Gość: gość wojenny
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
24.07.08, 23:36
szanowna redakcjo.na forum Życia Podkarpackiego znalazłem ciekawy temat który
przesyłam.sprawa dotyczy mon, służby zdrowia,w 114SzW mówi się że dyrektor
jest nietykalny bo to jakaś rodzina ministra mon co poddaje w wątpliwość jego
troskę o porządek w armi /wide sprawa 18 batalionu i odwołaniu
gen.Wójcika/może redakcja podejmie ten temt.pozdrowienia.
''Z ciekawością czytam o tym,co się dzieje w Wojskowym Szpitalu w Przemyślu.
Kiedyś jeżdziliśmy do tego szpitala się leczyć,teraz raczej nie. Ryba psuje
się od głowy. Kim jest obecny dyrektor szpitala wojskowego Pan Andrzej
Kiełczyński?Porucznik lekarz Kiełczyński Andrzej 19 lutego 1994 roku pełnił
dyżur w naszym pogotowiu ratunkowym w Sanoku jako lekarz karetki
reanimacyjnej. O godzinie 9:50 zadzwonił telefon z dramatyczną prośbą o pilny
przyjazd do ciężko chorego,duszącego się człowieka -więźnia zakładu karnego w
Łupkowie. Na kolejce do wyjazdu był lekarz Kiełczyński Andrzej. Nie chciało mu
się jechać więc odmówił wyjazdu i przez telefon bez badania pacjenta zlecił
podanie temu pacjentowi aminophylliny i hydrocortyzonu.Nawet sanitariusz
wie,że tego typu leki na krótki czas poprawią samopoczucie nawet umierającego.
Zadowolony jak zawsze z siebie lekarz Kiełczyński do godziny 11:00 siedział
sobie w cieple w stacji pogotowia przy herbatce. Następnego dnia ciężko chory
więzień któremu lekarz Kiełczyński odmówił pomocy zmarł. Podobno był kometarz:
jednego śmiecia na świecie mniej. Niedługo po tym zdarzeniu Andrzej
Kiełczyński wyjechał do Przemyśla do Jednostki Wojskowej. W lutym 1995 roku
Prokuratura Wojskowa wszczęła śledztwo przeciwko porucznikowi lekarzowi
Andrzejowi Kiełczyńsdkiemu. Informację o rozpoczęciu śledztwa przesłano jego
bezpośredniemu przełożonemu porucznikowi Szafranowi Adamowi z wnioskiem o
napisanie opinii na temat Kiełczyńskiego. Szafran(obecny zastępca dyrektora
Kiełczyńskiego) napisał opinię wzorową. W trakcie śledztwa prokurator powołał
biegłych sądowych -niezależnych Profesorów specjalistów medycyny sądowej z
Akademii Medycznej. Opinia biegłych była jednoznaczna::lekarz nie miał prawa
zlecać leków przez telefon nie badając pacjenta i nie miał prawa odmówić
wyjazdu. Co to było?błąd lekarza?lenistwo,znieczulica,pogarda dla
człowieka?lekceważenie obowiązków i zasad etyki lekarza?Czy gdyby tego
tragicznego dnia lekarz pogotowia pojechał do tego ciężko chorego człowieka i
zawiózł go do szpitala to czy ten człowiek żyłby?i nie osierocił synka i nie
pozostawił żony bez środków do życia?Ale zadziałała niewidzialna ręka.
Prokurator mimo jednoznacznej opinii biegłych niekorzystnej dla Kiełczyńskiego
nie mając do tego żadnych podstaw prawnych i faktycznych nie poddając w
wątpliwość poprzedniej opinii wystąpił do innych biegłych i na tej podstawie
umorzył śledztwo. Może to zdarzenie pozwoli zrozumieć to co się u was dzieje?A
może sprawą powinno zainteresować się Ministerstwo Sprawiedliwości?