Karaluszki w barze Tesco

27.10.08, 20:21
Wczoraj stałam w kolejce w barze w Tesco, chciałam dzieciom kupi
kopytka, bo jęczały, że głodne - a ja już byłm na wysokości
surówek, spod lady wyszedł ekstra dodatek - karaluch! - spacerując
sobie spokojnie bo blacie. Pan przede mną wykazał się refleksem i
rozpłaszczyłł go jednorazowym nożem, a Pan za mną stwierdził
filozoficznie - i cóż, jak wpadnie do miski, przecież nie piątek...

Pozdrawiam i smacznego
Ola
    • tvtotal2 Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 20:27
      apetyczny wątek, własnie szamam kolacje i zaraz zabiore klawiaturę do wymycia :p
      • olaj Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 20:33
        A, to prusak był, już go namierzyłłm:
        pl.wikipedia.org/wiki/Karaczan_prusak
        Ola
        • karol291 Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 08:48
          Gratuluje odwagi. Od zawsze wiadomo, ze tam serwuja najgorszy syf. A
          Ty jeszcze dzieci tym pasiesz!!!
    • weekenda Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 20:31
      ojoj naprawdę, wielkie mecyje, karaluszek... ;) jakby nie było:
      stworzenie też chce żyć i sobie znalazło najlesze dla siebie
      mieszkanko! ciepło, spokojnie, micha wciąż pełna... żyć nie
      umierać!!!
      ;)
      • olaj Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 20:40
        Generalnie nie jestem obrzydliwa, ale dzieciom nie kupiłam :). Sama
        to bym może i zjadła.

        Zdarzało mi się spożywać pożywienie w bocznych zaukach Tabuku, gdzie
        karaluchy wielkości dłoni ganiały po stole, skąd pomocnik kuchenny
        usuwał je miotłą do kuchni, wcale ich przy tym nie ukatrupiając, bo
        dalej tam sobie wesoło biegały, a pod śmietnikiem na zewnątrz
        szczury jak kociaki szamały odpadki. I co, zjadł człowiek szaszłyka
        i żyje. Btw był pyyyszny ten szaszłyczek z baraniny :)

        Ola
        • weekenda Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 20:52
          ;) pamiętam jak na rogu Marszałkowskiej i Malczewskiego, przy tym
          placyku, na którym wieki temu była mini stacja benzynowa (ktoś ja
          pamięta?) był sklep spożywczy. Dziewuńką będąc Babcia mnie tam po
          zakupy wysłała... kupiłam co Babcia na kartce napisała ale do końca
          życia nie zapomnę widoku prusaków chodzych po serach zółtych i
          innych wiktuałach... oczywiście pytałam sie Babci co to za
          zwierzątka śliczne w sklepie sobie mieszkają. Babunia trzeźwo
          mruknęła tylko: "a nie przyniosłaś ich czasami?" Po czym sprawdziła
          dokładnie zakupy i siatkę i było po temacie ;)

          A Ty zaraz o Tabuku... ;)
          • jan-w Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 21:14
            Tej stacji benzynowej na rogu Marszałkowskiej i Malczewskiego nie pamiętam. A
            bywałem tam często ;-)
            • weekenda Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 23:22
              kurcze, to róg Puławskiej i Malczewskiego ;)
    • dziedzicznacytadelafinansjery W mordę kopane... 27.10.08, 20:38
      ...w życiu bym w barze Tesco nie kupił kopytek dzieciom. Sobie nawet bym nie
      kupił. Psu nawet bym nie kupił. Świni wietnamskiej bym nie kupił. Ani nawet
      Palikotowi.
      Ja po prostu nie uznaję teorii reinkarnacji, także w odniesieniu do produktów
      spożywczych. A zdaje się, że działy "garmaż." w hipermarketach w tę akurat
      teorię mocno wierzą.
      • olaj Re: W mordę kopane... 27.10.08, 20:41
        co nas nie zabije, t nas wzmocni :)
        bananem wzgardziły...
        kuyrczaka im nie wzięłabym
        kopytaka wydają się takim dosyć neutralnym produktem
        • asinek68 Re: W mordę kopane... 27.10.08, 21:43
          No soory ale brzydziłabym się kupić do jedzenia cokolwiek w
          marketowym barku, nie mówiąc już o dawaniu tego dzieciom.
          • asinek68 Re: W mordę kopane... 27.10.08, 21:45
            soory oczywiście spolszczone jakby co ;)
    • qmc Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 22:26
      W ursynowkim Tesco banuje taki brud i balagan, ze kupuje tam tylko
      to co zostalo zapakowane fabrycznie. Mdli mnie sam na widok "ladu" w
      sklepie. Wiem ze w kazdym hipermarkecie moga mieszkac i mieszkaja
      rozne stwory, ale w Tesco nie da sie o tym zapomniec. Podlogi zdaja
      sie lepic, burdel na polkach, pootwierane przez klientow paczki z
      produktami spozywczymi ktore walaja sie po polkach, kosze ze
      smieciami (opakowaniam zbiorczymi) na srodku alejek. Bleeeeee!!!!
      • tvtotal2 Re: Karaluszki w barze Tesco 27.10.08, 23:07
        dołożyć jeszcze do listy jw. dzieci wsadzane w usyfionych buciorach do wózków na
        żywność(!!!) i jest obraz zakupów w tym kabackim przybytku..

        "Do Bydgoszczy będę jeździł a tu nie będę kupował!"
        www.youtube.com/watch?v=q9ut3jdWBVc
        • allija Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 00:11
          e tam, spadnie porządny deszcz i ślady bucików zmyje, mróz i słońce
          zdezynfekują i wózki jak nowe.
          Ja ostatnio, zachecona postami, zaczęłam bywac na dołku, tak
          zachwalanym. Tamtejszy folklor wam nie przeszkadza? Ja poczulam sie
          jak na Różyckiego, tylko pyz ze słoika brakowało. Ale te kiełbasy i
          wedliny nie wiadomo skąd, również pieczywo, leżące na straganach,
          pootwierane beczki z kapusta wśród przeczadzających się ludzi, w
          kurzu.
          Generalnie jakby tak spojrzećto w ogóle u nas tak bardziej wschodem
          niz zachodem zalatuje. I jakos wszyscy żyją a zatrucia zadarzaja się
          raczej na weselach.
          • allija Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 00:12
            żeby bylo bardziej zrozumiałe to ci ludzie mieli się przeCHadzać w
            założeniu
          • tvtotal2 Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 00:22
            allija napisała:

            > a zatrucia zadarzaja się raczej na weselach.

            na bezalkoholwych chyba :p
          • hayet Re: Karaluszki w barze Tesco 30.10.08, 09:56
            allija napisała:

            > e tam, spadnie porządny deszcz i ślady bucików zmyje, mróz i
            słońce
            > zdezynfekują i wózki jak nowe.
            > Ja ostatnio, zachecona postami, zaczęłam bywac na dołku, tak
            > zachwalanym. Tamtejszy folklor wam nie przeszkadza? Ja poczulam
            sie
            > jak na Różyckiego, tylko pyz ze słoika brakowało. Ale te kiełbasy
            i
            > wedliny nie wiadomo skąd, również pieczywo, leżące na straganach,
            > pootwierane beczki z kapusta wśród przeczadzających się ludzi, w
            > kurzu.
            > Generalnie jakby tak spojrzećto w ogóle u nas tak bardziej
            wschodem
            > niz zachodem zalatuje. I jakos wszyscy żyją a zatrucia zadarzaja
            się
            > raczej na weselach.

            oj te miecho i wedliny sprzedawane z samochdoow bez chlodni to mna
            strasznie wstrzasaja..jak jeszcze teraz pogoda neijest upalna to
            wczesniej to jzu w ogole byla masakra.
            ja tam kupuje tlyko warzywa i owoce..nic wiecej.aa i jeszcze jest
            moje "ulubione" stoisko z nabialek..tez bez chlodni :) czy zima czy
            lato..kupa ludzi zawsze jest
        • bigbulba Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 00:11
          fuj! Ja też w Tesco widziałam prusaka na dziele z mąką albo cukrem, nie
          pamiętam. Pan, który ostatnio robił u mnie dezynsekcję wspominał o markecie na
          Ursynowie, który ma duże problemy z robactwem. Przypuszczam, że chodziło o
          kabackie Tesco.
          • qmc Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 09:53
            Kazdy wie jak latwo przywlec robactwo do domu razem z produktami. I
            to wcale nie musi byc dorosly osobnik, wystarcza niewidoczne jaja...
    • asiuniap Re: Karaluszki w barze Tesco 28.10.08, 11:29
      olaj napisała:

      > Wczoraj stałam w kolejce w barze w Tesco, chciałam dzieciom kupi
      > kopytka, bo jęczały, że głodne - a ja już byłm na wysokości
      > surówek, spod lady wyszedł ekstra dodatek - karaluch! - spacerując


      No ludzie, wszyscy zartuja sobie na calego, a tu trzeba sanepid
      zawiadomic. Co jest. Ja mam traume na karaluchy i prusactwo, fuj,
      takie cos mozna do domu ptrzyniesc, rozlezie sie toto na caly pion
      lub piony i na dlugo ma sie w chacie darmowe atrakcje. Nadmieniam,
      ze prusaki uwielbiaja siedziec w ksiazkach.
      A.
      • moni_011 Re: Karaluszki w barze Tesco 29.10.08, 13:54
        u mojego Wujka siedzial kiedys w makaronie, od tamtej pory jada
        tylko domowy :))
        • jan-w Re: Karaluszki w barze Tesco 29.10.08, 14:52
          Wcale się karaluchowi nie dziwię. Każdy lubi domowy ;-)
      • stworzenje karaluszki 17.11.08, 10:49

        > No ludzie, wszyscy zartuja sobie na calego, a tu trzeba sanepid
        > zawiadomic. Co jest. Ja mam traume na karaluchy i prusactwo, fuj,
        > takie cos mozna do domu ptrzyniesc, rozlezie sie toto na caly pion

        ojejku, a przecież to takie same byty jak gołąbki.Tak samo chcą żyć na tym świecie.
        • asiuniap Re: karaluszki 17.11.08, 23:30
          hodujesz?
          Ja miałam w mieszkaniu, wolę juz spać z psem niż z karaluszkami,
          pies nie chodzi po talerzu ani po stole. No i najważniejsze,
          kilkadziesiąt cudownych karaluszków nie umywa się do jednego psa,
          zdecydowanie.
          Wiem, że żartowałas(-es)
          • stworzenje Re: karaluszki 19.11.08, 21:31
            asiuniap napisała:

            > kilkadziesiąt cudownych karaluszków nie umywa się do jednego psa,
            > zdecydowanie.
            > Wiem, że żartowałas(-es)

            no nic nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi,ale nic to...
    • hayet Re: Karaluszki w barze Tesco 30.10.08, 09:52
      haha..ojej to dzieci mialby kopytka z wkladka
    • kotakot1984 Re: Karaluszki w barze Tesco 09.11.08, 21:53
      E tam w porównaniu do tej całej chemii dodawanej przez producentów
      żywności taki karaluszek to samo zdrowie ;P

      A Tesco omijam(ałem) szerokim łukiem choć mają u mnie dużego plusa
      za to że (jeszcze) dają torebki. Real przestał i stracił właśnie
      kilenta( co prawda nie na żarie tylko na art. przemysłowe ale zawsze)

      Pzdr
      • jezeli.tylko.ja Re: Karaluszki w barze Tesco 17.11.08, 21:27
        Jak tak czytam to o wędlinkach bez chłodni to przypominają mi się wakacje na wsi
        jak byłam dzieckiem (a mam zaledwie 24 lata)... jakoś wtedy nikt tam kiełbas
        domowych nie chował do lodówek. Z reszta moi rodzice też wychowani jeszcze w
        czasach "małej popularności lodówek"...chodzą, żyją i generalnie źle się nie mają.
        W sumie tak po studiach wiedząc co się ładuje do mięs, wędlin, przetworów i co
        to są soki 100%, stwierdzam, że na prawdę nic gorszego niż układ okresowy
        pierwiastków i wariacje na jego temat wsadzone do "firmowo zapakowanych"
        wiktuałów nie może mnie spotkać. Swoją drogą miałam okazje próbować szyneczki z
        jednego z tych stoisk - czuje się dobrze a nawet lepiej i przypomniałam sobie
        smak szyneczki z ostatnich wakacji jaką jadłam na Podlasiu u znajomych.

        Fakt dzieci bym nie nakarmiła tym co na garmażerce sprzedają... nie wiem czy
        sama bym to zjadła. Już prędzej zjadłabym oscypki po czyszczeniu Ludwikiem.
        • jezeli.tylko.ja Re: Karaluszki w barze Tesco 17.11.08, 21:28
          A tak zapomniałam. Jakiś czas temu w Realu kupując szampon, brałam ten z dolnej
          półeczki. Kucam, biorę...a tam kotki 2 sobie siedzą... Dobrze, że w szamponach
          akurat je spotkałam. Pewnie Real zatrudnił je do ganiania myszy które też tam
          widuje.
          • stworzenje Re: Karaluszki w barze Tesco 17.11.08, 23:06

            > akurat je spotkałam. Pewnie Real zatrudnił je do ganiania myszy które też tam
            > widuje.

            no co Ty? :-).A może to promocja do owego szamponu, który zakupiłaś - przygarnij
            kotka :-D. I tak sobie siedziały? w którym Realu tam na Puławskiej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja