dziedzicznacytadelafinansjery
14.05.07, 16:51
Zniesmaczony spadkiem poziomu Geanta w ostatnim okresie zycia, zacząłem omijać
tamte rejony przenoszac się do bardziej, jak się okazało, przyjaznego - i
kieszeni, i nogom, i żołądkowi Leclerca (bo i taniej, i mniejsze powierzchnie
do przejścia a przynajmniej normalne pieczywo można kupić a nie nadmuchane
polepszaczami buły występujące w Geancie pod nazwami wszelakimi - od
"kajzerki" po "chleb razowy" czy "chłopski").
No i, jak juz zmienili szyld- wybrałem się tam zobaczyć co nowego. I okazuje
się, ze... nic. No, dla ścisłości: to, co w kolorystyce wystroju było w
Geancie zielone - teraz jest niebieskie. Wózkom, które już dawno nadawały się
tylko do wymiany, tez tylko przeklejono naklejki.
Prawda, są kosmiczne wagi na warzywniaku - takie, co się ekran dotyka z menu
tematycznym, żeby się łatwiej szukało. Ale to będzie miało krótki zywot, bo w
Geancie też juz to ćwiczyli i sie okazywało, że papryka schodzi w cenie cebuli
a 10 pomarańćzy waży 0,7 kg.
A ceny - nadal porównywalne albo nieco wyzsze niż w Leclercu. Kolejki do kas
za to dużo większe - więc, jezeli ktoś mieszka bliżej Leclerca a jeździ to
Reala - to niech nie jeździ - a zaoszczędzi na benzynie.