Dodaj do ulubionych

Do Lwicy 511 POMOCY!!!!

03.10.08, 18:10
Witam, pewnie napiszecie, że to wszystko moja wina...
...ale proszę o radę bo jestem załamana.

Pierwszego października rozpoczęłyśmy adaptacje córcia ma 8,5 miesiąca. Tego
dnia ruszyła nasza grupa maluszków (żłobek był w remoncie).
Pierwszego dnia otrzymałam informację od pani opiekunki, że mam bardzo mądre i
wesołe dziecko. Zalecenia: przyprowadzić wcześniej.
Mała po żłobku była wyjątkowo marudna i histeryczna jak nigdy. Z tym się
liczyłam i wiedziałam, że trzeba przetrwać i przeczekać.

Wieczorem podczas kąpieli zauważyłam, że cale ciało córki jest pokryte
czerwonymi plamami z białym bąblem w środku. Ponieważ nie miała nigdy wysypki
ani alergii pierwsza myśl, że została pogryziona przez jakiegoś robala.

Rano zaprowadziłam małą wcześniej i postanowiłam porozmawiać z kierowniczką.
Ta jednak wyśmiała mnie i odwróciła się na pięcie, podsyłała mi co chwila inną
panią. Byłam zdezorientowana i zdenerwowana czwarty raz opowiadając tą samą
historię kolejnej pani. A ta odsyłała mnie do następnej. Wszystko to odbywało
się przy dziecku.
W końcu ostatnia pani wzięła nas do pokoiku do karmienia. Rozmowa nie była
miła. Zabrała małą i brutalnie, na prawdę, zaczęła rozbierać i przerzucać jak
kurczaka na wszystkie strony.
Mała zaniosła się płaczem i wpadła w histerie.
Dodam, że nigdy nie płaczę bez powodu.
Tego południa jak odbierałam małą dowiedziałam się od tej samej Pani, że mała
"darła się" na przewijaku i płakała przy jedzeniu. Wręcz zanosiła się płaczem.
Po czym dowiedziałam się też, że jest rozpieszczona i nie przygotowana do żłobka.
Starałam się miło rozmawiać z tą panią, ale jak jej powiedziałam że
przestraszyła się na tym przewijaku bo było zbyt nerwowo i teraz po prostu się
boi to był kolejny zarzut i tylko pogorszyłam naszą sytuację. Pani nie rozumie
czego ona się przestraszyła.

Dziś trzeci dzień i też było jeszcze gorzej. Pani w ogóle nie chciała
rozmawiać. Jak chciałam powiedzieć jak można małą zająć na przewijaku żeby nie
płakała powiedziała że ona nie ma czasu bo ma inne dzieci. Jak powiedziałam że
mała jest pogodna i towarzyska to usłyszałam tylko, że mają 8 miesięcznego
Krzysia, który jest pogodny i raczkuje. No cóż Mała nie raczkuje i nie sądzę
żeby w tym była wina moja albo jej oraz żeby to miało wpływ na pogodę ducha.

Moja mama radzi zabrać dziecko ze żłobka i zostać w domu.
Ja muszę wrócić do pracy jestem samotną mamą.
Koleżanka radzi żeby iść do kierowniczki - nie chcę robić zadymy już i tak
wyszło nieporozumienie na samym początku.
Lekarka u której byłam dziś (pediatra córeczki) twierdzi, że mała jest bardzo
bystra i towarzyska i stworzona do żłobka. No i radzi zagłaskać Panią i
przeprosić nawet wbrew sobie.

Ja już na prawdę nerwowo nie mogę wytrzymać. Potrzebuję żłobka i wiem że po
okresie adaptacji mała będzie tam uwielbiała chodzić. Boję się wykonać
jakikowliek ruch żeby poprawić jej sytuacje. Obawiam się, że jeszcze bardziej
nas pogrążę.

Rozpisałam się ale jeszcze ważne informacje, żłobek nie jest wcale frontem do
dziecka. Nie chcą podawać mleka matki, nie chcą dziecka bujać do snu. Nie chcą
nosić.
Pani teraz nadaje na Małą, że ta wymaga dużo uwagi.

Pomocy Droga Lwico, Wesprzyj mnie radą, proszę.
Obserwuj wątek
    • bied74 Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 03.10.08, 19:46
      Pracuję w żłobku w grupie niemowlęcej i dzieci są bujane noszone na rękach oczywiście w miarę możliwości, kiedy jest taka potrzeba wszystko zależy od dziecka gdyż nie każde potrzebuje noszenia czy bujania. Nie wyobrażam sobie tego, aby dziecka nie wziąć na ręce i nie przytulić, kiedy tego potrzebuje. Kiedy jest pora leżakowania są dzieci które nie wymagają bujania, usypiają same, ale sporo jest maluszków, które bujamy w leżaczkach a nawet w łóżeczkach i jest to dla nas naturalne.
      > W końcu ostatnia pani wzięła nas do pokoiku do karmienia. Rozmowa nie była
      > miła. Zabrała małą i brutalnie, na prawdę, zaczęła rozbierać i przerzucać jak
      > kurczaka na wszystkie strony.
      > Mała zaniosła się płaczem i wpadła w histerie.
      Wydaje mi się,że ta pani wypaliła się zawodowo i nie powinna pracować z dziećmi. Powinnaś powiedzieć o tym kierownikowi żłobka bo takie zachowanie opiekunki w stosunku do dziecka jest niedopuszczalne.
      Jak powiedziałam że
      > mała jest pogodna i towarzyska to usłyszałam tylko, że mają 8 miesięcznego
      > Krzysia, który jest pogodny i raczkuje. No cóż Mała nie raczkuje i nie sądzę
      > żeby w tym była wina moja albo jej oraz żeby to miało wpływ na pogodę ducha.
      Każda rozmowa z opiekunką powinna dotyczyć tylko i wyłącznie twojego dziecka. Każde dziecko jest inne, ma swoją osobowość, własne możliwości rozwojowe i każda wykwalifikowana opiekunka powinna o tym wiedzieć i nie porównywać do innych dzieci. Życzę powodzenia i wytrwałości w okresie adaptacji. Jeśli chodzi o mleko matki, zawsze można przynieść w buteleczce, chowamy do lodówki.Wszystko zależy od dobrej woli osób pracujących w żłobku.
      • kajkausia Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 03.10.08, 20:40
        Dzięki za odpowiedź
        W naszym żłobku powiedziała ta sama Pani, że nie bujają bo nie mają takiego
        łóżeczka a poza tym bujanie jest nie zdrowe wg ostatnich badań?!
        Martwiłam się bo Mała zasypia przy mnie przy piersi a przy babciach, dziadkach,
        tacie czy koleżankach bujana. (Przyzwyczajenie z czasu kolek).
        Jak powiedziałam, że zorganizuję bujane łóżeczko dla żłobka powiedziała że nie
        potrzeba.
        Wiem, że w żłobku u koleżanki nawet wożą dzieci w wózkach żeby uśpić i noszą
        takie maluchy które tego wymagają.
        Szczerze mówiąc jestem po 3 dniu bardzo zdezorientowana i boję się iść do
        kierowniczki, że jeszcze bardziej zaszkodzę własnemu dziecku a na nasze miejsce
        czeka ponad 50 osób.
        • m_buu Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 03.10.08, 22:06
          Jestem zbulwersowana tym co przeczytałam. Jak dziecko płacze na
          przewijaku to wychodzę z siebie żeby je czymś zająć, odwrócić uwagę,
          rozśmieszyć. Wina Malutkiej, że płakała? Jakby była starsza mogłaby
          powiedzieć co jest nie tak, skoro płakała to było jej źle. Pierwsze
          słyszę też, że dzieci w żłobku się nie buja i nie nosi, co więcej ja
          usypiałam malucha w wózeczku, a jak ma zły dzień to zasypia na
          rękach. Z tego co Pani napisała wygląda, że pani opiekunka jest
          conajmniej dziwna.
          Nie wiem co mogę Pani doradzić, jeżeli kierowniczce zależy na tym
          żeby dobro dzieci było na pierwszym miejscu to zrobi coś z tą
          sytuacją, a jeśli nie to nie wiem czy nie lepiej zrezygnować.
          Wersja z byciem bardzo miłą dla pani opiekunki może być dobrym
          pomysłem.
          Mam nadzieję, że w poniedziałek będzie już lepiejsmile
          Pozdrawiam
          • kajkausia Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 03.10.08, 22:24
            Dzięki za słowa otuchy.
            Cały czas myślę co zrobić i mam straszny mętlik w głowie.
            Nawet nie byłam zobaczyć jak dzieci mają na sali bo nie wolno rodzicom wchodzić.
            Kierowniczka zabrania. Może będzie dzień otwarty zorganizowany, ale nie wiadomo
            kiedy.
            Mam koleżankę z dzieckiem o 3 mies starszym w innym żłobku. Z tego co mówi to
            jest tam zupełnie inne podejście do dziecka i rodzica.
            Nie ma w tej grupie ani jednej młodej pani, może tak ma być że liczy się
            doświadczenie.
            Ale dlaczego przenoszą złość na rodzica na dziecko?
            Tak jak pisałam, chciałam podać sposoby na malutką jak ją rozśmieszyć żeby nie
            płakała na przewijaku, rano nikt nie miał czasu (rozumie to) a po południu
            opisana pani powiedziała, że ona ma więcej dzieci i nie ma na to czasu. Po
            prostu nie chciała słuchać.
            Im dłużej myślę tym bardziej dochodzę do wniosku, że chcą się nas pozbyć.
            Spróbuję jeszcze ten tydzień wytrwać, najbardziej boli mnie to że moje dziecko
            przeżywa stresy na tym przewijaku i że została już podrapana. (pewnie tak kopała
            nóżkami).
            Nie chce też jeść, zanosi się płaczem, sądzę że poprostu boi się tej pani a nie
            potrafi inaczej tego wyrazić.
            W domu zawsze jadła pięknie, wszyscy znajomi byli w szoku jak widzieli małą w
            akcji...
            • kajkausia Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 04.10.08, 05:28
              Jeszcze mam pytanie, czy to normalne podczas adaptacji, że niemowlę rzuca się w
              nocy przez sen, budzi się wiele razy w nocy z płaczem?
              Bo tak jest od pierwszego dnia.
              Pewnie to normalne bo to nowa sytuacja dla Małej.
              Ale jestem załamana.
              No i nie mogę jej zostawić na dłużej bo nic nie je, a nie chcą przyjąć mojego mleka.
              Naprawdę nie mam możliwości sprawdzić w jaki sposób jest karmiona i przewijana.
              Nikt nie chce ze mną rozmawiać. Podsyłają mi cały czas tą Panią do "trudnych
              przypadków".
    • e-kropka Re: Do Lwicy 511 POMOCY!!!! 04.10.08, 10:04
      Moje dziecko od 7-go do 14 m-ca chodziło di prywatnego klubiku. Było super. Ze
      względu na przeprowadzkę musieliśmy zmienić żłobek. Dostaliśmy się do
      państwowego żłobka - cieszyłam się że mała będzie dostawać jedzonko gotowane na
      miejscu itp. Niestety okazało się, że jedzenie (np. wędlina o grubości 4mm)
      przekraczają możliwości mojego dziecka. Córka zaczęła zachowywać się inaczej niż
      do tej pory. Zaczęła być płaczliwa, nie dała się wpinać do fotelika kiedy
      wracałyśmy, reagowała histerią na żłobek, nowe ciocie odpycha la rękami.
      Postanowiliśmy znaleźć placówkę prywatną. Wszystkie problemy skończyły się po
      jednym dniu w prywatnym żłobku. Dziecko z powrotem stało się spokojne, nie ma
      problemy z jazdą autem, jest najedzona i szczęśliwa. Co prawda nadal jeszcze
      płacze gdy ją zostawiam, ale widzę że gdy j a odbieram jest pogodna i bawi się z
      dziećmi. Jest to na pewno efektem mniejszej liczby dzieci na jedną ciocie i tego
      że przez pierwsze dni Panie są w stanie dłużej ponosić i poprzytulać nowego
      malucha.
      Wiem, że nie jest to rozwiązanie dla wszystkich bo jednak koszty prywatnego
      żłobka są wyższe, ale jakość opieki na pewno za tym idzie.

      Przy okazji dziękujemy ciocią z klubu Delfinek na Stegnach za troskliwą opiekę
      nad maleństwem oraz ciociom z Ele-mele-dutki na Bemowie za udaną adaptację w
      nowym klubiku.
      • taja11 Do e-kropki 04.10.08, 13:45
        Mam pytanie-w takim klubiku ile dzieci przypada na jedną panią?Pytam tak z
        ciekawości-w naszym żłobku Poznań-Grunwald jest ok.30 dzieci na 4 panie.Z góry
        dziękuję za odpowiedź.
        Pozdrawiam
        • olinkowy-ogrodek do Pani autorki wątku i taja11 :) 04.10.08, 19:35
          Witam serdecznie,

          jestem mamą dwóch wspaniałych dziewczynek i założycielką Klubu
          Malucha.Z zajeżonymi włosami przeczytałam główny wątek..brak słów,w
          jaki sposób potraktowano Pani dziecko i Panią..Uważam,iż połową
          sukcesu przy oddawaniu dziecka na tzw.okres adaptacyjny tudzież już
          na pobyt stały jest nawiązanie współpracy opiekuna z rodzicem,a
          tutaj tego niestety nie widać.W moim Klubie nigdy nie dopuściliśmy
          do takiej sytuacji,by rodzic nie był na bieżąco informowany o
          poczynaniach swojego dziecka,ewentualnych zachorowaniach w placówce
          podczas pobytu..Wręcz przeciwnie-przy odbiorze następuje z naszej
          strony sprawozdanie o tym,ile i co zjadł,czy spał,czy zrobił
          kupkę,jaki miał dziś humor,czy coś nowego powiedział,informujemy o
          kolejnych umiejętnościach nabywanych przez dziecko-uważam bowiem,iż
          jest to nasz obowiązek.Dodatkowo w każdej chwili zatroskana mama
          może o dowolnej porze przyjść do nas na zajęcia adaptacyjne i pobyć
          z dzieckiem w zależności od potrzeby.Każda jej wskazówka jest dla
          nas skarbnicą wiedzy na temat jej Maluszka- podczas zapisania
          dziecka do naszej placówki,poprzez specjalny formularz zbieramy
          wszystkie informacje odnośnie dziecka,jego cech charakteru,pór
          zasypiania-do każdego Malucha podchodzimy w sposób indywidualny i
          jeżeli istnieje potrzeba noszenia na rękach (i rodzic wyraża na to
          zgodę!)to je nosimy,tulimy,chcemy stworzyć mu poczucie
          bezpieczeństwa,namiastkę domu.Przez to Dzieci chętnie do nas
          przychodzą,pod koniec dnia odwdzięczając się buziakami na
          pożegnanie.Ale to wszystko zależy od podejścia i zaangażowania
          pań,które przez cały dzień opiekują się Dziećmi.Ja jako właściciel
          takiej placówki dbam o komfort psychiczny zarówno swoich
          podopiecznych jak i rodziców-jeszcze nie zdażyło mi się,by ktoś się
          skarżył,ale proszę mi wierzyć,że gdyby taka sytuacja kiedykolwiek
          zaistniała,to za wszelką cenę starałabym się to zmienić.Dlatego też
          doradzam Pani,by rozmawiała z kierownikiem czy dyrektorem żłobka na
          temat pań,które niefachowo opiekują się Pani dzieckiem!Proponuję na
          spokojnie podzielić się z nią swoimi
          wątpliwościami,obawami,niespokojnością.Kto to widział,by panie-
          wykształcone,po studiach,przygotowane do zawodu przerzucały na
          przewijaku dziecko??Opieka nad dziećmi powinna być pasją,a nie
          obowiązkiem,który należy odbębnić od rana do popołudnia..

          Natomiast odpowiadając na poprzedniego posta odnośnie ilości dzieci
          i lości pań u mnie odpowiem-przy pięciorgu dzieci są dwie panie,przy
          większej ilości dochodzi trzecia i liczba godzin pracy tych dwóch
          się wydłuża-6 godzin pracują wspólnie i trzecia ciocia przychodzi na
          3-4 godziny.W takiej sytuacji żadne dziecko nie może pozostać samo
          sobie.

          pozdrawiam Panią serdecznie,życzę wytrwałości i z niecierpliwością
          czekam na dalsze wieści,w razie potrzeby posłużę pomocą.

          Aleksandra
          • kajkausia Re: do Pani autorki wątku i taja11 :) 04.10.08, 20:30
            Bardzo dziękuję za odpowiedź.
            Dzisiaj sobota i mała nie pojechała do żłobka tylko razem ze mną do babci tam
            spała, jadła bardzo ładnie. Bawiła się chętnie sama i z dziadkami.

            Wieczorem była na pierwszych urodzinach koleżanki tam była jeszcze 4 dzieci.
            Córka jak zwykle nawiązywała kontakt i wyciągała rączki do dzieci. Jadła tam też
            kolacje bez problemu.

            Naprawdę myślę, że ona tej cioci po prostu się boi.

            Spróbuję w poniedziałek poprosić żeby przewinął i nakarmił ją kto inny. Mam
            nadzieję, że uda mi się to bez robienia awantury. Jeśli znowu zostanę źle
            zrozumiana to chyba nie będę fundować małej więcej stresu.
            Albo zaproponuję, że przyjdę zrobić to sama.

            Nie stać mnie na prywatny żłobek i naprawdę miałam wielkie zaufanie do tej
            placówki. Zaufałam instytucji.

            I jestem głęboko przekonana że moja córeczka wspaniale się odnajdzie w żłobku.
            Tylko ja popełniłam błąd a teraz obie cierpimy.

            Zobaczę co będzie w poniedziałek i napiszę.

            pozdrawiam i dziękuję wszystkim
            • poemat125 Re: do Pani autorki wątku i taja11 :) 05.10.08, 10:11
              to straszne co piszesz o tym jak ciocie traktuję malucha, nie potrezbie
              wyładowują się na dziecku, jak mają jakieś pretensje do matki, a Ty jako matka
              masz prawo interesować się losem swojego dziecka i nie trzeba robić sobie
              wyrzutów sumienia z tego powodu

              a może inny żobek?
              ta sytuacja martwiła by mnie, a dziecko niepotrzebnie musi przezywać traumę

              a może dziadkowie zostaną z małą kilka miesiecy i potem spróbujesz gdzie indziej?
              • lwica511 Do autorki watku 05.10.08, 14:26
                Sorki ze nie odpisalam wczesniej ale wyjechalam na weekend.Jak widze inne
                forumowiczki na szczescie udzielily Ci wsparcia.
                Twoja corcia zachowuje sie jak najbardziej prawidlowo jesli chodzi o
                adaptacje.Jej reakcje, bunt, placz w nocy sa jak najbardziej prawidlowe choc
                trudne dla Ciebie i dla Corci.To potrwa ok.2 tygodni
                Natomiast to co sie dzieje w zlobku...
                Napisz jaki to zlobek.Panie i kierownictwo tez czytaja forum.To wstyd dla zlobka
                jesli cos takiego rodzic pisze na forum. Uwazam ze w zaistnialej sytuacji na
                pewno powinnas porozmawiac z kierowniczka, starsza pielegniarka i psychologiem.
                Nie boj sie Panie nia beda sie odgrywac sie na dziecku, opieka nad dziecmi to
                przede wszystkim ich praca z ktorej tez sa rozliczane pzred swoim szefem.
                Jak w kazdej pracy moze sie zdarzyc ze dzieckiem opiekuje sie osoba ktora nie
                powinna. Kierowniczka moze nie miec nawet pojecia jaki jest stosunek opiekunki
                do dziecka. Jesli cokolwiek Cie niepokoi SYGNALIZUJ. TO TWOJE PRAWO.
                • kajkausia Re: Do autorki watku 05.10.08, 19:18
                  Dzięki Lwico,
                  jutro jeśli odbiór małej będzie wyglądał w ten sam sposób tzn lakoniczna
                  informacja na temat dziecka (w stylu "darła się na przewijaku i nic nie zjadła
                  bo płakała") i gdy moje kolejne próby przekazania informacji jak dziecko
                  uspokoić zostaną skwitowane "nie mam czasu mam inne dzieci" (co rozumiem).
                  To chyba jednak pójdę do kierowniczki i zapytam z kim mogłabym porozmawiać na
                  ten temat.

                  Ostatnio jak ją przyprowadziłam nawet nie zapytali czy jadła śniadanie...

                  Nie chcę być matką zadymiarą, ale jeśli ja będę tam szła z niepokojem to on
                  udzieli się dziecku i w ogóle się tam nie zaadaptuje.

                  Może nawet jeśli ta pani mnie spławi to ją zapytam kiedy ma czas albo kto miałby
                  czas porozmawiać o moim dziecku.

                  I jeszcze jedna ważna sprawa Lwico.
                  Mała jest na piersi. Żłobek miał ruszyć 15 października ja od połowy września
                  zaczęłam małą oduczać piersi o 12:00 i to się udało jednak trwało 2 tygodnie.
                  Chciałam okres adaptacji przeprowadzić w ten sposób, że przyprowadzę małą na 10
                  i odbiorę około 13:00. Bo wtedy już nie potrzebuje piersi.
                  Jednak po pierwszym dniu, Panie powiedziały, że bawiła się, było ok ale w pewnym
                  momencie już była zmęczona i nie mogły jej uśpić ani uspokoić. (To było w
                  pierwszy dzień) Zaproponowały żeby ją przyprowadzić wcześniej.
                  We czwartek i piątek chodziła na 9 do 12. A przed 12 jeszcze dostawała pierś
                  (około 10) teraz dostaje w żłobku jabłuszko. Tak myślę, że to dwa stresy na raz.
                  Co radzisz Lwico? W kwestii adaptacji?
                  A może ją przyprowadzić po obiedzie w domu?
                  Żeby sobie posiedziała z ciociami do podwieczorku?
                  • lwica511 Re: Do autorki watku 05.10.08, 19:42
                    1.Mala musi sie przyzwyczajac do zlobka w godzinach przedpoludniowych.Poniewaz
                    wtedy dzieci sie bawia.Po obiedzie dzieci spia i przyprowadzanie jej dopiero o
                    tej porze byloby bez sensu
                    2.Nie wiem jak mala teraz je.Czy zamiast piersi dostaje mleko?
                    Troche namacilas jej w glowcewinknajpierw pozbawilas ukochanego cyca a teraz
                    przebywa wsrod obcych osobsmile.
                    Jesli mala dostaje jednak od czasu do czasu cyca nakarm ja przed zlobkiem.Ok. 10
                    dostanie owoc, a ok.11.30 zupke jarzynowa.O 12 wyczekuj pod drzwiami i jak tylko
                    mala trafi w Twoje ramiona od razu daj jej cycusiasmile.
                    Okres adaptacji to zly czas aby mala odstawiac od piersi.
                    W jakich godzinach i czym ja karmisz?

                    Kakusia NIE BOJ sie reakcji Pan.Jesli usyszysz informacje w stylu ,,darla
                    sie''REAGUJ. Powiedz ze nie rzyczysz sobie takiego slownictwa. Jesli nic sie nie
                    zmieni, a jest to zlobek warszawski napisz skarge do zespolu do spraw zlobkow na
                    ul. belgijskiej.
                    • kajkausia Re: Do autorki watku 05.10.08, 20:15
                      To żłobek w Krakowie.
                      W takim razie zrobię tak jak mówisz, ale ona i tak tam spała przed obiadem.
                      Mała nie dostaje innego mleka zamiast piersi. W domu zanim poszła do żłobka
                      dostawała obiad i szybko na spacer żeby nie myślała o piersi. Na spacerku spała.
                      Potem był podwieczorek i cycuś( około 14:00).
                      W sumie wygląda to teraz tak: rano pierś potem śniadanie 8:15, żłobek około 9
                      wyjście. W żłobku 10 jabłuszko, 11:30 obiad, albo trochę później. O 12 jestem
                      pod drzwiami i nie karmię jej już tylko zabieram na spacer. Potem w domu
                      podwieczorek, pierś, kaszka na kolacje i pierś po kąpieli. No i teraz często
                      domaga się w nocy, nie odmawiam jej bo wiem że chodzi o bliskość.
                      Ostatnio w ogóle odmówiła picia czegokolwiek innego poza piersią. Tak jej się
                      zrobiło w lecie gdy były upały.(Wcześniej piła z butelki, potem nauczyłam ją z
                      kubka niekapka.)
                      Dziś piła ładnie herbatkę z nowego kubka.
                      Pewnie za dużo błędów popełniam, chciałam zacząć odstawiać pierś o 9:00 po
                      okresie adaptacji. Ale teraz jestem pełna obaw.
                      Czyli jednak karmić o 12:00 mimo, że już była oduczona?
                      Nie chciałam wprowadzać żadnego mleka modyfikowanego do póki karmię ( maks do
                      ukończenia roku), ale chyba będę musiała bo nie chcą przyjmować mojego.
                      • lwica511 Re: Do autorki watku 05.10.08, 20:26
                        Chodzi o to ze piers to nie tylko posilek ale psychika z cala reszta. Dawaj jej
                        piers od razu po odebraniu ze zlobkasmile)))))aby ukoic bol adaptacjismilepowodzenia!
                        • kajkausia Re: Do autorki watku 05.10.08, 20:35
                          Dobrze, tak zrobię, dzięki za radę.
                          Jeszcze jedno.
                          Ona się teraz strasznie boi tego pokoiku do karmienia, bo w nim właśnie była
                          akcja przewijak.
                          Więc będę szybko wychodzić ze żłobka i karmić w samochodzie.
                          Czy może próbować ją do tego pokoiku jakoś przekonać?
                          • lwica511 Re: Do autorki watku 06.10.08, 09:57
                            Spróbuj z tym pokoikiemsmile .Pamiętaj bez wzgledu na wszystko oddawaj
                            i odbieraj dziecko UŚMIECHNIĘTA, wszelkie sprawy załatwiaj bez
                            obecności córci.Odbierz dzis małą spokojna, uśmiechnięta, i
                            spokojnie bez pośpiechu wejdź do tego pokoiku i spokojnie ja nakarm.
                            Po nakarmieniu nie spiesz sie z wyjściem, daj małej czas na
                            rozejrzenie sie dookołasmilePowodzenia!
                            • kajkausia Re: Do autorki watku 06.10.08, 20:47
                              Dzisiaj poszłam z nastawieniem, że wszystko będzie ok i zaczynamy wszystko od
                              nowa, małej chyba się to udzieliło.
                              Troszkę zamarudziła, ale było ok.
                              Zjadła 2 łyżeczki jabłuszka, trochę spała i zjadła zupkę.
                              Jak ją odbierałam była odrobinę spłakana.
                              Ale jak zobaczyła że czekam z uśmiechem od razu jej się poprawiło.
                              Zobaczymy co będzie jutro.
                              Pozdrawiam, dzięki z rady.
                              • lwica511 Re: Do autorki watku 06.10.08, 21:25
                                trzymam kciukismile
                      • flicek Re: Do autorki watku 07.10.08, 12:56
                        Kajkausia, trzymam kciuki za was bardzo smile Mam nadzieję, że się
                        wszystko ułozy smile
                        • kajkausia Re: Do autorki watku 08.10.08, 16:16
                          No niestety, we wtorek rano obudziła nas wysoka gorączka, lekarka twierdzi, że
                          może to być trzy dniówka, która panuje w Krakowie.
                          Jak to zwykle bywa jeden krok do przodu dwa do tyłu.
                          W poniedziałek jak będzie ok zaczynamy od nowa.
                          Dzięki flicek i Lwico raz jeszcze.
                          pozdrawiam
                          • cirrii ktory krakowski złobek 08.10.08, 22:23
                            kajkusia napisz gdzie chodzi twoje dziecko do zlobka, my tez
                            jestesmy z krakowa
                            • kajkausia Re: ktory krakowski złobek 13.10.08, 20:54
                              Teraz po 4 dniach od 7 października w domu. Infekcja się rozwija. Mała dotąd
                              była odporna teraz jakaś taka słabiutka. Posiedzimy jeszcze ten tydzień w domu.
                              Potem lekarz i zobaczymy. Liczyłam się z tym. Ale najbardziej przeraża mnie to,
                              że znowu zaczniemy od nowa adaptację a Maleńka siedzi całymi dniami ze mną i
                              będzie jej jeszcze ciężej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka