Gość: paweł musiał
IP: 217.11.133.*
13.08.03, 16:01
Szanowni Państwo zgodnie z zapowiedzią postaram się odpowiedzieć na wasze
uwagi.
Po kolei:
- Powracają pytania o oświetlenie półek z kosmetykami. Przygotowujemy
projekt wymiany świetlówek na tzw. zimne, tak by nie wpływały one na
temperaturę produktów, a oświetlały półki, bo tak wyglądają one znacznie
lepiej i łatwiej zorientować się gdzie co jest. Problem znacznie zmniejszył
się już po uruchomieniu klimatyzacji 1 sierpnia, ale mimo to wszystkie
świetlówki zostaną wymienione.
-
- Sprawa nieczynnych kas. To prawda, że nie wszystkie kasy są zawsze
otwarte. Najczęściej nie ma zresztą takiej potrzeby. Staramy się dopasować
liczbę czynnych kas do ruchu w sklepie. Nie jest to sprawa prosta, bo
szczególnie na Kabatach nie zawsze da się przewidzieć, jaka będzie liczba
klientów o określonej porze dnia. Szukamy też nowych kasjerek do pracy.
Sprawa nie jest jednak łatwa. Kilka tygodni temu zorganizowaliśmy specjalny
nabór, ale jeszcze mamy wakaty. Na razie korzystamy z pracowników sezonowych
z firm takich jak Work Service. Usprawnienie pracy kas musi jeszcze troszkę
potrwać. Pracujemy nad tym intensywnie i mam nadzieje, że we wrześniu sprawa
będzie już załatwiona.
- Zapychające się terminale do kart płatniczych. Niestety mamy na to
niewielki wpływ. Terminale są obsługiwane przez banki i cały system nie jest
pod nasza kontrolą. Jeśli są jakieś poważniejsze kłopoty zawsze
interweniujemy w bankach i na ogół daje to rezultaty.
- Powtarzają się uwagi o lepiących się opakowaniach mrożonek i lodów,
co ma świadczyć o tym, że były rozmrożone i ponownie zamrażane. Otóż rzeczy
mają się następująco: mrożonki prosto z samochodów mroźni trafiają do naszej
mroźni, gdzie są przechowywane w odpowiedniej temperaturze (od –18 do –25).
Pracownicy sklepu uzupełniają chłodziarki na hali sprzedaży na bieżąco i
pilnują by nie brakło towaru w sklepie. Właściwie nie ma takiej możliwości by
cokolwiek rozmroziło się po drodze. Niestety zdarzają się przypadki, gdzie w
lodówkach na hali lądują nawpółwypite puszki z napojami, kawałki loda, czy
rozgniecione winogrona, które ktoś wziął z półki i poobgryzał a resztki
wrzucił do lodówki. Stąd może się zdarzyć, że opakowanie mrożonki jest czymś
ubrudzone. Tego nie sposób uniknąć przy prawie 100 tysiącach klientów w ciągu
tygodnia. Oczywiście staramy się takie przypadki szybko usuwać, ale nie
zawsze udaje się zauważyć, że ktoś zrobił z lodówki kosz na śmieci.
- Sprzedajemy po obniżonej cenie produkty, którym kończy się termin
ważności. To są rzeczy nadające się do jedzenia, ale z oczywistych względów
trzeba je sprzedać szybko i tanio. Nie są na pewno sprzedawane pod
hasłem „promocja”, tylko „przecena”.
- Z kurczakami opisanymi przez „Superexpress” zdarzył się nam się
wypadek przy pracy. Kurczaki były przywiezione do sklepu poprzedniego dnia,
były przechowywane w lodówce, która niestety zepsuła się. Obsługa nie
zauważyła tego i towar trafił do sprzedaży. Nasza wina. Przepraszamy,
naprawdę staramy się by takie przypadki się nie zdarzały.
- Na część uwag dotyczących ”górala z jego fajansiarską
budą”, „badziewia”, „syfiastych produktów”, „tandety i góralskiej muzyki”
itp. ciezko odpowiedzieć. To, co dla jednego jest tandetą i badziewiem, dla
kogoś innego może być towarem takim jakiego właśnie szuka by wydać najmniej.
Oceny walorów estetycznych góralskiej muzyki nie podejmę się – rzecz gustu.
Staramy się, by również „góral” mógł zarobić i jeśli tylko znajduje klientów
na swój towar, to w czym problem? Wiem, że ekipa pracująca na Kabatach
dokłada starań, by towar był urozmaicony i by również ci, których stać na
więcej mogli tez znaleźć coś dla siebie. To dotyczy także odzieży. Pracujemy
nad tym by od jesieni zwiększyć asortyment odzieży trochę droższej i lepszej
jakości.
- Co do hałasów powodowanych przez działalność sklepu: nie da się
prowadzić takiego przedsięwzięcia w absolutnej ciszy. Nie twierdzimy w żadnym
wypadku, że problem jest wydumany. Wprost przeciwnie, staramy się zrobić, co
możliwe, by ograniczyć uciążliwości powodowane przez hipermarket dla
sąsiadów. Sąsiadka Tesco napisała, że „być może wystarczy wysoka, zagięta
ściana dźwiękochłonna. Wszystko nam jedno. My chcemy tylko normalnie mieszkać
i odpoczywać i to nie tylko w godzinach ciszy nocnej.” Mamy już gotowy
projekt takiej ściany, wysokiej na 5 metrów, zarezerwowany budżet i niebawem
zaczniemy budowę. Mam nadzieję, że będę mógł już niedługo podać szczegółowe
terminy.
- Na koniec chciałbym tylko przypomnieć, że to nie sklep zlokalizowano
w pobliżu bloków, tylko bloki zlokalizowano w pobliżu stojącego i
działającego hipermarketu. Nie mieliśmy żadnego wpływu na to w jakiej
odległości od sklepu zostaną postawione budynki mieszkalne. Powstał problem i
naprawdę we wspólnym interesie leży rozwiązanie go w rozsądny sposób.
Bardzo dziękuje za uwagę. Bardzo proszę o wszelkie uwagi i komentarze.
Sukcesywnie będę odpowiadał na wszystkie listy. Proszę o cierpliwość.
Propozycja spotkania w sprawach działania sklepu jest ciekawa. Znajdźmy
termin i miejsce. Ja jestem za.
Pozdrawiam
Paweł Musiał
pmusial@pl.tesco-europe.com.
Można również pisać do współpracującej ze mną Marty Lau: marta_lau@pl.tesco-
europe.com.