adigyrb4
12.05.11, 08:29
" Normalny zdrowy młody chłopak chce od czasu do czasu spróbować swych sił w bijatyce – i to jest normalne. Młody mężczyzna powinien umieć się bić, powinien lubić się bić – bo skąd będą brali się żołnierze, gdy ktoś zagrozi Polsce? Kto będzie bronił Polski? Studenci europeistyki?!? Nie – właśnie ci kibole! To są właśnie patrioci – i właśnie ludzie, którzy lubią walką. Ilu może być w zawodowym wojsku, w policji, w gangach? Reszta nie chce być zawodowymi zabijakami – ale chce raz w tygodniu nabrać wprawy w mordobiciu. Starają się nie wchodzić nikomu w drogę, robią tę ustawkę w jakimś ustronnym miejscu – a policja i w tym im przeszkadza.
No, to tluką się na stadionie, gdzie jest ich dużo i nie boją się policji.
Powiedzmy jasno: awantury na stadionie, łamanie ławek, zakłócanie imprezy – powinno być surowo karane – niezależnie od tego, czy ktoś zakłóca mecz, zakończenie roku w szkole, czy mszę świętą. Natomiast niedopuszczalne jest traktowanie ludzi jako kandydatów na przestępców – a tak traktuje się kibiców.
To, że PO MECZU kibice „Legii” wybiegli na boisko by cieszyć się ze zwycięstwa nie jest czynem kryminalnym! Po co policja ich prowokowała?? A koszty tych interwencyj to jeszcze inna sprawa!
Proszę popatrzeć: z kibiców np. „Legii” formuje się jednolity oddział, umundurowany w szaliki i otoczony policją; z kibiców „Lecha” podobnie. Przepraszam: to co mają robić dwie wrogie armie, jak nie tłuc się ze sobą????
Gdyby na nieszczęsnym meczu w Bydgoszczy kibice „Lecha” i „Legii” siedzieli na jednej trybunie, najlepiej: co drugie krzesełko – to najprawdopodobniej do niczego by nie doszło. A może by się pobili – kto wie? Natomiast na wydzielonych sektorach stadionów, chronionych, siedzieliby spokojni widzowie, którzy nie maja zamiaru się tłuc – i w najgorszym razie mieliby za darmo dodatkowe widowisko.
Reżymowe telewizje i prasa pomijają przy tym fakt, że kibice obu drużyn zgodnie na 15 minut opuścili trybuny – protestując przeciwko działalności PZPN oraz polityce „Rządu”. Tego dotąd nigdy nie było – ale nikt o tym jakoś nie mówi."