Dodaj do ulubionych

Cała prawda o dawaniu napiwków

IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 12:50
Z moich doswiadczen wynika ze Amerykanie czesto daja dobre napiwki, ale reguly
nie ma. Wszystko zalezy gdzie sie pracuje i jaka klientela przychodzi, no i od
serwisu oczywiscie...
Obserwuj wątek
    • Gość: pracująca Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 12:58
      a ja pracuję w pizzeri i ludzie zamiast napiwku na stole zostawiają mi po sobie
      ogromny balagan!dopóki nie zaczęłam tu pracować myślałam,że każdy człowiek
      kieruje się jakąś kulturą osobistą ale moja teza legła w gruzach i co
      najśmieszniejsze ci bogatsi bardziej śmiecą niż biedni poza tym są arogantcy,
      chamscy, ech...szkoda gadać tragedia!
      • Gość: Joaquin Napiwki powinny być zwolnione z podatku!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:13
        Myślę że to nie wporządku, że kelner, barman etc. musi zapłacić podatek od tipa
        tylko gdy klient płaci kartą. Wiem że obłożenie podatkami wszystkich tipów było
        by niewykonalne dlatego tipy nie powinny być opodatkowane wcale....
        • Gość: kolo amerykanie nie daja? a w usa to normalnie przyjete IP: *.ny325.east.verizon.net 25.08.05, 02:48
          a to kutafony
          • Gość: jamelia Re: amnerykanie nie daja? a w usa to normalnie prz IP: 12.171.162.* 25.08.05, 07:08
            pracuje w usa jako kelnerka. i nie powiem, napiwki daja i czasami calkiem
            niezle. a nie pracuje w bardzo dobrej restauracji, tylko na truck stopie,
            gdzie klientami sa przewaznie kierowcy ciezarowek. bardzo czesto po osmiu godz
            pracy udaje mi sie przyniesc okolo 200$.
        • Gość: AAaaa Re: Napiwki powinny być zwolnione z podatku!!! IP: 217.153.90.* 25.08.05, 10:18
          Zgadzam się na tej zasadzie i moja pensja i twoja i wszystkich ludzi nie
          powinna być opodatkowana....Czyli co rezygnujemy z podatków....?????
      • pitersen71 Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 13:13
        Jedno jest pewne,kelnerstwo to ciężki fach i fajnie jest jak ktos potrafi to
        docenić napiwkiem,a co do przesalania potraw za chamskie zachowanie,to niech
        się cieszą barany,że nie wiedzą co jest w ich potrawach,bo by wymiękli :)
        • Gość: DARKUS Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 194.71.86.* 24.08.05, 14:55
          kelner to ciężki fach... Hmmm.... co powiesz na górnika, hutnika itp. Bardzo
          bardzo bardzo ciężki fach? Jak hutnik jest doceniany? Szef daje mu napiwek po
          skończonej pracy??? Nonsens. Serwis jest wliczony w cenę potrawy i napiwek, nie
          powinien być "niepisaną zasadą" Kelnerzy.. naczyliście się, że się wam należy.
          Bzdura - Napiwek daję dopiero wtedy, gdy specjalnie mi się kelner/ka spodoba.
          Kiedy jest naprawdę miły/a i wyrozumiały/a, wtedy, gdy nie sprawia wrażenia, że
          liczy na napiwek. Uśmiecha się i podpowiada. Wracając do tematu - ja mówię
          napiwkom NIE !!! NIe mam zamiaru być pod presją dawania napiwku, gdy płacąc
          np.: 200pln za rodzinny obiad nie mam więcej pieniążków - mam mniej zamówić,
          aby zostało dla kelnera? Zeby się na mnie krzywo nie patrzył??/ "Lekka"
          przesada i żenada.
          Błagam nie mów mi tu o cięzkiej harówie kelnera... Pomywaczka - Ona ma harówę i
          nic za czyste naczynie nie dostanie??? Dostanie - mianowicie wypłatę od
          właściciela - tak samo jak kelner, czy hutnik, górnik, spawacz, malarz etc.
          Pozdrawiam
          P.S. jeśli obraziłem - przepraszam - nie miałem takiego zamiaru - wyjawiłem
          jedynie moje zdanie na powyższy temat.
          Dziękuję
          • introligator_snu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 16:23
            Nie wiem jak ciezli jest zawod gornika czy hutnika, wiec sie nie wypowiadam na
            ten temat. Najwidoczniej ty masz za to duze pojecie o pracy kelnera.
            Zaczne moze od tego, ze kelnerzy z racji tego, ze zarabiaja na napiwkach maja
            najczesciej placone minimalne pensje. Skoro potrafisz wydac 200 PLN na jeden
            posilek z rodzina, to podejrzewam, ze o wielkosci minimalnej pensji w Polsce
            slyszysz tylko z telewizji.
            Ta niepisana zasada o dawaniu napiwkow bardzo ladnie rozgranicza buractwo od
            ludzi kulturalnych. Napiwek daje sie nie za jakies dodatkowe usmieszki, extra
            przymilanie sie czy ladna buzke, ale za kulturalna, szybka i fachowa obsluge.
            Czyli: jezeli kelner/ka niczego nie spieprzy i wszystko bedzie OK - dajesz 10%,
            a jezeli dodatkowo ci sie spodoba dajesz np. 15%.
            Tyle jezeli chodzi o teorie. Niestety pokolenia ludzi wychowanych na PRLowskich
            barach mlecznych i chamskiej obsludze maja stare nawyki. Restauracja to nie
            jest sklep spozywczy, ze placisz za zarcie bierzesz reszte i wychodzisz. Nie
            sugeruje ci zebys zamawial mniej jedzenia po to aby zostawic napiwek kelnerowi.
            Sugeruje ci zebys wzial wiecej pieniedzy. Niestety ludzi z twoim podejsciem
            jest bardzo duzo.
            Pchamy sie do Europy, chcemy byc Europejczykami... tylko gowna w ktore
            wdepnelismy w przydomowym ogrodku nie chce nam sie z podeszwy zmyc.
            • Gość: DARKUS Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 194.71.86.* 24.08.05, 16:43
              Uważasz więc, że nie danie napiwku za fachową usługę świadczy o braku kultury?
              Rozumiem, że jesteś zdania, iż napiwek jest "dobrowolnym przymusem" ludzi
              (Twoim zdaniem) kulturalnych. Czy tak?
              Odnośnie kultury zachodnio europejskiej, kraje różnią się zachowaniami w danych
              sytuacjach. Może przesadzę, ale "Polacy nie gęsi, swój język mają" - cieszę
              się, że nie trzeba mówić po francusku, żeby być kulturalnym. - u Nas robi sie
              tak, a w innym kraju inaczej, więc nie uważam, że branie specjalnego przykładu
              z "Zachodu" jest pozytywne. Jesteśmy Polakami i sami kształtujmy kulturę. To,
              że wciąż patrzymy na lewą stronę mapy świadczy jedynie o Naszych kompleksach.
              Wracając do tematu pragne podkreślić, że napiwek powinien być czymś wyjątkowym
              dla kelnera,a nie czymś co mu się należy. Należy się wypłata i o to mi głównie
              chodzi w porównaniach do przykłaowego hutnika, górnika, którzy extra nic nie
              dostają. Jeśli dajesz napiwki, to może dobrze świadczyć o Tobie (stanowczo nie
              powiedziałem, ze nie). Jeśli jednak dajesz "bo tak trzeba" nie poprę tego.
              Pozdrawiam i dziękuję.
              • introligator_snu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 25.08.05, 11:11
                > Uważasz więc, że nie danie napiwku za fachową usługę świadczy o braku
                kultury?
                Jak najbardziej tak uwazam. Takie sa zasady savoir-vivre'u w restauracjach
                przyjete na calym swiecie. W Polsce czasy komuny przez 40 lat oduczyly ludzi
                dawania napiwkow, ale nie jest to zwyczaj importowany na sile z "Zachodu".
                Przed wojna napiwki byly u nas tez normalnym zwyczajem.
                Dodatkowo sadze, ze porownywanie tu zawodu hutnika badz gornika jest troche nie
                na miejscu. Sa prace w ktorych sie napiwki daje i sa takie w ktorych nie. I
                jest to wpisane niejako w ich charakter.

                pozdrawiam,
                • Gość: DARKUS ok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:24
                  Bardzo Cię proszę, przeczytaj mój post
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=28106880&a=28137480
                  • introligator_snu Re: ok 25.08.05, 11:38
                    A to przepraszam :)
                    Watek sie troche rozrosl i przestalem go juz ogarniac w calosci...

                    pozdrawiam,
                • Gość: kosa Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.08.05, 20:30
                  a wg mnie napiwek to jak jalmuzna zebracza i tyle.
                  Kelnerzy powinni:
                  1. byc sluszni oplacani
                  2. miec swoja godnaosc i nie zebrac
            • Gość: k-o Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:12
              introligator_snu napisał:

              > Zaczne moze od tego, ze kelnerzy z racji tego, ze zarabiaja na napiwkach maja
              > najczesciej placone minimalne pensje.

              Nie oni jedni. Znam wiele takich osób

              >Skoro potrafisz wydac 200 PLN na jeden posilek z rodzina, to podejrzewam, ze o
              wielkosci minimalnej pensji w Polsce slyszysz tylko z telewizji.

              To świadczy tylko o cenach. A poza tym nie wiesz z ilu osób składa sie ta
              rodzina.

              > Ta niepisana zasada o dawaniu napiwkow bardzo ladnie rozgranicza buractwo od
              > ludzi kulturalnych. Napiwek daje sie nie za jakies dodatkowe usmieszki, extra
              > przymilanie sie czy ladna buzke, ale za kulturalna, szybka i fachowa obsluge.

              Tak, to prawda. Dlatego buractwo nie powinno zostawać kelnerem. Wtedy
              rzeczywiście można będzie liczyć na kulturalną i fachową obsługę.

              > Tyle jezeli chodzi o teorie. Niestety pokolenia ludzi wychowanych na
              PRLowskich barach mlecznych i chamskiej obsludze maja stare nawyki.

              Co zresztą można zaobserwować głównie u kelnerów, którym sie wydaje, że gościa
              można bezkarnie "naciąć" na wszystkim.

              > Nie sugeruje ci zebys zamawial mniej jedzenia po to aby zostawic napiwek
              kelnerowi. Sugeruje ci zebys wzial wiecej pieniedzy.

              A dlaczego? W końcu napiwek jest jednak dobrowolny. I nie muszę się liczyć z
              fanaberyjnymi oczekiwaniami.
            • Gość: autor Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:55
              introligator_snu napisał: że napiwki daje się
              ".... za kulturalna, szybka i fachowa obsluge..."
              chyba każdą pracę należy tak wykonywać, bo tego podejmujesz się przyjmując tę
              pracę!
              • introligator_snu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 25.08.05, 09:46
                Jak najbardziej. Tylko, ze w charakter tej pracy sa wpisane napiwki, i
                podejmujac te prace zdajesz sobie z tego sprawe. Gdyby standardem stalo sie w
                Polsce niedawanie napiwkow, to czesto w restauracjach trzebaby chodzic po
                wlasne zarcie do kuchni samemu, gdyz bylby problem ze znalezeiniem chetnych do
                obslugi gosci. A to z tego powodu, ze za sama minimalna pensje mozna znalezc
                duzo lzejszych rzeczy do robienia niz bycie kelnerem... np. kopanie rowów.
            • Gość: yls Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:59
              "Napiwek daje sie nie za jakies dodatkowe usmieszki, extra
              przymilanie sie czy ladna buzke, ale za kulturalna, szybka i fachowa obsluge."

              ty popatrz, a ja myślałem że to jest obowiązek. Nie widzę powodu dla którego mam
              płacić pensję nie swoim pracownikom! Równie dobrze możesz domagać się dawania
              napiwku fryzjerowi za to że ci ucha nie uciął.
              • introligator_snu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 25.08.05, 09:49
                Faktem jest ze dla usprawiedliwienia wlasnego skapstwa mozna znalezc 10000
                powodow. Zaczynajac od zlej dlugosci obcasa kelnerki, a na marnej sytuacji
                materialnej szwagra konczac.
            • Gość: Szpaku Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 20:06
              A czemu nikt nie mowi jak wiele kosztuje jedzenie w restauracji... placac za
              obiad w tym przybytku place nie tylko za cene jedzenia, za czynsz, za
              wynagrodzenie obslugi, za zysk wlasciciela wiec... nie jest tak, ze wchodze do
              restauracji jak do baru mlecznego..kluski i reszta.
              Kiedys napiwek dawalo sie tylko za dobrze wykonana usluge, a teraz jest to wrecz
              przymus.
              • introligator_snu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 25.08.05, 09:34
                To nie jest przymus, to jest kwestia kultury. Mozesz nie dawac jezeli nie
                chcesz. Wyjatkiem sa knajpy w ktorych napiwek dodawany jest automatycznie do
                rachunku. To akurat mi sie tez nie podoba, gdyz wogule nie motywuje obslugi do
                lepszej pracy.
            • Gość: michu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 20:19
              Mimo wszystko zarabia ta minimalna... Jak milion innych ludzi w Polsce. Praca
              kelnerki nie wymaga zadnych referencji wiec nie widze powodu dlaczego mialaby
              zarabiac fortune. A obsluga zawsze jest wliczona w cene obiadu wiec jak juz
              mozesz miec do kogos pretensje,ze zarabia minimialne to do WLASCICIELA a nie do
              klienta.
            • mike-great Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 22:25
              NIE dla napiwków !!!

              introligator_snu napisał:

              > Nie wiem jak ciezli jest zawod gornika czy hutnika, wiec sie nie wypowiadam
              na
              > ten temat. Najwidoczniej ty masz za to duze pojecie o pracy kelnera.
              > Zaczne moze od tego, ze kelnerzy z racji tego, ze zarabiaja na napiwkach maja
              > najczesciej placone minimalne pensje. Skoro potrafisz wydac 200 PLN na jeden
              > posilek z rodzina, to podejrzewam, ze o wielkosci minimalnej pensji w Polsce
              > slyszysz tylko z telewizji.
              > Ta niepisana zasada o dawaniu napiwkow bardzo ladnie rozgranicza buractwo od
              > ludzi kulturalnych. Napiwek daje sie nie za jakies dodatkowe usmieszki, extra
              > przymilanie sie czy ladna buzke, ale za kulturalna, szybka i fachowa obsluge.
              > Czyli: jezeli kelner/ka niczego nie spieprzy i wszystko bedzie OK - dajesz
              10%,
              >
              > a jezeli dodatkowo ci sie spodoba dajesz np. 15%.
              > Tyle jezeli chodzi o teorie. Niestety pokolenia ludzi wychowanych na
              PRLowskich
              >
              > barach mlecznych i chamskiej obsludze maja stare nawyki. Restauracja to nie
              > jest sklep spozywczy, ze placisz za zarcie bierzesz reszte i wychodzisz. Nie
              > sugeruje ci zebys zamawial mniej jedzenia po to aby zostawic napiwek
              kelnerowi.
              >
              > Sugeruje ci zebys wzial wiecej pieniedzy. Niestety ludzi z twoim podejsciem
              > jest bardzo duzo.
              > Pchamy sie do Europy, chcemy byc Europejczykami... tylko gowna w ktore
              > wdepnelismy w przydomowym ogrodku nie chce nam sie z podeszwy zmyc.
            • Gość: asd introligator_snu - kelner bufon IP: *.echo.com.pl 25.08.05, 08:47
              gosciu chyba cie poje...lo.

              po lekturze twojwgo postu mowie:

              NAPIWKOM zdecydowane NIE...
              • introligator_snu Re: introligator_snu - kelner bufon 25.08.05, 09:27
                Moge byc bufonem... ale nie jestem kelnerem.
                A jezeil na podstawie mojego postu wrabiles sobie poglad na swiat, to z czalym
                szacunkiem ale to chyba ciebie poje...lo.
          • Gość: Artee Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.pkp.com.pl / *.tktelekom.pl 24.08.05, 16:32
            Całkowicie się zgadzam. Daję napiwki, ale tylko wtedy kelner czy kelnerka jest
            miła, sympatyczna. Sorry, ale nie mam zamiaru wynagradzać ludzi którzy podając
            mi obiad czy piwo robią wielką łaskę albo stroją miny kiedy o coś proszę czy
            pytam.
          • Gość: michu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 20:16
            Zgadzam sie
          • Gość: nicky Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 212.182.29.* 25.08.05, 09:54
            Ciezki fach! Kpisz czy o droge pytasz? Co jest ciezkiego w zapisaniu na
            karteczce i przyniesieniu zarcia? Zarabiaja roznie-sa i tacy w lepszych
            restauracjach-ze nawet 2000zl miesiecznie netto-to nie malo, bo niekiedy
            wykwalifikowana osoba z szeregiem szkolen i 2 fakultetami zarabia w prywatnej
            firmie 1000zl. Teraz mozna sobie wyobrazic jak drugie tyle moga miec z napiwkow-
            a moga, wiem bo pracowalam i to w Polsce. 4000zl dla takiego barana czy
            niedouczonej typki? Bez przesady. Tak sie wycwanili, ze patrza z pogarda jak
            nie dasz. Czlowiek ma ciagly problem czy 50 gr to nie za malo czy 1zl bedzie ok
            i tylko sie stresuje zamiast siedziec sobie komfortowo. Jezeli juz napiwki to
            niech beda doliczone do cholernego rachunku i juz. A z drugiej strony-to troche
            tak nie bardzo, ze taka niezbyt wyksztalcona grupa zarabia wiecej niz ludzie po
            studiach a nie chcac nikogo obrazac kelnerstwo nie nalezy do zawodow, gdzie
            przyjmuje sie ludzi z wyksztalceniem
        • Gość: netix Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 213.195.139.* 25.08.05, 08:02
          Barwo pitersen! W potrawach jest niewidomo co a wy się napiwków domagacie?!
          Skoro wsadzacie nam do jedzenia (w tym miejscu dopowiedzcie sobie co tam
          ładujecie), to my wam damy takie same napiwki.
      • Gość: Halina Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 83.168.104.* 24.08.05, 22:44
        A najlepiej byłoby, gdyby sami sobie przynieśli jedzenie, wynieśli, posprzatali
        stół i jeszcze pozmywali, no i oczywiście dali extra napiwek, a szanowna pani
        kelnerka ziewałaby oparta o ladę.
      • Gość: Jadlodajnia Lola Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 25.08.05, 02:35
        hehehe - jakby kucharz przesolil zupe to dopiero by kklient morde wydarl ;)))
        ale jak kelner napluje to tego klient juz nie zauwazy - nie jedzcie w
        restauracjach (taki moj tip)
    • Gość: gość_barów Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.getinleasing.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:28
      No proszę ! To już teraz wiemy które "restauracje" nie potrafią obsługiwać klientów:
      warszawska restauracja Sphinx - pan Jacek jak niedostanie napiwku to Wam pewnie
      coś :dosoli"
      Jarosław Kalicki z restauracji Muza przy ul. Chmielnej w Warszawie też pewnie ma
      problemy ze swoją pracą

      Szanowni barmani. Każdy z nas pracuje i otrzymuje za to wynagrodzenie. Jakoś nie
      pamiętam abym otrzymał tipa od mojego klienta w sklepie. To czy do mnie
      przyjdzie i tak zależy od tego jak go obsłuże.

      Ogólnie przyjęte jest, nie "wręczanie napiwków", tylko uczciwa praca !
      • Gość: gość Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 81.246.17.* 24.08.05, 13:43
        popieram przedmówcę w 100%.
        • mike-great Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 22:27
          Czy te na-piwki są na-piwo ???

          Gość portalu: gość napisał(a):

          > popieram przedmówcę w 100%.
      • Gość: rangerek Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 213.17.150.* 24.08.05, 13:50
        > Ogólnie przyjęte jest, nie "wręczanie napiwków", tylko uczciwa praca !

        nikt nie karze pracowac jako sprzedawca, tak jak i nikt nie karze być barmanem -
        co do jakosci pracy to sie zgadzam, natomiast co do tego ze napiwki dla obslugi
        w restauracjach są tradycją to tak juz jest i tyle - dla scislosci jestem
        informatykiem nie barmanem:)
      • Gość: Barman Malo wiesz gosciu barow IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 13:50
        Malo wiesz gosciu barow albo w podlych barach bywasz, przyjete jest ze
        pracownikom niektorych branz daje sie napiwki np. kelner,barman(ja daje tylko za
        koktajle a nie jak mi piwo naleje)fryzjerka, taksowkarz itp. Robi sie to zeby
        docenic pewien dodatkowy wklad pracy np. ze kelnerka potrafi ci cos doradzic,
        taksowkarzowi chce sie z toba gadac itp. Ja uwielbiam dawac napiwki(choc
        dostawac tez), wydaje mi sie ze to swiadczy o pewnej klasie, a poza tym what
        goes around comes around...czyli to co dajesz w koncu do ciebie wroci...
        • Gość: gosc_barow Re: Malo wiesz gosciu barow IP: *.getinleasing.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:54
          Przyjete jest ? Od kiedy ? Gdzie ? Pewnie w tych kiepskich barach, gdzie aby byc
          normalnie obsluzonym, trzeba jeszcze doplacic. To juz lepiej isc do tych
          lepszych, bo na pewno tam Cie dobrze obsluza
          • Gość: Van Tommy Re: Malo wiesz gosciu barow IP: *.skarb.neta / *.neta-si.pl 24.08.05, 15:14
            A mi to wisi, co jest przyjęte, a co nie jest. Wszystko się zmienia na tym
            świecie i ani mi w głowie stosować się do takich obyczajów.
            Budowlańcy też coś takiego mają - np. przy tynkowaniu ścian liczą metry
            kwadratowe, nie odliczając powierzchni okien ani drzwi, których nie tynkują. I
            też nie widzę podstaw do płacenia.
            Jeśli więc napiwek ma być zapłatą za miłą obsługę, to powiem tak: nie pójdę za
            żadne skarby świata do lokalu, w którym mnie obsłużono źle, zaś korzystam tylko
            z takich (w miarę posiadanej wiedzy), w których obsługa jest miła i sympatyczna,
            a jedzenie co najmniej znośne. I za to zostawiam właścicielowi lokalu swoje
            pieniądze w postaci opłaconego rachunku. Już jego zadaniem jest płacenie
            pracownikom: mi to jest zupełnie obojętne, jak on to rozwiązuje. W żadnym razie
            nie życzę sobie nakładania na mnie dodatkowych świadczeń w postaci opłacania
            jego personelu (któremu to dzięki możliwości dorobienia na napiwkach może płacić
            grosze). Bo napiwki są tak naprawdę w interesie restauratorów (oraz personelu w
            tej części, że nie są zgłaszane do opodatkowania i stanowią czysty przychód oraz
            takiż zysk).
        • Gość: ANNANNANNA Re: Malo wiesz gosciu barow IP: *.tele2.pl 24.08.05, 14:51
          Robi sie to zeby
          > docenic pewien dodatkowy wklad pracy np. ze kelnerka potrafi ci cos doradzic,
          > taksowkarzowi chce sie z toba gadac itp.

          Rany.... ja bym chętnie zapłaciła, żeby taksówkarz nie gadał do mnie w czasie
          jazdy!!!! Wkurza mnie takie zabawianie durną rozmową. chcę sobie w taksówce
          odpocząć, albo pomyslec nad czyms, a tu taksówkarz gada jak najęty :-((((
        • mike-great Re: Malo wiesz gosciu barow 24.08.05, 22:28
          Wróci to ci niewidzialna ręka fiskusa...

          Gość portalu: Barman napisał(a):

          > Malo wiesz gosciu barow albo w podlych barach bywasz, przyjete jest ze
          > pracownikom niektorych branz daje sie napiwki np. kelner,barman(ja daje tylko
          z
          > a
          > koktajle a nie jak mi piwo naleje)fryzjerka, taksowkarz itp. Robi sie to zeby
          > docenic pewien dodatkowy wklad pracy np. ze kelnerka potrafi ci cos doradzic,
          > taksowkarzowi chce sie z toba gadac itp. Ja uwielbiam dawac napiwki(choc
          > dostawac tez), wydaje mi sie ze to swiadczy o pewnej klasie, a poza tym what
          > goes around comes around...czyli to co dajesz w koncu do ciebie wroci...
      • Gość: robrei Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 13:59
        Jak ktos chce dawac napiwek to niech daje, jak ktos nie chce dawac to niech nie
        daje.
        Wymuszanie napiwku, robienie z tego tematu ze "trzeba dawac" jest
        niekulturalne. Mozliwe ze napiwki sie dawalo bo kelnerzy tylko w ten sposob
        kiedys zarabiali, mozliwe ze dawalo sie zeby docenic usluge w restauracji i tak
        zostalo do dzis ALE czasy sie zmienily!. Teraz do restauracji chodzi kazdy, to
        juz nie jest swieto tylko normalka. Kiedys tylko bogatych bylo na to stac i
        zachowywali sie jak Wielcy Panowie i mieli kase i gest teraz chodzimy my,
        zwykli ludzie, ktorzy zarabiamy tak samo jak kelner , barman, taksowkarz...
        Tradycja napiwkow jest i bardzo fajnie ale kto chce jej sluzyc to niech sam
        wybiera!
        A do tych pazernych co najwiecej krzycza o napiwkach najlepiej wcale nie
        chodzic - pokazali ze dla nich najwazniejsza jest kasa a nie praca.
        • Gość: grimhen Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:06
          po części się zgodzę, ale ... nadal są restaraucje (możliwe, że nie w
          Warszawie) gdzie kelnerki i barmani dostają jedynie prowizję od utargu. Są to
          czasem tak śmieszne sumy , że po 12 godzinach pracy taka osoba zarabia 12 zł...
          gdyby nie napiwki to sens pracy byłby żaden , a przecież z czegoś trzeba żyć...
          też nie jestem kelnerem ani barmanem, ale mimo wszystko uważam że napiwki to
          całkiem miły zwyczaj , chociaż sam jako handlowiec z chęcią też bym dostał
          czasem jakiś napiwek ;)
          • Gość: gosc_barow Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.getinleasing.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:08
            > Są to czasem tak śmieszne sumy ....
            Zacytuję tutaj zwoleników napiwków: nie ma obowiązku pracowania jako barman
            • Gość: grimhen Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:34
              niby nie ma obowiązku , ale w czasach gdy jest tak duże bezrobocie często nie
              ma innego wyjścia ...
              • Gość: 5s niezupelnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:57
                mozna sobie wybrac prace z podobnej 'polki', ale taka, gdzie zarobek jest GWARANTOWANY
        • Gość: tomeczek Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:40
          Gość portalu: robrei napisał(a):

          > Teraz do restauracji chodzi kazdy, to
          > juz nie jest swieto tylko normalka. Kiedys tylko bogatych bylo na to stac
          > (...) teraz chodzimy my,
          > zwykli ludzie, ktorzy zarabiamy tak samo jak kelner , barman, taksowkarz...

          Oj naiwny naiwny naiwny jak dziecko we mgleeeee....
          Porównaj "zwykłą" płacę z kosztami obiadu np. dla 4-osobowej rodzinki w
          restauracji (normalnej a nie McCośTam)
          • Gość: robrei Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 17:04
            a porownaj z pojsciem do restauracji 10 osob - takie porownania sam widzisz sa
            bez sensu - chodzi o statystyke - za komuny sie bylo w restauracji (barze,
            pizzeri itd) pare razy do roku - teraz sie bywa pare razy na tydzien...
            wiec to nie naiwnosc, to prawda
    • Gość: rangerek Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 213.17.150.* 24.08.05, 13:46
      a ja daje napiwek w zależności od jakości obsługi - najczęściej 10-15% wartości
      rachunku
      ale jak obsługa się spóźnia, jest srednio uprzejma, lub sa jakekolwiek inne
      problemy to nie place napiwku
    • Gość: lampka_wina Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.gdynia.mm.pl 24.08.05, 13:57
      Napiwek wręczam zawsze za miłą obsługę i profesjonalizm. Wiem,że jest to ciężka
      i stresująca praca. W dobrych miejscach wymaga ogromnego przygotowania. I
      dlatego zawsze to doceniam. To często od kelnerów zależy,czy będę dane miejsce
      wspominać pozytywnie, czy stanę się ich gościem, czy będę ich polecać znajomym.
      Dobry kucharz, dobry wystrój i profesjonalni kelnerzy są podstawą dobrej
      knajpki.
      Natomiast nie daję napiwków wtedy, gdy widzę kelnerów
      odrabiających "pańszczyznę", znudzonych, tępych. Stąd też nie polecam nigdy
      takich miejsc i sama omijam je szerokim łukiem. Trzeba sie szanować.
      Pozdrawiam:)
      • Gość: DARKUS Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 194.71.85.* 24.08.05, 15:15
        Rzadko wręczam napiwki. Gdy już wręczam to dlatego, że obsługa wydawała mi się
        nad wyraz uprzejma. Co do tego: >>"To często od kelnerów zależy,czy będę dane
        miejsce wspominać pozytywnie" << o to powinien zadbać szef (właściciel) lokalu
        dbając o dobrego pracownika. Tak samo jak w każdej innej dziedzinie biznesu.
        Ogólnie popieram Twoją wypowiedź.
        POzdrawiam
    • Gość: komentator Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 80.48.242.* 24.08.05, 13:57
      Autor artukułu zapomniał dodać że w naszym pięknym kraju, napiwki dopisywane do
      rachyunku na kracie, w wielu miejscach są zgarniane przez dyrekcję, a obsługa
      nie dostaje nawet złamanego grosika. To jest główna przyczyna preferowania gotówki.
    • Gość: dziwna kultura któ hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:12
      to jak urzednik ladnie sie usmiechnie i zagada to tez mu dac napiwek,albo jak
      sedzia przyspieszy procedure sadowa albo jak lekarz prywtny zagada nie nie tak
      jest to jest obowiązwek ja nie nawidze napiwków kazdy dostaje grosz za wykonana
      pradce a to ze sie usmieCHnie panie BARMAN TO DOBRZE BO WTEDY KLIJENT POCZUJE
      ATMOSFERE LOKALU I MOZE JESZCZE WRUCI BO JA POWIEM SZCZERZE ZE TYLKO WTEDY
      PIENIĄDZ KRĄZY, A JESCZE JEDNO BO WIDZE ZE Z PANA TAKI CIOSANY EKONOM ROLNY
      MILA OBLUGA TO PODTAWA BO TYLKO WTEDY JEST DUZY RUCH I PRZESTAN PIE..C I WEZ
      SIE DO ROBOTY,zebrakowi tez dasz jak sie usmiechnie
      • Gość: Barman Re: hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 14:30
        Nie powiem nic o twojej ortografii koles bo szkoda slow, a ja sie juz od dawna
        wzialem do roboty, mialem przyjemnosc pracowac kilka lat za barem w Londynie i
        takie sa moje obserwacje.Dla twojej wiadomosci robie juz cos innego ale napiwki
        jak jest dobry serwis zawsze daje. Jak nie chcesz dawac napiwkow to nie dawaj
        jest wiecej takich skapych bucow jak ty. I nie porownuj napiwkow w knajpie do
        dawania ich urzednikom bo to inna bajka. Popracuj troche w jakielkolwiek knajpie
        to pogadamy a zebrakowi tez czasami dam jak sie usmiechnie oczywiscie czego i
        tobie zycze...
        • Gość: Jpo Re: hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.aster.pl 24.08.05, 15:43
          Jak ktoś nie daje napiwków to jest bucem? Brawo...
          • Gość: TOMEK Re: hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:22
            DAJ MI NR.SWOJEGO KONTA JA CI POLECE PIZZERIE W KÓTREJ PRACUJE JESTES CHOJNA
            TAKA TO PEWNIE NAPIWEK BEDZIE ODPOWIEDNI,I NIE BUCE DROGA PANA DLA MNIE BUC TO
            TAKI KTÓRY ZOSTAWIA TAKA KASE TO TAK JAKBY JALOMURZNA NA KARITAS PZDR.CIE WIDAC
            ZE DLA CIEBIE KASA NAJ W ZYCIU SORRY ZA WYRAZENIE SUKA Z CIEBIE
        • Gość: michu Re: hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 21:09
          Nie zgodze sie. Dlaczego to praca kelnerow miala by byc uprzywilejowana?. Poza
          tym obsluga jest wliczona w cene obiadu i to dosc mocno - jak na polskie
          realia. Jesli kelner moze miec jakies pretensje to do WLASCICIELA,ze na nim
          zeruje malo mu placac. Bo to on jest skapy a nie klient, ktory i tak sporo
          placi za obiad itp. PZdr
        • Gość: TOMEK Z PRABUT Re: hahahah smieszni sa ci barmani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:16
          wiesz widze ze z ciebie czepialski facet za te ort.ja sie tym nie przejmuje
          mam to od dziecka i nic w tym zdrorznego.nie wiem czy to nie to samo z tymi
          urzednikami,nie jestem bucem po prostu uwarzam ze resturacja to nie karitas...i
          tyle w tym temacie masz racje nie daje i nie bede dawal ale nie muw i nie
          narzucaj ze to hifh kulture,jak bys chcial wiedziec gastronomia to nie branrza
          czytso ekonomiczna ciosany agronomie.ps.powyrzej jest opis kogos kto opisal
          histrie dawania napiwków przeczytaj ja leniwcze
    • Gość: Indy Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 80.51.255.* 24.08.05, 14:15
      "Wtedy proszę kucharza, żeby przesolił im potrawę."

      dziwie sie ze ta pani jeszcze pracuje
    • Gość: lu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.acn.waw.pl 24.08.05, 14:22
      Czesto zostawiam wysokie napiwki i wiecie co zauwazylam? Obsluga zapamietuje
      mnie natychmiast. Czyli od drugiej wizyty nawet w najmodniejszych miejscach w
      Wawie jestem witana wrecz radosnie przez kelnerow (jesli trafie na ta sama
      osobe). Wniosek: napiwki musza byc kiepskie...

      Natomiast jesli napiwek jest wymuszany przez drogie resturcje (doliczany do
      rachunku, a dania juz i tak sa drogie, o wine nawet nie wspomne), rozliczam sie
      co do grosza i NIGDY wiecej w takie miejsce NIE WRACAM!
      • Gość: Ma ciek Przesalanie IP: 217.153.6.* 24.08.05, 14:58
        Właśnie że Panie to takie dziewczątka, które całe życie jak przesalają z umiarem
        to im dobrze i bogato. W restauracji wolę kelnerów są bardziej przewidywalni.
        Smacznego!!!!!
    • Gość: niekulturalny Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.crowley.pl 24.08.05, 14:23
      I nie ma to nic wspólnego ze skąpstwem. Uważam że napiwki to głupota, i czas
      skończyć z tym idiotycznym zwyczajem. Niech właściciel restauracji ustala takie
      ceny żeby go było stać na opłacenie swoich pracowników, a nie każe to robić
      jeszcze osobno swoim klientom. A jak nie potrafi zrobić prostego rachunku, to
      bardzo mi przykro. Ja płacę uczciwie według cennika i nie mam się ochoty
      zastanwiać któremu pracownikowi i ile mam jeszcze dorzucać do kieszeni...
      kelnerowi? a może jeszcze ktoś wymyśli że mam iśc do kuchni i dorzucić pare
      groszy kucharzowi, i jeszcze po drodze jakiś grosik sprzątaczce..itd.
      Czy płacicie np. napiwek kasierce w hipermarkecie? Przecież ona tak samo tyra
      jak kelnerzy, za jeszcze mniejsze pieniądze. Nie. Nie płacicie bo jest to nawet
      niezgodne z prawem. No ale w restauracjach to nadal funkcjonuje. A najgorsze
      jest to że jak ktoś się odważy mówić , że to jest po prostu glupie, to się go
      uważa za niekulturalnego...
      • piotr.lewandowicz Re: Nie daje napiwków dla zasady. 24.08.05, 14:44
        Zgadzam się z Tobą słowo w słowo, to że ktoś nie daje napiwków nie oznacza, że
        jest skąpy i głupi buc. W ogóle wkurzają mnie sytuacje, kiedy np taksówkarze
        (bo kelnerzy raczej nie są w stanie) wymuszają napiwek, kurs kosztuje 9
        złotych, a oni twierdzą, że "nie mają wydać." Oczywiście często olewam tę
        złotówkę, ale uważam, że jest to po prostu chamskie z ich strony, bo z tego
        napiwku już mają zaliczkę na podatek.
      • Gość: Koryl Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:57
        Jakbyś cieciu pracował jako kelner to byś zmienił zdanie...
        • Gość: Van Tommy Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.skarb.neta / *.neta-si.pl 24.08.05, 15:21
          Pewnie tak by było, tyle że co to zmienia? Od dawna nie ma przymusu pracy ani
          jej nakazu, każdy sam sobie ją wybiera (w miarę możliwości) z całym
          "dobrodziejstwem inwentarza".
        • Gość: Indy Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: 80.51.255.* 24.08.05, 15:32
          jestem studentem i uwazam ze idac na uczelnie powinienem dostawac napiwki,
          cieciu
        • Gość: darkus no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: 194.71.86.* 24.08.05, 15:33
          Jakbyś "nie-cieciu pracował" jako spawacz, hutnik, górnik pomywacz, sprzątacz,
          portier etc. Byłbys bardziej kulturalny i światowy. Podejrzewam "nie-cieciu"
          (sorry, że piszę Twoim językiem), że miły jesteś jedynie w pracy (napewno
          nieszczerze). Nauczyliście się dostawać za darmo kasę i teraz jej żądacie. Za
          miłą obsługę płaci Twój szef "nie-cieciu",po to ,żeby ludzie chcieli być
          obsługiwani przez Ciebie "nie-cieciu" i żebyś miał pieniążki na internet, aby
          obrażać ludzi, których potencjalnie możesz obsługiwać w pracy. Niestety "nie-
          cieciu" jeśli jesteś tym człowiekiem co ciężko zapieprza, haruje jak wół z
          talerzykiem w ręce i herbatką w drugiej, to jest twój fach i Twoim zasranym
          zadaniem jest ładnie i kulturalnie, z uśmiechem na ustach przynieść produkt,
          który notabene sprzedajesz. Identycznie jak kasjerka w hipermarkecie, spawacz,
          hutnik, górnik, pomywacz, sprzątaczka, portier etc. masz jasno określony cel
          swojej pracy.
          Koniec....
          P.S. Do pozostałych: przepraszam za agresję, ale nie wytrzymałem....
          • Gość: Jpo Re: no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: *.aster.pl 24.08.05, 15:36
            Brawo, nareszcie ktoś rozsądny
            • Gość: grimhen Re: no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:53
              jest to jego praca i z tym się całkowicie zgadzam, nadal jednak uważam że
              napiwki są dobre w tych lokalach co jedyną możliwością zarobku jest napiwek, bo
              kelner dostaje jedynie prowizję z utargu (często bardzo małą) i szef uważa że
              napiwek to część należnej pracownikowi pensji. Wniosek taki, że jak nic nie
              dostanie, nic nie zarobi :( niestety są takie lokale caly czas w Polsce :(
              • Gość: DARKUS Re: no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: 194.71.86.* 24.08.05, 16:54
                Oczywiście możesz mieć w tym przypadku rację. Mogę jednak z tego powodu nie
                czuć się zobligowany do tego, żeby dodatkowo płacić. jeśli nie zapłacę będę
                osobą niekulturalną? Powtórzę moje zdanie z innego postu: napiwek powinien być
                czymś wyjątkowym dla kelnera. Okazauje się, że im się to należy - coś tu nie
                gra - nie uważasz?
              • Gość: DARKUS Re: no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: 194.71.86.* 24.08.05, 17:57
                skąd mam jednak wiedzieć w którym loklalu szef rozlicza się na jakich zasadach?
                Z litości - owszem mogę napiwek dać.
                Dzięki twojemu postowi sprawę zobaczyłem w innym świetle, nie jestem jednak
                przkonany, żeby napiwki dawać z zasady.
                P.S. "Tylko krowa nie zmienia zdania".
              • Gość: niekulturalny Re: no i mamu KULTURALNEGO.... ;))) IP: *.crowley.pl 24.08.05, 22:45
                No i w tym jest cały problem. Gdyby nie było napiwków, pracodawca musiałby
                płacić tyle kelnerowi żeby był zadowolony i dobrze obsugiwał klientów. I to nie
                licząc na napiwek, tylko dlatego że to jest jego obowiązek i jest za to dobrze
                wynagradzany...
      • Gość: Barman Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 15:12
        Logicznie rozumujac masz pewnie racje, choc jednak z kelnerka czy barmanem jest
        nieco wieksza interakcja niz z kasjerka przy kasie. Zdarzylo mi sie pracowac po
        drugiej stronie baru i wiem jakie sa stawki bo wlasciciel zawsze bedzie uwazal
        ze drugie tyle wyciagniesz z napiwkow. Jako klient sam nienawidze wymuszania
        napiwkow przez dopisywanie serwisu do rachunku(ktory i tak zazwyczaj trafia do
        wlasciciela) czy inne chamskie metody. Nie mialbym nic przeciwko temu zeby
        napiwki zniknely ale dopoki sa zwyczajowo oczekiwane i wymuszane przez niskie
        stawki i stac mnie na te kilka groszy to bede je dawal. Poza tym dla mnie to
        jest wlasnie przyjemnosc docenic kogos ciezka prace i zostawic mu na kilka piwek
        • Gość: TOMEK Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:28
          MNIEJ DO SZEFA PRETENSJE ZE NAIWNY JESTES I O SWOJE ZAWALCZYC NIE POTRAFISZ PO
          DRUGIE SAM WIDZISZ JEDNI DAJA INNI NIE A SZEF ZAWSZE MYSLI ZE TAK,WIEC SAM
          WIDZISZ DO CZEGO TO PROWADZI WOLE MIEC TE 1500 BRUTTO I MIEC SATYSFAKCJE.A PO
          DRUGIE JAK CI WEGIEL PRZYWIAZA SZYBKO ROZLADUJA Z CZARNA BUZIA ALE W USMIECHU
          TO TEZ DASZ NAPIWEK.A PO DRUGIE NA - PIWEK TO SLOWOTWÓRSTOW KIEDYS KELENER
          SIADAL Z PANEM I PILI JAK CHCERSZ TAKA FORME ZAPALTY TO BARDZO PROSZE ALE WTEDY
          TO BYS CHYBA SAM SIE Z ROBOTY WYJEBAL
          • Gość: Barman TOMEK NACISNIJ CAPSLOCK IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 22:12
            Drogi Tomku widze ze nie tylko z ortografia i kultura jestes na bakier, komptera
            tez obslugiwac nie potrafisz to ci podpowiem po lewej stronie masz taki przycisk
            z napisem capslock jak go nacisniesz to nie wszystko bedzie duzymi literami, to
            takie proste naprawde. A o mnie sie nie martw potrafie zawalczyc o swoje i
            swietnie sobie radze juz nie w gastronomicznej branzy na szczescie. A napiwki
            bede dawal zawsze bo lubie. Sprobuj tez czasem moze sie lepiej poczujesz choc w
            twoim przypadku to chyba szkoda slow...
        • Gość: carmen Re: Nie daje napiwków dla zasady. IP: *.arcdca.adelphia.net 25.08.05, 03:06
          Popieram. Sama uwielbiam zostawiac napiwki nawet osobom, ktore sie zupelnie tego
          nie spodziewaja-np pani w sklepie. To bardzo mily zwyczaj doceniania czyis
          szczegolnych staran. Osobiscie lepiej sie z tym czuje. Polacy to wciaz biedny
          narod i pewnie dlatego tak przed napiwkami sie buntuja. Mi wydaje sie to
          swietnym zwyczajem dlatego chetnie wprowadzam go w zycie.
      • Gość: DARKUS nieprawda !!! IP: 194.71.85.* 24.08.05, 15:20
        Nie uważam Ciebie za niekulturalnego !!! Uważam, że jeste odpowiednio asertywny
        i wiesz czego chcesz od życia. Również jestem przeciwko napiwkom - robię jednak
        wyjątki (od reguły). Z całą przyjemnoścą potwierdzam to co napisałeś, podpisuję
        się pod tym, ponieważ "z ust mi to wyjąłeś". Napiwki płacą SNOBY, które
        przejmują się "co inni pomyślą".
        Serdecznie pozdrawiam i zapisuję się do klubu "niekulturalnych"
        • Gość: rangerek Re: nieprawda !!! IP: 213.17.150.* 24.08.05, 15:48
          > się pod tym, ponieważ "z ust mi to wyjąłeś". Napiwki płacą SNOBY, które
          > przejmują się "co inni pomyślą".
          hahahaha to jest argument - od dzis jestem snobem bo zdarza mi się zostawić
          ładnej kelnerce 2-5 zł w napiwku - a moglem sobie za to kupic 2 piwa i przed
          telewizorem z chrupkami usiasc, i lamentować że nie jestem bezrobotnym, który
          nie może dać napiwku - nie nie moglem - uważam, że jeżeli chcę dać napiwek to go
          dam ale WYMUSZANIE poprzez dodawanie tego do rachunku jest bezczelnością - bo co
          w przypadku jak kelner przyniosl komus danie z pomidorami, kiedy gość zamawiał
          bez, a następnie po proteście zabrał, zrzucił pomidory na talerz obok i
          przyniosl ta sama potrawe raz jeszcze :) (autentyk) - dać napiwek czy opieprzyć:)
          • Gość: Indy Re: nieprawda !!! IP: 80.51.255.* 24.08.05, 15:50
            > hahahaha to jest argument - od dzis jestem snobem bo zdarza mi się zostawić
            > ładnej kelnerce 2-5 zł w napiwku

            jak ktos jest brzydki natomiast (no tak, jego wybor) to mu fucka pokazujesz?
          • Gość: DARKUS Re: nieprawda !!! IP: 194.71.85.* 24.08.05, 16:28
            być może niejasno sie wraziłem. Zpomniałem napisać, że chodiz mi o tych, którzy
            uważają, że napiwek należy dawać. Jeśli jednak uważnie czytałeś moją
            wypowiedź, to jest tam napisane, że chodzi mi o osoby, które przejmują się tym
            co inni pomyślą. Nieładnie tak wyrywać słowa z kontekstu. czytając jednak Twoja
            wypowiedź uznaję, że dajesz jedynie napiwki ładnym osobom. Czyżbys nie dawał
            napiwków za jakość usługi??? Za co więc dajesz napiwki ładnym osobom? Podpowiem
            Ci, że do płacenia za wygląd są inne miejsca ;) np.: lokal z striptease'em (
            nie wiem czy poprawnie to napisałem - mam nazieję, że nie zmieni to tematu
            dyskusji).
    • Gość: alex-alexander Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 5.6.2D* / *.bmwgroup.com 24.08.05, 15:06
      Znam kelnerow, ktorzy nie przesalaja potrawy lecz po prostu pluja do zupy
      upierdliwym gosciom. Nie wierzycie? Popytajcie, tylko ktory kelner przyzna sie
      do tego.
      • Gość: niuniek1 Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 11:12
        Wyobraź sobie że Ojczyzna dała mi kiedyś kamasze i kałasza.
        Ojczyzna kazała mi też dużo biegać w tym sprzęcie.
        Pewnego dnia (w nagrodę lub za karę)zostałem odelegowany do pracy na stołówce.
        W ten sposób rozpoczołem "karierę kelnera".Nie pamiętam napiwków,(oprócz
        ogólno-wojskowego docenienia) kto był pamięta.
        Jeżeli chodzi o "zemstę" to temat jest szeroki.
        Szybko nauczyłem się sztuczek, i tematu (dodawania czegoś"od siebie").
        Wolę tego sobie nie przypominać, bo to obrzydliwe.
        Upłyneło wiele lat,a ja pamiętam.
        Nie ważcie się być: pryncypialni,upierdliwi,aroganccy.
        Każdy człowiek znieważony,ma prawo do gniewu.
        A jak się on ujawni,to sprawa pomysłowości i okazji.
        Nie spotkałem się żeby potraktowano źle skromnego człowieka.
        Pracuję w innej branży,napiwek to przeszłość,dobrze jak klient zapłaci fakturę.
        Ale jak idę do restauracji,to napiwek daję, i cieszę się jak ludzie są zadowoleni.
        Pozdrawiam.
        PS
        Pamiętajcie,każdemu zdaży się zły dzień.
        Jak ktoś cię o.....li do nie skaczesz ze szczęścia.
        ....................................................itd.
        Może trochę wyrozumiałości z obu stron.
        SMACZNEGO!
    • Gość: Adi Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:11
      Prawda jest taka że na calym świecie zostawia się napiwki za dobrą obsługę. Ale
      jak to zazwyczaj w Polsce "panicze" co myślą że zjedli wszystkie rozumy chcą
      zmieniać pewne reguly. Skoro nie stać was na zostawienie tych powiedzmy 2 zł
      więcej do rachunku to po co chodzicie w takie miejsca? A najbardziej mnie
      śmieszą kolesie co przychodzą z dziewczyną bądz kobietą do lokalu, szpanują
      gadką typu - wybierz co chcesz - przy rachunku wyciągają dwie stówki, a potem
      lecą za kelnerem żeby kobita nie widziala jak każe sobie co do grosza wydać.
      NAPRAWDE ŻAŁOSNE
      • Gość: Barman Swiete slowa Adi IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 15:14
        Taka prawda, ale niektorzy zawsze beda tworzyc teorie zeby tylko nie przyznac
        sie do swojego skapstwa i zaoszczedzic kila zloty.
        • Gość: DARKUS Re: Swiete slowa Adi IP: 194.71.86.* 24.08.05, 18:08
          Jeśli człowieka nie stać, to odrazu skąpy.... Kto CIe tego nauczył?
        • Gość: yls Re: Swiete slowa Adi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:18
          Gość portalu: Barman napisał(a):

          > Taka prawda, ale niektorzy zawsze beda tworzyc teorie zeby tylko nie przyznac
          > sie do swojego skapstwa i zaoszczedzic kila zloty.

          a może prawda jest taka że niektórzy zawsze będą tworzyć teorie żeby tylko
          wyrwać komuś parę groszy??
      • Gość: Indy Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 80.51.255.* 24.08.05, 15:38
        > Prawda jest taka że na calym świecie zostawia się napiwki za dobrą obsługę.

        Prawda jest taka ze na calym swiecie sa ludzie co zostawiaja napiwki i sa tacy
        co nie zostawiaja

        > Ale
        > jak to zazwyczaj w Polsce "panicze" co myślą że zjedli wszystkie rozumy chcą
        > zmieniać pewne reguly.

        pojadlem wszystkie rozumy, bo chce za cos co kupuje zaplacic tyle ile pisze w
        cenniku

        >Skoro nie stać was na zostawienie tych powiedzmy 2 zł

        dlaczego od razu nie stac? w sklepie jak placisz za cos 8 zl. tez dajesz 10 i
        mowisz ze reszty nie trzeba? jesli nie, to dlatego ze cie na to nie stac?

        > więcej do rachunku to po co chodzicie w takie miejsca?

        bo jedyne co umiem sobie sam zrobic to kluski z keczupem i zupe z proszku
      • Gość: Mtw Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.aster.pl 24.08.05, 15:40
        Sam jesteś żałosny...Jak ktoś ma ochotę zjeść kolację w restauracji, to ma prawo
        to uczynić niezależnie od Twojego zdania kelnerzyno.Napiwek w postaci tychże
        groszy ( 10 % to dla was grosze - śmieszne ) podwyższa cenę, a klient nie musi
        Ci się kelnerzyno tłumaczyć mna co go stać, a na co nie.Kończę optymistycznym
        akcentem - jebnij się pan w łeb...
      • Gość: Darkus czyżby ? IP: 194.71.85.* 24.08.05, 15:43
        Do takich lokali chodzę po to, żeby zjeść, a nie szpanować.... Wydawało mi się,
        że restauracje są od konsumpcji... Jeśli nie mam czasu na zrobienie obiadu, idę
        do "takiego" lokalu, w którym mógłbym zjeść, mając nawet tylko wyliczoną kwotę
        i nie życzę sobie (właściciel lokalu podejrzewam również), żeby płacąc więcej
        niż za obiad ugotowany w domu byle kelner oceniał mnie po tym, ile mogę dać
        napiwku. Jego zadaniem jest mnie tak obsłużyć, żebym miał ochotę jeszcze w
        przyszłości zostawić w tym lokalu pieniążki. Nie jestem snobem. Jeśli jednak
        będzie mnie stać na napiwek i będę miał dobry humor, wtedy może napiwek dam...
      • Gość: grzes Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 17:27
        W Japonii nie ma czegos takiego jak napiwek.
      • Gość: tubu5000 Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.chello.pl 24.08.05, 20:57
        A mnie ogolnie denerwuja polscy kelnerzy bo sa nadeci jakby w FBI pracowali.
        Zawsze daje napiwek i potem jakies takie zalosne 'dziekuje' slysze, mysle ze
        gdyby od poczatku byli naturalnie mili, to nawet bez wlazenia w d*pe od kazdego
        dostaliby te 10%
    • karol64 Czy kelnerzy dziela sie napiwkami ? 24.08.05, 15:20
      Czy kelnerzy dziela sie napiwkami z pracownikami zaplecza ?
      • Gość: Indy Re: Czy kelnerzy dziela sie napiwkami ? IP: 80.51.255.* 24.08.05, 15:41
        moja siostra pracuje w restauracji w rzymie to tam jest przy wyjsciu skarbonka
        na napiwki - jak ktos placi przy kasie i chce dac napiwek to jest proszony zeby
        tam wrzucic, jak kelnerka dostanie gdy klient bedzie placil przy stoliku to
        musi pojsc tam wrzucic - jedna przylapali ze sobie z 6 euro chciala tak
        przywlaszczyc to ja wlasciciel wypieprzyl. potem wieczorem z tej skarbonki
        dziela sie mniej wiecej po rowno (kucharze kelnerki), zalezy ile lat tam juz
        pracuja
        • Gość: grimhen Re: Czy kelnerzy dziela sie napiwkami ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 15:55
          Jest to dobry zwyczaj , bo napiwek zależy w głównej mierze i od jakości
          obsługi , jak i od jakości serwowanych potraw. Tyle że ma to tylko sens wtedy
          jeśli i kucharz i kelnerka dostają satysfakcjonujące pensje ...
    • Gość: dorta Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.ztpnet.pl 24.08.05, 15:22
      a tak na marginesie - tytuł artykułu to chyba solidnie przesadzony, nie
      uważacie?
      • Gość: exKelner Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.stgambit.gda.pl 24.08.05, 15:42
        pracowalem kiedys w Hameryce jako kelner, zarabiajac na godz 3-5 USD od firmy i
        jakies 15-20 od klientow. Pierwsze starczalo na podatki, za reszte się zylo. Nie
        bylo przymusu dawania napiwkow, ale i tak 95% ludzi zostawialo od 10 do 30%.
        Procz naszych rodakow i niemcow oczywiscie. Ci zostawiali dobra slowo.
        Ci co sadza, ze praca kelnera jest taka slodka - malo wiecie. Wredne godziny,
        zwykle wredni szefowie kuchni, ktorzy lecza swoje kompleksy na obsludze, czesto
        aroganccy klienci.
        Dlatego zawsze zostawiam napiwek w restauracji: jak usluga jest marna, to jest
        to 1zł, zeby kelner wiedzial, ze nie zapomnialem, tylko ze bylem niezadowolony.
        Jak obsluga jest dobra, to zwykle 20%. I tyle.
        • Gość: GLS Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.prolan.gliwice.pl 25.08.05, 09:02
          > Ci co sadza, ze praca kelnera jest taka slodka - malo wiecie. Wredne godziny,
          > zwykle wredni szefowie kuchni, ktorzy lecza swoje kompleksy na obsludze,
          czesto
          > aroganccy klienci.
          No nie wytrzymam, a gdzie indziej klienci są zawsze uśmiechnięci, szefowie
          zawsze są mili i z dobrym humorem, godziny pracy sam sobie wybierasz ?? Ty
          chyba mało w życiu popracowałeś (chodzi mi o pracę a nie o udawanie pracy).

          To samo dotyczy doradzania, pogadania itp. Czy w sklepach, zwłaszcza
          specjalistycznych: AGD, RTV, komputerowych, samochodowych, hobbystycznych itp,
          a nawet czasami w warzywniaku (zapytasz, czy te jabłka są słodkie), gdzie
          zazwyczaj pogadasz ze sprzedawcą i zapytasz co by doradził, też dajecie
          napiwki ?? Bo z Waszej argumentacji wynikałoby że powinniście, a podejrzewam,
          że tutaj te 10% byłoby dość ciekawą kwotą (sam chciałbym dostawać 10% od
          swojego obrotu).

          Osobiście napiwki daję bardzo rzadko, zależy to tylko i wyłącznie od jakości
          obsługi i wali mnie to co sobie inni pomyślą. Sam staram się do klienta
          podchodzić tak aby był zadowolony i klienci zazwyczaj do mnie wracają, czasami
          nawet jak zmienię firmę w której pracuję, ale jakoś nigdy nie żądałem napiwków
          za to co robię. Pamiętam jeden przypadek, kiedy klient po wdrożeniu był
          zadowolony i postawił szampana, ale był to jego gest i wyrażenie zadowolenia, a
          nie moje żądanie !! I tak samo powinno być z napiwkami, powinny być oznaką
          zadowolenia, i powinny być dzielone z resztą pracowników (jak to już niech
          sobie sami ustalają między sobą).

          Rozbraja mnie również argument, ze napiwki trzeba dawać, bo pracownicy mało
          zarabiają (zwłaszcza w stosunku do taksówkarzy mnie on rozbraja, mam sąsiada
          taksówkarza). Jeżeli ktoś pracuje na pełnym etacie i nie dostaje minimalnej
          krajowej (przynajmniej) to jest to temat do PIPu, ewentualnie jest to temat do
          przemyślenia dla pracownika, czy aby powinien tu pracować. Jeżeli pracownik
          będzie dobry i będzie mu się chciało, to mimo wszystko w większości przypadków
          znajdzie sobie lepszą pracę. A poza tym, to jest ogólny problem, również nie
          dotyczący tylko wybranych zawodów. Znałem firmę, w której pracownice były
          szykanowane przez właściciela, czy to ma oznaczać, że powinienem im zostawiać
          napiwki (pomijając to, ze to akurat ja ich obsługiwałem, więc czy w takim
          przypadku powinienem od nich brać mniej ?? ). Gwoli ścisłości: firmy już nie
          ma, a pracownice już pracują gdzieś indziej, jakoś im się udało.
    • Gość: ech a dlaczego mamy w ogole dawac napiwki? IP: 195.136.47.* 24.08.05, 15:49
      Przeciez kelnerzy nie pracuja za darmo, dostaja pensje od pracodawcy! Czy ja
      dostane napiwek jako kasjerka? To jest niesprawiedliwe!
      • Gość: exKelner Re: a dlaczego mamy w ogole dawac napiwki? IP: *.stgambit.gda.pl 24.08.05, 15:53
        klienci myslą, że nie warto płacić, bo kelnerzy/barmaini dostają pensje od
        pracodawców. Pracodawcy myślą, że nie warto płacić pensji kelnerom/barmanom, bo
        ci dostają sute napiwki od klientów. Zgadnijcie co kelnerzy/barmani myślą o
        takich pracodacach i klientach?
    • Gość: Gość Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:00
      Przesolil potrawę....haaaaaaa, pluja, leja i strach pomyslec co jeszcze robia.
      • legacy2003 PRL sie klania 24.08.05, 16:26
        Przedwszystkim nikt nie wytlumaczyl co to jest tips. TIPS jest skrotem na "To
        Insure Proper Service". Czyli przetlumacze to w taki sposob
        • Gość: Barman Brawo Legacy IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.08.05, 16:43
          O to wlasnie chodzi, swietnie napisane, napiwki to czesto jedyna i najlepsza
          motywacja dla pracownikow jak ktos bedzie obslugiwal jak za komuny (co podac
          itp) to nie zarobi a jak bedzie dobry to wyzyje z napiwkow. Kazdy powinien
          przepracowac w knajpie miesiac to by sie nauczyl.
          • Gość: DARKUS ..... IP: 194.71.85.* 24.08.05, 17:14
            popracuj na hucie, dopiero nauczysz się napiwki dawać..
        • Gość: exKelner Re: PRL sie klania IP: *.stgambit.gda.pl 24.08.05, 17:06
          Święta racja Legacy.

          Nie masz pieniędzy na usługę, to idź tam gdzie takiej usługi nie ma (McCośTam) a
          najeść też się można.

          I co to za bzdury, że górnicy/hutnicy nie mają nic poza pensjami? A z czyjej
          kieszeni idą pieniążki na tzw restrukturyzację sektota i teraz będą szły na
          wcześniejsze emerytur? No, ale to już odrębny wątek jak sądzę.
          • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 22:15
            Jesli w takim lokalu bedzie wymog dawania napiwkow to na pewno zaplace jesli w
            nim bede. Takiego wymogu nie ma. Placisz za jedzenie i obsluge. I to nie tylko
            w MCCosTam tylko wszedzie
        • Gość: DARKUS Re: PRL sie klania IP: 194.71.85.* 24.08.05, 17:36
          Wnioskuję, że żyjesz w innym kraju niż POLSKA. Nie nazywałbym ludzi, których
          nie znam Chamami, bo to dopiero mozna nazwać CHAMSTWEM. Nieładnie oj nieładnie.
          Tak się kulturalni ludzie zachowują? Może lepiej nie brać od nich przykładu???
          Pozdrawiam
        • Gość: DARKUS Re: PRL sie klania IP: 194.71.85.* 24.08.05, 20:03
          >Myslicie w
          >terminach PRL-owskich. Co, JA mam zostawiac wiecej? To nie MOJ problem.

          Czyżbys za czasów PRLu nie dawał napiwków??? Czyżbyś był CHAMEM??? W twoim
          mniemamniu oczywiście. Za czasów PRL napiwki dawano częściej niż dziś, czyżbyś
          o tym nie wiedział? Wtedy właśnie było to bardziej normalne niż dziś- ale jak
          twierdzisz, że tamte czasy były skrajnie nienormalne (mówię tu o
          restaurascjach, dancing'ach itp), to widze w Tobie element hipokryzji.
        • Gość: Kalina Re: PRL sie klania IP: *.adslplus.ch 24.08.05, 21:51
          > W stanach Polacy sa znani z kiepskich TIPS i teraz wiem czemu. Nie rozumieja
          > systemu kapitalistycznego. Nie mysla o psychologii i motywacji ludzkiej. Nie
          > doceniaja wartosci dobrego serwisu i podania jedzenia lub drinka. Myslicie w
          > terminach PRL-owskich.


          Polacy nie rozumieja systemu kapitalistycznego? Facet o czym ty mowisz? Wiesz
          jaka jest srednia pensja w Polsce? Wiesz ile kosztuje wyjscie do restauracji? Z
          jakiej paki ktos ma placic wielki napiwek (bo juz 10% od ceny posilku to
          baaaardzo duzo) jezeli sam na to wyjscie czesto musi zaoszczedzic?

          Mowisz ze Polacy nie doceniaja wartosci dobrego serwisu. Pytam sie gdzie ten
          dobry serwis mozna spotkac? Chyba tylko w bardzo drogich restauracjach a i tu
          wiele pozostaje do zyczenia. W wakacjie bylam przez miesiac w Polsce w tym
          jeden tydzien ze znajomymi obcokrajowcami i z czyms takim jak dobry serwis po
          prostu sie nie spotkalismy. Za kazdym razem, nawet jezeli zamawialismy tylko
          cos do picia, trzeba bylo strasznie dlugo czekac. Kelnerki ciagle cos
          zapominaly przyniesc. Nie wspomne juz o zalosnym spektaklu otwierania butelki
          wina.

          Jezeli serwis sie poprawi a na wyjscie w poludnie do restauracji trzeba bedzie
          poswiecic pieniadze zarobione przez godzine lub dwie pracy to i napiwki stana
          sie popularniejsze i wieksze niz teraz.

          pozdrawiam
          • legacy2003 Re: PRL sie klania 24.08.05, 22:17
            Kalina,

            Wiem dokladnie o zarobkach i cenach. Widze je czesto, bo prowadze handel
            pomiedzy krajem a USA. I wiem ze za kazdym razem jak jestem, to w restauracjach
            sa ludzie. Takze ci ludzie maja pieniadze na wyjscie. Jezeli zbierasz na wyjscie
            kilka razy do roku to inna sprawa. Daj kilka zlotych i podziekuj osobie jezeli
            serwis byl bardzo dobry. Jezeli chodzisz czesto to 10% nie jest wcale duzo, po
            prostu przygotuj sie na ten koszt. W koncu idziesz do restauracji i ktos cie
            obsluguje.

            Teraz jezeli serwis jest kiepski proponuje zaczac odliczac w dol. Dlugo czekasz
            na picie? -2.5% Kelnerka cos zapomniala? -2.5% Problem z zamowieniem? -5% Itd.
            Jeszcze lepiej
            • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 22:28
              Co z kalkulatorem mam latac po restauracji ;-)? Jesli serwis byl kiepski to nie
              daje nic. Sorki,ale ona (czy ja) musi na ten obiad ciezko pracowac. To,ze ktos
              nie da napiwku nie oznacza,ze jest chamem. Zapamietaj to raz na zawsze!!!.
              • legacy2003 Re: PRL sie klania 24.08.05, 22:42
                Michu,

                Zgadzam sie. Teraz przeczytaj dokladniej to co ja napisalem i zapamietaj to
                sobie raz na zawsze.

                Jezeli serwis jest dobry i stac cie na napiwek, to bedziesz chamem jesli nic nie
                dasz.
                • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 23:55
                  Moge dac, nie musze. A CHAMEM to bym byl, gdybym jej burknal lub sprawil
                  przykrosc jakas wredna odzywka. W CENIE obiadu jest wliczona OBSLUGA. Podobnie
                  jest w kazdym zawodzie na swiecie. Sam powinienes to wiedziec,bo w USA sfera
                  uslug ma sie swietnie. Wszystko masz wliczone w cene. Pracodawca ustala ile
                  dany produkt/usluga bedzie kosztowala. I liczy,ze pracownik zrobi to z
                  usmiechem na ustach bez jakichkolwiek roszczen odnosnie klienta. Dla dobra
                  firmy i..jego samego. Twoja filozofia jest malo racjonalna
                  • legacy2003 Re: PRL sie klania 25.08.05, 00:38
                    W przypadku biznesow gastronomicznych w stanach jest inaczej. Calkowity koszt
                    obslugi wlasnie NIE jest wliczony w cene obiadu. Mylisz sie co do tego punktu.
                    Zmywacze naczyn dostaja pelna stawke na godzine. Kelnerzy i barmeni dostaja o
                    wiele mniej na godzine poniewaz wlasciciele restauracji licza ze klienci
                    zostawia im duzo napiwkow. Takze nie zostawiajac nic obrazasz kelnerow i
                    powodujesz ze zarabiaja mniej od zmywaczy. Przynajmniej tak jest w USA. Jezeli
                    mi nie wierzysz, proponuje poczatek filmu Reservoir Dogs i wymiane pomiedzy Mr.
                    Pink oraz Mr. White w kawiarence.

                    Nie jestem na 100% pewien jak jest w Polsce, ale przypuszczam ze jest podobnie.
                    • Gość: GLS Re: PRL sie klania IP: *.prolan.gliwice.pl 25.08.05, 09:25
                      > Takze nie zostawiajac nic obrazasz kelnerow i
                      > powodujesz ze zarabiaja mniej od zmywaczy.
                      A nie uważasz, że to jest problem, który jednak nie ja powinienem naprawiać ??
                      To że kelner zarabia mniej od pomywacza, to oznacza IMHO, że to pracodawca go
                      obraża, a nie ja !! I to pracodawca ustala kwotę zapłaty dla nich obydwu, i to
                      on powoduje, że jeden zarabia mniej od drugiego a nie ja !! Ja mogę okazać
                      swoje zadowolenie, chcoiaż dla mnie takie zachowanie raczej
                      przypomina "szpanerstwo" i "rzucanie ochłapów służbie", daję napiwki tylko
                      jeśli mi się obsługa spodoba, tylko dlatego, żeby to w jakiś sposób okazać, a
                      nie po to by dać "premię" kelnerowi/kelnerce do wypłaty. Dla mnie Twój sposób
                      myślenia jest absurdalny. To jest skąpstwo pracodawcy a nie moje !! Jezeli
                      uważam że mało zarabiam, to też powinienem do każdego upominać się o
                      napiwek ?? !! i tłumaczyć to tym, że mi mało płaca ?? IMHO klient mi
                      odpowie "sp...laj" i albo następnym razem pójdzie gdzieś indziej, albo pójdzie
                      do mojego pracodawcy i ten mi powie "możesz od jutra nie przychodzić do pracy".
                      Takie myślenie IMHO to jest odwracanie kota ogonem, w dodatku podsycane jak
                      widać np. przez gazety.
                      • introligator_snu Re: PRL sie klania 25.08.05, 11:29
                        dyskusja sie toczyla na temat pracy kelnera w USA. Pomimo, ze zasady dawania
                        napiwkow i tam i tu sa podobne, tam ludzie przyjmuja to za rzecz oczywista ze
                        napiwek sie zostawia. Wszyscy (tzn. prawie wszyscy) to robia i ciezko mi to w
                        tym momencie podciagnac pod "szpanerstwo" i "rzucanie ochłapów służbie", to
                        jest po prostu ogolnie przyjeta zasada.

                        Tak moze troche odjezdezajacod tematu, z moich dawnych wspomnien na temat pracy
                        jako kelner w USA:
                        pensja minimalna (np. na zmywarce): 6$/h
                        pensja kelnera: 2.3$/h

                        byly osoby ktore tak jak i tutaj mialy problemy z dawaniem napiwko, chociaz tam
                        to sie raczej dzielilo pod wzgledem etnicznym. Nie mozna generalizowac ale po
                        wycieciu wyjatkow ukladalo sie to tak:
                        Amerykanie - ok.15%
                        Anglicy, Niemcy, Polacy, Rosjanie - ok.10%
                        Francuzi, Hindusi, Afroamerykanie - 0-5% +najwiecej wybrzydzania, kombinowania
                        i marudzenia.
                        • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.05, 15:12
                          Nie wiem,gdzie w Niemczech widziales te 10 %. Bywalem regularnie w
                          restauracjach niemieckich swego czasu i nie widzialem zeby tak ochoczo dawali
                          napiwki. Byli anwetw stanie poszpera drobne,zeby kelner nie musial im wydawac
                    • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.05, 15:15
                      Nie ejst podobnie. Zgadzam sie,ze w USA osnosnie napiwkow jest inaczej. Tam
                      POWINNO sie dac,bo z tym co tu pisaliscie tam oni zarabiaja malo dlatego,ze
                      pracodawca wie,ze te napiwki beda klienci dawac. Tutaj obsluga jest wliczona w
                      cene,a napiwki to GEST ludzi, ktorzy moga ale nie musza dac. I nie powinni byc
                      przez to gorzej obslugiwani.
                • Gość: jo Re: PRL sie klania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 13:36
                  Byłam w Sphinksie w Poznaniu. Mam niestety duży biust. Jeden z kelnerów na to
                  zareagował w chamski sposób. Koleżanka temu, który nas obsługiwał dała napiwek,
                  bo był grzeczny,ale we mnie się gotowało - bo co, będę z chamami awanturę urządzać?
            • Gość: kalina29 Re: PRL sie klania IP: *.adslplus.ch 25.08.05, 16:41
              Jak myslisz jakie obroty ma kelner w restauracji? To znaczy podaje jedzenie na
              jaka sume w czasie swojej dniowki? Zakladajac, ze obroty kelnera mieszcza sie w
              okolicach 1500 zlotych oznaczaloby to ze powinien on zarabiac srednio z
              napiwkow okolo 150 zlotych dziennie. Zakladajac, ze pracuje 20 dni w miesiacu
              oznaczaloby to ze z tychze napiwkow na miesieczna pensje w wysokosci 3000
              zlotych. Jezeli doliczyc do tego podstawowa pensje wyplacana przez wlasciciela
              restauracji wychodzi calkiem absurdalna suma. Czemu absurdalna? Wiesz jakie sa
              pensje innych profesji w Polsce? Zalozmy, ze mlody nauczyciel czy lekarz
              (wymieniam profesje z "gornej" polki, zeby jeszcze bardziej uwypuklic absurd
              sytuacji) ze swoja pensja moze sobie pozwolic na wyjscie do restauracji raz w
              miesiacu. Czy ma tego faktu zaniechac tylko dlatego, ze nie starcza mu na 10%
              napiwku? A moze powinien przemoc swoje "chamstwo" i jednak dac ten napiwek i
              umozliwic w ten sposob kelnerowi otrzymanie pensji dwokrotnie wyzszej od jego
              wlasnej?? Cos tu stoi na glowie, nieprawdaz? To o to wlasnie chodzi w tym
              wszystkim - nie o skapstwo, nie o rzekome zacofanie kulturowe, tylko o
              niesamowity groch z kapusta w kwestii wynagrodzen i wyzysku w tym wczesno-
              kapitalistycznym panstwie.

              Jezeli dolaczyc do tego zupelna amatorszczyzne przedstawicieli tej profesji w
              Polsce (oczywiscie uogalniam) to ja wogole nie widze powodu zeby sie wstydzic
              za male napiwki albo ich brak.

              pozdrawiam
              Kalina
            • kalina29 Re: PRL sie klania 25.08.05, 16:54
              Teraz jezeli serwis jest kiepski proponuje zaczac odliczac w dol. Dlugo czekasz
              > na picie? -2.5% Kelnerka cos zapomniala? -2.5% Problem z zamowieniem? -5% Itd.
              > Jeszcze lepiej
              • kalina29 Re: PRL sie klania 25.08.05, 16:58
                Sorry wyslalo mi sie przed i po ulepszeniu;)
        • Gość: michu Re: PRL sie klania IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 22:12
          Belkot
        • Gość: marcin co to ma wspólnego z otyłą fastfoodową Ameryką? IP: 83.238.200.* 25.08.05, 08:25
          piszesz tu o dobrych restauracjach w których jedzą może elity na dolnym
          Manhattanie...

          większość tłustych jak niedzwiedzie Amerykanów je psie żarcie w Taco Bell albo
          Wendys i to by było na tyle
        • Gość: autor Re: PRL sie klania IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.08.05, 20:58
          W kulturalnych miejscach
          > swiata placi sie 15%-20% za dobry serwis
          TAAAK, NP. CI ZEBRACY W EGIPCIE, KTORZY KAZA SOBIE PLACIC ZA WSZYSTKO, NAWET ZA
          ROZMOWE. NO TAK, ALE POLSKA NIE JEST TAK DOSKONALE ROWINIETA JAK EGIPT I INNE
          KRAJE III SWIATA, PRAWDA?
          Gornicy ktorzy pracuja lepiej (kopia wiecej wegla), zostaja awansowani
          > predzej czy pozniej.
          KELNERZY TEZ AWANSUJA - NA MANAGEROW, KIEROWNIKOW ITP. I DO TEGO DUZO SZYBCIEJ
          NIZ GORNICY.
          Niektore "relikty przeszlosci" nie musza byc czyms negatywnym!
    • Gość: Klientka Obsluga w Muzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 16:37
      Wcale mnie nie dziwi wypowiedz wlasciciela Muzy- macie taka obsluge ze nic nie
      pozostaje Wam jak doliczanie napiwkow do rachunkow
    • znawca_tematu Napiwek to nie automat. 24.08.05, 17:22
      Napiwek o ustalonej kwocie 10% nie jest rzeczą automatyczną. Kelnerowi przysługuje napiwek za DOBRĄ i MIŁA obsługę.
      >> - A nowobogackim Polakom zdarza się, że w restauracji są ordynarni, a swoimi >> gestami okazują nam pogardę. Wtedy proszę kucharza, żeby przesolił im potrawę.
      Słusznie prawi kelnerka, tyle że nowobogackie postawy są wszędzie. Napiwek nie może być szantażem, że jak nie zapłacę, to kelner napluje mi do zupy. To powinien być nawyk, ale nawyk w adekwatnej wysokości. Postawę o której mówi kelnerka można również zaobserwować u nich. Kelnerzy oceniają ludzi po wyglądzie (czyli ile warte jest jego ubranie). Nie przychodzi im na myśl, że ludzie zamożni mogą nie mysleć kategoriami warszaffki, szpanu czy dowartościowania się drogimi ubraniami. Cudzoziemcy są lepiej traktowani. Widziałem to nieraz podczas rozmów z klientami. To gruby błąd. Na zachodzie nie spotkałem się z tym. Tam zawsze obsługa jest odpowiednia co do klasy lokalu. U nas bywa z tym różnie. Dawać napiwki należy - symboliczny jeśli nie jesteśmy zadowoleni, ale też wyższy od 10% przy bardzo dobrej obsłudze. Kiedyś i u nas się to zakorzeni.
      • Gość: DARKUS Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.85.* 24.08.05, 17:49
        być może "Kiedyś i u nas się to zakorzeni", jeśli jednak przestaną istnieć
        segregacje, o których napisałeś (byłem ofiarą takiej segregcji, lecz osoby
        ładniej ubrane, milej obsługiwane nie zostawiły ani grosza) będziemy godziwie
        zarabiać (odnośnie porównań z zachodnimi krajami), jeśli ogólnie zmieni się
        mentalność społeczeństwa. Obawiam się, że to nie nastąpi za mojego lub Twojego
        życia.
        P.S. powienienem się określić - jestem osobą, która baaaardzo rzadko płaci
        napiwki, jeśli jednak już, to napewno duż mniej niż 10%. Nie uważam siebie i
        innych za niekulturalnych.
        Pozdrawiam.
        • legacy2003 Re: Napiwek to nie automat. 24.08.05, 18:38
          Darkus,
          1. Ludzie ktorzy nie zostawiaja odpowiedniego napiwku, w przypadku dobrej
          obslugi, zachowuja sie w sposob chamski. Nie musze ich znac. To samo bym
          powiedzial o ludziach ktorzy pluja na ulice. Mam pewna definicje chamskiego
          zachowania i jest to moja osobista definicja.
          2. Zarobki nie maja z tym nic wspolnego. W Polsce restauracje sa o wiele tansze
          niz w USA, wiec nie kryj sie za tym. Jezeli stac cie kochany na jedzenie w danym
          lokalu, to stac cie na napiwek. 10% to jest naprawde nieduzo.
          3. Zgadzam sie ze "Napiwek to nie automat". Jezeli jestes ofiara
          nieodpowiedniego serwisu
          • Gość: DARKUS - cham Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.85.* 24.08.05, 19:12
            przerpaszam, że pytam: mieszkasz w USA ? Co Ty cały czas z PRL-em? Tak się
            zazwyczaj wyp0owiadają ludzie, którzy niemieszkają w Polsce i moga mieć nieco
            skrzywione podjejście do realiów Naszego kraju. Proszę o szczerą oddpowiedź,
            taka jak powyżej.
            Pozdrawiam -
          • Gość: yls Re: Napiwek to nie automat. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 19:37
            5. Czy nie rozumiesz ze dawanie napiwku jest pozyteczne dla calego
            spoleczenstwa.

            nie, naprawdę ni cholery tego nie rozumiem

            Napiwek zwieksza szanse na dobry serwis. Jezeli ty zostawisz, to
            szansa jest dobra ze osoba po Tobie bedzie miala lepszy serwis. Jezeli osoba
            przed toba zostawi napiwek, to szansa jest dobra ze rowniez ty bedziesz mial
            dobry serwis. Wszyscy z tej sytuacji wychodzimy na korzysc
            • Gość: DARKUS Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.86.* 24.08.05, 19:41
              RACJA !!!!!!!!!!!!! CAŁY CZAS TO POWTARZAM - NIE CHCE MI SIĘ JUŻ ...
              POZDRAWIAM TRZEŹWY UMYSŁ.
            • Gość: reg Re: Napiwek to nie automat. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 23:04
              dokładnie. Jak komu śnią sie po nocach 10-cio procentowe napiwki to niech ruszy
              swój tyłek do Tajlandii. W byle knajpce (i sklepie) wszyscy są mili i
              usmiechnięci, resztę wydaja ci co do grosza. Ich 'napiwkiem' jest to że
              przyjdziesz nastepny raz a może jeszcze przyprowadzisz kogoś. W ten sposób
              rosną im obroty i zamożność. To tylko rozpuszczone lenie czekaja na napiwek za
              pracę której właściwe wykonanie jest ich obowiązkiem.
              • Gość: Barman Re: Napiwek to nie automat. IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 23:37
                W Tajlandii jest taka kultura i zwyczaj ze sie nie daje napiwkow,podobnie w
                Japonii i wiekszosci krajow azjatyckich, ale my zyjemy w Europie przynajmniej co
                niektorzy i tradycja oraz zwyczaje sa inne. I nie nazywaj mnie leniem bo w zyciu
                tak ciezko jak ja nie pracowales, ale jest roznica pomiedzy obowiazkiem a tym
                czyms extra za co dajesz napiwek.
            • hadassa79 Eeeeee 25.08.05, 01:32
              Amerykanie nie zostawiaja napiwkow? To skad ja tyle tysiecy przywiozlam bedac
              studentka hihi. A teraz, mieszkajac w Irlandii i dalej pracujac w tej branzy,
              dalej twierdze uparcie ze Amerykanie "tipuja" najlepiej i kazda kelnerka ich
              wypatruje. Wlosi natomiast, Francuzi, Angole nie zostawiaja nawet zlamanego
              grosza, nawet gdy kelnerka jest piekna! Irole sa ok, Polacy tez nawet, nawet ale
              i tak najwiecej zostawiaja mlode dziewczyny, niezaleznie od narodowosci,
              ktore...same dorabialy kiedys jako kelnerki. wiem to z autopsji. Natomiast
              faceci sa tak ograniczeni, ze nie zdaja sobie sprawy iz zachwycanie sie uroda
              obslugujacej ich dziewczyny (bez podtekstow panowie:) i prawienie jej
              komplementow nie wystarcza. bo ona czeka na napiwek!
              pozdrawiam z deszczowego dzis Dublina, w ktorym jutro zasiweci cudne i ogromne
              slonce.
              p.
          • Gość: DARKUS Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.86.* 24.08.05, 19:40
            > Mam pewna definicje chamskiego zachowania i jest to moja osobista definicja.
            Masz również własną definicję dobra i zła ??? Widać, że tworzysz w "swoim
            świecie" własną kulturę - kulturę, która nie jest ogólnie znana - no
            jednocześnie nie jest kulturą danej społeczności - tylko Twoją.

            2. Zarobki nie maja z tym nic wspolnego. W Polsce restauracje sa o wiele tansze
            > niz w USA, wiec nie kryj sie za tym.
            Tańsze sa ponieważ w POlsce są mniejsze zarobki !!!


            >A moze sytuacja wynikla z tego ze kelner cie poznal i zapamietal ze nie dales
            napiwku zeszlym razem??? Ludzie pamietaja...
            Byłem tam pierwszy raz - podejrzewam, że ostani "ludzie pamietają".


            > 4. Czy wolalbys idiotyczna sytuacje gdzie placi sie automatycznie za jedzenie,
            > picie i napiwek? Ja osobiscie nie znosze takich miejsc i staram sie tam nie
            > chodzic, poniewaz nie mam gwarancji ze serwis bedzie dobry skoro kelner ma
            > zapewniony napiwek. Jezeli wszyscy mieliby twoje podejscie, predzej czy
            pozniej
            > wszystkie restauracje zaczelyby doliczac napiwek automatycznie. I wtedy co?
            > Stracisz kontrole nad napiwkiem

            O tym cały czas mówię, ze tracimy kontrolę nad napiwkiem (który powinien byc w
            pewnym snesie niespodzianką), ponieważ już niektórzy twierdzą ile należy dać
            (10%, 20%) inaczej będzeisz "CHAMEM.."

            > 5. Czy nie rozumiesz ze dawanie napiwku jest pozyteczne dla calego
            > spoleczenstwa. Napiwek zwieksza szanse na dobry serwis. Jezeli ty zostawisz,
            to
            > szansa jest dobra ze osoba po Tobie bedzie miala lepszy serwis.

            jeśli serwis będzie do bani - szef zmniejszy przychody i zabierze się za serwis.
            Jeśli będę chodził do danej restauracji, szef zwiekszy przychody, da zarobić
            dobrym kelnerom (żeby nie odeszli) i serwis będzie dobry, więc i tak "wilk syty
            i owca cała"

            P.S. Społeczeństwo o nastawieniu PRL-owskim??? No to to juz przesadziłeś. Które
            społeczeństwo miałeś na myśli? Polskie??? Czy w twojej urojonej kulturze to też
            nie była niekulturalna (czyli chamska) wypowiedź?? - Napewno nie.
            Przykre, że jeszcze nie Amerykanin a już nie Polak... Tacy to najwięcej wiedzą
            o Naszym kraju i Naszej kulturze.... nieurojonej.
            • legacy2003 Re: Napiwek to nie automat. 24.08.05, 20:45
              Darkus,

              Mieszkam w stanach od 15stu lat i przyjezdzam do Polski na kilka tygodnii prawie
              co rok, takze widze zmiany albo w innych przypadku brak zmian. Dzieki temu ze
              pamietam jak bylo przedtem i widze regularnie jak jest obecnie, moge wnioskowac
              co sie zmienilo.

              Nie pora dystkutowac PRL-owskie przyzwyczajenia polskiego spoleczenstwa. Faktem
              jest ze stawiasz siebie przed dobrem spoleczestwa i niepisanymi regulami
              zachowania. Buntujesz sie przeciwko systemowi jakby to byl lancuch wokol twojej
              szyi, ale tak naprawde krzywdzisz innych ludzi. Efektywne spoleczenstwa (ie.
              USA, Niemcy, Anglia) zgadzaja sie na pewne normy spoleczne. W Polsce zauwazylem
              zasadnicze zmiany ku porzadku i odpowiedzialnosci spolecznej, ale nadal widze i
              slysze o zachowaniu przypominacym stare czasy. Zreszta moglbym nawet nie
              przyjezdzac i czytac prase zeby to zauwazyc.

              Tak, kochany, pewne normy kulturalne sa czesciowo subiektywne. Czemu jest to dla
              ciebie taka niespodzianka? Tak jak i dobro i zlo jest czesciowo subiektywne. Tak
              jak i polityka Busha jest zla dla niektorych i dobra dla innych. Moja opinia
              jest rowniez oparta do duzego stopnia na podstawie wielu norm spolecznych, ktore
              uwazam za sluszne. Tak jak dawanie dobrych napiwkow, kiedy sie nalezy, i dlatego
              uwazam ze w Polsce powinno byc podobnie. Jest to dobry system ktory nagradza za
              dobry serwis i, podkreslam, robi to blyskawicznie. Podobnie jak eksperyment z
              psami Pavlova.

              Widze rowniez ze nie rozumiesz wiele na temat operacji restauracji. Jezeli nie
              ma napiwkow to jak ma szef wiedziec ze serwis jest kiepski? Nie bedzie wiedzial
              przez dluzszy czas. Restauracje maja jedna szanse zeby ciebie przyciagnac. Jak
              sam mowisz, jesli bedzie kiepski serwis to nigdy nie wrocisz. Napiwki sa
              blyskawiczna oznaka ze cos jest nie tak. Szef nie moze przeciez pilnowac kazdego
              kelnera. Restauracje sa bardzo ciezkim biznesem i przynajmniej w USA, tylko 10%
              restauracji istnieje dluzej niz 4 lata. Jedzenie jest wycenione nizej, zeby
              wlasnie klient zostawil napiwek.

              I czemu napiwek ma byc "niespodzianka"? W takim wypadku jaki ma byc wniosek z
              napiwku jezeli jeden czlowiek zostawi 2%, a drugi 20%? Pewne normy spoleczenstwa
              mowia ze 10%+ oznacza dobra obsluge i czemu jest to taki problem, jezeli obsluga
              byla dobra?
              • Gość: Barman Re: Napiwek to nie automat. IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 21:26
                Legacy znasz sie na rzeczy jakbys cale zycie w tym biznesie pracowal. Niestety
                nie wszyscy na tym forum to rozumieja. Ja przyznaje ze gdybym nie przepracowal
                tych kilku lat za barem to pewnie tez podzielalbym zdanie Darkusa. Napiwek nie
                ma byc zadnym obowiazkiem (tak jak nie jest obowiazkiem zeby nie mlaskac przy
                jedzeniu), to tylko przyjeta norma kulturowa ktora do tego zdrowo motywuje do
                lepszej pracy.
                • Gość: DARKUS Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.86.* 24.08.05, 21:36
                  Powiedz mi proszę, jak zmotywować wykwalifikowanego pracownika w branży np.
                  budowlanej? Ma dostać premię za to, że przesrzega zasad BHP? co za brak kultury
                  szefa !!! nie daje !!!
                  Może nie znam realiów branży gastronomicznej - znam sytuację pracowników z
                  innych branż niż gastronomia. Nie lamęcą, że nie są doceniani i nie wykrzykują,
                  że nie dostają premii, że szef to cham bo jej nie daje - cieszą się że mają
                  pracę i ją szanują!!! Ot tyle.
                  • Gość: Barman Darkus przyjacielu IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 21:57
                    Pracownik branzy budowlanej nie oczekuje napiwku ani jego szef nie oczekuje ze
                    on takowy dostanie wiec sa inne formy motywacji premie itp. W biznesie
                    gastronomicznym czy jakkolwiek go nazwiemy jest przyjety zwyczaj dawania
                    napiwkow dlatego np. wspomniany przez ciebie pomywacz mial wiecej placone na
                    godzine niz ja bo nie bral napiwkow.Podobnie w angielskich pubach zazwyczaj duzo
                    napiwkow nie uzbierasz (choc to zalezy)i od tego zalezy twoja stawka przy
                    przyjmowaniou sie do pracy otwarcie pytasz szefa ile placi na godzine oraz w
                    jakich granicach sa napiwki zebys mogl wiedziec czy ci starczy do pierwszego. To
                    specyfika branzy dlatego uwazam ze niedawanie napiwkow za super serwis jest
                    nietaktem lub gorzej. Ja tez szanuje prace i nie lamentuje ale takie sa zasady
                    branzy przynajmniej w Anglii a z tego co wiem takze w Polsce. Pracowalem tez na
                    budowie i wiedzialem zawsze ile dostane wyplaty a w restauracji jest tak ze
                    polowa mojej wyplaty zalezy od napiwkow. Poza tym szacunek dla ciebie Darkus za
                    kulturalna rozmowe
                    • Gość: DARKUS Barmanie przyjacielu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 22:39
                      Tylko krowa nie zmiena zdania.
                      Nie będę się jak osioł upierał przy swoim. Z tego co widać, cięzko jest to dojść do porozumienia. Za cięzki temat. Po tym wszystkin napewno zmienie podejście do obsługi w lokalach. Przyznam, że nie wiedziałem o tym, że szefowie są tak bezczelni. Jednak dalej czuję się urażony, gdy nazywa mnie ktoś chamem za to, że niedałem napiwku. To jest naprawdę niesprawiedliwe. Również dziękuję za kulturalną dyskusję.
                      Pozdrawiam
                • legacy2003 Re: Napiwek to nie automat. 24.08.05, 22:46
                  Barman,

                  Dzieki. Dlugo sie przymierzalem zeby otworzyc swoj wlasny lokal gastronomiczny,
                  ale statystyki mnie ostatecznie wystraszyly. To jest morderczy biznes. Gdybym
                  mial kase to moze bym kupil posesje w atrakcyjnej dla resturacji dzielnicy i
                  zaczal wynajomowac ;)
              • Gość: DARKUS Re: Napiwek to nie automat. IP: 194.71.86.* 24.08.05, 21:31
                Ta wypowiedź podobała mi się. Bez bezpośredniego obrażania. W ten spsób można
                rozmawiać i wymieniać poglądy. Za poprzednie posty przepraszam - poniosło mnie
                z powodu PRL-u. Nie rozumiem jednak jednego: skąd szef ma wiedzieć ile
                pracownik dostaje napiwku? Jak określi jakość swojej usługi, jeśli nie będzie
                znał kwot? Dalej jednak twierdzę, że opierasz się na innych wartościach (nie
                panujących <jeszcze?> w Polsce). U Nas realia sa całkiem inne (przynajmniej
                poza Warszawą). Inaczej ludzie zarabiaja pieniądze i inaczej je wydają. Dalej
                czuję się obrażony z powodu nazwaniem mnie (i innych) chamami, tylko dlatego,
                że nie daję napiwków. Do restauracji chodzę dwa razy do roku (zaszaleć) i
                jedynym napiwkiem jaki mogę dać to "do równego rachunku". Jeśli Ci powiem, że
                nie stać mnie na dopłacenie minimum 10%, nie uwierzysz mi, mówiąc że jak mnie
                stać na 100pln to co to jest wydać 10 więcej. To tak jakby kupować samochód za
                10.000 lub 11.000 - co to za różnica (przpraszam za przesadę)? 10% = 10%. 10
                pln to nie jest dla mnie mały pieniądz (nie mówiąc już o 20 pln), ot tak żeby
                nagrodzić. Za to mogę kupić na drugi dzień 4 śniadania (do pracy i do szkoły
                dzieciom). W polsce mój Drogi ludzie wciąż liczą pieniądze - nie ze skąpstwa -
                nie, takie są właśnie realia - liczą, żeby nie zabrakło na życie. Kelner
                również liczy - większość liczy i nie uważam tego za chamstwo, a nazywanie
                niezamożnych chamami - uważam za obrazę.
                Jeszcze raz przepraszam za przykre słowa umieszczone w wcześniejszych postach.
                • legacy2003 Re: Napiwek to nie automat. 24.08.05, 22:02
                  Darkus,

                  Ja rowniez przepraszam. Jezeli naprawde cie nie stac i chodzisz rzadko, to
                  potrafie zrozumiec. Sprostuje moja wypowiedz
                  • Gość: DARKUS EPILOG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.05, 22:50
                    Po burzliwej dyskusji (teraz mogę powiedzieć ponieważ dowiedziałem się tego i owego),stwierdzam że niemiałem do końca racji. Jeśli tak wygląda sprawa z płatnościami właścicieli względem pracowników, to rzeczywiście nie jest wesoło. Jeśli jednak stać kgoś na napiwek i zna realia lokali gastronomicznych, mógłby bez łaski daćnapiwek. Jeśli delikwenta stać na to, nie daje, i nawet dziękuję nie powie, to albo jest rozkojarzony, albo zawistny, czyli niekulturalny.
                    Przyznaję się więc do tego, że zmieniłem w pewnym sensie rację (trudno to przychodzi). Niezwykle rzadko potrafi ktoś wpłynąć na forum co do tego.
                    Uważam dyskusję za zamkniętą i dziękuję za taki finał w tej rzecby mozna sprzeczce. Jeśli interesowałyby Cię jeszcze kiedys jakieś dyskusje na forum ppoinformuj mnie proszę. Mój login na gazecie to darkuss, więc z przesłaniem wiadomości nie powinno być problemów. Cieplutko pozdrawiam Ciebie i Twoją Rodzinę. Cześć.
                    P.S. nie słyszałem jeszcze od nikogo, żeby płacił napiwki kartą płatniczą lub kredytową. Jestem przekonany, że powyżej 90% napiwków, są to napiwki w rodzaju gotówki. Mówię tu o mniejszych miastach Górnego Śląska.
                    • Gość: Barman Re: EPILOG IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 23:46
                      Ciesze sie ze sa jeszce ludzie ktorzy potrafia dyskutowac kulturalnie i przyznac
                      sie jesli argumenty przeciwnika ich przekonuja, to wlasnie swiadczy o poziomie i
                      klasie czego ty jestes dowodem Darkus. Doskonale rozumiem twoje wyjsciowe
                      poglady bo moje byly podobne zanim nie spedzilem kilku lat za barem i nie
                      poznalem realiow, ale rozumiem tez druga strone i nie traktuje gosci ktorzy nic
                      nie zostawiaja jak chamow. Pozdrawiam Gorny Slask obecnie Londyn ale w sercu
                      zawsze Swietochlowice :-)
                      • darkuss Re: EPILOG 25.08.05, 03:22
                        Dzięki za budujące komplementy - nadajesz się na barmana.. hehehe

                        best regards from Katowice.
              • Gość: michu Re: Napiwek to nie automat. IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 22:23
                Efektywne spoleczenstwa:.
                > USA, Niemcy, Anglia) zgadzaja sie na pewne normy spoleczne


                Akurat Niemcy to nie jest dobry przyklad. Wiem,bo bardzo czesto tam bywam. To
                nie jest nacja, ktora chetnie i w duzej ilosci daje napiwki.
          • Gość: DARKUS i jeszcze coś IP: 194.71.85.* 24.08.05, 19:48
            Proponuję również przechadzki na zaplecze do pomywaczki i jej również wręczać
            napiwki, aby nie dostać nieczystego talerza, sztućców itp. Przynajmniej jak
            przyjdę po Tobie, bede miał pewność, że mojego talerza kot, ani pies nie
            lizał...
            mam nadzieję, że Twoja urojona kultura (przez Ciebie wykreowana) zrozumie
            ironię...
    • marcia_rulez Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 18:27
      Pracuje w bardzo popularnym pubie przy glownej ulicy Edynburga i musze
      przyznac, ze rzeczywiscie nie ma reguly. zdarza sie ze elegancki gentelman nie
      zostawi ani pensa, a starsza pani podziekuje Ci za mila obsluge kilkoma
      funtami. Generalnie mozna jednak zauwazyc, ze amerykanie w 90% przypadkow
      zostawiaja nie mniej niz 1 funta, a hiszpanie i wlosi zabieraja wszystko,
      lacznie z tacka na ktorej podajemy rachunek i reszte. Szkoci, jako ze sa u
      siebie raczej nic nie zostawiaja, uwazaja chyba ze to przywilej turystow. W
      kazdym razie wiadomo ze amerykanie w pubie to dobry napiwek w kubeczku :)
    • Gość: x Najgorzej rzucić pieniądz na stół w chamskim gesci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 18:37
      "Najgorzej rzucić pieniądz na stół w chamskim geście "paniska" - co za brednia.
      zawsze zostawiam na stole (nie rzucam), bo to najlatwiejsza forma, skad ja mam wiedziec, czy dany lokal ma dostepne jakies dzbanuszki czy koszyczki. jest to robienie problemu tam, gdzie go nie ma
    • Gość: Malenka Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 24.08.05, 18:43
      Pracowalam w USA jako kelnerka i tu napiwki sa traktowane jak czesc mojej
      przyszlej wyplaty. Najnizsza gwarantowana przez prawo stawka za h pracy to
      okolo 5$ (ktore naleza sie i kasjerce i pomywaczce i sprzataczce) Kelnerzy
      dostaja okolo 3$ za h + wlasnie napiwki. Na szczescie jak nie dadza rady z
      napiwkow dociagnac do 5$ szef ma obowiazek im doplacic do tej najnizszej. Ale
      to oznacza ze tak czlowiek nie nadaje sie do pracy i szef sie go pozbywa. Jest
      tu jeszcze pare innych zawodow oplacanych w tym systemie min taksowkarze,czy
      fryzjerzy. W Polsce natomiast jesli kelner dostaje chocby najnizsza (ustawowa)
      pensje napiwek jest tylko wyrazem uznania dla milej obslugi.
      • tuptipl Re: Cała prawda o dawaniu napiwków 24.08.05, 19:00
        To prawda, podobnie jest w Austrii napiwki liczone sa jako obligatoryjna czesc dochodow, a forma ich dawania jest bardzo prosta, przy placeniu rachunku podaje po prostu swoja cene do ktorej kelner wydaje mi reszte, albo krotkim dziekuje rezygnuje z reszty, dlatego nie ma potrzeby szukania dzbanuszkow, kubeczkow itp. rzeczy.
      • Gość: DARKUS Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: 194.71.86.* 24.08.05, 20:20
        Nie mówmy tu o jakichś Stanach.... - rzecz się dzieje w POLSCE - daj spokój...
        Nie porównujmy dwóch odrębnych kultur, bo to naprawdę nie ma sensu - tematem
        forum jest napiwek w Polsce (powtarzam).
    • Gość: mysia Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.server.ntli.net 24.08.05, 20:01
      ... a w angielskich hotelach najlepsze napiwki zostawiaja wlasnie japonczycy!!!
      w nastepnej kolejnosci anglicy i amerykanie wiec jak zwkle "punkt widzenia
      zalezy od punktu siedzenia". Podejrzewam ze w roznych krajach wyglada to
      zeczywiscie roznie i takie uogolnianie, ktore coraz czesciej pojawia sie w
      roznych artykolach (i niestety nie jest opatrzone podpisem: "subiektywna opinia
      autora") nie pokazuje prawdy o omawianym zagadnieniu ;)
      • Gość: michu Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 20:22
        To juz nawet o kraje nie chodzi. Autor artykulu pewnie swoja teorie nacji
        dajacych napiwki oparl na podstawie 5 restauracji i to tylko jednego maista -
        Warszawy.
    • Gość: michu I Pani Marta powinna stracic prace IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 20:13
      Nie ma obowiazku dawania napiwkow. Poza tym obsluga jest wliczona w cene.
      Kelnerka dostaje za prace pieniadze. Nie trzeba miec referencji zeby byc
      kelnerka,a mimo to minimum one nie zarabiaja. Ci co daja napiwek robia to z
      wlasnej nieprzymuszonej woli i kelnerka nie powinna liczyc,ze kazdy jej bedzie
      dawal. Powinna byc przygotowana na mila niespodzianke, a nie uznawac to za
      norme. Osobiscie niekiedy zdarza sie,ze daje napiwek. Jednak tylko wtedy gdy
      obsluga jest mila i widac ze sie stara. Nie oznacza to,ze bedac dwa razy w ty
      samym lokalu przy takim samym standardzie obslugi dam dwa razy napiwek.
      Poprostu nie mam zamiaru,azeby pozniej ucierpial na obsludz na jakis mniej
      zamozny klient-tym bardziej ze niezle zabuli za zjedzony obiad.
      • Gość: Barman Re: I Pani Marta powinna stracic prace IP: *.ipt.aol.com 24.08.05, 21:14
        Tak samo nie ma obowiazku ani zakazu zeby nie bekac po posilkach, nie jesc
        palcami, nie pluc pod siebie itp. Jest tylko jakas tradycja, kulturowy zwyczaj
        ktory odroznia chamstwo od panstwa
        • Gość: michu Re: I Pani Marta powinna stracic prace IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.05, 21:18
          To chamstwem jest nieplacenie napiwkow??? Wow
        • Gość: ata'vista Re: I Pani Marta powinna stracic prace IP: *.com.pl / *.zetosa.com.pl 24.08.05, 21:28
          bekanie i plucie odpada, ale jesc rekami uwielbiam. taki atawizm chyba :)
    • Gość: Burger Re: Cała prawda o dawaniu napiwków IP: *.hyperion.pl / *.czeladz.msk.pl 24.08.05, 20:53
      Sfinx? jedzenie fatalne, a obsługa masakryczna, najgorsi kelnerzy jakich ziemia
      nosi. I maża im się napiwki? Wolne żarty, za kiepską pracę, kiepska kasa
    • Gość: Joania Raczej nie przesalają tylko babola wstawiają... IP: *.spray.net.pl 24.08.05, 20:58
      Pracowałam kiedyś w jednej z najlepszych knajp w poznaniu... bankiety firmowe,
      imprezy kulturalne itp, itd.... Częsta zabawa obsługi to włożenie babola np. do
      szarlotki... Chetnie powiem co to za knajpa...
      • Gość: ata'vista Re: Raczej nie przesalają tylko babola wstawiają. IP: *.com.pl / *.zetosa.com.pl 24.08.05, 21:31
        i dlatego preferuje zarlo domowe - wiem co, wiem jak, wiem kto, wiem kiedy (oczywiscie dochodzi tez kwestia bardzo specyficznej diety). a nie jakis kucharzyna spoci mi sie do talerza, albo kelner ma gorszy dzien i "slinka mu pocieknie" do mojej porcji :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka