mamadzidzi2
15.10.05, 15:06
odebralam mala ze zlob ka.szlam ulica,gdy uslyszalam straszny krzyk z
ogrodu,skad byly odbierane dzieci.stanelam.jakis rodzic b.krzyczal na
opiekunke z mojej grupy.nastepnego dnia okazalo sie ze byl to dziadek
jasia.chlopiec ten stwarza b.duzo problemow,jest b.agresywny do innych
dzieci.tego dnia sam w2 ogrodku oberwal,widzial to jego opiekun,i krzyczal na
pania ze nie reagowala.w klotnie wkrecili sie kolejni rodzice,powstal jeden
krzyk....a tam byly dzieci...staly przerazone...opiekunka zaczela
b.plakac..mam mieszane uczucia.uwazam ze wsz sprawy mozna zalatwiac na
osobnosci,opiekun nie powinien krzyczec przy dzieciach.zaskoczona jestem tez
postawa opiekunki,powinna zachowac wieksza rownowage.plakala ze nie chce juz
tu pracowac...dzieci sluchaly....sama nie wiem co o tym myslec...a moze
przesadzam swoim niepokojem?...