hsirk
17.01.09, 21:55
wczesne lata 90'. pojechalismy do zakopanego w trzy malzenstwa. poszlismy w
gory, gdzie mocno spieklo nas slonce, potem wieczorem popijalismy piwo w
pokoju jednej z par. wydzielily sie dwa niezalezne obozy rozmow - meski,
powazny i zenski, o pierdolach.
w pewnym momencie zona kolegi, obserwujac krytycznie przedramiona swe, rzecze
do meza:
- wiciu, popatrz, skora mi schodzi...
ca co wiciu, oderwany brutalnie od meskich spraw duzo wiekszej wagi, popatrzyl
i rzekl z pewnym lekcewazeniem:
- mi tez. ale wraca.