silvio1970
27.02.07, 11:55
Wybrałem się w niedziele do Multikina na "Rysia". A że pić mi się chciało,
udałem sie do baru gdzie spotkałem się ze swoim odbiciem w lustrze. Chwilkie
poczekałem aż zjawi się jakiś kierownik bufetu ale że dłuższy czas nic
takiego nie nastapiło, poszedłem zasięgnąć języka w pobliskim stoisku z
popkornem i innym neoimperialnym pozywieniem.
Tamże dowiedziałem się następującego: owszem bar z tradycyjnymi napitkami
funcjonuje, tyle że aby z niego skorzystać należy wrócić się do kas stoiska z
popkornem i uiścić zaliczkie a konto czegoś bardziej szlachetnego od fanty.
Pokornie stanąłem w kolejce i zaliczkie na małe piwo uiściłem. Na pytanie
czy dostane jakiś talon lub chociażby żeton otrzymałem informację, że nie
alebowiem zaraz uda się ze mną do baru koleżanka co to sprawę całą od reki,
bez zbędnych formalności załatwi.
Tak więc udałem sie w eskorcie kleżanki do baru gdzie poprosiłem o rzeczone
małe z pianka. Na zadane pytanie "na miejscu czy na wynos?" w związku z
zbliżającym sie seansem wybrałem opcję drugą. I tu popełniłem stary
konsumencki błąd, bo panienka zniknęła na całe 5 minut szukając czegoś w
szafie.
Wróciła do mnie z plastikowym kubkiem o pojemności 0,5 l i ponformowała mnie
iż małych kubków nie piosiada. W pierwszej chwili w swej naiwonosci
ucieszyłem się na bonus od firmy ale po chwili oniemiałem obserwując
procedure wlewania piwa do szklanki o pojemnosci 0,33 l i PRZELEWANIA jej
zawartości do plastikowego kubka. Na grzeczną uwagę iż urąga to wszelkim
regułom szlachetnej sztuki rozlewania piwa postanawiono mi (nieco mniej
grzecznie) pytanie: TO JAK MAM PANU TO NALAĆ. Przy okazji zostałem
poinformowany, że ta moja zaliczka to lipa, bo w cenniku małego piwa w ogóle
nie ma. I na dowód machnięto mi przed oczami cennikiem foramtu około A-0.
Tyle, iż tak szybko, że informacji tejże zweryfikowac nie potrafiłem.
Kierując się nadzieją na obejrzenie końcówki filmu, tudzież dążąc do
polubownego załatwienia sprawy zaproponowałem by mi panienka wlała całe 0.5 l
za dopłatą róznicy w cenie. Coraz bardziej zniecierpliwiona panienka (może
też spieszyła się na jakis fajny film?) poinformowała mnie że tak nie można i
żebym wrócił na popkorn i kupił sobie duże piwo.
Ciekawy napisów końcowych zaproponowałem rozwiązanie absolutnie kompromisowe
i poprosiłem by kubek uzupełniono "na oko" I kiedy cieszyłem się, że
zwyciężył zwykły ludzki rozsądek tudziez typowa polska solidarność,
otrzymałem upragniony kubek wypełniony mniej wiecej w 1/3 zamówionym
trunkiem. Na moje pytanie czy jej zdaniem jest to małe piwo odpowiedziała
mi, że sam chciałem "na oko" i że na jej oko to jest właśnie małe piwo.
Powalony silą tego argumentu mogłem jedynie podziwiać sprawność z jaką
opuszcza stanowisko barowe.
A teraz pytanie, które mnie od niedzieli dręczy: czy Multikino przygotowało
jakieś inne happeningi przy okazji premiery Rysia?
P.S.
Dzięki nowej świeckiej tradycji załapałem się na cały dodatek filmowy do
wielgodzinnego bloku reklam. Niech żyje wolność!