super.

              No, tamten był słabszy, zgadzam się. Bardziej mi się podobał Matchpoint, ten o
              tenisiście. Ale i tak najbardziej lubię te starsze filmy: Annie Hall, Manhattan,
              Hannah and her Sisters i inne.

              >
              > > > > Besos ;)
              > > > To jak bisous? :)
              > > Oui. :)
              >
              > Ooo, widzę że dużo wiesz! Fajnie. :)

              Raczej mało, ale stwarzam pozory jak słaby uczeń, któremu akurat coś się
              przypomniało ;)
              • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:48

                > Raczej mało, ale stwarzam pozory jak słaby uczeń,
                > któremu akurat coś się przypomniało ;)

                O to tak jak ja. :D Ale jestem zawiedziony, że bardziej Cię interesuje wątek o
                dupach. :P
                • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:51
                  No wiesz, ja tu Ci tytuły wyliczam, wdaję się w kulturalną wymianę poglądów, a
                  Ty mi żałujesz ;p
                  • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:01
                    razzmatazzy napisała:

                    > No wiesz, ja tu Ci tytuły wyliczam, wdaję się w kulturalną
                    > wymianę poglądów, a Ty mi żałujesz ;p

                    Bo po pierwsze konstatuję po liczbie wpisów, że dupa się sprzedaje lepiej, niż
                    jakakolwiek dyskusja o kulturze wyższej, nawet jeśli ona jest tylko na pół metra
                    wyższa niż poziom bruku na który upadły nasze ideały, a po drugie widzisz co mi
                    się robi z tytułami - ja nie bez kozery opisowo przytoczyłem tamten film z
                    morderstwem na jachcie.

                    A więc.

                    Porozmawiajmy o tyłkach. Zaznaczam z góry, że męskie mnie nie interesują. :P
                    • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:03
                      Dupa się zawsze lepiej sprzedaje. A w nawiązaniu do wątku, u Allena to nigdy za
                      dużo nagości nie ma. Nawet Scarlett kusicielka za dużo nie pokazała ;)

                      Mnie właśnie męskie ;p
                      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:10
                        razzmatazzy napisała:

                        > Dupa się zawsze lepiej sprzedaje.

                        Zawsze, to wiem, i jest to oczywistość należąca do kategorii oczywistych. Ale
                        ja, k----, próbuję subtelnym być i wrażliwym. I nawet mi czasem wychodzi, jak
                        mnie coś z nerw nie wyprowadzi. Na przykład popularność wątku o dupach. :D

                        A Woody'ego nie ogląda się przecież po to, żeby zobaczyć nagie ciała. Do tego
                        lepiej nadaje się np. Redtube. :)

                        > Mnie właśnie męskie ;p

                        Ech, no to o pośladach rozmawiać jednak nie będziemy. Może o pogodzie więc?
                        • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:15
                          Spokojnie, należy tylko stworzyć pewną niszę i będzie dobrze :)

                          No wiem, ale i tak rzuciło mi się to w oczy. Teraz wiadomo, na co patrzę. A już
                          męskich pośladków to tam sobie nie przypominam ;)

                          Jeśli chodzi o pogodę, to jest zbyt zimno, żeby chodzić z odkrytym tyłkiem :DD
                          • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:25

                            > A już męskich pośladków to tam sobie nie przypominam ;)

                            Jakby na samym początku wątku są. Poza tym, wśród tych 20 tys. pewnie z z połowa
                            należy do samców. :)

                            > Jeśli chodzi o pogodę, to jest zbyt zimno, żeby chodzić z odkrytym tyłkiem :DD

                            A tu bym polemizował. Widziłaś Dodę, jak na koncercie sylwestrowym we Wrocławiu
                            wdzięcznie się pochyliła i zakręciła półdodkami w kierunku kamery? Lansować się
                            to trzeba umieć. A my tu siedzimy po nocy na forum. :D
                            • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:28
                              milleniusz napisał:

                              >
                              > > A już męskich pośladków to tam sobie nie przypominam ;)
                              >
                              > Jakby na samym początku wątku są. Poza tym, wśród tych 20 tys. pewnie z z połow
                              > a
                              > należy do samców. :)

                              Ale co, ja mam z lupą nad tym siedzieć? ;)

                              >
                              > > Jeśli chodzi o pogodę, to jest zbyt zimno, żeby chodzić z odkrytym tyłkie
                              > m :DD
                              >
                              > A tu bym polemizował. Widziłaś Dodę, jak na koncercie sylwestrowym we Wrocławiu
                              > wdzięcznie się pochyliła i zakręciła półdodkami w kierunku kamery? Lansować się
                              > to trzeba umieć. A my tu siedzimy po nocy na forum. :D

                              Nie, jakoś umknął mi fakt koncertu Dody w ogóle i nie żałuję ;)
                              Na lans każda pora jest dobra :DD
                              • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:39

                                > Ale co, ja mam z lupą nad tym siedzieć? ;)

                                No chyba lepiej nie. Nie wiem, co doktor Freud by na to powiedział. Zresztą,
                                jakby poczytał nasze forum, to pewnie napisałby kilka książek więcej. :D

                                > Nie, jakoś umknął mi fakt koncertu Dody w ogóle i nie żałuję ;)

                                Ja też jakoś specjalnie go nie oglądałem. Ale akurat ten szczegół przykuł moją
                                uwagę. To nawet było całkiem zabawne. I kształtne też. :)

                                > Na lans każda pora jest dobra :DD

                                W sumie masz rację. Polansujmy trochę. :)
                                • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:45
                                  milleniusz napisał:

                                  >
                                  > > Ale co, ja mam z lupą nad tym siedzieć? ;)
                                  >
                                  > No chyba lepiej nie. Nie wiem, co doktor Freud by na to powiedział. Zresztą,
                                  > jakby poczytał nasze forum, to pewnie napisałby kilka książek więcej. :D

                                  Żartujesz? On by się pociął! :DD

                                  >
                                  > > Nie, jakoś umknął mi fakt koncertu Dody w
                                  ogóle i nie żałuję ;)
                                  >
                                  > Ja też jakoś specjalnie go nie oglądałem. Ale akurat ten szczegół przykuł moją
                                  > uwagę. To nawet było całkiem zabawne. I kształtne też. :)

                                  Raczej w odwrotnej kolejności - przykuł uwagę swoją kształtnością zapewne ;)

                                  >
                                  > > Na lans każda pora jest dobra :DD
                                  >
                                  > W sumie masz rację. Polansujmy trochę. :)

                                  Ty zaczynasz! :D
                                  • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 03:00

                                    > > W sumie masz rację. Polansujmy trochę. :)
                                    > Ty zaczynasz! :D

                                    Dobra, ale żeby było w miarę wiarygodnie, to ja powinienem polansować Ciebie, a
                                    Ty mnie. A więc - fajnie wyglądasz prowadząc ten jacht po Adriatyku. :D
                                    • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 03:03
                                      Ekhem, nie byłam przygotowana na taki lans publiczny ;p Może jednak lansik out
                                      of the scene ;)
                                      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 03:06
                                        razzmatazzy napisała:

                                        > Ekhem, nie byłam przygotowana na taki lans publiczny ;p

                                        No lans z definicji jest publiczny. :P Ale tak się właśnie zastanawiałem, czy
                                        nie za daleko wkraczam. Dobra, niech będzie za kulisami. :D
                      • llatarnik Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:16
                        razzmatazzy napisała:

                        > Dupa się zawsze lepiej sprzedaje.

                        i tak było nawet w czasach, zanim pieniądze Fenicjanie wymyślili...
                    • catthe Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:09
                      milleniusz napisał:

                      >
                      > Bo po pierwsze konstatuję po liczbie wpisów, że dupa się sprzedaje
                      lepiej, niż
                      > jakakolwiek dyskusja o kulturze wyższej, nawet jeśli ona jest
                      tylko na pół metr
                      > a
                      > wyższa niż poziom bruku na który upadły nasze ideały, a po drugie
                      widzisz co mi
                      > się robi z tytułami - ja nie bez kozery opisowo przytoczyłem
                      tamten film z
                      > morderstwem na jachcie.

                      A widzisz widzisz jak to jest. Śmiałeś się ze mnie, że mój wątek
                      stawiający poważne pytania płynące z filmu 'przypadkowa dziewczyna'
                      nie jest tak popularny jak ten o łechtaczkach, to teraz masz:P
                      Ludzie wolą niezłe dupy od rozmowy o Barcelonie i Twoim miejscu na
                      swiecie. Ludzie na forum są niedobrzy. Interesują ich tylko dupy i
                      łechatczaki. My jesteśmy inni, prawda?:D
                      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:18

                        > My jesteśmy inni, prawda? :D

                        Jesteśmy bardzo inni. Choć mnie też interesują dupy i łechtaczki, ale - na boga
                        - nie męskie. Widziałaś dupę tę rzeczoną tam? Fuj-fuj. Oraz dodałem Ci spację
                        tam, gdzie brakowało jej. Na pewno się ucieszysz. :D
                        • catthe Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:23
                          milleniusz napisał:


                          > Jesteśmy bardzo inni. Choć mnie też interesują dupy i łechtaczki,
                          ale - na boga
                          > - nie męskie. Widziałaś dupę tę rzeczoną tam? Fuj-fuj. Oraz
                          dodałem Ci spację
                          > tam, gdzie brakowało jej. Na pewno się ucieszysz. :D

                          Tamtej dupy nie widziałam bo mam jakoś dziś w dupie inne, obce,
                          brzydkie i niekochane dupy.
                          Spacja mnie nawet całkiem ucieszyła. Okażę Ci tę radość tam, wiesz
                          gdzie:D
                          • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:32

                            > Okażę Ci tę radość tam, wiesz gdzie:D

                            A wylewnie jakoś tak? To ja idę patrzeć jak okazujesz. :)))
                            • catthe Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:42
                              milleniusz napisał:


                              > A wylewnie jakoś tak? To ja idę patrzeć jak okazujesz. :)))

                              :D
                              To ja już może jutro Ci pookazuję. Oraz czy mi się wydaje czy
                              grosses bises można też odczytać jako tłuste lub nabrzmiałe
                              całusy?:DD
                              • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:58

                                > Oraz czy mi się wydaje czy grosses bises można też odczytać jako
                                > tłuste lub nabrzmiałe całusy?:DD

                                Przyznaję, że w kwestii pocałunkowej jestem trochę niedouczony. Musiałem
                                postudiować źródła. No więc tak, grosses bises to coś na kształt tłustuch
                                całusów (chyba takie z mlaśnięciem :D). Ale Francuzi mają milion słów na
                                określenie całowania i całusów. W sumie to fajne. :)
                      • llatarnik Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:22
                        catthe napisała:


                        > A widzisz widzisz jak to jest. Śmiałeś się ze mnie, że mój wątek
                        > stawiający poważne pytania płynące z filmu 'przypadkowa dziewczyna'
                        > nie jest tak popularny jak ten o łechtaczkach, to teraz masz:P
                        > Ludzie wolą niezłe dupy od rozmowy o Barcelonie i Twoim miejscu na
                        > swiecie. Ludzie na forum są niedobrzy. Interesują ich tylko dupy i
                        > łechatczaki. My jesteśmy inni, prawda?:D

                        Uważam, że niezła dupa jest bardziej ponętna i atrakcyjna niż film....
                        • catthe Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:25
                          llatarnik napisał:


                          > Uważam, że niezła dupa jest bardziej ponętna i atrakcyjna niż
                          film....

                          Zawsze? W każdym momencie? I niezależnie od tego jaki to film?
    • bertrada Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:12
      To już zrezygnowałeś z wyjazdu na Lazurowe Wybrzeże? I tyle wkuwania tych
      francuskich słówek poszło na marne. ;D
      • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:19
        Spoko, Milleniusz użyje tych słówek z hiszpańskim akcentem i wszystkie laski na
        Wybrzeżu jego ;)
        • bertrada Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:21
          A to o to chodziło z tym francuskim. Cwaniak.
          • razzmatazzy Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:28
            Ma chłopak głowę na karku, nie? ;)
      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:29
        bertrada napisała:

        > I tyle wkuwania tych francuskich słówek poszło na marne. ;D

        Nie no. Dokończę ten francuski. Zawziąłem się. Zresztą, mi dość łatwo przychodzi
        uczenie się języków. :)
    • catthe Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:31
      Vicky ma śliczne piegi i w ogóle jest fajna. Vicky mi się podoba.
      Oraz zazdraszczam, że znalazłeś takie miejsce. Miałam kiedyś
      podobnie z Francją. Tzn. jeszcze czasem miewam. No.
      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 01:43
        catthe napisała:

        > Vicky ma śliczne piegi i w ogóle jest fajna. Vicky mi się podoba.

        Mi się podoba
        Marie
        Elene
        . Nawet nie tyle za buźkę, co za zupełnie odjechany charakter. :)

        Czy już mówiłem, że w tym filmie jest wszystko? Rozwichrzony artysta, chica
        latina i trójkąt nawet jest. No, to już mówię. :D

        > Oraz zazdraszczam, że znalazłeś takie miejsce.

        Ot, taki impuls. Ale spontanicznym trzeba czasem być. :)
    • llatarnik Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:11
      Que passa, amigo? Mucho trabajo, poco dinero.

      To jest ich ulubione i jakże prawdziwe, niestety, powiedzenie...
      • milleniusz Re: Vicky Cristina Barcelona 11.01.09, 02:38
        llatarnik napisał:

        > Que passa, amigo? Mucho trabajo, poco dinero.
        > To jest ich ulubione i jakże prawdziwe, niestety, powiedzenie...

        No ale akcja filmu dzieje się w Barcelonie, a bohaterami są raczej zamożni
        hiszpańcy artyści, którzy pojęc "mucho trabajo" i "poco dinero" chyba nie znają. :)

        Ja rozumiem, że po drugiej stronie stawu bywa inaczej. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja