olaj
27.10.08, 20:21
Wczoraj stałam w kolejce w barze w Tesco, chciałam dzieciom kupi
kopytka, bo jęczały, że głodne - a ja już byłm na wysokości
surówek, spod lady wyszedł ekstra dodatek - karaluch! - spacerując
sobie spokojnie bo blacie. Pan przede mną wykazał się refleksem i
rozpłaszczyłł go jednorazowym nożem, a Pan za mną stwierdził
filozoficznie - i cóż, jak wpadnie do miski, przecież nie piątek...
Pozdrawiam i smacznego
Ola