Gość: kixx
IP: *.acn.waw.pl
01.09.03, 10:03
Wytłumaczcie mi taką rzecz:
Zaczęło się od tego,że mało nie rozjechałem rowerzysty w momencie włączania
się do ruchu.Było dość ciemno,w lusterkach wstecznym i bocznym (a boczne mam
solidnych rozmiarów)nie było widać żadnego zbliżającego się pojazdu,zjechałem
na jezdnię z chodnika....
i wtedy jak duch przemknąl koło mnie rowerzysta z światełkiem koloru
czerwonego przyczepionym do tylnego błotnika.20 cm dalej i facet by leżał pod
samochodem.Po ajkimś czasie przy wyprzedaniu go zobaczyłem,że nie ma światła
przedniego.Od tego czasu sprawdzam jeśli mogę ,czy rowerzyści mają przednie
światło włączone po zmierzchu,wynik na 5-iu ze światłem jedzie najwyżej 1.
Teraz pytania:
1.Może nie mam racji,ale wydaje mi się ,że rower powinien być wyposażony w
przednią i tylną lampę i używać tych lamp na tych samych zasadach ,co
samochody.
2.Może nie mam racji,ale ze względu na własne bezpieczeństwo nawet jeśli nie
ma takiego przepisu rowerzyści poruszający sie po ulicach powinni mieć jakieś
oświetlenie
3.Może nie mam racji,ale zdrowie stawiałbym wyżej niż koszt zużytych baterii
Ps.Rowert,ty możesz nie odpowiadać