silvio1970
17.02.05, 11:54
No i stało się, a właściwie nie stało się nic. Poza tym, że zmarzłem i
wydałem kilka złotych na rozmowy telefoniczne.
W skrócie wyglądało to tak, że jakieś 15 minut po 10 (dla zmylenia ew.
przeciwników) położyłem na chodniku przed gminą przygotowany wcześniej mix
psich kup spod mojego bloku. Po czym sam zdjąłem spodnie i w pozycji na
kucki wykonałem telefon do Urzędu dzielnicowego. Tu pierwsz niespodzianka,
bo za cholerę sie dodzwonić nie można.
W międzyczasie obojetnie (!!!) minęły mnie 3 osoby, dopiero jakaś starsza
pani zwrócliła uwagę, że można by gdzieś dalej (!!!)
Ze względu na temperaturę mznuszonybyłem wciągnąć spodnie i spróbowałem
dodzwonić sie do straży miejskiej. Za trzecim razem pani przyjęła zgłoszenie
o mężczyźnie załatwiającym swoje potrzeby przed Urzędem Dzielnicowym.
Z nadzieją i paskiem gotowym do ponownego rozpiecia, odczekałm koło 20 minut,
po czym zupełnie niepokojny oddaliłem się z miejsca wykroczenie.
Z jednej strony rozczarowanie kompletnym brakiem zainteresowania. Z drugiej
chuba znalazłem odpowiedź na to dlaczego mamy tak zasrane miasto. Po prostu
ludzie zobojetnieli estetycznie. Dopóki im ktoś nie nasra na buty wszytko
jest OK! Super.