Dodaj do ulubionych

prawnik - prawo spółdzielcze

17.02.06, 16:32
Czy mozecie polecic jakiegos skutecznego specjaliste od prawa spoldzielczego?
Moja spoldzielnia wyciela mi 'piekny' numer, chce kolejnej (na przestrzeni
lat) doplaty w ramach tzw. ostatecznego rozliczenia inwestycji. Pare lat temu
uiscilam calosc kwoty aktualnej na tamten czas, a teraz okazuje sie, ze byl
n-ty audyt, ktory wykazal, ze tym razem trzeba (ponownie) doplacic. Kwota nie
jest bagatelna, jestem na wychowawczym, jest z lekka mowiac - klops :(
Obserwuj wątek
    • marek.dumle Re: prawnik - prawo spółdzielcze 18.02.06, 00:17
      Nie masz umowy notarialnej na to mieszkanie??
      • nowa_majka Re: prawnik - prawo spółdzielcze 18.02.06, 08:20
        Ponoć wpłata tej kolejnej dodatkowej kwoty ma umożliwić podpisanie notarialnej
        umowy odrębnej własności lokalu. I tak można się bawić w nieskończoność.
        • marek.dumle Re: prawnik - prawo spółdzielcze 18.02.06, 09:20
          Oczywiście nie jestem prawnikiem.
          O ile wiem...
          W przypadku inwestycji spółdzielczych funkcjonuje to tak, że spółdzielcy
          ponoszą cały koszt wybudowanego dla nich mieszkania. Koszt ten wylicza
          spółdzielnia na podstawie poniesionych na inwestycję wydatków. Jedyną drogą (o
          ile wiem) do zakwestionowania takiej dopłaty jest wykazanie że spółdzielnia
          przepłaciła, wydała więcej niż poszczególne materiały i roboty budowlane były
          warte. Wymagałoby to wglądu w rachunki spółdzielni - ile płaciła za
          poszczególne prace oraz etapy i porównania tego z katalogami (czy jak to się
          nazywa) cen materiałów i robót budowlanych. Spóldzielnia nie może po prostu
          płacić więcej niż zdrowy rozsądek i uczciwość wobec spółdzielcy nakazuje. Co do
          rachunków spółdzielni - dostęp pewnie będzie trudny, a ich forma może być na
          tyle zakamuflowana, że może być trudno określić za co spółdzielnia płaciła.
        • marek.dumle Re: prawnik - prawo spółdzielcze 18.02.06, 09:59
          Dodam, że spora część lokatorów Galerii Ursynów po dziś dzień ma nierozliczoną
          inwestycję i nie dostali aktów notarialnych bo spółdzielnia Przy Metrze
          przywaliła na koniec inwestycji grubą dopłatę. Kolejny rok handryczą się ze
          spółdzielnią w sądzie o rzetelność wyliczeń i wydatków spółdzielni.
          • jaga90 Jak to jest mozliwe? 18.02.06, 10:15
            Czegoś nie rozumiem - jak to jest możliwe, że spółdzielnia może odmawiać
            swojemu czlonkowi, który przecież w jakiejs części ją utrzymuje, wglądu w
            dokumenty dotyczące kosztów wybudowanego budynku. Jeśli ktoś czyni takie
            trudności, to ma chyba coś do ukrycia i łamie prawo! Nie mieści mi sęe to w
            głowie, chyba nie jest to prawdą. Bo jeśli tak, to na jakiej podstawie rozlicza
            społdzielnia wybudowany budynek - czy nikt tego nie sprawdza?
            • marek.dumle Re: Jak to jest mozliwe? 18.02.06, 10:38
              Sprawdzają a jakże... statutowe organy nadzorcze spółdzielni :)))
              Co do wglądu... "To są dokumenty finansowe i byle kto nie może mieć do nich
              dostępu"
              Rada Nadzorcza o ile wiem ma dostęp. Ale trzeba najpierw w niej być :)))
              • rubeus Re: Jak to jest mozliwe? 18.02.06, 11:21
                Marku - nowe prawo spółdzielcze daje wszystkim członkom prawo do wglądu
                w dok. finansowe i umowy zawierane przez spółdzielnie. Teraz należy tylko
                to egzekwować. Każda odmowa wglądu, musi być uzasadniona na piśmie.
                Spółdzielnie mieszkaniowe powinny dostosować zapisy swoich statutów do
                zmian w prawie.
                • marek.dumle Re: Jak to jest mozliwe? 18.02.06, 11:44
                  Oooo
                  Wreszcie ktoś doinformowany :)To już coś wreszcie wiemy :)
                  Większość z nas niestety w zwarciu ze spółdzielniami błądzi po omacku.

                  Dodam że Spółdzielnie bywają na tyle sprytne, że czasem umawiają się z
                  wykonawcą na ryczałt. Tzn. nie płacą za poszczególne prace tylko za cały
                  budynek. W ratach. Wtedy bardzo trudno ustalić czy spółdzielnia nie zapłaciła
                  sufitowej ceny.
                  • jaga90 Czyli miałem rację! 18.02.06, 13:00
                    Jak wynika z dalszych wpisów w wątku, prawo stanowi, że spółdzielnia winna
                    pokazać członkowi wszystkie dokumenty. Tak się właśnie domyślałem, bo to jest
                    logiczne. I chyba nie jest prawdą, co pisze marek.dumle, że spółdzielnie
                    odmawiają wglądu w dokumenty, raczej nikt nimi się nie interesuje. Cżęsto
                    wygodniej nam zwalać winę na kogoś za swoje lenistwo.

                    Nie bardzo mi się chce też wierzyć, że odpowiedzialna spółdzielnia zawrze umowę
                    o budowę budynku i wydanie bardzo dużych sum w formie ryczałtowej - bo nawet
                    jeśli nawet, to ten ryczałt musi być oparty na cenie metra powierzchni
                    obowiązującej aktualnie w danej miejscowości. Nie wyobrażam sobie, żeby ustalić
                    z wykonawcą cenę metra w wysokości np.5000 złotych gdy na rynku obowiązuje cena
                    3000 zł. bo nikt takich mieszkań nie kupi.

                    Sądzę, że generalna krytyka spółdzielni wynika chyba z obecnego trendu mającego
                    na celu likwidację spółdzielczości i jest to sterowane z ukrycia przez
                    deweloperów. Deweloperzy w ogóle nie udostępniają jakiejkolwiek dokumentacji
                    finansowej i wobec tego są dużo mniej wiarygodni od spółdzielni, w których
                    przecież członkowie mają prawo, jak pisze rubeus, wglądu we wszystkie dokumenty
                    i zawarte umowy.
                    • jan-w Developerzy a spółdzielnie 18.02.06, 13:07
                      Nie ma żadnego powodu, aby developerzy udostępniali dokumentację kosztową
                      (chociaż zdarza się). Zakup mieszkania od developera to normalna transakcja
                      handlowa. Targujesz się, ustalasz cenę i kupujesz za tyle na ile się
                      umówiliście. Inaczej jest w przypadku spółdzielni. Tu zwykle nie ma z góry
                      ustalonej ceny, a płacisz tyle ile na koniec inwestycji, spółdzielnia wyliczy.
                      Co więcej bywa że po kilku latach spółdzielnia jeszcze sobie coś przypomni. Nie
                      można więc tego porównywać w kategoriach uczciwości i jawności.
                      • jaga90 Spółdzielnia sobie przypomni? 18.02.06, 13:17
                        Jakto po kilku latach spółdzielnia może sobie coś przypomnieć? W ten sposób to
                        można przecież płacic w nieskończonośc, bo po takim pierwszym przypomnieniu
                        może nastąpić drugie, trzecie itp.
                        Czy rzeczywiscie tak może być w spółdzielniach? Kto coś wie na ten temat?
                        • jan-w Re: Spółdzielnia sobie przypomni? 18.02.06, 13:33
                          Przeczytaj post założycielki wątku. Podejrzewam że wolny od dopłat jesteś po
                          podpisaniu aktu notarialnego (jeśli go podpisujesz), ale szczegóły prawa
                          spółdzielczego to nie jest moja specjalność. Koleżanka mojej żony otrzymała po 2
                          latach mieszkania w spółdzielczym bloku, pismo z żądaniem dopłacenia dużej kwoty
                          w ciągu 2 tygodni.
                    • marek.dumle Re: Czyli miałem rację! 18.02.06, 13:32
                      jaga90 napisał:

                      > I chyba nie jest prawdą, co pisze marek.dumle, że spółdzielnie
                      > odmawiają wglądu w dokumenty, raczej nikt nimi się nie interesuje. Cżęsto
                      > wygodniej nam zwalać winę na kogoś za swoje lenistwo.

                      Jeżeli jest prawdą, że nowe prawo spółdzielcze zmieniło sytuację to oczywiście
                      wycofuję się z twierdzenia, że spółdzielcy nie mają prawa wglądu. Dodam,że gdy
                      parę lat temu odbierałem mieszkanie odmawiano nam w spółdzielni takiej
                      możliwości (zdaniem prezesa mogła to zrobić rada nadzorcza).
                      To nie tylko kwestia lenistwa. Trzeba by umieć te dokumenty zinterpretować.
                      Inaczej wgląd w nie jest stratą czasu.

                      > Nie bardzo mi się chce też wierzyć, że odpowiedzialna spółdzielnia zawrze
                      > umowę o budowę budynku i wydanie bardzo dużych sum w formie ryczałtowej

                      To proponuję się zapoznać z działalnością Spółdzielni Merkury - ryczałt to dla
                      nich standardowe rozwiązanie.

                      > Nie wyobrażam sobie, żeby ustalić
                      > z wykonawcą cenę metra w wysokości np.5000 złotych gdy na rynku
                      > obowiązuje cena 3000 zł. bo nikt takich mieszkań nie kupi.

                      Ze spółdzielniami jest inny problem. Taki jak opisała autorka wątku. Najpierw
                      jest cena 3000 zł. a w rozliczeniu końcowym wychodzi, że jest to 6000 zł i
                      trzeba dopłacić bo spółdzielnia "niedoszacowała" :)))

                      > Sądzę, że generalna krytyka spółdzielni wynika chyba z obecnego
                      > trendu mającego
                      > na celu likwidację spółdzielczości i jest to sterowane z ukrycia przez
                      > deweloperów. Deweloperzy w ogóle nie udostępniają jakiejkolwiek dokumentacji
                      > finansowej i wobec tego są dużo mniej wiarygodni od spółdzielni, w których
                      > przecież członkowie mają prawo, jak pisze rubeus, wglądu we wszystkie
                      > dokumenty i zawarte umowy.

                      U deweloperów wbrew temu co piszesz jest znacznie klarowniejsza sytuacja. U
                      nich masz w umowie gwarancję ceny i terminu, czego nigdy spółdzielnia ci nie
                      zagwarantuje. U dewelopera wiesz co i za ile kupujesz.

                      Dodam, że moim zdaniem generalnie spółdzielczość mieszkaniowa to wylęgarnia
                      patologii mieszkaniowych i pole do popisu dla różnych kombinatorów, którzy
                      uzyskawszy na bazie prawa spółdzielczego status świętych krów bezkarnie
                      wykorzystują spółdzielców.
    • mmm56 Re: prawnik - prawo spółdzielcze 18.02.06, 20:08
      Na tym forum prawnym można dowiedzieć się za darmo sporo rzeczy i z wielu dziedzin. Spróbuj.
      forumprawne.org/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka