Dodaj do ulubionych

Czy faceci?

27.08.09, 00:29
Lubią słodkie, uroczo naiwne dziewuszki, które patrzą się na nich z uwielbieniem w oczach? Czy ktoś kto głośno się śmieje, wygłupia i rzuca wrednymi komentarzami nie ma szans?

?
Obserwuj wątek
    • 2szarozielone Re: Czy faceci? 27.08.09, 00:34
      Z doświadczenia? Zdolność znoszenia wrednych komentarzy (i ciętej riposty) jest
      dla mnie testem na faceta wartego zachodu. I zauważyłam taką prawidłowość, że
      fajni faceci rozpuszczeni przez typ pierwszy - wariują na punkcie typu drugiego.
      Każdy miałby dosyc.
      • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 00:40
        Ogólnie jest tak, że ona jest słodka i urocza i taka naiwna w swoim zachowaniu i robi na niego te krowie oczy, a ja się z nim przekomarzam, dyskutuję i czasami sobie dotniemy.

        Podoba mi się cholera, ale ona jest taka... Nie wiem, mam wrażenie, że to nic nie znaczy, że się nam fajnie gada, bo i tak nie mam szans z nią ):

        A facet jest wart zachodu, ale nie mam pojęcia jaki on ma gust >:

        • 2szarozielone Re: Czy faceci? 27.08.09, 00:42
          Główne ryzyko jest takie, że on może nie zdawać sobie sprawy z tego, że Ci się
          podoba - i pójść w drugą stronę. Bo inteligentny fajny facet docenia to, że
          kobieta jest partnerką w dyskusji albo złośliwym przekomarzaniu się, ale może
          się tego bać i nie próbować rozwinąć tego w cokolwiek.

          Ale to generalnie moje doświadczenia są, a nie prawdy uniwersalne :/

          Podsumowując - flirtujesz?
          • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 00:45
            Chyba flirtuję, ale nie wiem czy robię to we właściwy sposób. Uwielbiam mu docinać, przekomarzać się, wykłócać o książki, filmy, aktorów.

            Demyt, badam sytuację na razie, ale boję się, że jak się dowie, to nam się relacje popsują >: Nie chciałabym ani tego, ani żeby Ginger (tak ją nazwijmy)się do niego przyssała, nie wyobrażam go sobie z nią. Jest taka inna.
    • cookie_monsterzyca Re: Czy faceci? 27.08.09, 05:10
      aaaaa! :D
      • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:11
        beeee!
    • kedrok1 Re: Czy faceci? 27.08.09, 08:53
      "śmieje, wygłupia i rzuca wrednymi komentarzami"

      to opis mojej żony, znasz ją?
      • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:11
        Nie to to tylko ja :> Schematy się podobno powtarzają niektóre.
    • funny_game Re: Czy faceci? 27.08.09, 09:49
      Jeśli chodzi Ci o "lubienie" w sensie "lecenia", to lecą na te ładne :F
      • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:10
        Nie jestem maszkarą, ale brakuje mi tego co się chyba zwie 'kobiecym wdziękiem', latam w podartych dżinsach, wymemłanych adidasach i zachowuję się jak facet...
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:22
          Ubraniem się nie przejmuj, wystarczy żeby było obcisłe :)
          • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:25
            Pft, z tym też różnie bywa :D
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:28
              Jeżeli chcesz zmiażdżyć konkurencję to noś obcisłe i zakładaj mniej niż trzeba,
              facet będzie Twój :)
              • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:41
                Coś w tym jest :D A ja tu kombinowałam jak zabłysnąć w dyskusji z nim :DD
                • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:47
                  > A ja tu kombinowałam jak zabłysnąć w dyskusji z nim

                  Zły kierunek :)
          • omlet.schabowy Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:19
            I podarte tam, gdzie trzeba.
            • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:41
              Na kolanie? :D
              • omlet.schabowy Re: Czy faceci? 27.08.09, 18:19
                No rzeczywiście nie jesteś najlepsza w te klocki.
        • izabellaz1 Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:58
          ryniena napisała:

          > Nie jestem maszkarą, ale brakuje mi tego co się chyba zwie 'kobiecym wdziękiem'
          > , latam w podartych dżinsach, wymemłanych adidasach i zachowuję się jak facet..
          > .

          Popatrz...wypisz wymaluj JA (no może nie są podarte, ale dżinsy) :D
          • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:07
            Haha, no jeansy są podarte przez użycie, przydałoby się zainwestować w dwie nowe pary, żeby czasami wyglądać jak człowiek :DD Miło, że nie tylko ja tak latam :DD
      • ryniena Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:13
        Nie zapominając, że lubuję się w horrorach i science fiction :D
        • izabellaz1 Re: Czy faceci? 27.08.09, 12:59
          ryniena napisała:

          > Nie zapominając, że lubuję się w horrorach i science fiction :D

          Mam po raz drugi pisać, to co wyżej? :D
      • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:13
        Ładne kobiety zostawmy mężczyznom bez wyobraźni.
        Nie pamiętam, czyje to słowa. Ja jako ta śliczna się z tym nie zgadzam :)
    • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:44
      mnie przeraża to głośno się śmieje, ale na szczęście nie jestem facetem i
      nie muszę się za nich mądrze wypowiadać ;)
      • elderlane Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:53
        ale to zależy jak głośno się śmieje.jest smiech i śmiech.śmiech pozytywny i
        zarażający swą radością a jest też pusty ryk tępej blondyny;D
        • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 13:58
          jest też cichy śmiech, normalny śmiech i głośny śmiech dający po bębenkach :>
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:10
            A tak z ciekawości, gdzie się sama pozycjonujesz ? :)
            • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:18
              staram się być w grupie "normalny śmiech" i gdy ją za często opuszczam i wchodzę
              na ultradźwięki to czuję się zażenowana :> strach pomyśleć jak czują się inni ;)
              tak czy siak im głośniej się śmieję, tym bardziej się uśmiecham i tym bardziej
              dostrzegalne są moje zmarszczki, zatem unikam bo to zło zło zło :D
              • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:20
                :)
                • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:25
                  a Ty jak? jak? jak? jak się śmiejesz i jak śmiejące się kobiety lubisz?
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:35
                    Jak to robię, nie wiem, mam nadzieję że niezbyt irytująco. Głośny śmiech mi nie
                    przeszkadza, chyba nawet lubię, raczej chodzi mi o brzmienie :)
                    • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 14:38
                      Mnie jednak zbyt głośny śmiech, choćby miał najfajniejsze brzmienie, przeszkadza
                      o tyle, że za bardzo zwraca na siebie uwagę. Wyjątkiem jest Pakosińska, ona może
                      wszystko :D
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:01
                        Wygooglowałem, kojarzę :)

                        Tak, ona ma śmiech specyficzny, ale nie wiem czy na dłuższą metę bym wytrzymał.
                      • funny_game Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:22
                        No ale najpiękniej to się śmieje Doda.
                        Też tak umię :F
                        • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:24
                          E, bo ty nie słyszałaś jak się śmieje sekretarka mojej mamy :) Ta to wymiata,
                          bije na głowę i Pakosińską i Dodę.
                          • funny_game Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:26
                            No to musisz zademonstrować, Liska :)
                            • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:27
                              A umiem, umiem, moja mama się wtedy drze: "Nie śmiej się jak B." :)
                              • funny_game Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:29
                                Oj no to nagrywasz i na wrzutę.pl :D
                                • omlet.schabowy Re: Czy faceci? 27.08.09, 18:22
                                  Paszczą.
      • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 00:12
        Raczej zaraźliwy, ale może czasami brzmieć psychopatycznie, gdy do tego jest jeszcze odchylenie głowy do tyłu i... No tak, to może odstraszać, ale przy nim się jeszcze chyba tak nie śmiałam.
    • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:11
      Mężczyźni kochają zołzy i tego się będę trzymać. Chcesz lekturę na ten temat?
      • elderlane Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:27
        coś w tym jest:)
        • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:32
          Ależ oczywiście, bo sprawdziłam.
          Czytałam, robiłam notatki, sprawdzałam, co robię źle. Oczywiście okazało się, że
          wszystko robiłam na opak. I teraz jestem nowa ja, miła zołza i już są efekty.
          Tyle, że jak na zołzę przystało, już mi średnio zależy na nich.
          • elderlane Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:38
            więc jak widzą, że tobie średnio zależy to im zaczyna bardziej.możnaby spróbować
            być zołzą, żeby mieć tego faceta ale jak się nią już będzie to faceta nie będzie
            się chciało. zołzy to jednak źle mają:)
            • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:42
              Nie, ja po prostu już mam i chwilowo nawet nie ma niczego lepszego, zeby
              wymienić na nowszy, lepszy model :)
              • elderlane Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:49
                zawsze mnie zadziwiało coś w stylu - mam faceta, nie jest to moja wilka miłość,
                ale jesteśmy razem, bo tak jakoś wyszło, przyzwyczajenie itp:)

                ja w swym życiu miałam jeden długoletni związek i kilka naprawdę krótkich, bo
                jak tylko orientowałam się, że to nie jest KTOŚ szłam sobie w pizdu nie
                oglądając się za siebie. nie chodzi o to czy to lepiej czy gorzej tylko, że ja
                nie umiałam być z kimś w kim nie jestem "zakochana"... naprawdę nie umiem tego
                wyobrazić, nosiłoby mnie strasznie..
                • liisa.valo Re: Czy faceci? 27.08.09, 15:50
                  elderlane napisała:

                  > zawsze mnie zadziwiało coś w stylu - mam faceta, nie jest to moja wilka miłość,
                  > ale jesteśmy razem, bo tak jakoś wyszło, przyzwyczajenie itp:)

                  Ale czy ja tak napisałam?
                  Dlaczego wszystko traktujesz tak serio?

                  Poza tym w moim przypadku to jest dużo bardziej skomplikowane niż miłość i
                  "nie-miłość".
                  • elderlane Re: Czy faceci? 27.08.09, 16:01
                    ja tylko nawiązuję na zasadzie skojarzenia:)
                  • baba_krk Re: Czy faceci? 27.08.09, 17:05
                    W życiu mam podobnie jak Elderlane i siłą rzeczy podobnie jak jej skojarzył mi
                    się Twój post. No ale mniejsza o to.

                    Aaaaaaaaaaaale, gdyby facet z którym jestem powiedział, że jest ze mną, bo
                    chwilowo niczego lepszego nie ma, to leciałby długo i daleko po uprzednim kopie
                    w zad. Bo dla mnie to byłoby przedmiotowe traktowanie. No chyba, że to jest taka
                    transakcja za obopólną zgodą - nie chcemy się wiązać, ale sobie wzajemnie
                    pomożemy w umilaniu czasu. Gorzej tylko, gdy jednej osobie zależy na
                    czasoumilaczu, a drugiej na czymś więcej.
                    • liisa.valo Re: Czy faceci? 28.08.09, 10:02
                      Cóż, ja w życiu mam jednak tak, że średnio lubię jak mi się wkłada w usta słowa,
                      których nie powiedziałam :P
                      I nie powiedziałam, że mam tak, bo chwilowo niczego lepszego nie ma, tylko, że
                      nikogo lepszego nie znajdę. Chyba macie jakieś złe doświadczenia faktycznie, bo
                      równie dobrze mój post mógł się skojarzyć: "lepszego nie znajdę, bo lepszych
                      chyba nie ma, bo ten jest super" i ja właśnie to miałam na myśli. Więcej
                      optymizmu, naprawdę.
                      • baba_krk Re: Czy faceci? 28.08.09, 12:08
                        Liisa nikt nie lubi jak mu się wkłada w usta, ale jeśli nieprecyzyjnie się
                        wyrażasz to dajesz pole do nadinterpretacji. Ja np. często tak mam, że jak
                        założę wątek to główną jego myśl tłumaczę jeszcze przez 5 kolejnych postów, bo
                        po lekturze pierwszego nie każdy wie o co dokładnie mi chodziło.

                        Ja również nie lubię jak mnie ktoś łapie za słówka, ale też luknij dokładnie co
                        napisałaś:

                        "Nie, ja po prostu już mam i chwilowo nawet nie ma niczego lepszego, zeby
                        wymienić na nowszy, lepszy model."

                        I jeśli teraz piszesz: "I nie powiedziałam, że mam tak, bo chwilowo niczego
                        lepszego nie ma, tylko, że nikogo lepszego nie znajdę." to mi się kłóci jedno z
                        drugim. A zawsze wychodzę z założenia, że należy się trzymać jednej wersji do
                        końca i jeśli brzmi ona niejednoznacznie, to lepiej ją doprecyzować, a nie
                        sugerować nasze złe doświadczenia ;) Poza tym jeśli nie tak dawno temu sama
                        pisałaś, że nie wiesz co czujesz, to też nie wiń nas, że nasze skojarzenia
                        poszły nie w tą stronę, w którą chciałaś.

                        • elderlane Re: Czy faceci? 28.08.09, 14:49
                          dets rajt babo
      • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 00:11
        Podstępne myszo-rude małpy, które są modliszkami w przebraniach też?
        Macała go dzisiaj, a on się nie opierał >:
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 00:57
          A to jędza, gra nieczysto, ale nie poddawaj się, dasz radę ją pokonać :)
          • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:02
            Nie umiem subtelnie dotykać ludzi >: tylko przpychanki wchodzą w grę, można kogoś popchnąć, żeby odebrał to jako: podobasz mi się? Ignorująć dwuznaczność popchnięcia oczywiście.
            • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:07
              Ciężka sprawa, jeżeli nie będzie świadków to zamiast przepychać go rękami
              mogłabyś natrzeć na niego ciałem (piersiami) wtedy nawet gdy dodasz złośliwy
              komentarz powinien coś załapać, ale to bardzo trudne.
              • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:12
                Był plan, żeby na niego kawę wylać, ale nie jestem 100% reakcji. A opierać się ciałem, to by trzeba w subtelny sposób i by się tłok przydał.

                Ewentualnie mogłabym perfidnie usiąść mu na kolanach + złośliwy komentarz, ale wolałabym nie robić tego na oczach 150 innych osób.
                • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:34
                  Wygląda na to, że musisz go zwabić w odosobnione miejsce i tam przejść do ataku.
                  • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:42
                    Teoretycznie jesteśmy umówieni na koleżenskie spotkanie, ale nie wiem czy warto atakować go kiedy w pobliżu może być ktoś z jego rodziny.

                    A jak zwabić? :D Jakieś wskazówki, mam zdjąć bluzkę czy coś? :D
                    • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 01:56
                      W szczegółach nie jestem najlepszy, lepiej się czuję na wyższym poziomie
                      abstrakcji, przy planowaniu strategicznym :)

                      Myślę, że kluczem do sukcesu będzie odpowiednie miejsce i czas, miejsce w miarę
                      sam na sam, a przynajmniej bez innych znajomych, obcy mogą być, drugie to czas,
                      musisz mieć trochę czasu aby przypuścić atak i zaobserwować jego efekt,
                      ewentualnie nieco zmodyfikować strategię.

                      Nie zmuszaj mnie abym Ci tłumaczył jak masz się uśmiechać i robić tentego z
                      ciałem, żeby się chłopak zorientował :)
                • funny_game Re: Czy faceci? 28.08.09, 09:38
                  ryniena napisała:

                  > A opierać się ciałe[i]m, to by trzeba w subtelny sposób i by się tłok przydał.

                  Wcale, że nie, wcale, że nie!!!
                  Obejrzyj jakiś odcinek Ally McBeal. Tam jest taka sekretarka, wiecznie napalona,
                  Elaine (grana przez Jane Krakowski).
                  Nauczyłam się od niej, że nawet jak nikogo innego nie ma w pobliżu i nawet jak
                  stoisz z facetem na polu 900 hektarowym, i wkoło ni-cze-go, to żaden problem się
                  otrzeć i powiedzieć "Ups, jaki tłok!" Tylko trzeba odpowiednio i nie ma bata,
                  żeby facet pomyślał, że coś ściemniasz :F
                  • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 09:52
                    Zgadzam się, ale to trzeba wytrenować, żeby nie było spektakularnej porażki.
                    • funny_game Re: Czy faceci? 28.08.09, 09:57
                      Trzeba wytrenować, obejrzeć mistrzynię w akcji, masz rację - jeśli się tego ot
                      tak, samemu z siebie nie umie.
                      Lubię Elaine, bo ona tych porażek zalicza setki, ale się nie poddaje :)
                      • ryniena Re: Czy faceci? 28.08.09, 10:20
                        Haha, na ścianie może być? Będe dzielnie kombinować, a póki co idę pobiegać, może nie padnę trupem :DD
                      • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy faceci? 28.08.09, 10:20
                        Tak, ona przyjęła strategię ilościową :)
    • gate.of.delirium Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 09:59
      ryniena napisała:

      > Lubią słodkie, uroczo naiwne dziewuszki, które patrzą się na nich
      z uwielbienie
      > m w oczach? Czy ktoś kto głośno się śmieje, wygłupia i rzuca
      wrednymi komentarz
      > ami nie ma szans?
      ......reszta mało ważna...
      • ryniena Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:21
        Rozumiem, że lepiej sobie wybrać ozdobę do garniaka a nie z kogoś z kim można porozmawiać?
        • liisa.valo Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:24
          Możliwe.
          A w kwestii ozdób moja obserwacja jest taka, że im ładniejszy samochód tym
          brzydszy facet w środku :)
          • ryniena Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:12
            No tak, ale gadać do ozdoby jest na pewno mniej przyjemne niż rozmawianie z kimś kto dobrze wygląda i ma w głowie to co trza >:

            PS: byłam biegać, ale chyba będe musiała robić to codziennie może mi przejdzie wtedy.
          • ryniena Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:14
            Ps2: Tak, coś w tym jest. To tak jak z telefonami, im droższy tym większy idiota (zazwyczaj, nie zawsze zastrzegam), który go posiada.
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:24
            Nie, chodzi o to że w droższych samochodach są przyciemniane szyby i po prostu
            gorzej widać.
            • liisa.valo Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:31
              Niby tak, ale ja akurat miałam na myśli taki śliczny kabriolet, który mnie mijał
              wczoraj :)
              • gate.of.delirium Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:34
                liisa.valo napisała:

                > Niby tak, ale ja akurat miałam na myśli taki śliczny kabriolet,
                który mnie mija
                > ł
                > wczoraj :)
                To źle widziałaś ze względu na aberrację optyczną, związaną z
                szybkością pojazdu...
                • liisa.valo Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:43
                  Zdążyłam zauważyć, że łysy i gruby był.
                  A ty działasz na zasadzie "aberracja", trudne słowo? Ale jestem mądry? :))))))
                  Śmieszny efekt to daje.
                  A teraz wybacz, chętnie bym porozmawiała jeszcze trochę, ale niezależnie od
                  aberracji optycznej zaro się na pociąg spóźnię, więc naro, cześć i czołem,
                  trzymajta się - joł, to rzekła ja, dziołcha z kaszebskiej wiochy.
                  • gate.of.delirium Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:46
                    liisa.valo napisała:

                    >- joł, to rzekła ja, dziołcha z kaszebskiej wiochy.
                    Powodzenia ! Na Kociewie też zajrzyj...
      • ryniena Re: Wolą szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:23
        I jestem szczupła w pasie :D Tylko spod luźnych szmat tego nie widać.
      • gate.of.delirium Szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:38
        ...nie dostają zadyszki w trakcie konwersacji nt. np. aberracji
        heliocentrycznej układu Alpha...
        PS.
        W opakowaniu też można...hmm... konwersować, ale czasem można sobie
        zaciąć.
        PS. (nextio)
        Nie wiem jak jest z samochodami, mi wystarczą Czerwone Gryfy na
        pokładach i grot z fokiem, wiatr sam nas niesie za horyzont wody i
        czasu, i tak na marginesie, mężczyźnie wystarczy, iż jest odrobinę
        piękniejszy od diabła...
        • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:42
          Mężczyźnie może i wystarczy, ale kobiecie taki mężczyzna nie wystarczy.

          To jest to, że my mamy być szczupłe, w makijażu, długowłose i nie wiadomo jakie
          jeszcze, a faceci są przygrubawi, brzydcy, łysieją i jeszcze grubas jeden
          obleśny przepocony zdejmie koszulę w tramwaju, prosię jedno.
          • gate.of.delirium Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:48
            liisa.valo napisała:

            Zdaje się, że pretensje są obustronne, a skala oczekiwań Pań wobec
            Panów, jest nie mniejsza niż odwrotnie (czego dowodzą niektóre
            komentarze nt. osobników z cafe.pl).
            Sugeruję, by przyjmować realia z całym dobrodziejstwem inwentarza.
            • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:56
              No, właśnie ja nie zamierzam. Jak głosi pieśń "Masz to, na co godzisz się" -
              jeśli zgodzę się na przecietność i półśrodki, to w takowych utknę. A ja jestem
              zachłanna na wysoki poziom - swój i innych. Rozmienianie siebie i swoich
              oczekiwań na drobne jest złe :P
              • gate.of.delirium Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 10:57
                liisa.valo napisała:

                > No, właśnie ja nie zamierzam. Jak głosi pieśń "Masz to, na co
                godzisz się" -
                > jeśli zgodzę się na przecietność i półśrodki, to w takowych utknę.
                A ja jestem
                > zachłanna na wysoki poziom - swój i innych. Rozmienianie siebie i
                swoich
                > oczekiwań na drobne jest złe :P
                Z wysokiego konia upadek jest boleśniejszy...
                • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:19
                  Możliwe. Co nie zmienia faktu, że zasługuję na swojego prywatnego księcia z
                  mojej bajki, a nie na faceta, na którego mogę spojrzeć za parę lat i stwierdzić,
                  że zmarnowałam ostatni czas, bo bałam się być sama.

                  Nie, to nie znaczy, że się uparłam, że jeśli nie będzie miał błękitnych oczu, to
                  nic z tego. Nie wymyśliłam sobie, że zostanę żoną księcia Wiliama i "ten albo
                  żaden". Ale na miłość boską, są rzeczy, które są dla mnie ważne i nie zamierzam
                  iść na kompromis w kwestii tuszy, nie wezmę też faceta głupkowatego, albo
                  takiego, który nie mając pracy, nie próbuje tego zmienić. Wygląd fizyczny jest
                  dla mnie bardzo ważny u faceta i jeżeli ja dbam o dietę i ćwiczę, żeby zrzucić
                  to, co mi urosło, albo pilnuję, żeby nie urosło, to od niego też wymagam, żeby
                  nie miał wielkiego bebecha, żeby mu nie śmierdziało z gęby i żeby był
                  przystojny. (Przystojny - oczywiście, rzecz gustu, też się nie wszystkim podobam
                  i wcale nie o to chodzi, żeby mnie wszyscy kochali).
          • ryniena Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:17
            Fuj, a do tego przedmiotowe traktowanie na zasadzie, znam się lepiej, bo jestem facet, a ty kobieto siedź cicho i wyglądaj.

            Nie dziękuję, postoję.
            • gate.of.delirium Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:26
              ryniena napisała:

              > Fuj, a do tego przedmiotowe traktowanie na zasadzie, znam się
              lepiej, bo jestem
              > facet, a ty kobieto siedź cicho i wyglądaj.
              >
              > Nie dziękuję, postoję.
              Jeżeli nie umiesz wybierać szotów i nie znasz się na układzie Alpha,
              to dalej stój i czekaj...
              • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:33
                Yhy, yhy... i na dodatek intelektualista na siłę.
                Wiesz, że są tacy faceci, którzy nic nie muszą udowadniać? Oni w ogóle - poza
                tym, że są - już nic nie muszą.
                • gate.of.delirium Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:36
                  liisa.valo napisała:

                  > Yhy, yhy... i na dodatek intelektualista na siłę.
                  > Wiesz, że są tacy faceci, którzy nic nie muszą udowadniać? Oni w
                  ogóle - poza
                  > tym, że są - już nic nie muszą.
                  Rozumiem - Santo Subito - doskonały wybór...
                  • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:41
                    Święty to on nie jest :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                    Ech, aż trudno zachować spokój, jak sobie pomyślę..... :)
                • ryniena Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:36
                  Dokładnie, nie muszą się nawet specjalnie wysilać, żeby prowadzić z tobą inteligentną konwersację, czy też powygłupiać się.

                  Za pozerów dziękuję.
                  • gate.of.delirium Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:38
                    ryniena napisała:

                    > Dokładnie, nie muszą się nawet specjalnie wysilać, żeby prowadzić
                    z tobą inteli
                    > gentną konwersację, czy też powygłupiać się.
                    >
                    > Za pozerów dziękuję.
                    Nie ma za co, do usług Wasza Wymagalność...
                • puszysta_gimnazjalistka Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:37
                  To o mnie, to o mnie :)
                  • liisa.valo Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:39
                    No, trochę podchodzisz pod tę kategorię :)
                    • puszysta_gimnazjalistka Re: Szczupłe w pasie... 28.08.09, 11:53
                      Ooo, dziękuję :D
    • cytrynka_ltd Re: Czy faceci? 28.08.09, 20:34
      ma nawet większe, bo życie nie jest nudne z kimś takim. chociaż wredne
      komentarze mogą przyciągnąć gruboskórnego chama.
      ale, tamte słodkie idiotki łatwiej zaciągnąć na jedną noc do łóżka.
    • qw994 Re: Czy faceci? 31.08.09, 00:40
      Ja nie tylko się głośno śmieję. Czasami pieję ze śmiechu. To jest dopiero porażka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka