m_jak_mysz
19.06.07, 23:33
Trochę późno mi to przyszło do głowy, ale może... Moja przycjaciółka
zostawiła na długi weekend czerwcowy (ten od Bożego Ciała) swojego kota pod
opieką znajomego. Niestety ów się nie sprawdził, zostawił go samego w sobotę,
mieszkanie na piątym piętrze, otwarty balkon. Kot wypadł i tylko tyle
wiadomo, bo znajomy go nie szukał. Kota na ziemi nie było (przjaciółka
wróciła w niedzielę), sąsiadka powiedziała, ze widziała jak spadł, ale też
nic nie zrobiła. Ktoś go chyba przeniósł na trawnik, ale co dalej nie
wiadomo. Może nie przeżył, a może w szoku gdzieś się schował, a może jakaś
życzliwa dusza go znalazła i się nim zaopiekowała. Same pytania. Kot był
duży, czarno-biały, bardzo przyjacielski i bardzo kochany:-( Wszystko to
działo się w sobotę 9.06 na Kabatach, na Dembego. Może ktoś coś wie?