Dodaj do ulubionych

Lurker czyli pasożyt

29.02.08, 17:49
Tak, a najpierwsi lurkerzy to czytelnicy książek i papierowych gazet. Tylko patrzeć, jak wydawcy ich zablokują.
Obserwuj wątek
    • a_usher Blabla czyli bełkot 29.02.08, 23:47
      Lepiej lurkować po cichu niż popisywać się w stylu niegodnym nawet
      nonsensopedii. A wystarczyło zerknąć do artykułu w Wikipedii:
      en.wikipedia.org/wiki/Lurker
      Lurkowanie to zjawisko stare jak stare są dyskusje elektroniczne.
      Lurkerzy przeszkadzali, kiedy blokowali linie modemów BBS-u, ale
      Internet to zmienił. Netykieta wyraźnie zaleca początkującym
      użytkownikom lurkowanie, a przy obecnym powszechnym dostępie do
      internetu nie ma nawet możliwości, aby wszyscy użytkownicy byli
      aktywni we wszystkich miejscach, które odwiedzają.
      • joanna.szczepaniak.net Re: Blabla czyli bełkot 01.03.08, 01:07
        A może jednak lepiej przyjrzeć się bliżej pojęciu "cyberkultura"? Sama egzystencja danego zjawiska nie czyni go zrazu elementem specyficznej kultury internetowej. Dopiero internauci, którzy oswajają pewne stare, bądź całkiem nowe odkrycia wciągają je do kanonu cyberkultury choćby poprzez tworzenie serwisów poświęconych danemu zjawisku, elementów charakterystycznych dla web 2.0 itp.
        Może warto zauważyć, że w artykule nie jest powiedziane, że jest to NOWE zjawisko, ale jest to NOWE ZJAWISKO CYBERKULTURY?

        pozdrawiam

        Joanna Szczepaniak
        autorka artykułu
        • a_usher Re: Blabla czyli bełkot 02.03.08, 00:29
          joanna.szczepaniak.net napisała:

          > A może jednak lepiej przyjrzeć się bliżej pojęciu "cyberkultura"?

          Prawie tak staremu jak pecet? Ależ proszę. Wystarczy sprawdzić
          (znowu się kłania anglojęzyczna Wikipedia), kiedy Gibson
          popełnił "Neuromancera" (w 1984 r.) czy przeczytać artykuł
          en.wikipedia.org/wiki/Cyberculture
          > Sama
          > egzystencja danego zjawiska nie czyni go zrazu elementem
          specyficznej kultury
          > internetowej. Dopiero internauci, którzy oswajają pewne stare,
          bądź całkiem nowe
          > odkrycia wciągają je do kanonu cyberkultury choćby poprzez
          tworzenie serwisów
          > poświęconych danemu zjawisku, elementów charakterystycznych dla
          web 2.0 itp.

          Sięgnę po cytat z Szekspira:

          Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
          Pod inną nazwą równie by pachniało.

          Proszę zatem na siłę nie dorabiać nowych nazw do starych pojęć ani
          nowych znaczeń do starych nazw. Używanie obcych słów bez znajomości
          ich znaczenia też sprawia niemiłe wrażenie. Przykładowo w języku
          polskim "egzystencja" odnosi się do istot żywych, zjawiska mogą co
          najwyżej istnieć.

          > Może warto zauważyć, że w artykule nie jest powiedziane, że jest
          to NOWE
          > zjawisko, ale jest to NOWE ZJAWISKO CYBERKULTURY?

          Jedynym nowym zjawiskiem jest chyba fakt, że dziennikarze szanowanej
          gazety zaczynają się zajmować trollowaniem pisząc teksty na poziomie
          nastolatków zafascynowanych świeżo poznanym obiektem. Jednak to też
          nie jest zjawisko wyłącznie cyberkultury.

          Nie będę przeciągał wywodów - nie dostaję za to wierszówki, a z
          trollami się nie dyskutuje.

          Andrzej P. Woźniak
          • joanna.szczepaniak.net Re: Blabla czyli bełkot 02.03.08, 18:10
            a_usher napisał:

            > joanna.szczepaniak.net napisała:
            >
            > > A może jednak lepiej przyjrzeć się bliżej pojęciu "cyberkultura"?
            >
            > Prawie tak staremu jak pecet? Ależ proszę. Wystarczy sprawdzić
            > (znowu się kłania anglojęzyczna Wikipedia), kiedy Gibson
            > popełnił "Neuromancera" (w 1984 r.) czy przeczytać artykuł
            > en.wikipedia.org/wiki/Cyberculture

            Skomentuje to krótko: Kultura to słowo bezdenne, codziennie pojawiają się nowe jej odłamy, stare zjawiska przyjmują nowy charakter, czasem nowe znaczenie. Dlatego śmiało można nawet istniejące już odłamy nazywać nowymi, gdyż sa one ubrane w inną szatę - szatę, która dla przeszłości była tylko zagadkową przyszłością, a teraz jest już oczywistą teraźniejszością. Zupełnie jak moda, która co sezon odżwieża stare trendy, i nazywa je co rok "nowym krzykiem mody". Mechanizm jest nader prosty, jednak nie dla wszystkich.


            > > Sama
            > > egzystencja danego zjawiska nie czyni go zrazu elementem
            > specyficznej kultury
            > > internetowej. Dopiero internauci, którzy oswajają pewne stare,
            > bądź całkiem nowe
            > > odkrycia wciągają je do kanonu cyberkultury choćby poprzez
            > tworzenie serwisów
            > > poświęconych danemu zjawisku, elementów charakterystycznych dla
            > web 2.0 itp.
            >
            > Sięgnę po cytat z Szekspira:
            >
            > Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
            > Pod inną nazwą równie by pachniało.

            Już tak poza tematem: Szekspir chyba jeszcze mało wiedział o sile reklamy...



            > Proszę zatem na siłę nie dorabiać nowych nazw do starych pojęć ani
            > nowych znaczeń do starych nazw. Używanie obcych słów bez znajomości
            > ich znaczenia też sprawia niemiłe wrażenie. Przykładowo w języku
            > polskim "egzystencja" odnosi się do istot żywych, zjawiska mogą co
            > najwyżej istnieć.
            >
            > > Może warto zauważyć, że w artykule nie jest powiedziane, że jest
            > to NOWE
            > > zjawisko, ale jest to NOWE ZJAWISKO CYBERKULTURY?
            >
            > Jedynym nowym zjawiskiem jest chyba fakt, że dziennikarze szanowanej
            > gazety zaczynają się zajmować trollowaniem pisząc teksty na poziomie
            > nastolatków zafascynowanych świeżo poznanym obiektem. Jednak to też
            > nie jest zjawisko wyłącznie cyberkultury.
            >
            > Nie będę przeciągał wywodów - nie dostaję za to wierszówki, a z
            > trollami się nie dyskutuje.
            >
            > Andrzej P. Woźniak


            Lepiej być zafascynowanym "nastolatkiem", niż skostniałą, zamkniętą na nowości konserwą.

            pozdrawiam

            Joanna Szczepaniak
    • i.nes Lurker czyli pasożyt 03.03.08, 13:35
      "Lurking i lurker są bowiem wyrażeniami z pogranicza sieciowego slangu. Pochodzą
      one od angielskiego "look and browser" (patrzeć i przeglądać/przeszukiwać)."

      Słowo "lurk" nie jest żadną nowością internetową ani hybrydą - pojawia się w
      literaturze już w 14 wieku i znaczy tyle co 'czaić się, czekać w ukryciu'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka