Dodaj do ulubionych

dzień pierwszy

26.01.09, 19:28
jest o niebo lepiej.
dziękuję za wczorajsze zbieranie mnie do kupy :*
więc nie spałam całą noc mimo zmęczenia, a może właśnie ze zmęczenia i z emocji.
ledwo żywa polazłam do pracy, a że wyglądałam jak wyglądałam i nie za bardzo byłam w stanie pracować to szefowa zapytała co się dzieje, jak usłyszała to popocieszała, kazała mi zrobić to co było konieczne, puściła mnie do domu o 13 i kazała się jutro uśmiechać jakoś do klientów.
byłam u babci, porozmawiałam z nią, pożyczyła mi jeszcze kasę i też mi lepiej troszkę .

Paradoksalnie pomogło mi też to,że D. się jednak odezwał wczoraj na n-k w miłym tonie, jak obiecał że postara się odzywać jak najczęściej to napisałam,że czekam na relacje pierwsze w takim razie i w P.S.-ie napisałam że został u mnie jego tiszert co oznacza że musi do mnie wpaść na piwo żeby go odebrać. odpisał że wiedział że on u mnie jest i że to powód jak się patrzy żeby przyjechać na piwo i do zobaczenia :) "

bilans jest taki. po całym dniu rozmyślań i rozważań stwierdzam,że nie wierzę w ani jedno słowo z tego co on mi powiedział, uważam, że się spłoszył, że wyszła na wierzch ta jego niedojrzałość, że wykumał sobie,że tak będzie lepiej, że oszczędzi cierpień i tęsknoty.

i plan jest taki, że albo przejdzie mi albo jemu.
jeżeli niestety mi nie przejdzie, to w pażdzierniku zobaczę czy uda się to odbudować. ale nie będę się kurczowo trzymała tej myśli. co ma być to będzie.
jeżeli jemu przejdzie i zatęskni i nie uniesie się honorem no to super.

więc ogólnie potrafię nie płakać non stop. w sumie dzisiaj tylko łzy mi do oczy napływały jak sobie takie jakieś najmilsze momenty wspominałam .

tylko coś mi się stało w organizm. nie mogę jeść. pączka męczyłam 20 minut :/ potem zjadłam talerz zupy i nic więcej mi nie wchodzi, żyję na soku z marchewki.
i dalej ciężko mi się oddycha, nie mogłam zakupów zrobić porządnie, musiałam wyjść na powietrze :/
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: dzień pierwszy 26.01.09, 19:34

      to gotowy scenariusz , w brazylii by tego lepiej nie napisali
    • 3.14-czy-klak Re: dzień pierwszy 26.01.09, 19:35
      chciałem powiedzieć ze umnie też w porządku:)
    • lounger Re: dzień pierwszy 26.01.09, 19:46
      cookie_monsterzyca napisała:

      po całym dniu rozmyślań i rozważań stwierdzam,że nie wierzę w
      > ani jedno słowo z tego co on mi powiedział, uważam, że się
      spłoszył, że wyszła
      > na wierzch ta jego niedojrzałość, że wykumał sobie,że tak będzie
      lepiej, że os
      > zczędzi cierpień i tęsknoty.
      podobno warto się czegoś uczepić ... podobno...
      • cytrynka_ltd Re: dzień pierwszy 26.01.09, 19:51
        jeśli jest niedojrzały, to niech dojrzeje póki nie będzie za późno.
        są tacy, którzy zawsze za późno wracają.

        kobiety tak mają, że zawsze tłumaczą mężczyzn, że oni są niedojrzali.
        chcą w to wierzyć.
        ale, dlaczego ona ma płakać przez niego, kiedy przy innym nie będzie?
        jeśli są łzy, to nie ma miłości.
    • cytrynka_ltd Re: dzień pierwszy 26.01.09, 19:47
      to dlatego, że jesteś na przymusowym odwyku.
      tak to jest.

      jeśli ma dojrzeć, to dojrzeje, jak Tobie będzie lepiej.
      ale, czy taki człowiek jest "do tańca i różańca"?
      to jest jego życiowy test.
      życie samo nas uczy poprzez pewne wydarzenia i ludzi, co jest najlepsze, jeśli
      my czegoś nie umiemy zobaczyć.
    • asqe Re: dzień pierwszy 26.01.09, 20:31
      na poczatku tez tak mialam: nie moglam spac(zreszta dalej zle spie,
      budze sie co chwile), trudno mi bylo oddychac i nie moglam jesc
      (przez piersze 5 dni nie zjadlam zupelnie nic). potem zrobilo sie
      lepiej i lzej, potem znowu gorzej. ale generalnie jest lepiej z
      kazdym dniem:)
      tylko czasem ta tesknota...
      ale staram sie o nim za wiele nie myslec, "odganiam" wspomnienia,
      jak sie jakies przyplacza. nawet jakos sie udaje, choc na poczatku
      wydawalo mi sie to niemozliwe.
      uszki do gorki :)

      ps. i mnie tez paradoksalnie pomagalo, kiedy sie odzywal w milym
      tonie itd. ale to chyba raczej zludne bylo
    • razzmatazzy Re: dzień pierwszy 26.01.09, 21:20
      cookie_monsterzyca napisała:

      > jest o niebo lepiej.

      Dobrze takie coś przeczytać. :)

      Cieszę się, że czujesz poprawę. Cokolwiek ma się wydarzyć - dbaj o siebie tu i
      teraz.

      :)
      • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 21:28
        będzie jeszcze lepiej jak mi normalny oddech wróci i apetyt :/

        ale kondycja psychiczna lepsza niż wczoraj :)
        zostawię sprawy swojemu biegowi, aż któreś z nas się opamięta ...
        • razzmatazzy Re: dzień pierwszy 26.01.09, 21:53
          Wróci, jeszcze trochę i będziesz się żalić, że się obżerasz ;)

          A na razie spokojnie i do przodu.
          • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:02
            mam nadzieję. tzn na wiele rzeczy mam nadzieję jeszcze w tej chwili :)
            no. narazie coś dziwnego się dzieje, nie chce mi się teraz narazie płakać tylko myślę o nim i się uśmiecham . odtwarzam sobie w myślach wszystkie miłe sceny i chcę żeby już był pażdziernik. ale jak biorę kalendarz do ręki i przechodzę do pażdziernika to to jest bardzo dużo kartek :/

            eehhh :) głupia Kuki, głupia :)
            • razzmatazzy Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:06
              O nie nie nie. Jest styczeń i tym się zajmij. Październik będzie w październiku.
              Takie projektowanie przyszłości może się skończyć niezłą katastrofą w
              teraźniejszości.
              Uśmiechaj się do woli, ale skup się na sobie :)
              • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:20
                ale to jest tylko narazie. wolę się karmić tym niż wyć cały dzień w poduszkę, a tak to powyję tylko troszkę :)
                • razzmatazzy Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:22
                  I tak potem nagle, pstryk, zmienisz myślenie? Ostrożnie, Cookie...
                  • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:26
                    nie, pstryk to musiałoby być teraz. potem z czasem samo mi minie, zacznę się oswajać z tą myślą i zacznie przechodzić ...
                    • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:30
                      gowno ci minie i gowno zacznie przechodzic. wnioskujac z tego co
                      piszesz.


                      sorry, znowy jestem brutalny.
                    • razzmatazzy Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:30
                      Trzymam kciuki żeby tak było...
        • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 21:59
          powiem ci cos nie przyjemnego. wybacz, ale moze cos dobrego z tego
          wyciagniesz.

          nie "az ktores z nas sie opamieta"

          iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii... zonk !



          az ty sie opamietasz. jego strone na razie olej i nie bierz pod
          uwage.
          • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:00
            no i ta spacja w nieprzyjemnym to jakos tak technicznie nie wiem
            skad sie wziela.
          • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:06
            ale to nie było nieprzyjemne ...
            ja po prostu narazie muszę się pokarmić trochę iluzją i nadziejami jakimiś . potem może przejdzie ale narazie jest mi potrzebne .
            i możliwe,że to właśnie ja się opamiętam w ciągu tych 9 miesięcy.
            ale nie chcę niczego zakładać z góry bo i tak pójdzie nie tak jak ja chciałam.
            mój urok pechowca :)
            tak jak teraz.
            tak bardzo byłam nas pewna i jak się skończyło ? :/
            • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:11
              i tu tkwi twoj blad.

              opamietac sie musisz TERAZ. nie zakladac 9 mcy. wiem ze nie
              uwierzysz. i zadne iluzje teraz. cokolwiek sie zdarzy potem jak
              opamietasz sie teraz bedzie lepiej dla ciebie. a zaboli tylko troche
              bardziej. w przeciwnym wypadku bedzie bolalo bardzo dlugo.
              • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:21
                z tym,że ja nie potrafię tak na zawołanie, czy chcę czy nie, na to potrzeba czasu...
                • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:27
                  sranie w banie. kolejny wybieg psychiki. uwierz na tym sie znam
                  bardzo dobrze. w twojej sytuacji nie trzeba czasu. trzeba zebys
                  poczula swoja wartosc. bo na razie szala jest na 99,9 po jego
                  stronie i ty sie na to godzisz.
                • liisa.valo Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:58
                  Cookie, Hsirk dobrze gada. Prawda taka jednak, że to trzeba samemu przejść te
                  wszystkie etapy, bo inaczej się nie wierzy.
                  • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:09
                    ja wiem,że dobrze gada. i wierzę. ale nie da się tego zrobić tak na raz-dwa-trzy... i to wiem. bo już kiedyś to przechodziłam. fakt ,że wtedy ja zrywałam i nie bolało mnie aż tak bardzo bo nie kochałam już, to była kwestia odzwyczajenia się ale i tak musiało potrwać. więc spokojnie, bez pośpiechu, niech się toczy swoim trybem .
    • liisa.valo Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:11
      Dobra, kopnę po nerce.
      Najgorzej jest, jak się analizuje za długo. Wtedy się dochodzi do wniosków.
      Wtedy się takie rzeczy wywnioskowuje, że łolaboga, Rozalko w piecu.
    • wanilinowa Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:13
      pozbierasz się i zobaczysz jeszcze ten bezcenny błysk żalu w oku byłego;)
      trzymaj się ciepło!

      nie chcę szastać niechcianymi radami, ale to pitu pitu na naszej klasie mógłby
      sobie darować, wygląda trochę na wypranie wyrzutów sumienia i upewnianie się, że
      masz się dobrze i w sumie to Cię nie zranił. no ale jeśli Ci to pomaga to radź
      sobie w ten sposób.. będzie jeszcze czas na wywalenie nadziei razem z tym jego
      piwkiem. pfff
      • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:18
        o kurwa. tego nie doczytalem.

        do kuki:

        sypialiscie ze soba i odezwal sie na NASZEJ KLASIE ??????????????

        nasraj mu do butow. powaznie. i nie pierdol o pazdzierniku.
        • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:25
          no bo to było najwygodniejsze wyjście żeby się szybko skomunikować, oboje akurat byliśmy dostępni i to akurat wybaczam zważywszy na stan w jakim znajduje się jego telefon ...
          z resztą ja mu pierwsza napisałam tam wiadomość.
          • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:28
            PIERDOLENIE!!!

            stan, telefon...

            jezu


            TAKIE RZECZY POWAZNI LUDZIE ZALATWIAJA PASZCZA !!!
            • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:37
              ale to już było przecież po całym łzawym rozstaniu, jak już sobie pojechał, parę godzin później , jak ochłonęłam odrobinkę, żeby nie skończyło się tak dramatycznie.
              • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:41
                nadal pierdolenie. wszystko sie zalatwia paszcza. od czasu ja sie
                dymaliscie. od tej pory gadanie na gadu to policzek albo litosc. nie
                ma innych mozliwosci. nie dymaliscie sie przez net. to implikuje
                forme nastepnych powaznych kontaktow. zwlaszcza nieprzyjemnych.

                koniec. i tu nie ma innych mozliwosci.
      • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:18
        :)
        narazie mi to pomaga ...
        • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:20
          to co szkodzi, nie pomaga. rownie dobrze mozesz chlac przez 9 mcy.
          tez znieczuli.
          • wilowka Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:43
            Hsirk kocham Cię.
            • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:52
              nie nie, to ja go zaczynam kochać :P to mój wątek, mam pierwszeństwo :)
    • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:50
      o, przypomniało mi się. dwa dni temu rozmawiałam z koleżanką i sobie tak palnęłam sceonariusz że jak mi się już tak wszystko na łeb sypie to napewno do tego on mnie rzuci przed wyjazdem, stracę pracę albo nic nie zarobię dalej, okaże się,że jestem w ciąży i nie będę miała za co żyć bo nowej pracy nie znajdę i zostaną tylko długi.

      no, to mam teraz nadzieję ,że nic więcej nie wykrakałam ...
      • wilowka Re: dzień pierwszy 26.01.09, 22:54
        cookie_monsterzyca napisała:

        > o, przypomniało mi się. dwa dni temu rozmawiałam z koleżanką i sobie tak palnęł
        > am sceonariusz że jak mi się już tak wszystko na łeb sypie to napewno do tego o
        > n mnie rzuci przed wyjazdem, stracę pracę albo nic nie zarobię dalej, okaże się
        > ,że jestem w ciąży i nie będę miała za co żyć bo nowej pracy nie znajdę i zosta
        > ną tylko długi.
        >
        > no, to mam teraz nadzieję ,że nic więcej nie wykrakałam .

        mmm Ty to przebojowa jesteś ;)

        A co do Hsirka to ja napisałam tak metaforycznie, wiesz? Możesz go sobie wziąć,
        bo ja autentycznie kocham Maleństwo moje. Ake Hsirk dobrze prawi, podoba mi się
        to :)
        • cookie_monsterzyca Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:06
          ja wiem,że on dobrze gada :) ja wiem.
          no ja narazie Hsirka nie chcę , bo póki co autentycznie kocham Jelona mojego- niemojego :/
          ale minie, kiedyś minie, będzie ładnie pięknie i cudownie, przyjdzie wiosna, z wiosną kolejny piękny brunet, jeszcze piękniejszy niż poprzedni i będzie dobrze, nie? :)
          • wilowka Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:13
            No, Ba!
            Może szybciej niż się spodziewasz, albo przeciwnie, trochę dłużej poczekasz i
            będziesz umiała docenić, rozpoznać to, co przyjdzie :)


            Widziałam u dziewczyny taka sygnaturkę :)


            Będzie dobrze, bo będzie dobrze. Lepiej być nie może, bo będzie dobrze. A jak
            będzie dobrze, to będzie jeszcze lepiej. Ale będzie i tak dobrze. A to jest
            najważniejsze. Żeby było dobrze. I tak właśnie będzie. Dobrze.
          • liisa.valo Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:13
            Nie :-)
            Za to nauczysz się być sama ze sobą, kupisz sobie psa i będzie ci dobrze na świecie.
    • thank_you Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:02
      Za 9 miesięcy nie będziesz pamiętała jego imienia ;-))))))
    • qw994 Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:12
      Ja osobiście nie wierzę w ŻADNE jego słowo. Niech się wali na ryj. Takich rzeczy
      się nie robi, nie zadaje się komuś takiego ciosu. U mnie on ma przechlapane,
      jeśli mogę tak powiedzieć, i bardzo szkoda, że nie ma przechlapane u ciebie.
      • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:16
        no wlasnie. ale jej nioe wytlumaczysz, ona i tak chce inaczej, ale
        zeby na forum ladnie wygladalo bedzie snula rozne tam teorie ze to
        musi dziac sie inaczej.


        oj, potracha sie dziewczyna...
        • kitek_maly Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:17

          Hsirek, Ty zawsze byłeś taki poukładany jak jesteś teraz?
          • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:19
            ja nie jestem poukladany. o co chodzi? wyrazilem swoja opinie. i juz.
            • kitek_maly Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:20

              Chodzi o to, że mówisz tak, jakbyś nigdy błędów nie popełniał.
              • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:23
                alez popelnilem. czlowiek na bledach sie uczy. niestety madry na
                cudzych glupi na wlasnych. co usiluje uswiadomic kuki. ale chyba
                skonczy sie to jak zwykle. odpuszczam.
                • kitek_maly Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:25

                  I Tobie pewnie tłumaczyli, że głupio robisz a nie słuchałeś. Tak to już jest i
                  nie ma się co oburzać.
                  • hsirk Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:27
                    ale ja sie nie oburzam. tylko ze jedyna szansa zeby kuki teraz
                    zaczela cos jarzyc, do dopiec jej az zaboli z innej strony. choc
                    mala, ale mozna probowac pokazac obrazek oczami innych.
                    • qw994 Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:30
                      Niestety w takich sytuacjach nadzieja wpycha się drzwiami i oknami. I pomaga się
                      trzymać na nogach. Byle nie za długo, bo to złudne cholerstwo.
                • pollyannadorosla Re: dzień pierwszy 26.01.09, 23:39
                  hsirk napisał:

                  > alez popelnilem. czlowiek na bledach sie uczy. niestety madry na
                  > cudzych glupi na wlasnych.

                  e, mądrośc bezbłędna to tylko mądrość jeszcze przed swoją pierwszą glupotą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka