Dodaj do ulubionych

Mam wątpliwości

13.09.05, 09:37
Na początke krótkie przypomnienie: Kuba chodził do żłobka część lipca, potem
zachorował i była z nim babcia. W sierpniu jedyny żłobek w Siedlcach był
nieczynny. Trochę była z nim babcia a na resztę czasu urlop dostał mąż.
Od września Kuba znowu chodzi do złobka. Jak jest...no właśnie, że sama nie
wiem. Kuba ma 2,5 roku. Ale nic nie mowi - więc nie powie mi, jak było. Muszę
bazować na tym, co mówią opiekunki.
Płakał ( jak się go zaprowadza ) znacznie mniej niż w lipcu. W domu jest
spokojny, uśmiechnięty, bawi się ślicznie ( także sam ) nie musi być ciągle
na kolanach jak w lipcu.
Nawet mi powiedziały, że się bawi. Tylko spać nie chce, więc już nawet nie
probują go kłaść. Ale... W poniedziałek ugryzł go gryzoń z jego grupy na
oczach opiekunek. We wtorek nie zauważyły, że ma kupę i chodził w niej prawie
4 godz aż wymazał sobie plecki a nawet łapkę. Następnego dnia przychodzę po
niego a opiekunka się pyta: on to sobie zrobił w domu? i pokazuje mi jego
plecki. Kręgi kręgosłupa pościerane do krwi. Wygląda jak by po czymś zjechał
na pleckach. One nie wiedzą jak, kiedy, gdzie. Nie słyszały, żeby płakał. Na
plaster mi ich przeprosiny i zakłopotanie, może następnym razem złamie rękę.
Mówią mi, że mało płacze. Ze się bawi. A wczoraj jak znajoma zaprowadzała
dziecko o 9 to Kuba ( zaprowadzony o 7,50 ) chodził po sali i łzy jak groszki
leciały po ślicznej buzi aż w końcu któraś go wzięła na ręce. Podobno jeszcze
jeden chłopiec cały czas płakał i kzryczał :ttao, tato.
teściowa ( babcia Kuby ) robi laskę że zabierze go dwa - trzy razy w tygodniu
o 12 chociaż nie pracuje, jest dyplomowaną pielęgniarką z wyższym
wykształceniem pedagogicznym, mieszka po drugiej stronie ulicy ( dosłownie 3
min od złobka ) i chociaż chciałam jej zapłacić. Na opiekunkę na pełny etat
mnie nie stać - weźmie prawie całą moją pensje. A pracować muszę, jak byłam
na wychowawczym prawie nam nie strczało na życie.
Żal mi Kubusia. A jeszcze teściowa ( zeby było ciekawiej moj mąż i jego
koleżanka ) uważają, ze nie powinno się go zabieracw cześniej, bo się nigdy
nie przyzwyczai. Dla mnie to absurd. Nie można takiego malego, wrażliwego
szkraba rzucać w co by nie mowić, obce środowisko na tyle godzin dziennie.
Szczegolnie,że babcia moze go odebrać i że Kuba dobzre się z nią czuje. Ja
wiem, że wszystkie dzieci są wyjątkowe. Ale moje jest jeszcze bardziej
wyjątkowe. Nie mówi. Nic. Długo podejrzewalismy, że może nie słyszy ( słyszy
doskonale ) , że może ma autyzm ( nie ma ). W grupie jest 30 dzieci, tylko
dwie 0 trzy panie.
Nie rozczulam się nad nim, gdy go zaprowadzam. nie płaczę wraz z nim. Mówię
do niego pogodnie, że dzici, zabawki, że na dworek, że na pewno wróce. Kuba
stara się być dzielny. Wiem, że krótko chodzi. Ale tak mi żal mojego maluszka
gdy słyszę, jak płacze...
Obserwuj wątek
    • mp2610 Re: Mam wątpliwości 13.09.05, 11:54
      Po przeczytaniu tego co napisałaś mogę smiało powiedziec : opiekunki w tym
      żłobku są wstrętne. Zle zajmują się twoim dzieckiem. Moze dlatego, ze jest to
      jedyny żłobek to im nie zależy bo pewnie jest wiele chętnych dziecismile
      Przede wszystkim zacznij działac - najwyzszy czas zrobić awanturę.
      To jest niedopomyślenia aby dziecko chodziło z kupą - kupę się czuje i bajki o
      braku płaczu przy "zdartych pleckach" sa co najmniej naiwne.
      Pewnie, ze wszystko się moze zdażyc ale uważam, ze najwyższy czas wymóc większą
      uwagę tych "Pań" w stosunku do Twojego dziecka. Im się płaci za opiekę i
      bezpieczeństwo. Wypadki się zdażają ale bez przesady.
      Znam historię, gdzie wzywano pogotowie do dziecka (popchnęło je inne dziecko)
      bo była obawa wstrząsu mózgu i matce nic niepowiedziano. Dowiedziała się
      zupełnie przypadkiem i w innych okolicznościach. Kierowniczka przyparta do muru
      przyznała się w końcu...
      Dziewczyno, zacznij działać !!!!!!!!!! a nie mieć wątpliwości. Mozesz liczyć
      tylko na siebie.
      • magdalenkaaa78 Re: Mam wątpliwości 13.09.05, 11:58
        właśnie, że nie są wstrętne. Kuba kiepsko tak je- wiem, że ktoraś mu własne
        ciasto z domu przynosi. Wiem,że jak mogą, to noszą go na rękach. Nie zmuszają
        go do spania, chociaż leżakowanie jest obowiązkowe - pozwalają mu chodzić albo
        go noszą. Jak już spi to jego łózeczko jest przysunięte do ich foteli.
        Pań jest wg mnie za mało - dwie - trzy na 30 dzieciaczków. Nie boję się
        powiedziec,że coś mi się nie podoba, z drugiej strony rozumiem, że przy takiej
        liczbie dzieci nie są w stanie pilnować wszystkich. Przy mnie Kuba kiedyś spadł
        z łózka...
        Chodzi mi konkretnie o niego, żal mi mojej zapłakanej istotki...
        • renataas Re: Mam wątpliwości 13.09.05, 12:39
          No to kurczę, czego Ty kobieto chcesz? Z jednej strony piszesz o kupie w
          pieluszce noszonej przez 4 godziny o podrapanych pleckach, a z drugiej o tym,
          że panie przynoszą ciasto dla Twojego maluszka. Wygląda na to, że nie za bardzo
          Masz wyjście z sytuacji, dziecko musi pozostać w żłobku, więc jedno co możesz
          zrobić, to stanowczo porozmawiać z opiekunkami, a jeśli to nie poskutkuje z
          kierownikiem. I niestety przeczekać ten koszmarny okres płaczu synka. Może uda
          mu się jakoś pokonać stres i niechęć, choć jak wiem są dzieci, które w ogóle
          nie aklimatyzują się w żłobkach. Życzę powodzenia i pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka