Dodaj do ulubionych

Rozbijaczki małżeństw

    • Gość: gaga Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.05, 18:02
      aby nie byc rozbijaczka , wredna baba , rowerem i cala reszta najgorszych
      okreslen nalezy zastrzec sobie ze nie jest sie tesciowa tylko matka syna lub
      corki albo prosic aby partnerzy naszych dzieci mowily po imieniu do nas
      tesciowych. sama nazwa tesciowa jest tak brzydka i zle sie kojarzy ze najlepiej
      ja wyeliminowac i traktowac tego dwunoga jak partnera nie jak tesciowa. sama
      jestem tesciowa dla dwoch synowych i jestem synowa. w pierwszym przypadku u
      starszego syna jestem normalna matka syna bo jest mu dobrze w drugim jestem
      zla , w relacji synowa - matka mojego meza i ja bylo dobrze jest zle. o
      sczegolach napisze dla zainteresowanych moimi doswiadczeniami .gaga
      • zmorra Re: Rozbijaczki małżeństw 29.01.05, 18:27
        Czegoś tu nie rozumiem, przecież skutkiem małżeństwa jest posiadanie teściów,
        jeśli kocha się żonę lub męża /tę wybraną i jedyną!/, szanuje rodziców i jest
        się z nimi w dobrych stosunkach, jeśli relacje z innymi ludźmi mamy dobre to
        problem z teściami nie istnieje. Ciekawe, jaki macie układ ze swoimi własymi
        rodzicami, z rodzeństwem i przyjaciółmi, wszyscy Wy skrzywdzeni i doprowadzeni
        do rozpaczy przez teściów a w szczególności przez teściowe?
    • Gość: zona Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:19
      A moja mama to ciagle tylko broni mojego meza i krytykuje mnie, ze o niego nie
      dbam :))
    • Gość: zdruzgotana Chamstwo IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.01.05, 19:54
      Dawno nie czytałam tekstu tak prymitywnego, aroganckiego i okrutnego zarazem.
      Gazeta dławi się widać polityczną poprawnością i znalazła sobie grupę,o którą
      być może nikt się nie upomni i wobec ktorej można sobie pozwolić na wszystkie
      grzechy niedopuszczalne wobec mniejszości innego typu.
      Sensownych tekstów mówiących o tym, jak radzić sobie w rodzinie, jak być
      rodzicem, teściową(teściem),babcią, dorosłym dzieckiem i nie dręczyć
      pozostałych członków rodziny nigdy dość. Ale tekst zamieszczony w Gazecie jest
      obrzydliwie jednostronny i napastliwy. Tak skonstruowana napaść niezależnie
      jakiej grupy społecznej by dotyczyła, nie powinna się ukazać w szanującej się
      gazecie. Załatwia hurtem wszystkie problemy rodzinne i nie pozostawia
      wątpliwości, kto zasługuje na ostateczne rozwiązanie. Może, jak to się
      teściowym zdarza, zareagowałam zbyt emocjonalnie i pozwoliłam sobie na
      ryzykowne porównanie, ale nawet najgorsi antysemici zastrzegają z reguły, że
      spotkali kiedyś porządnego Żyda.
      I jeszcze jedno. Bycie teściową jest naturalną konsekwencją bycia mamą.
      • Gość: Do tesciowej Re: Chamstwo IP: 212.14.48.* 29.01.05, 21:50
        Twoja rola biologiczna sie skonczyla. Seksualnie jestes zerem. Geny
        przekazalas nastepnemu pokoleniu. W dawnych czasach juz by cie jakas choroba
        zmiotla. A tak to psujesz ludziom nerwy i kosztujesz nas, ciezko pracujacych
        podatnikow.
        • Gość: zbudowana Re: Chamstwo IP: w3cache.* / *.2-0.pl 29.01.05, 22:01
          Dziękuję za wypowiedź. Pasuje jak ulał do tekstu, który redaktorzy GW polecili
          swoim czytelnikom do dyskusji. Zrozumiałeś, co przeczytałeś i to ci się chwali.
          Ciekawe, czy szanowna GW zrozumie, że nie stać ją na takie kompromitacje.
    • Gość: ja Re: Rozbijaczki małżeństw IP: 172.16.33.* / 213.137.51.* 29.01.05, 20:18
      Synowa powinna lagodnie, ale stanowczo dac do zrozumienia, ze tesciowa nie ma
      prawa sie wtracac. Syn natomiast musi trzymac strone zony w sprawach dotyczacych
      WYLACZNIE ich malzenstwa. Oto moja rada.
      • Gość: obserwator2 Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:29
        Gdy małżeństwo jest faktycznie niezależne od pomocy babci, to mogą sobie taką
        autonomię ustanowić.
        Z reguły jednak, w dzisiejszych czasach babcia ( a i dziadek) uczestniczy w
        opiece nad wnuczetami pracujących rodziców. Tu muszą być pewne kompromisy, i tu
        najczęściej dochodzi do spięć.
        Matka uważa że zimne mleko na śniadanie to najlepsze co można dać dziecku (nie
        wymaga żadnego wysiłku!), a babci wydaje się że go tym mlekiem powoli zabija.
        Rozumem tego się nie załatwi.
    • Gość: xman Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.plusgsm.pl 29.01.05, 21:39
      Mysle ze nie tylko 30 latkowie nie maja odcietej pempowiny. Osoboscie znam
      kilka 30 latek ktore bez mamusi nie sa wstanie komletnie nic zrobic wiec moze
      te niedobre tesciowe maja troche racji
    • penible4 Nie wszystkie teściowe są takie same 29.01.05, 22:30
      Ha, drogie Panie. Większość z nas już jest, albo będzie teściową. I większość z
      nas ma teściowe. W tej sytuacji warto się nad sobą zastanowić - sobą synową i
      sobą teściową. Co do cytowanych badań - no cóż peniw autorowi projektu yeściowa
      weszła na odcisk. Ja od 24 lat rozwiedziona mam wciąż bardzo dobre kontakty z
      teściową. Natomiast, gdybym zapytała swego exmałżonka o to jak postrzegał moją
      mamę - nie zdziwiłabym się nader krytyczną opinią, którą dziś, z perspektywy
      lay - podzielałabym.
    • Gość: ally.b1 Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.77.classcom.pl 29.01.05, 22:40
      Niestety jet to gorzka prawda ale niestety takie są nasze teściowe. I niestety
      ten problem ma miejsce głównie z teściowymi, które są zakochane w swoich
      synusiach i najchętniej same wyszły by za nich za mąz. Myślę ze to wynik
      frustracji spowodowanej własnym nudnym i smętnym mężem i brakiem dobrego seksu w
      latach młodości. Nie mają w nikim poparcia więc wymuszają je na swoich synusiach
      rozbijając naprawde świetne małżeństwa. Teściowa jest jak ZGAGA!!!!
    • Gość: Justi Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:02
      Zloty srodek, choc zdaje sobie sprawe, ze nie dla wszystkich mozliwy do
      zrealizowania: wyjechac do innego miasta, najlepiej troche dalej, a jezeli nie
      mozna, to znalezc nawet biedne ale samodzielne mieszkanie. Nawet chwilowo
      stancje, szczegolnie na poczatku; nie isc na latwizne i oszczednosc zwiazana z
      mieszkaniem u rodzicow. Osobiscie nie wyobrazam sobie. Ale mam kolezanke w
      Warszawie, ktora mieszka u tesciow i nie chodze tam wcale, bo czuje sie w tej
      sytuacji zle. Zagladaja, nie czuje sie swobodna, zawsze na celniku.

      Ja problem znam tylko z opowiesci innych: moja mama wyjechala z domu rodzinnego,
      ja tez, tesciowa mieszka w jeszcze innym miescie. Kontakt 2 razy do roku, a poza
      tym telefoniczny. Idealnie. Czlowiek tylko wtedy nauczy sie samodzielnie
      rozwiazywac wlasne problemy, jak musi, bo nie ma nikogo,do ktorego latwo zwrocic
      sie o pomoc. Oczywiscie, ze jest trudniej, ale ta latwizna... za jaka cene?
    • Gość: Justi I jeszcz jedno, moim zdaniem esencja: IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:08
      Dzieci wychowuje sie nie dla siebie, ale dla swiata.
      • Gość: Katarzyna Re: I jeszcz jedno, moim zdaniem esencja: IP: *.cust.tele2.ch 29.01.05, 23:13
        Swiete slowa! Niestety nie kazda matka o tym wie. A rozwiedziona i zgorzkniala
        za nic nie odda synusia swiatu! I badz tu madra i buduj rodzine z takim facetem
        i jego mamuska...
        • Gość: Justi Tak Katarzyno, IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:21
          Wiec czas, zeby ten synek spakowal tobolek i ruszyl w ten szeroki i tajemniczy i
          czasem niebezpieczny swiat.
          • Gość: Katarzynah Re: Tak Katarzyno, IP: *.cust.tele2.ch 29.01.05, 23:28
            Nie bardzo rozumiem co masz na mysli?
            • Gość: Justi Re: Tak Katarzyno, IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:42
              Taka przenosnia; dokladnie to, ze trzeba sie usamodzielnic i poszukac swojej
              drogi w zyciu, i ze czsem to nie bedzie moze droga po rozach, ale i nie po
              cierniach.
        • Gość: nina Re: I jeszcz jedno, moim zdaniem esencja: IP: *.wroclaw.mm.pl 29.01.05, 23:23
          Gdy chodziłam na nauki przedślubne , prowadzący je młody ksiądz podkreślał, że
          wspólne mieszkanie z teściami to bardzo złe rozwiązanie i prosta droga do
          rozwodu.Kiedy ze śmiechem pytaliśmy, czy ma teściową, że tak świetnie się
          orientuje w temacie, odpowiadał poważnie, że wprawdzie teściowej nie ma, ale
          problem zna z konfesjonału.I nawet nie wyobrażamy sobie , jak wielki to może
          być problem.Po ślubie dowiedziałam się, że miał rację. Gdybym mieszkała z
          teściami, to mimo że jestem gorliwą katoliczką, byłabym już po rozwodzie.Na
          szczęście po ślubie wynajęliśmy zgodnie z radą księdza mieszkanie i byliśmy na
          swoim.Potem dorobilismy się własnego mieszkania.Teściowa bardzo sie starała
          umilić nam życie, jednak to jej sie nie udało, dzięki ograniczeniu
          kontaktów.Sprawa z teściowymi wynika stąd, że zostają nimi kobiety w okresie
          okołomenopauzalnym, okresie trudnym dla nich i dla ich otoczenia, kiedy to
          burza hormonalna czyni je często trudnymi do zniesienia.
          • Gość: Justi Re: IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:35
            Istnieje tez roznica w podejciu tesciowych w Polsce i gdzie indziej. W Polsce
            tesciowa uwaza, ze ma obowiazek pomagac, instruowac itp. Gdzie indziej czesto to
            tesciowa uwaza, ze nie ma absolutnie zadnego obowiazku do niczego, nareszcie
            robi to, na co zawsze miala ochote, a nie mogla, bo dzieci byly male i nie miala
            czasu. Wezmie czasem wnuki dla swojej przyjemnosci, a nie po o zeby je po
            swojemu wychowywac. Czesto ma czas. ale nie zawsze ma czas.



            • r306 hehehehe 31.01.05, 10:36
              Ot zachlysnela sie siksa "zachodnim" sytlem zycia ;) Nie ma idealnych roziazan,
              bo to, korym sie teraz tak zachwycasz, rokuje Ci sanotna starosc w domu starow.
              Najpierw sie zastanow, zanim czyms sie zachwycisz next time.
              • Gość: IrMa Re: hehehehe IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.02.05, 14:16
                To, że masz jakąś tam wiedzę, nie znaczy, że wiesz wszystko najlepiej. Życie
                jest brutalne i to,że się "Kogoś ma" nie gwarantuje niczego. Samotna starość w
                domu starców jest udziałem wielu osób posiadających rodziny. Ci stricte samotni
                mają oszczędzone poczucie żalu i goryczy z racji odtrącenia. No więc, czasem
                nie ma tego złego coby itd... Zamiast być "wredną" teściową, pożyć trośzkę dla
                siebie. Przynajmniej będą wspomnienia.
                • r306 Re: hehehehe 01.02.05, 15:36
                  > nie znaczy, że wiesz wszystko najlepiej.
                  Alez oczywiscie :) Jestem tylko slepcem bladzacym w ciemnosci.

                  Tylko jak sie na cos decydujesz, to musisz znac wszystkie tego konsekwencje. I
                  tylko o to mi chodzilo, bo wypowiedz, ktora komentowalem, byla zwyczajnie
                  naiwna.
        • Gość: IrMa Re: I jeszcz jedno, moim zdaniem esencja: IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 01.02.05, 14:35
          No ale ta zgorzkniała, to dobrze by było, żeby sobie sama wybrała dom "złotej
          jesieni" w miarę tani i przeniosła się tam, zostawiając mieszkanie i nr konta
          kochającym dzieciom. No i żeby za często nie zawracała głowy. Katarzyna chce
          budować rodzinę. Ale bez udziału teściowej, bo to już nie jest rodzina. Ona
          zbuduje swoją, super rodzinę. Ciekawe tylko jaką będzie teściową?
          • r306 Re: I jeszcz jedno, moim zdaniem esencja: 01.02.05, 15:46
            :)
    • Gość: camel e tam,mm... IP: *.dip.t-dialin.net 29.01.05, 23:35
      ja mam suer tesiowa i jak bym mogl to bym do niej na obiadek co niedziele
      chodzil:)) gotuje wysmienice i mozna z nia porozmawaic praktycznie o
      wszystkim... :))))
      • Gość: Justi Re: e tam,mm... IP: *.adsl.wanadoo.nl 29.01.05, 23:37
        Moze w takim razie powinienes sie ozenic z tesciowa....co na to zona?
    • Gość: byle synowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 30.01.05, 00:33
      Ani moja matka, ani matka męża nie zdały egzaminu na dobre teściowe.
      Moja (jestem jedynaczką) - głównie dlatego, że za długo z nią mieszkaliśmy, a
      jej się to nie podobało. Nam zreszta też. Nie dlatego, że nie chcieliśmy być na
      swoim, ale że się nie dawało. Polska to nie Anglia, mieszkań na rynku jest
      mało, a ceny w związku z tym wysokie, zwłaszcza w dużym mieście, a tu mamy
      pracę, której nie możemy przenieśc gdzie indziej. Zanim zarobiliśmy na swój
      kąt - trwało. Mojej matce przeszkadzało wszystko - że śpimy w niedzielę do
      oporu (do pracy wstajemy bardzo wcześnie 6 dni w tygodniu), a raczej - co
      wyrabiamy za zamkniętymi drzwiami, przecież bez "tego" inni żyją, że kąpiemy
      się i używając prysznica nie klękamy w wannie, w związku z czym na kafelkach są
      krople wody, że po kilkunastu godzinach pracy padamy na pysk i zostawiamy
      naczynia na później - ją te szklanki ganiały po mieszkaniu i gryzły po
      kostkach, że śpimy bez ciuchów, bo to niemoralne, że ośmielamy się w niedzielę
      jeść śniadanie szlafroku, bo ona sobie nie życzy, że wychowujemy dziecko byle
      jak, na flejtucha, bałaganiarza i by wykorzenić mu złe nawyki, wyręczała
      naszego syna w robieniu porządków, zanosiła mu śniadanie niemal do łózka i
      robiła wiele innych, niepotrzebnych rzeczy. Oczywiście, nasze żadne zalety, ani
      zasługi dla domu nie bywały zauważane, zakupy - doceniane, a na jej garnuszku
      nie byliśmy - cały ten czas prowadziliśmy własną kuchnię, za własne pieniądze.
      Wspólny obiad - robiony przeze mnie, czy przez nią urastał do rangi święta.
      Czepiała się wszystkiego i przy każdej okazji używała sobie na nas, na ojcu i
      mimo wysokiego mniemania o własnej kulturze i licznych innych zaletach,
      wdeptywała otoczenie w ziemię, choć uważa się do dziś za "damę". Podkreśla też,
      że ja też byłam "damą", dopóki nie związałam się z mężem. A ja żadną damulką
      być nie zamierzałam! Wiecznie wylewała żale nad naszym dzieckiem, pod
      hasłem "co z niego wyrośnie", jak ma takich strasznych rodziców. Przezylismy
      koszmar, choc bywało "na granicy". Czy utrzymało nas przy sobie uczucie, czy
      swiadomość, że nie mamy dokąd pójśc, czy wspólna firma- nie wiem. I chyba nie
      chcę wiedzieć.
      Matka męża - tez nie ideał. Mąż pochodzi z małego miasta, oddalonego o jakieś
      100 km. Teściowie z racji zawodów są tam znani. Mąż jest najstarszym z
      rodzeństwa - ma siostrę i brata, do dziś hołubionych przez teściów. Kiedy się
      pobieraliśmy, rodzeństwo męża było w wieku szkolnym. Nie twierdzę, że teściowie
      nam nigdy nie pomogli, ale zawsze ich uwaga była skupiona na młodszych
      dzieciach, co zostało do dziś i przeniosło sie na wnuki - nasze dziecko na
      Mikołaja nie dostało od nich nigdy niczego, ale roczne wtedy dzieciaki
      szwagierki - oczywiście. Teściowie zrobili wszystko, by w kolejności urodzenia -
      najpierw siostra męża, a potem brat, mieli gdzie mieszkać, ale o nas nie
      myśleli. Nie jest to kwestia wypominków tylko finansowych - po prostu mój mąż,
      a co za tym idzie, jego nowa rodzina, zostaliśmy zepchnięci pod wszystkimi
      chyba względami za jego rodzeństwo i ich rodziny. Szlag mnie trafia, kiedy przy
      każdej okazji słyszę, że ich zięć ma taką komórkę - to teściowie sobie kupili
      takie same, bo zięć Jaś się zna, że Jaś zrobił to, czy tamto, to oni też -
      traktują go jak jakąś cholerną wyrocznię. Dogryźc potrafi, wychwalając córkę z
      zięciem i drugiego syna z żoną za byle co, za to pod niebo - również i za kupę
      rozwrzeszczanych bachorów. Tesciowa potrafi zadzwonić z bzdurną plotką
      rodzinną, która jest co najmniej nieinteresująca, ale potrafi wyprowadzić z
      równowagi. Nie mówiąc już o gadaniu o dzieciakach rodzeństwa mojego męża -
      guzik mnie to obchodzi, mogliby zamiast bzdurnych historyjek o nich, zapytac co
      słychac u najstarszego wnuka. Byłoby miło. Staram się więc odwiedzac ich jak
      najrzadziej, jednak przypominam mężowi o datach ich imienin czy rocznicy
      ślubu.
      • Gość: też synowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 02:36
        A teraz na spokojnie przeczytaj to co napisałaś i pomyśl jak za 20 lat będzie
        odbierało to twoje dziecko, myślisz, że jesteś lepsza od matki czy teściowej
        jeżeli twoje dziecko jest już na tyle dorosłe, że ma swoje poglądy na temat
        rodziny (czyli zachowań matki i ojca) spytaj go co najbardiej drażni go w domu?
        i czego chciałoby uniknąć we własnym życiu. Też kiedyś wszystkich i o wszystko
        krytykowałam do momentu rozmowy z moim dorosłym już synem, który zupełnie
        odmiennie odbierał to co starałam się mu dać.
        • Gość: szarlotka Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 08:08
          Byle synowa nie napisała, że jest lepsza od matki czy teściowej, tylko że obie
          panie napsuły jej i rodzinie sporo krwi, a to przez małostkowość i zwykły brak
          szacunku. Byle synowa pewnie bedzie się starała nie powtarzać ich błędów, bo na
          własnym przykładzie światnie wie, ile krzywdy mzna ludziom w ten sposob narobić
          i jak ich do siebie zmniechęcić. Przecież każdy wolałaby mieć miłe, serdeczne
          stosunki z rodzicami, teściami i świekrami, ale nie za cenę podporządkowania i
          wiecznych ustępstw. Toż to wszystko skutki głebokiego przekonania, w którym
          wszyscy ciągle siedzimy po uszy, że "starsi zawsze mają rację", a w związku z
          tym wiedzą lepiej, mają prawo się wtrącać, zrzędzić, instruować itd. Oraz, co
          najgorsze, nie przestrzegać w stosunku do własnych dzieci i ich małżonków
          elementarnych wymogów kultury osobistej, tak jak najwyraźniej nie przestrzegali
          ich kiedyś w stosunku do małych jeszcze dzieci. I tu jest pies pogrzebany - tacy
          ludzie nie uznają swoich dzieci i ich małżnków za równoprawnych partnerów, tylko
          za infantylne szczeniaki, które wciąż tylko nieporadnie bawią się w dorosłe
          zycie, zamiast słuchać, co im się mówi. Jak rozmawiać z kimś, kto nie spełnia
          podstawowego warunku rozmowy, to znaczy uporczywie nie uznaje nas za partnera?
          Moim zdaniem lepeij wyjść i zamknąć za sobą drzwi. Pozdrowienia dla wszystkich,
          którzy mieli siłę wyrwać się z takich toksycznych układów i zacząć żyć na własny
          rachunek.
          A facet, który pozwala, żeby jego rodzice strofowali czy obrażali przy nim jego
          żonę, bo mu tak wygodniej, bo oni nam przecież pomagają itd., nie jest wart
          pięciu groszy.
          • Gość: byle synowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 30.01.05, 12:33
            W 99% masz rację. Ale działaniom mojej matki usiłowałam się przeciwstawiać nie
            tylko ja. Robił to mój mąż i był lżony i poniewierany w taki sposób, że ja na
            jego miejscu pewnie bym uciekła z takiego domu wariatów. On jednak wytrwał, za
            co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Przeciwstawiał się takiemu traktowaniu też
            i mój ojciec, ale z powodu wieku i licznych chorób, niewiele mógł zrobić. Ja
            zaś nie chciałam, by z powodu kolejnej awantury nie dostał zawału lub wylewu.
            Ba, nawet nasze dziecko próbowało nas bronić przed babcią. Moją matkę
            mitygowali coraz mniej liczni znajomi, którzy nieraz słuchali bzdur na nasz
            temat. Rodzina tez próbowała. Nie mówiąc o teściach, którzy tez nie aniołki,
            ale próbowali mediować. Na nic. Topór wojenny został wykopany na wiele lat.
            Miedzy innymi własnie dlatego mam żal do teściów, którzy będąc zorientowani w
            naszej sytuacji, palcem nie kiwnęli, by naszemu losowi ulzyć, choc mogli, a
            młodszym dzieciom przychylali nieba na wszelki wypadek.
        • Gość: byle synowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 30.01.05, 12:23
          Moje dziecko jest już dorosłe -niedawno skonczyło 18. Mamy z synem bardzo dobry
          kontakt, potrafimy ze sobą rozmawiać, co oznacza, że mówimy i słuchamy drugiej
          strony. Oczywiście, nie oznacza to, że sie we wszystkim zgadzamy! Niemniej
          jednak, pewne zachowania naszych teściów, a jego dziadków, pewnie pozostaną na
          zawsze zagadką. Bo teściowie nie potrafia lub tez nie chcą odpowiedzieć
          sensownie na zadawane pytania. Uważają, że z tysiąca powodów zawsze mieli i
          mieć będa rację. A my, wbrew pozorom, nie powielamy, jak ksero, stereotypów,
          które nasi rodzice próbowali nam wpoić, jako jedyne słuszne.
      • Gość: Prosty Fakt Re: Rozbijaczki małżeństw IP: 212.14.48.* 30.01.05, 09:33
        Trzeba sie bylo nie rznac i bachora plodzic jak sie nie ma kasy na mieszkanie.
        Mezus z wiochy wzenil sie w firme, co?
        • Gość: byle synowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 30.01.05, 12:14
          Mylisz się w 100 %. Nikt się w nic nie wżenił. Firma jest naszym dziełem od
          początku - moim i męża. Pies z kulawa noga nie pomógł nam w jej powstaniu. Ze
          względu na specyfikę działalności nasza firma może funkcjonowac tylko tu, gdzie
          jest. A jedni i drudzy rodzice są ludzmi wykształconymi, teściowie z racji
          tego, że mogą wykonywac tzw. wolne zawody, a do tego w małym mieście, mieli
          zawsze więcej pieniędzy, niż moi rodzice na pańswtwowych posadach. Gdyby nie
          to, że mój ojciec miał możliwość, dopóki nie zachorował, brać prace zlecone, to
          moi rodzice mieszkaliby zapewne w dwóch pokojach i na nic by ich nie było stać.
          Co do bachora, to dziś łatwo tak mówić, ale małolatom. 20 lat temu było
          trudniej dziecka nie mieć, a do zakonu żadne z nas się nie wybierało. Poza tym
          kiedyś i tak dziecko byśmy mieli. Dziś możesz sobie wziąc kredyt mieszkaniowy -
          wtedy nie było takich możliwośći. NIE BYŁO MIESZKAŃ DO KUPIENIA!
    • Gość: steffan HEHEHEHE - GRUPY SPOŁECZNE!!! - ale jaja!!! IP: *.toya.net.pl 30.01.05, 03:34
      "...najbardziej Szkodliwych Grup Społecznych. Teściowe zajęły szóstą lokatę.
      Wyprzedzili je tylko: terroryści, mordercy, dilerzy narkotyków, złodzieje i
      gwałciciele"
      Ja przepraszam, ale, kurde, nie mogę ze śmiechu.
      Grupa społeczna - gwałciciele.
      Grupa społeczna - mordercy.
      Grupa społeczna - teściowe...
      Nie wierzę, że można coś takiego opublikować... nie nazywając sie Fakt.
      Nie wymagam wiedzy - ODROBINA inteligencji possible?!
      GW-ŻENADA!
    • zbigniew_lewandowski Jedna tesciowa w Warszawie to zabila ziecia 30.01.05, 07:12
      i pociela na kawalki. A szwagier wyplacil forse z jego karty kredytowej.
    • Gość: tato Kustosz - "uczona" upośledzona na jedną półkulę IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 30.01.05, 09:20
      mózgu.
      "Problemem sa niepieniądze, a niedojrzałość polskich mężczyzn. Wielu z nich
      nawet gdy są po 30. to wciąż maminsynki."
      A niedojrzałych polskich kobiet uwiązanych na smyczy toksycznego związku na
      śmierć i życie z własną mamusią to jakoś nie spotkała? Pewnie sama tak ma.
      Polecam film "Tato" - bardzo prawdziwy
    • Gość: teo Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 30.01.05, 10:32
      Moja teściowa była świetną kobietą,niestety już nie żyje a moje małżeństwo po
      33 latach się rozpadło,mąż jedynak,inteligentny czaruś i bawidamek wciąż szukał
      wokół siebie słodkich idiotek,które będą dla niego jak zabawki.Teść wdowiec i
      moj były znależli właśnie takie i mają to czego chcieli.Teściowa wykształcona i
      super inteligentna kobieta w grobie się przewraca widząc w co się uwikłali obaj
      Jej ukochani męższczyżni,ale to prawda,mężczyżni boją się
      wykształconych,inteligentnych kobiet.Niech żyją super wykształcone,inteligentne
      teściowe i synowe.Jestem teściową i kocham swoje synowe jak córki i
      przyjaciółki.
    • Gość: zakompleksiony? Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 10:47
      Jakis zakompleksiony to pisal? 10 przykazan, to juz w ogole szczyt ludzkiej
      glupoty (ordynarnie naciagane). Problemem nie sa tesciowe (oraz synowe) ale to,
      ze ci ludzie sa po prsotu niedojrzali (zrowono jedna jak i druga strona).
      Prawdziwa tesciowa, jesli widzie, ze ma prymitywna synowa, odcina sie od
      wszystkigo, aby nie tworzyc punktow zapalnych. Zas madra synowa, szanuje matke
      swojego meza (tak samo, jak chce, aby szanowal jej rodzicow). A "udowadnianie",
      ze malzenstwo jest oddzielna i autonomiczna komorka spoleczna, swiadczy o takim
      samym poziomie rozwoju, jak udowadnienia wyzszosci plci lub rasy. Ludzie
      myslacy - ZAWSZE potrafia ze soba wspolzyc i wspolistniec, doceniac swoje
      zalety, pracowac nad wadami oraz sobie pomagac. Wskazywanie winnej strony jest
      bledem.
      • Gość: nevra Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl 30.01.05, 12:43
        Małżeństwo, czy jakikolwiek inny związek - sa autonomiczne. Ciekawe, jakbyś
        reagował, gdyby teściowa czy matka robiła ci wiecznie wykłądy na każdy temat, a
        szczególnie gdyby wtrącała ci się w sprawy łóżkowe? Stałąby pod drzwiami i
        nadsłuchiwała, co tam porabiacie, a potem patrzyłaby na was z miną mordercy, że
        pod jej dachem robicie takie bezeceństwa?
    • Gość: Mona Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:21
      Całkowicie nie zgadzam się z tym artykułem. Moja teściowa to super babka,
      bardzo dobrze się z nią gada, prawie jak z przyjaciółką!! Ale za to mój teściu
      ten to potrafi czasami życie uprzykszyć i to mocno! Ale razem z mężem nie daje
      mu się!Może warto przeprowadzić badania socjologiczne w relacjach synowa -
      teściu...
      • Gość: pobre diablo Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:51
        jedna dobra tesciowa wisny nie czyni. pozdawiam
    • Gość: doświadczona Rozsądni ludzie dobrze wiedzą, że IP: w3cache.* / *.2-0.pl 30.01.05, 11:23
      wszystkiemu winni są dziennikarze i inne pismaki. Niech nie zwalają na
      teściowe, bo i tak im to nie pomoże. Żurnaliści są winni 8 milionom przypadków
      gwaltownego kołtuna i niedługo zostanie to udowodnione naukowo, jak donoszą
      agencje.
      • Gość: pobre diablo Re: Rozsądni ludzie dobrze wiedzą, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:54
        mozliwe, ze dziennikarze sa winni, ale mojatesciowa jest protoplasta wszystkich
        kawalow o tesciowych
    • Gość: Viking Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.elisa-laajakaista.fi 30.01.05, 11:33
      Są i trzeba znaleźć metodę na babę :) na każdą jest metoda! powodzenia!
      • Gość: pobre diablo Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:55
        na moja tesciowa tez sie znalazla. odleglosc 3500 km i zgubiony (ha ha) jej
        numer telefonu.
    • Gość: teściowa Re: Rozbijaczki małżeństw IP: 212.14.17.* 30.01.05, 11:49
      Artykuł dotyczy Anglii, a myślę, że podobny mógłby dotyczyć także Grecji,
      Indii, Cypru. U nas ten problem nie występuje szeroko. Z wielu ocen matek
      pochodzących w Polski, mieszkających w tych krajach i posiadających synów
      wynika, że w naszym kraju wychowuje się synów na dobrych mężów. Takich co
      potrafią sprzątać, gotować, znaleźć się jak należy w codziennych prozaicznych,
      domowych sytuacjach. Wiedzą, gdzie jest lodówka, mop itd. Są praktyczniejsi,
      lepiej rozumieją kobiety.
      • Gość: tus Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.05, 17:03
        Niestety mama mojego meza zmarla, gy byl on jeszcze dzieckiem,
        tesc zapatrony jest w syna bezkrytycznie,
        ale nigdy nie wtra sie w nasze sprawy.
        A co wiecej - nie daje sie w nie wciagnac!!
        Gosc na prawde na poziomie, bardzo go cenie!!

        Co zas do moich rodzicow, to mama czasem
        gani mnie, ze nie jestem dla meza dak dobra, jak na to zasluguje.


        • Gość: tus acha i jeszcze jedno: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.01.05, 17:06
          Gdyby obie strony sznowaly swoje wybory i sposob zycia, toi nie byloby problemu.
          A wina za konflikt nie nalezy obarczac tylko tescowych - wina zawsze lezy
          gdzies posrodku!!
    • Gość: ZULUS Re:BARDZO DOBRY ARTYKUL !! IP: 212.125.240.* 30.01.05, 12:09
      Bardzo dobry artykul, zawierajacy bardzo dobre spostrzezenia, z zycia wziete.
      Taka jest prawda,najgorsze sa tesciowe dla synowych,moja matka byla strasznie
      wredna dla mojej zony,ja stojac uparcie po stronie zony zostalem wrednym synem,
      ale moje malzenstwo trwa i bedzie trwalo. Natomiast moja tesciowa jest dla mnie
      jak prawdziwa matka.
    • Gość: f. a w nast. odciinku ... babcie!!!! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.01.05, 12:46
      Oczywiscie, ze sa destruktywne, nie od dzis nie od jutra, tesciowie lubia sie bic jak nikt inny w rodzinie, no moze z wyjatkiem niektrorych malzenstw. Jednak teraz powinni sprawdzic babcie, wyjdzie na to, ze przenosza zle nawyki ;-))))
    • Gość: uparta gazetowa walka ze stereotypami IP: w3cache.* / *.2-0.pl 30.01.05, 13:05
      Jestem stałą czytelniczką GW. Myślałam, że moja ulubiona gazeta przetrwa jakoś
      złą passę, pozbiera się i powróci do poziomu jaki ongiś prezentowała. Ceniłam
      ją między innymi za walkę z myśleniem, a właściwie atrapą myślenia, przy
      pomocy stereotypów.
      Przyjemnie jest zwalić wszystkie swoje osobiste niepowodzenia, a także kłopoty
      całego społeczeństwa na jakiegoś konkretnego szkodziciela, który bez wątpienia
      jest wszystkiemu winien i w jakiś tajemniczy sposób osieroca miliony dzieci w
      okresach trzyletnich. Przyjemnie, ale szkodliwie, trujące i bezmyślnie
      okrutne, jak udowodnili naukowcy i myśliciele konkurencyjni do tych, na
      których powołują się autorzy artykułu.
      Nie wiem, czym kierowała się GW narażając mnie, na porady niejakiej Kustosz i
      żałosne popisy Skiby. Przecież gdybym chciała czytać coś na takim poziomie,
      sama bym sobie znalazła jakiś brukowiec.

      • Gość: przyszla tesciowa Re: gazetowa walka ze stereotypami IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 30.01.05, 19:02
        Dziekuje bardzo wszystkim autorom wypowiedzi ! To byla bezcenna lekcja dla mnie. Zrobie
        wszystko, zeby uniknac tych okropnych konfliktow. Teraz wiem, ze musze sie bardzo pilnowac
        w niedalekiej przyszlosci, zeby nie zniszczyc zycia sobie i mojemu dziecku. Dziekuje !!!
        • Gość: przyszla tesciowa Re: gazetowa walka ze stereotypami IP: *.adsl-surfen.hetnet.nl 30.01.05, 20:38
          Przepraszam, powinnam byla napisac: "...musze uwazac, zeby nie niszczyc zycia bliskim
          ludziom, mojemu dziecku i sobie." Juz sie ucze! Jeszcze raz dziekuje wszystkim!
    • Gość: Buta Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 20:08
      U mnie z miłości do syna teściowa rozbiła nasze małżeństwo aby mieć synka u
      siebie w domu-i ma teraz co chciała -rozpił się i jest nieszcześliwy.
      • Gość: Renka Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.onlink.net 31.01.05, 03:29
        i dobrze im tak diablom niech sie utopia oboje w wodce synusia. Moje malzenstwo
        rozbili oboje tescioiwie szkaradne, podle pyry poznanskie. Na wspomnienie
        pierwszego malzenstwa dostaje dreszczy. Co za kanalie. Swiat wiekszych nie
        widzial. Po dzis dzien mam alergie na pyrusow chociaz spotkalam wsrod nich
        normalnych ludzi.
    • Gość: Bańka Re: Rozbijaczki małżeństw IP: 5.2.* / *.sap-ag.de 30.01.05, 22:03
      Zle tesciowe to przede wszystkim na poczatku uzalenione od wlasnych matek corki.
      Mlode kobiety, ktore nie potrafia zyc wlasnym zyciem, a potem zmuszone sa
      prowadzic zycie wedlug odziedziczonych po ich przodkach regul. Pewnie nie sa
      wolne od brakow, szczegolnie wlasnego zycia. Ale nie tylko dlatego, ze nie chca,
      lecz w duzej mierze dlatego, bo ich tego nie nauczono. A potem przekazuja to
      synom i corkom. I kolo sie napedza. Trzeba zatem siegnac glebiej i spojrzec jaka
      jest ich historia.
      • Gość: eeee Re: Rozbijaczki małżeństw IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 00:53
        Niedojrzałość kobiety jest tak samo fatalna jak niedojrzałość mężczyzny.
        Córeczka najpierw widzi swoją mamę a potem swojego męża, to mamusia jest
        pierwszą osobą, z którą konsultuje różne sprawy i mniej ważne i bardzo ważne, a
        gdy zięć ma inne zdanie niż one to reakcja córeczki jest histeryczna włącznie z
        grożbą rozwodu a jej mamusia obraża się śmiertelnie. Wszystko należy do
        córeczki a nie do małżonków (mimo że nabyte z dorobku małżeńskiego), ona w
        oczach mamusi wychowuje dzieci, a pozycja zięcia odpowiada pozycji kolegi z
        klasy, któremu wypada co najwyżej potakiwać i prowadzić grzeczne konwersacje z
        teściową. Cała sfera decyzyjna jest zastrzeżona dla duetu córeczki z mamusią po
        konsultacji z siostrą. Święta wyglądają tak , że najpierw trzeba odwiedzić
        mamusię żony w najlepszej porze odwiedzin, a dopiero potem można iść dalej
        czyli do własnej mamy . Itp. Tak to wygląda z punktu widzenia zięcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka