jaszczepie
01.06.11, 09:45
Co roku to samo - hałas, hałas, hałas. Mam tę nieprzyjemność, że mój budynek znajduje się 500 metrów od terenów SGGW z oknem zwróconym w ich stronę. Co roku jest to samo - 3 dni mordęgi w morderczym hałasie, na terenie do tego się nienadającym. I co roku jest to samo - po koncertach studenci rozchodzący się po dzielnicy zostawiający po sobie śmieci, pety i puszki z piwem.
To dawno przestało być studenckie święto, a zaczął być dochodowy dla uczelni biznes. Jest to normalna biletowana impreza, odbywająca się co roku w samym środku wielkiej mieszkalnej dzielnicy, urządzana pod pretekstem święta studentów. Dodatkowo w tym roku impreza odbywać się będzie w środku tygodnia. Nie wiem jak studenci, ale ja codziennie chodzę do pracy na 9:00 i chciałbym mieć możliwość skorzystania z nocnego spoczynku. Tymczasem do 2:00 w nocy będzie mnie czekać dzikie rzężenie i wibrujące od basów szyby.
Zastanawiam się kto wydał zezwolenie na zorganizowanie takiej imprezy. Zastanawiam się też po co nam takie piękne stadiony z trybunami za setki tysięcy złotych, jeśli imprezy organizuje się w środku mieszkaniowej części miasta.