Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kobiecość na siłę- po co?

    20.02.06, 12:14
    Obserwuję od niedawna trend na wysiloną niemal kobiecość, kobiecy styl
    ubierania się, bądź sexy, noś obcasy, żakiety, spódnice itp. Począwszy od
    programów-musisz to mieć np. gdzie dziewczyna, która ma dzieci, nie pracuje
    MUSI wyglądać kobieco na spacerze z 3 dzieci, obcasy obowiązkowe, śmieszne, po
    czasopisma dla kobiet, poradniki, programy tv itp.

    kto ma dzieci wie, że obcasy, ciasne żakiety i mini spódnice są średnio
    wygodne, po co kobieta, która nie pracuje ma się wciskać w jakiś ciasny,
    niewygodny mundur i udowadniać światu, że jest kobieca? co dziwne, mężczyźni
    chyba inaczej postrzegają modę i kobiecość, bo bardziej zwraca ich uwagę
    dziewczyna szczupła, w dobrze skrojonych jeansach, prostej dopasowanej bluzce
    niż wyfiokowana panna w żakiecie i zamaszytnej kiecce ubrana wg najnowszych
    trendów, co naszych panów śmieszy, bo oni nie nadążają za tymi zmianami i wolą
    proste, chociaż podkreslające kobiecą sylwetkę, stroje;

    czy Waszym zdaniem nie można wyglądać kobieco w sportowym, luźnym ubraniu, bez
    obcasów, bez wzorzystych spódnic i ostatnich krzyków mody? jak wyrobić sobie
    taki dobry, sportowy i jednocześnie kobiecy styl, żeby było wygodnie, żeby nie
    być przebranym, a ubranym? czy istnieje coś jak sportowa ekstrawagancja,
    sportowy, ale wyszukany styl i w najlepszym gatunku-nie mylić z dresiarstwem itp.?
    Obserwuj wątek
      • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:26
        a co mają obcasy do dziecka? mam dziecko i ani jednych płaskich butów. moje
        buty to minimum 6 cm szpilka.są ładne,wygodne,sexowne,kobiece i w czym niby
        miałyby przeszkadzać? a dziewczyna w workowatych ciuchach,bluzach zdjętch z
        faceta,sportowych butach poza fittnes clubem.z mody wybieram to co dla mnie
        najlepsze np. w zyciu nie załozyłabym falbaniastej szerokiej spódnicy.mam stałe
        punkty programu-dekolt i szpilki.klasykę niszędo pracy z konieczności. a co do
        facetów- wszystko zalezy jaki facet;)mój mąz na babochłopa w bluzie i adikach
        nawet by nie spojrzał;),no moize spojrzałby i skomentował złośliwie;). a co do
        wygody-jeśli chcę w czymś chodzić nie obchodzi mnie czy jest to wygodne-liczy
        sie to jak w tym wyglądam.
        • mag-ia1 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:21
          a co mają obcasy do dziecka? mam dziecko i ani jednych płaskich butów. moje
          > buty to minimum 6 cm szpilka.są ładne,wygodne,sexowne,kobiece i w czym niby
          > miałyby przeszkadzać?


          w zabawie z dzieckiem!
          -na placu zabaw
          -w piaskownicy
          -w chowanego
          -w ganianego
          -w jeżdzie na rowerze
          -w bieganiupo parku,lesie itd.itp.
          • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:34
            moja córcia ma rok;) a w spacerach szpilki mi jakoś nie przeszkadzają,do lasu
            nie chodzę i nie będę;)a na rower za te parę lat będzie chodził z dzieckiem
            tatuś.jakoś nie wiedzę potrzeby zmiany stylu ubierania z tego powodu ze mam
            dziecko.
            • kochanica-francuza Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 19:32
              arletta.wagner napisała:

              > moja córcia ma rok;) a w spacerach szpilki mi jakoś nie przeszkadzają,do lasu
              > nie chodzę i nie będę;)a na rower za te parę lat będzie chodził z dzieckiem
              > tatuś.jakoś nie wiedzę potrzeby zmiany stylu ubierania z tego powodu ze mam
              > dziecko.

              Lalość, lalość, niech wszędzie będzie lalość!!!

              (od: lala)

              Nie pobiega z dzieckiem ani sama, zrezygnuje ze wszystkiego , co wiązałoby się
              z włożeniem mniej seksownego stroju. Oto POlka właśnie.
            • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 18:55
              mąż będzie chodził z dzieckiem na rower?
              Sorki, arleta, jesteś żałosna...bardzo mi cię żal.
              • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 08:12
                ze mną chodził ojciec i jakos w niczym mi to nie zaszkodziło.
                • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 11:36
                  a po co ty się kochana w ogóle na rowerze jeździć uczyłaś?
                  To chyba strata czasu w przypadku takiej osoby jak ty...:)))
                  • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 11:38
                    jazda na rowerze nie jest akurat moim ulubionym sportem;)zresztą to wogóle
                    podobno nie jest najlepszy sport dla kobiety;)
                    • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 14:37
                      no i znowu kompromitacja...:PPP
                      Jeden z najlepszych sportów dla kobiety, która dba o linię, bo mało wysiłkowy a
                      dający sporo efektów...Poza tym można w ten sposób spędzać czas razem z
                      ukochanym i zapomnieć tym samym o wysiłku:)))
                      jaki jest według ciebie najlepszy sport dla kobiety? Bardzo chętnie się
                      dowiem.:)))
                      • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 15:36
                        coż,opierając sie na opinii znajomego ortopedy wiem ze jazda na rowerze bardzo
                        obciąza kolana i dolny odcinek kręgosłupa.dla mnie to dyskwalifikuje jazdę na
                        rowerze.idealnym ,odciązającym kręgosłup,harmonijnie kształtującym sylwetkę i
                        relaksującym sportem jest pływanie.zwłaszcza pływanie z męzem a nawet z
                        dzieckiem.a co do spięcia-nie jestem spięta bo robię to co lubię i ubieram sie
                        tak jak lubię nie przejmując sie tym czy komuś sie podobają moje szpilki czy
                        nie.a o linię to sie akurat martwić nie muszę;)
                        • basiabb3 Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 17:04
                          no to ciekawe co to za ortopeda:))bo wszyscy z którymi ja rozmawiałam (a mam
                          problemy ze stawem kolanowym) właśnie doradzali jazdę na rowerze jako jeden z
                          niewielu sportów mało obciążających stawy kolanowe.
                          • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 21:33
                            jazda na rowerze jest np. dużo bardziej zdrowa od joggingu, który obciąża stawy
                            wprost niesamowicie, a który wiele dziewczyn traktuje jako sposób na linię
                            itede.
                            Żeby nie było wątpliwości - JA nie mam problemów z linią, wręcz przeciwnie,
                            ostatnio wszystko ze mnie spada i chyba zacznę chodzić do sklepów
                            dziecięcych:)))
                            A pływanie to akurat dobry sport, przy czym podejrzewam, ze pani arletta
                            wybiera go również z tych względów, że można się na basenie pokazać w seksownym
                            kostiumie:)))
                        • little_black zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 10:36
                          Jazda na rowerze obciąża stawy kolanowe i dolny odcinek kręgosłupa, ale
                          chodzenie non-stop na obcasach nie......Ludzie.....Kompromitacja. Droga pani
                          Arletto - jest pani groteskowa.
                          Jeszcze raz dziękuję Bogu, że moja matka była (i na szczęście jest) normalna...
                          • arletta.wagner Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 10:44
                            nie krępuj się;P jazda na rowerze wymusza ruchy wyprostne które żle wpływają na
                            stawy kolanowe-podobnie jak schodzenie po schodach.tyle dywagacji
                            ortopedycznych.
                            a co do matki-moja jest normalna-nauczyła mnie swoim przykładem ze kobieta ma
                            zawsze,niezależnie od okoliczniści,sytuacji,pory dnia itd wyglądać idealnie.
                            tyle. widocznie inaczej zostałyśmy wychowane. ale dla mnie to lepiej;)
                            • asineczka Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:02
                              arletta.wagner napisała:

                              a co do matki-moja jest normalna-nauczyła mnie swoim przykładem ze kobieta ma
                              zawsze,niezależnie od okoliczniści,sytuacji,pory dnia itd wyglądać idealnie.
                              tyle. widocznie inaczej zostałyśmy wychowane. ale dla mnie to lepiej;)

                              a po jaką cholerę, za przeproszeniem, musimy ZAWSZE wyglądać idealnie?

                              jestem teraz chora, przeziębiona, gorączka, katar, kaszel, czy mam zakładać
                              szpilki i begać w nich po domu i podać swojemu panu dziś obiad w pięknej sukni i
                              full makijaż zrobić? wybacz, nie zawsze wyglądam idealnie i dobrze mi z tym,
                              jakoś mojemu się podobam nawet bardziej bez makijazu, a w ogole to on nie widzi
                              różnicy, w domu i ogrodzie, na zakupach i w wolnym czasie preferuję dobrej
                              jakości, wygodne ciuchy, ładne, kolorowe, makijaż delikatny, czy wyglądam
                              idealnie? nie wiem, bo co to znaczy wyglądć idealnie? w każdym razie wiem, że
                              nie muszę zawsze i wszędzie świetnie wygladać, wystarczy, że wygladam dobrze i
                              podobam się sobie i tym, którzy mnie kochają:))
                              • arletta.wagner Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:15
                                ja to widzę inaczej-przeziębienie nie zwalnia od makijażu ( mój maż też woli
                                mnie bez makijażu;),czystych,uczesanych włosów,ładnego,nawet domowego
                                ubrania,starannego manicure i pedicure,depilacji itd. nic nie zwalnia kobiety z
                                dbania o siebie.ale to moje zdanie;)a Tobie zyczę zdrowia.jaeśli jesteś chora
                                to daruj sobie moze podawanie obiadu ,,swojemu panu".swoją drogą - ciekawe
                                określenie.h
                                • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:34
                                  Buahahahahahahahahaha....
                                  Bardzo zdrowe jest na przeziębienie, łzawiące oczy i cieknący nos jeszcze
                                  sobie "dowalić" makijaż:)
                                  Określenie "swojemu panu" odnosi się do ciebie, arletta, jesteś niewolnicą, czy
                                  ty tego nie widzisz, kobieto???????!!!!!!!
                                  • arletta.wagner Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:40
                                    jeśli osoba szczęsliwa i zadowolona jest niewolnicą...
                                    zresztą,nazwij to jak chcesz- mnie jest dobrze.
                                    a co do chirurga naczyniowego-zylaki są głownie uwarunkowane genetycznie lub
                                    spowodowane pracą stojącą. no,są jeszcze te po ciaży ale dla mnie to temat
                                    całkowicie obcy;)podobnie jak chirurg naczyniowy;)
                                  • little_black Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:43
                                    Oj Przemkowa.b.....Przecież Arletta jest "atrakcyjna" i "kobieca". A Ty jej
                                    pewnie zazdrościsz, albo narzucasz "feministyczny" gorset (bo
                                    oczywście "nienawidzisz mężczyzn";P).
                                    Od wieków wiadomo, że najlepszy niewolnik, to zadowolony niewolnik (i taki,
                                    ktory rywalizuje i wygryza innych niewolników)...
                                    • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 12:22
                                      Jasne, zazdroszczę, jestem feministką, jak każdy "Maszkaron":)))
                                      I oczywiście nienawidzę mężczyzn, a najbardziej mojego P:)))
                                      To aż tak widać?:)))))))))))))))))))))
                                      muszę się bardziej hamować:DDDDDDDDDDDDDDDD
                                      • little_black Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:06
                                        :DDDDDDDDDD

                                        Musisz również bardziej hamować swoją "zazdrość" wobec "prawdziwych"
                                        i "atrakcyjnych" kobiet, które podobają się absolutnie wszystkim mężczyznom. Oj
                                        przepraszam, nie wszystkim, bo nie chłoptasiom, tylko "prawdziwym"
                                        i "dojrzałym" samcom alfa...ROTFL
                                        • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:14
                                          Rotfl, rotfl, rotfl!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                      • kraxa przemkowa z cała sympatia 23.02.06, 17:46
                                        Ale sie przyczepiłas do arletty. JA tez uwazam, ze jej opinie sa poniekad
                                        dziwne, ale daj jej prawo. Natomiast Ty jezdzisz po niej na tej
                                        swojej "feministycznej" kobyle tak namietnie, ze zaczynam Cie podejrzewać o
                                        baaardzo mlody wiek.
                                        • przemkowa.b Re: przemkowa z cała sympatia 23.02.06, 18:21
                                          Nie jeżdżę:)
                                          Nie znoszę ignorancji, zresztą nie ja jedna, jak widać z liczby postów pod
                                          arlettą.
                                          Żal mi takich osób, jak on i tyle.
                                          Nie wiem, co ma do tego jakikolwiek wiek:PPP
                                          • kraxa zycia nie znasz 23.02.06, 18:30
                                            Tak mi sie wydaje, i sie bardzo po "szczeniacku" zacietrzewiasz. Taka jazda w
                                            duchu "huzia na Józia", stad tez inne opinie w podobnym tonie. Co ci szkodzi,
                                            ze arletta nie chce z dzieckiem jezdzic na rowerze, alebo lubi byc kobieca dla
                                            własnego meza. Co w tym złego?
                                            • przemkowa.b Re: zycia nie znasz 23.02.06, 18:37
                                              Znam życie bardziej niż ci się wydaje:)))
                                              Właśnie nieżyciowe wydaje mi się takie pindrzenie się 24 godziny na dobę.
                                              Zresztą, zamiast skupiać uwagę na mnie, może popatrz na reakcję innych osób na
                                              forum...np. na post kochanicy...:)))
                                              Ja się nie zacietrzewiam poza tym, ja się po prostu bawię...jak każdą głupotą i
                                              dziwactwem:)))
                                              • malgoniak zycia nie znasz; życie bywa zaskakujące-historia 23.02.06, 19:40
                                                przemkowa.b napisała:
                                                > Znam życie bardziej niż ci się wydaje:)))
                                                > Właśnie nieżyciowe wydaje mi się takie pindrzenie się 24 godziny na dobę.

                                                ano zgadzam się, że takie zapatrzenie w siebie jest mało życiowe i pustawe
                                                nieco; dbac o sibie owszem trzeba, ale bez przesady, stać się niewolnikiem
                                                własnego odbicia w lustrze i co ludzie powiedzą, bo zawsze jest to pindrzenie
                                                się pocoślub dla kogoś:

                                                przytoczę pewną hitorię:
                                                miałam na studiach przecudnej urody koleżankę, piękne długie włosy, zawsze
                                                idealnie ułożone, paznokcie i makijaż perfekcyjne, ubrania podkreślające jej
                                                kobiecą sylwetkę i duży biust; buty zawsze na obasie, po prostu 100 % kobieta,
                                                zawsze IDEALNA!!! jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam ją po kilku latach
                                                w szpitalu bez makijażu, w nocnej koszuli, nie poznałam jej, była zwykła,
                                                nijaka, pospolita myszka, mówię do męża, patrz, to była najpiękniejsza
                                                dziewczyna na roku, co? powiedział on:))fakt mało życiowe, bo mimo tragedii,
                                                choroby, powinna nadal się malować Arletto, tak? może to głupie, ale wtedy
                                                dopiero zobaczyłam w niej człowieka, normalną dziewczynę, bo nigdy taka normalna
                                                mi się nie wydawała, była zjawiskiem...........do mnie natomiast w tym samym
                                                szpitalu, też bez grama makijażu i w koszuli nocnej, panowie dr puszczali oko i
                                                żartowali przy każdym obchodzie i miło sobie gawędziliśmy, a do cudnej koleżanki
                                                co dziwne, nigdy nic nie powiedzieli, gdzie podział się jej czar?
                                                • arletta.wagner Re: zaskakujące historie 24.02.06, 08:14
                                                  widzisz;)a ja będąc kilkakrotnie w szpitalu codziennie myłam włosy,robiam
                                                  makijaż,codziennie miałam świeżą koszulkę.więcej-na dwa dni porzed cc byłam u
                                                  fryzjera i na manicure,rodziłam pełnym makijażu i jakoś nikt sie temu nie
                                                  dziwił.kwestia podejścia do siebie,popraostu.
                                                  • przemkowa.b Re: zaskakujące historie 24.02.06, 11:22
                                                    arletta.wagner napisała:

                                                    > widzisz;)a ja będąc kilkakrotnie w szpitalu codziennie myłam włosy,robiam
                                                    > makijaż,codziennie miałam świeżą koszulkę.więcej-na dwa dni porzed cc byłam u
                                                    > fryzjera i na manicure,rodziłam pełnym makijażu i jakoś nikt sie temu nie
                                                    > dziwił.kwestia podejścia do siebie,popraostu.


                                                    Pie...lisz.
                                                    Zaden lekarz by ci na to nie pozwolił.
                                                    Już to widzę, zaczerwieniona arletta rodzi, lekarz woła: proszę przeć, w tym
                                                    momencie spływa cały makijaż....fuuu...okroponość.
                                                    • arletta.wagner Re: zaskakujące historie 24.02.06, 11:48
                                                      miałam cc;) w prywatnej klinice;)to trochę inne podejście do pacjentki niż w
                                                      NFZ;)))
                                                    • przemkowa.b Re: zaskakujące historie 24.02.06, 11:57
                                                      Aha, rozumiem że w prywatnej pozwalają rodzić po ludzku, czyli w pełnym
                                                      rynsztunku, lol:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      nie mogę, no nie mogę...:D
                                                    • arletta.wagner Re: zaskakujące historie 24.02.06, 11:59
                                                      no,nareszcie zrozumiałaś;)))
                                                    • pepita3 Re: zaskakujące historie 26.02.06, 21:39
                                                      Strasznie jestem ciekawa, czy Twoj mąż widział Cie kiedyś bez makijażu. Musisz
                                                      być chyba strasznie brzydka, skoro nawet na sali porodowej bałaś się pokazać
                                                      swoje nieumalowane oblicze.. Naprawdę bardzo Ci współczuję, bo może się
                                                      zdarzyć, że jednak ktoś Cię zobaczy w takim "stanie" i może Cie nie poznać
                                                    • little_black Re: zaskakujące historie 24.02.06, 12:09
                                                      Przemkowa, przecież pani Arletta nawet po 3 porodach zostanie dziewicą;P (ah te
                                                      cc!). Nawet nie sugeruj czegoś takiego jak pocenie się w trakcie porodu!:D Mazi
                                                      płodowej ani krwi pewnie też nie było (te pojawiają się u pacjetek NFZ;))...
                                                    • przemkowa.b Re: zaskakujące historie 24.02.06, 12:12
                                                      jasne, na pewno nie robiono jej też wcześniej lewatywy, bo przecież takie
                                                      boskie istoty wydają z siebie jedynie niebiańskie zapachy perfum, u nich w
                                                      jelitach zachodzi reakcja przekształcania odpadów w perfumy:)
                                                  • nadinka_nadinka Re: zaskakujące historie 24.02.06, 17:48
                                                    arletta.wagner napisała:

                                                    >,rodziłam pełnym makijażu

                                                    w to, ze nie chodzisz do lasu i nie jezdzisz na rowerze, ze nie masz butow na
                                                    plaskim obcasie jestem sklonna uwierzyc. znam takie przypadki, a i owszem. i
                                                    sama tez mialam w pewnym okresie faze na "lalowatosc".
                                                    ale rodzenie w pelnym makijazu? nie, nie. pracuj bardziej na swoja wirtualna
                                                    postacia. musi byc bardziej wiarygodna, rzeczywista. dziewczyny ci nie uwierza.
                                                    mniej seriali i bedzie lepiej ci szlo, zobaczysz ;-)
                                                    • przemkowa.b Re: zaskakujące historie 24.02.06, 19:25
                                                      No właśnie, zasłanianie się prywatną kliniką też jest dla mnie mało
                                                      przekonujące:)))
                                                • prochazka Re: zycia nie znasz; życie bywa zaskakujące-hist 26.02.06, 11:06
                                                  tak czytam i czytam, i nie wiem skad w Was sie bierze tyle zawisci. Z jaka satysfakcja opisujesz wygrana nad ta biedna dziewczyna. Wstydz sie. Jeszcze w szpitalu...
                                            • little_black Re: zycia nie znasz 24.02.06, 11:05
                                              Ja Przemkową.b popieram w 200%. I o ile bełkotanie pani Arletty o
                                              swojej "kobiecości" i "idealności" to groteska i nieżyciowe dziwactwo
                                              (przynajmniej dla mnie), o tyle wywody nt. szkodliwości jazdy na rowerze w
                                              kontekście stawów kolanowych i kręgosłupa to jedna wielka (i obiektywna)
                                              głupota. Oczywiście głupota podawana w sosie prawdy objawionej namaszczonej
                                              autorytetem (jej ortopedy;)). Śmiech na sali.
                                              • zettrzy Re: zycia nie znasz 24.02.06, 14:54
                                                little_black napisała:

                                                > Ja Przemkową.b popieram w 200%. I o ile bełkotanie pani Arletty o
                                                > swojej "kobiecości" i "idealności" to groteska i nieżyciowe dziwactwo
                                                > (przynajmniej dla mnie),

                                                dla mnie to malomiasteczkowosc - ten sam syndrom co wieczorowy makijaz o 7 rano,
                                                wyskakujac po bulki do sklepiku; a raczej makijaz 24/7, bo takie paniusie
                                                zmywaja twarz tylko przed ponowna aplikacja
                                                Maja Komorowska raz okreslila jedna ze swoich rol "Lorelei dla ubogich" i to
                                                okreslenie swietnie pasuje do arletty
                                                • kraxa znacie arlette???? 24.02.06, 16:07
                                                  Bo ja doprawdy nie odwazylabym sie napisac co do niej pasuje a co nie. A
                                                  przemkowa, która sama kiedys narzekała, ze ja na forum probuja zasczekac ucieka
                                                  sie juz nawet do wulgaryzmów, oj nieładnie...
                                                  • zettrzy tak, znamy - przedstawila sie tutaj tak dokladnie 24.02.06, 16:19
                                                    ze lepiej nie mozna: pasuje do niej dwa kilo tapety, szpilki i obcisla kiecka
                                                    przy gotowaniu obiadu, err, podczas porodu, chamskie zachowania wobec
                                                    ekspedientek - czy mozna zapomniec jej przeuroczy watek o tym jak "dowalila"
                                                    milej pani? - oraz stopien ignorancji medycznej na poziomie wiary w szamanizm
                                                    nie musisz sie na nic odwazac - wystarczy przeczytac to co arletta sama napisala
                                                    o sobie i masz bardzo dokladny obraz, powtarzam za Komorowska, "Lorelei dla
                                                    ubogich"
                                                    (wiem ze sie powtarzam, ale to takie piekne i jakze trafne okreslenie)
                                                    • patyska Re: tak, znamy - przedstawila sie tutaj tak dokla 26.02.06, 12:13
                                                      przepraszam zettrzy, sie wtrace, ale pomijajac co tam do arletty pasuje, jak
                                                      sie do kogo odnosi i jaki ma stopien ignorancji medycznej to najwiekszy strach
                                                      spotkac ja na jezdni. mam nadzieje, ze stworzenie nie sieje horroru na ulicach
                                                      wawy ;) otoz stwor ten chwalil mi sie kiedys, ze jest swietnym kierowca.
                                                      uzasadnienie tego przekonania bylo nastepujace (mniej wiecej): przydzwonilam
                                                      kolesiowi, bo mu sie wydawalo, ze go puszczam, a ja gazu i mu bum :DDDD od tego
                                                      czasu mam wobec arletki cieple uczucia - jak wobec wszystkich ociezalych
                                                      umyslowo ;)
                                                    • little_black Patyska....... 27.02.06, 12:45
                                                      Przeczytałam tę dyskusję (notabene w wątku o ekspedientkach). Pani Arletta
                                                      ośmieszała się maksymalnie (generalnie ma problemy z rozumieniem tego, co się
                                                      do niej pisze i ksobną interpretacją rzeczywistości, ale w dyskusji o swych
                                                      niebywałych "umiejętnościach" kierowcy było to szczególnie widoczne) i niemalże
                                                      w kazdym poście podkreślała, że "jeżdzi jak facet" (to miał być komplement) i
                                                      że "nie płaci mandatów" (to z racji swej niebywałej "urody"). Chamstwo na
                                                      drodze nazywała byciem dobrym kierowcą...Ludzie......Stwór to za mało
                                                      powiedziane... Plastik-fantastik z dystansem do siebie a la Renata Beger... i
                                                      podziwiam Cię, że chciało Ci się z nią dyskutować (choć ona to raczej
                                                      monologowała:))...
                                                    • patyska Little_black... 27.02.06, 14:12
                                                      ... sorry za te dyskusje, ale ja mam niestety jakies spoleczne zaciecie ;)
                                                      mialam nadzieje, ze post po poscie naprowadze ja na "dobra" droge ;) to znaczy,
                                                      zrozumie, ze nie na tym polega dobra jazda (porownanie "jezdze jak facet"
                                                      pomijam, bo mysle, ze ma ono atawistyczny backgroung jeszcze z czasow, gdy
                                                      znacznie mniej kobiet prowadzilo niz dzis;)) nie polega na tym, zeby komus
                                                      przywalic, tylko na tym, ze inni uczestnicy drogi wiedza, kiedy mozesz im
                                                      przydzownic, a kiedy nie. ona nic nie zrozumiala, ale - jeszcze raz
                                                      przepraszajac za "dyskusje" ;) - mam nadzieje, ze madrzejsze babki przeczytaly
                                                      i zrozumialy. oby...
                                                  • przemkowa.b Re: znacie arlette???? 24.02.06, 16:22
                                                    Dawaj te wulgaryzmy:)
                                                    Nie przypominam sobie, zresztą ja kropkuję swoje wulgaryzmy:)
                                                    Natomiast co do zaszczucia...zwisa mi i powiewa, co ktoś ma ochotę mi zrobić,
                                                    dopóki nie posuwa się do czynów karalnych.
                                                  • little_black Re: znacie arlette???? 25.02.06, 14:48
                                                    Nie znamy osobiście, ale, jak dla mnie, to żadna strata!:) Powiedziałabym
                                                    nawet, że NA SZCZĘŚCIE jej nie znam...:)
                            • little_black Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:34
                              arletta.wagner napisała:

                              > nie krępuj się;P

                              nie zamierzam, autentycznie dostarczasz rozrywki;P


                              >jazda na rowerze wymusza ruchy wyprostne które żle wpływają na stawy kolanowe-
                              >podobnie jak schodzenie po schodach.tyle dywagacji ortopedycznych.

                              Szkoda, że ortopeda nie wypowiedział się nt. noszenia wysokich obcasów...Myślę,
                              że chirurg naczyniowy specjalizujący sie w leczeniu żylaków też miałby coś do
                              powiedzenia...

                              > a co do matki-moja jest normalna-nauczyła mnie swoim przykładem ze kobieta ma
                              > zawsze,niezależnie od okoliczniści,sytuacji,pory dnia itd wyglądać idealnie.

                              Faktycznie, to bardzo "zdrowe" podejście. I przekazuje "prawdziwy" obraz świata
                              i ludzi

                              > widocznie inaczej zostałyśmy wychowane.

                              Dzięki Bogu.

                              >ale dla mnie to lepiej;)

                              Jasne...<lol>
                              • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 11:35
                                to już nie lo, to już jest rotfl:D
                            • flaminia to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 12:53
                              arletta.wagner napisała:

                              > nie krępuj się;P jazda na rowerze wymusza ruchy wyprostne które żle wpływają
                              na
                              >
                              > stawy kolanowe-podobnie jak schodzenie po schodach.tyle dywagacji
                              > ortopedycznych.

                              wiekszych bzdur nie slyszalam. Jazda na rowerze jest jednym z bardziej
                              energooszczednych i organizmooszczednych sposobow poruszania sie i zalecana
                              jest nawet dla osob o ograniczonych mozliwosciach motorycznych organizmu.
                              Wynika to z tego, ze waga ciala jest przechwytywana przez siodelko i nie
                              obciaza ani stawow kolanowych ani kregoslupa. Nawet pacjenci z hernia moga
                              jezdzic na rowerze.
                              Dziewczyny - nie wyglupiajcie sie swoja niewiedza.

                              Pozdrawiam

                              Flams
                              • arletta.wagner Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 12:56
                                jeżeli osoba z uszkodzoną łękotką i problemami z więzadłami krzyżowymi ma
                                jeżdzic na rowerze to gratuluję;)ja jednak wierzę swojemu ortopedzie;P
                                • flaminia Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 12:58
                                  tak - jak najbardziej. Jestem tego przykladem. Jezdze codziennie. Co prawda nie
                                  wyczynowo.
                                  Zadowolona?

                                  F.
                              • przemkowa.b Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:15
                                oczywiście...jazda na rowerze jest nawet zalecana osobom starszym, które mają
                                problemy z CHODZENIEM...:)))
                                • sumire Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:24
                                  Święta prawda! Moja osobista babcia mimo reumatyzmu jeździ na rowerze i zdaniem
                                  lekarza to bardzo dobrze. Ale babcia się nie przejmuje, że się spoci.

                                  Ech, tak sobie teraz myślę, że jeśli kobieta musi być zawsze idealna, to może
                                  przed pójściem spać w towarzystwie mężczyzny zamiast zmywać makijaż, powinnyśmy
                                  go lakierem utrwalającym spryskiwać?...
                                  • little_black Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:30
                                    :D

                                    Myślę, że kobieta, która ma "urodowy potencjał" - ładne regularne rysy, ciemna
                                    oprawa oczu, ładą cerę po zmyciu makijażu nie wygląda dużo gorzej niż przed
                                    jego zmyciem, ergo - nie musi się tego obawiać:). Ale masz rację, dla
                                    permanentnie "idealnych", lakier to chyba dobry pomysł:D;P...
                                    • flaminia Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:34
                                      tylko co to bedzie, jak sie lakier razem z makijazem do poduszki przylepi?

                                      Flams
                                      • little_black Re: to ja zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:40
                                        Będzie to nowa forma antyfeministycznej gry wstępnej pt."jestem panie twoją
                                        niewolnicą i tak mnie obezwładniasz, ze nie mogę podnieśc głowy z
                                        poduszki":D:D:D
                            • b_bb Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:08
                              arletta.wagner napisała:
                              > a co do matki-moja jest normalna-nauczyła mnie swoim przykładem ze kobieta ma
                              > zawsze,niezależnie od okoliczniści,sytuacji,pory dnia itd wyglądać idealnie.
                              > tyle. widocznie inaczej zostałyśmy wychowane. ale dla mnie to lepiej;)

                              O, mój Boże!
                              • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 23.02.06, 13:11
                                b_bb napisała:

                                > arletta.wagner napisała:
                                > > a co do matki-moja jest normalna-nauczyła mnie swoim przykładem ze kobiet
                                > a ma
                                > > zawsze,niezależnie od okoliczniści,sytuacji,pory dnia itd wyglądać idealn
                                > ie.
                                > > tyle. widocznie inaczej zostałyśmy wychowane. ale dla mnie to lepiej;)
                                >
                                > O, mój Boże!
                                >
                                >
                                Obawiam się, że ingerencja Najwyższego na niewiele by się tu zdała...:)))
                              • croyance Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 26.02.06, 14:12
                                Oj dziewczyny. Troche tolerancji! Skaczecie po niej jak po burej suce, a
                                przeciez kwestie wygladu i dla Was sa wazne (ilez kobiet rykneloby smiechem na
                                sam pomysl przesiadywania na forum Uroda). Jedyna roznica to natezenie tej
                                cechy: ale i ona, i Wy wygladac chcecie atrakcyjnie. Kazy ma inne sposoby:
                                jeden sie maluje, drugi wprost przeciwnie, ale cel jest ten sam.
                                Czym sie rozni wypowiedz Arletty od Waszych jekow na forum, ze brwi sie za
                                bardzo wyskubalo, albo kolor czegos tam nie pasuje do reszty? Ona jest tylko
                                troche bardziej radykalna, ale wolno jej. Dopoki jej wygodnie, nie Wasz to
                                interes.
                                Moja babcia, ktora sama wychowala dwoje dzieci, miala podobne podejscie: nawet
                                teraz, jako 85-letnia kobieta, chodzi w szpilkach, makijazu i eleganckich
                                strojach. Nie odpuszcza sobie, nawet gdy choruje. Wyglada elegancko, nie mowie
                                tu o tapecie czy przesadnym wyfiokowaniu. Kazda z nas ma inny sposob na bycie
                                piekna kobieta, ale zalezy nam na tym, zalezy ... jakby nie zalezalo,
                                siedzialybyscie w bibliotece, a nie na forum URODA, i prychaly pogardliwie na
                                sama mysl o proznych kosmetykach ...
                                Dla mnie osobiscie wiekszosc dyskusji tu prowadzonych podobny ma wydzwiek jak
                                opowiesci Arletty, ale ja nie odrozniam podkladu od pudru. Po prostu dbam o
                                urode uzywajac innych standardow, ale dbam ...
                                • przemkowa.b Re: zaraz umrę ze śmiechu............ 26.02.06, 16:47
                                  Sorki ale żeby móc tutaj sobie jeździć po nas, to może warto sie xapoznać z
                                  nami najpierw...ja nie należę np. do osób skuczących z powodu brwi...
                                  Mnie śmieszy każda przesada, śmieszy każda ignorancja, czegokolwiek by
                                  dotyczyła, i wcale w wypadku arletty nie dziwi mnie najbardziej to jej
                                  lalowanie się 24 godziny na dobę tylko sprowadzanie siebie własnymi rękami do
                                  określonej niesprawiedliwie kobiecie roli w społeczeństwie ("na rower będzie z
                                  dzieckiem chodził mąż" lol:)), oraz bajdurzenie o rodzeniu w pełnym makijażu i
                                  totalna niewiedza z zakresu podstaw medycyny - patrz bzdury na temat
                                  szkodliwości jazdy na rowerze.
                                  A jak ma ochotę wymalowaną gębą raczyć społeczeństwo i pupą w obcisłej spódnicy
                                  kręcić całą dobę nawet - niech se kręci. Ale niech bzdur nie gada
                                  autorytatywnym tonem na forum, bo się w ten sposób pogrąża...
                      • starawyjadaczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 24.02.06, 19:19
                        przemkowa.b napisała:

                        > jaki jest według ciebie najlepszy sport dla kobiety? Bardzo chętnie się
                        > dowiem.:)))

                        ja mysle, że najlepszy to jest aerobik, ale TYLKO z najdrozszym, najnowszym
                        stroju do ćwiczen na sobie :P oraz w najdrozszym i najbardziej trendi klubie w
                        mieście :P
      • maggi9 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:33
        A ja uważam, że kobiecość to nie tylko ubrania ale też to jaki kto jest.Ja np w szpilkach nie potrafie chodzić chociaż uczyłam się wielokrotnie i wiem, że to wygląda super.I nie będe się w nich męczyć bo jak ktoś w nich nie potrafi chodzić to wygląda bardziej groteskowo niż kobieco.A co do mężczyzn to oczywiście każdy woli coś innego.Mój np uwielbia mnie właśnie w jeansach i sportowych ubranich niż wydekoltowanych bluzkach i super-modnych spodnicach.Zresztą dobrze napisałaś, że oni się w tym troche gubią i nie mają czasem pojęcia o modzie.
      • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:38
        powiem Ci tak dla mnie kobieta przez duże K wygląda kobieco i flanelowej
        koszuli i dżinsach...

        może znam dziwnych mężczyn, może dziwnych spotykam, w pracy (99% to ludzie
        przed 30tką) wśród znajomych, na forach internetowych - ale 99% facetów których
        znam jęczy że kobity noszą tylko spodnie i płaskie buty. Jakby mi ktoś dał
        złotówkę za każdym razem gdy słyszę "jej żeby ona ubrała spódnice, nie musi być
        mini, choć niewielki obcas... pończochy a nie te dżinsy...." to bym sobie za to
        pożadnego jaguara kupiła. Podkreślam, może obracam się w specyficznym
        środowisku, wśród dziwnych facetów ale oni lubia te niewygodne kobiece ciuchy.
        znam też 3 facetów dla których kobieta ubrana w dżinsy i adidasy jest
        najseksowniejszym widokiem na świecie.... ale jest ich 3....
        • calo Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:46
          bo to chyba nie kwestia ubioru....jedne dziewczyny sa kobiece, inne mniej,
          nawet jezeli nosza wylacznie szpilki i seksowne sukienki.
          • croyance Re: Kobiecość na siłę- po co? 26.02.06, 14:16
            A poza tym czemu jedziemy po stereotypach: chyba istnieje cos POMIEDZY
            szpilkami+dekoltem+sukienkami a strojem sportowym?
            Ja wygladam bardzo kobieco, a chodze w wygodnych spodnicach, ladnych bluzkach
            lub sweterkach i - czesto - butach na plaskim obcasie. Jest tyle kobiecych,
            wygodnych butow, ze naprawde nie stoimy przed wyborem 12-centymetrowa szpilka
            badz stary kalosz ...
        • trocineczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 16:02
          andre37 napisała:

          > powiem Ci tak dla mnie kobieta przez duże K wygląda kobieco i flanelowej
          > koszuli i dżinsach...

          Otoz to!

          A przy okazji.. najbardziej zabawna jest panna, ktora mimo
          zachowan 'babochlopskich', jak ktos to okreslil, probuje kobieco biegac w
          szpilkach.. I gwarantuje, ze za taka tez zaden facet sie nie obejrzy..no chyba,
          ze aby skomentowac zlosliwie ;) Nie stroj zdobi czlowieka.
        • johnny-kalesony Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 13:40
          andre37 napisała:

          > mini

          =)

          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
      • sumire Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:46
        Są takie biedne istoty na świecie, które uważają, że kobieta jest kobieca tylko
        wtedy, kiedy nosi dziesięciocentymetrowe szpilki i zawsze ma idealnie
        wytuszowane rzęsy. Niestety kobiecość to jest stan ducha, a nie szafy. Wdzięku
        się nie nabywa dzięki szpilkom. Znam zbyt wiele durnych i aroganckich bab w
        powiewnych sukienkach i nieskazitelnym makijażu, żeby sądzić, że ciuch czyni
        kobietę. I jeszcze ciągle podobam się facetom w dżinsach ;)
      • mofaq Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 12:50
        Mezczyzni w 99% wola naturalnosc. Ot, cale rozwiazanie;-)
        Pozdrawiam
        • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:35
          pytanie-jacy męzczyżni;)
          • sumire Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:51
            Tacy, których interesuje coś więcej, niż szpileczki i szmineczka?... :)
            • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:58
              moze raczej bardziej chłopcy niż męzczyżni;)zanim wyszłam za mąz i urodziłam
              córkę zainteresowanym mną facetom w wiecznych dzinsach i adikach mówiłam ze
              gdybym lubiła dzieci miłabym własne;)
              • sumire Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 14:36
                :) No ale gdyby pociągnąć to do absurdu, wyszłoby na to, że dojrzały mężczyzna
                to taki, który - myśląc o kobietach - posługuje się stereotypami. Ma mieć
                pończoszki i obcasy. Dzięki niebiosom, ludzie różnią się od siebie i mają też
                różne gusta. A większość facetów i tak najbardziej lubi nas nago.

                Co nie zmienia faktu, że - jak już wspomniałam wyżej - makijaż i kiecka nie
                pomogą grubiańskiej babie, nie będzie przez to bardziej kobieca, choćby
                niewiadomoco o sobie myślała. Nie mówiąc o tym, że panienka podążająca górskim
                szlakiem w sandałkach na obcasie (a sporo takich) nie wygląda seksownie, tylko
                śmiesznie.
                • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 14:42
                  wierzę na słowo-nie chodzę po górach;) a z tym ze wolą nas nago lub w
                  bieliżnie -to święte słowa:D
                • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 14:55
                  sumire napisała:
                  >Nie mówiąc o tym, że panienka podążająca górskim
                  > szlakiem w sandałkach na obcasie (a sporo takich) nie wygląda seksownie,
                  tylko
                  > śmiesznie.

                  To chyba mania samobójcza a nie kobiecość.
        • croyance Re: Kobiecość na siłę- po co? 26.02.06, 14:19
          Otoz to. A nasza w tym glowa, zeby tak sie upiekszyc, zeby wygladalo to
          naturalnie :-)))))))
      • asineczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:02
        nie jestem babochłopem i lubię wyglądać kobieco:)) dodam nawet, że chyba sama z
        siebie jestem kobieca i często miewałam większe powodzenie w jeansach i na
        sportowo niż koleżanki w szpilach, ale nie o to chodzi........

        lubię wyglądać i ubierać się kobieco, ale stosownie do okazji, ale czy spacer po
        parku, osiedlu, wyprawa do centrum handlowego z małym dzieckie lub 2 dzieci
        obliguje mnie do obcasów i super kobiecego wyglądu? dla mnie takie własnie
        widoki w takich miejscach są śmieszne
        • starawyjadaczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 24.02.06, 19:40
          asineczka napisała:

          > nie jestem babochłopem i lubię wyglądać kobieco:)) dodam nawet, że chyba sama
          z
          > siebie jestem kobieca i często miewałam większe powodzenie w jeansach i na
          > sportowo niż koleżanki w szpilach, ale nie o to chodzi........
          >
          > lubię wyglądać i ubierać się kobieco, ale stosownie do okazji, ale czy spacer
          p
          > o
          > parku, osiedlu, wyprawa do centrum handlowego z małym dzieckie lub 2 dzieci
          > obliguje mnie do obcasów i super kobiecego wyglądu? dla mnie takie własnie
          > widoki w takich miejscach są śmieszne



          jak juz pisałam w wątku o kaloszach-mieszkam na wsi. Droga bez asfaltu, teraz
          błotnista, do sklepu zakładam bojówki i glany (uwielbiam szpilki i chodze w
          nich do pracy-tzn jezdze samochodem ;))
          Za to moja sąsiadka po tym błocku i ostatnio zmieszanym z lodem-chodzi do
          sklepu po bułki w szpilkach. Idzie jak na szczudłach, ale idzie :)
      • emila40 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:30
        A ja lubię wyglądać kobieco, dopasowane żakieciki, małe sweterki, buty na
        obcasach,ale niezbyt wysokich i oczywiście spódnice, ale nie te falbaniast
        obecnie lansowane, które kojarzą mi się z Domkiem na Prerii i naprawdę guzik
        mnie obchodzi, czy podoba się to mężczyznom, czy nie. Ważne żebym ja sama czuła
        się w tym dobrze. Nie uważam też, że mając małe dziecko mam sie tego
        wszystkiego wyrzec i ubierać się w dresy i sportowe buty. Wg mnie styl sportowy
        jest dobry ale do ćwiczeń, zabawy z dzieckiem w piaskownicy itp. A obecnie tak
        modne ubieranie na wszyskie okazje dżinsów uważam za przejaw albo pójścia na
        łatwizę, braku fantazji albo braku funduszy.
        • magdaksp Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 13:48
          na sile to by bylo gdyby ktos ci kazal ubierac sie w dany spodob a przeciez
          nikt tego nie robi.nie wydaje mi sie ze kobieco wyglada sie tylko w spodnicy i
          na wysokim obcasie.ja chodze glownie w spodniach i zwykle na plaskiej podeszwie
          i nie czuje sie w takim stroju malo kobieca.
          • tasiolot Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 19:28
            wlasnie! tez uwazam, ze dzinsy to brak fantazji! nie mowie, zeby ich w ogole
            nie miec. ale chodzic tylko w portasach swiątek piątek to przesada.
        • croyance Re: Kobiecość na siłę- po co? 26.02.06, 14:20
          Poza tym to zalezy, co kto woli: mnie o wiele wygodniej w spodnicy (nie super-
          obcislej, ale zwyczajnej) niz w sztywnych dzinsach, ktore uwazam za najmniej
          wygodny stroj swiata.
          • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 26.02.06, 16:49
            poważnie? lubisz chodzić w spódnicy?
            A co to jest? "croyance napisał"
            czemu jesteś na GW zarejestrowana jako mężczyzna? Coś tu śmierdzi:)
      • jpar do mediow 20.02.06, 13:50
        trzeba miec dystans, to sa ich propozycje, czy grozi kara nienoszenie szpilek?
        Lubie popatrzec i w tv i poczytac gazety o modzie i inne bzdety, a wybieram to
        co mi pasuje i do okoloicznosci i do samopoczucia.

        Moja tesciowa mowi, ze lepiej byc niedostatecznie ubranym niz "przebranym" i
        uwazam, ze ma racje, na imreze do klubu nie ide w sukni balowej.

        A kobiecosc to chyba tez rzecz indywidualna, kazda z nas inaczej to pojmuje...
        • kraxa arletta wagner twierdzi, ze naturalnosc 20.02.06, 14:32
          moze podobac sie tylko chłoptysiom, nie facetom. otóz pomyłka. j akurat jestem
          z mezczyzna duzo starszym od siebie i on wałsnie ceni we mnie to, ze nie
          probuje na siłe robic z siebie paniusi na szpileczkach. Sam nie lata w
          bojówkach, bo wygladalby conajmniej dziwnie, ale bynajmniej nie ujmuje to mojej
          kobiecosci kiedy mam ochote je zalozyc. I bynajmniej- on uwaza mnie za kobieca
          rowniez wowczas kiedy latam w parce i kraciastych spodniach w stylu "mods".
          A "wylewne" golfy i falbaniaste spódnice z kozakami na co drugiej pani sa takie
          nudne. Mój on lubi styl BCBG, ale dla mnie póki co to za malo spontaniczne...
          Moze jak sie troche zestarzeję;-)) A tak w sumie czemu arleta nie chodzi do
          lasu i nie zamierza? Smutne to troche
          • krysia_laska Re: arletta wagner twierdzi, ze naturalnosc 20.02.06, 14:34
            kolejna jałowa dyskusja, żadna ze stron nie przekona drugiej, każda będzie
            obstawać przy swoim
          • arletta.wagner Re: arletta wagner twierdzi, ze naturalnosc 20.02.06, 14:41
            więc Twój facet to wyjątek;) wśród moich znajomych facetów mówi sie raczej ze
            nie będą sie pokazywaćz dziewczyną wygladającą jak młodszy brat;)a co do golfu -
            mam jeden bo uwielbiam dekolty.falbaniasta spósdnica jest be a bojówki jak
            najbardziej cacy-zalezy tylko z czym zestawione.
            a do lasu nie chodzę-boję sie owadów;)
            • kraxa ale masz racje, arletta 20.02.06, 14:51
              Sama sie czasem smieje, ze wygladam przy nim jak mały chłopak, dobrze ze
              chociaz od niedawna mam znowu długie włosy:-) to roche ratuje sytuacje. Ja mam
              szpile, nawet kilka par, ale absolutnie nie jest to dla mnie stroj na codzien.
              Zeby były spzile to musi byc okazja i cały outfit przemyślany. Aha, i nikogo do
              swoich pogladów nie zamierzam przekonywać- miło mi sie z pania Wagner gaworzy
              po prostu. współczuje w sprawie owadow;-)))
      • apfel27 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 14:52
        Kobiecosc to nie stroj tylko kobieta, jej sposob bycia itd. ja nosze sie czasem
        sportowo, czasem kobieco i w kazdym stroju czuje sie kobieta:) bardzo luibie
        obcasy i spodnice ale swietnie czuje sie rowniez w dzinsach i sportowych butach
        czy baletkach z plaska podeszwa. jesli ty czulabys sie przebrana i jest tobie
        niewygodnie w zakietach, spodnicach, sukienkach i butach na wysokich obcasach
        to ich nie nos. to tyle. co do facetow: sa tacy, ktorzy uwielbiaja kobiety w
        strojach typowo kobiecych i tacy ktorzy wola stroj bardziej dziewczecy
        sportowy, ale nawet ci drudzy chca aby ich kobieta nie biegala cale zycie w
        portkach, bawelnianych bluzeczkach. mysle, ze wszystko mozna wywazyc. mozna
        ubierac sie tak, zeby bylo wygodnie a jednoczenie kobieco i bez monotonni.
        • annie_laurie_starr Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 15:05
          Ja tez uwazam, ze obacasy i fajny wyglad kobiety nie musza byc ze soba
          nieodzownie zwiazane. Na spacer z dzieckiem preferuje dzinsy i jakies wygodne
          obuwie. Jednak dla mnie wygodne obuwie moze oznaczac jakis tam obcas, byle nie
          szpila i nie czub.;) Moja dobra kolezanka ubiera sie bardziej sportowo niz ja
          i raczej nie brakuje jej kobiecosci.

          Arlette Wagner zachecam zeby moze raz w zyciu wybrala sie na spacer po lesie z
          dzieckiem. Jest super - a jakie powietrze. Mozesz do celow spacerow po lesie
          zakupic jakies fajne mokasyny czy inne ciekawe wygodne obuwie. Albo nawet
          oficerki na niewielkim "kopytku". Niekoniecznie biale adiki jak to nazywasz.

          Krysia laska - masz duzo racji, dyskusja faktycznie jalowa. I nie oszukujmy
          sie - wszystko sprowadza sie do urody. Ladna dziewcyzna w rednich cuchach
          wzbudza wieksze zainteresowanie plci przciwnej niz super ubrana dziewczyna, o
          urodzie ponizej sredniej krajowej.
      • patyska Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 15:10
        nie ma czegos takiego jak wysilona kobiecosc - albo babka jet kobieca, albo nie. i obcisle zakiety,
        obcasy czy mini spodniczki nie maja tu nic do rzeczy, niestety ;) niestety, bo kobiecosci sie takim
        anturazem ;) nie zrobi. ja nigdy nie bede kobieca, nawet jak zaloze wyzej wymienione ciuszki. nic na to
        nie poradze. ale mezczyzna to zwierze kierujace sie wzrokiem ;) przysiegam, nie jestem dlugonoga,
        obfitobiusciasta blondyna, ale jesli mam na sobie (tylko w lecie! ;)) cos kusego albo wydekoltowanego
        to chlopy rozum traca. a przysiegam - nic ze mnie specjalnego! tylko, ze wiem, ze gdyby ze mna chwile
        pogadali, to by im sie juz tak slepka nie swiecily, bo Bog mi swiadkiem - za grosz kobieca nie jestem (w
        sensie trzepotania rzesami, schlebiania, wzdychania i innych sztuczek ;)) wiec nie sile sie. ubieram sie
        wygodnie i tak, jak mam ochote. za zadne skarby swiata nie zaloze falban chocby nie wiem jak byly
        modne, a modne w tym sezonie ciuszki z bufkami forsuje od lat ;) mysle, ze kobiecosc to nie szpilki i
        dekolt plus mini w piaskownicy, tylko akcpetacja siebie. ja sie pogodzilam z tym, ze jestem dzidzia-
        piernik i troche chlopczyca, nawet w sukience i dlugich wlosach. i ta zgoda to moja kobiecosc. cos w
        tym musi byc, bo mimo tego, ze nie jestem klaudia szifer ;) to problemow z facetami nigdy nie mialam
        ;)
        • annie_laurie_starr Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 15:16
          Patyska - ale pewnie do tego wszystkiego masz ladna buzie i usmiech. Moj maz i
          wielu znajomych facetow twierdzi, ze za ladna usmiechnieta dziewczyna, nawet
          jakby miala za duzo tu i owdzie - to zawsze przyjemnie sie obejrzec, a na
          wsciekla power-woman to strach spojrzec.
          • patyska Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 15:28
            Annie, ani ladna buzia (to znaczy tak zwana oryginalna - albo sie bardzo podoba, albo wcale), ani ladny
            usmiech. maly biust, mala pupa, mierny wzrost, krzywawe nogi ;) no, rzeczywiscie ladne, skosne oczy
            dodam nieskromnie, zeby sie juz calkiem nie pograzac ;))) usta dziecka. nic a nic ciekawego! klne, pale
            a facetow traktuje jak kumpli. ale mam to wszystko gdzies. i mysle, ze tu jest wlasnie to "cos", bo czy
            w garniturku, czy w dresie ja sie po prostu dobrze ze soba czuje. musze chyba zalozyc falbany i
            wyskoczyc na miasto ;) zeby udowodnic teorie o tym, ze gdy sie zle w czyms czujemy, nie jestesmy
            naturalne, a co za tym idzie - kobiece ;)
            • miska_malcova Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 12:59
              patyska, chyba mnie opisałaś :-)))))))))))))
              • patyska Malcova... 26.02.06, 12:08
                ... znaczy sie, jestesmy podobne? super ;) tak malo podobnych do mnie babek, bo
                ryj dziwny ;)
                a! i skladam zazalenie na uzdrawiajace ramiona ;)))
      • daggy4 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 16:27

        co ty sie martwisz, ze inne sie nosza sexy? ubieraj sie jak ci pasuje i martw
        sie o dziecko, a nie o cudza garderobe

        w kazdym razie ja nie moge sobie wyobrazic jak pchac wozek po parku w
        szpilkach...

        co do zdania facetow na temat nieseksownych kobiet to nie sadze, ze nie
        zwracaja uwagi... wrecz przeciwnie, slinia sie za kazda mini.

        moral: wybor nalezy do ciebie!
        • en1982 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 16:50
          i o to chodzi, kazdy ma swój gust i swój styl.....to jest indywidualna sprawa
          kazdej z nas....ale przyznam, ze jak widze mamusie w szpilach ledwo co pchajaca
          wózeczek to ręce mi opadaja...osobiscie uwazam, ze jak się juz ma dzidziusia to
          jednak raczej nie wypada mamusi zakładac spodniczki mini, bluzki z ogromnym
          dekoltem no i te szpile...wrrr- (przynajmniej nie na spacerze z dzieckiem).....
          • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 16:58
            en1982 napisała:
            >osobiscie uwazam, ze jak się juz ma dzidziusia to
            > jednak raczej nie wypada mamusi zakładac spodniczki mini, bluzki z ogromnym
            > dekoltem no i te szpile...wrrr- (przynajmniej nie na spacerze z dzieckiem)....


            rozumiem że może być nie wygodnie .... ale dlaczego nie wypada? Po urodzeniu
            dziecka to już nie można, akobietą się robisz? Jakaś inna kategoria? A może
            wstyd przy dziecku?

            Bez dziecka wypada, to coś wstydliwego szpilki i mini? a po urodzeniu nie
            wypada.... na spacerze z dzieckiem nie wypada? To co może włosienicę jeszcze na
            grzbiet zarzucić?

            dziwny ten kraj ....
          • gabi1234 Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 18:42
            Hola hola!! Co to znaczy, że nie wypada zakładać mini jak ma się dziecko????
            Sama mam dziecko, w szpilkach nigdy nie chodziłam i nie chodzę ale mini
            uwilebiam bo mam ku temu predyspozycje :-) I jak chodzę z córeczką, to też
            zakładam mini, zwłaszcze latem, i nie uważam, że mi to w czymś przeszkadza. O.
      • ivve Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 16:57
        Jean Paul Sartre
        " Kobiety wierzą, że ubierają się dla mężczyzn,
        ale naprawde ubierają się dla kobiet,
        ażeby wprawić się nawzajem w zadziwienie. "
        • sabriel Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 17:34
          E, tam nie przesadzajmy.Wlazłyśmy w więszkości w spodnie i teraz problem wielki
          jak trzeba kieckę założyć.Mimo, że sama głównie chodzę albo w dzinsach albo w
          spodniach typu bojówki to jednak uważam, że w spódnicy bardziej kobieco się
          prezentuje i przyciąga męski wzrok.Oczywiście są babki którym nawet mini i
          szpilki nie pomogą bo maja taką urodę.
          Nie wiem skąd wy tych facetów bierzecie, którzy wolą kobietę w spodniach niż w
          spódnicy i butach na obcasach.Z moich doświadczeń wynika, że jest odwrotnie.
          W kazdym razie jak się ociepli sama zacznę sie przekonywać do moszenia spódnic.
      • naels Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 17:25
        Asineczka, przepraszam, ale nie wytrzymam i sie zlosliwie przyczepie w sposob
        feministyczny. Co mianowicie mialas na mysli piszac: "po co kobieta, która nie
        pracuje ma się wciskać w jakiś ciasny, niewygodny mundur i udowadniać światu,
        że jest kobieca?" ? Rozumiem, ze uwazasz, iz kobieta, ktora pracuje, musi
        obowiazkowo wciskac sie w mundur i byc szalenie kobieca, tak? A dlaczego???

        Ja w pracy wlasnie staram sie nie byc specjalnie kobieca: moja aparatura nie
        nagrzeje sie szybciej tylko dlatego, ze mam dekolt, a moi studenci z pewnoscia
        nie naucza sie wiecej wgapiajac sie w moje mini. Za to wlasnie kiedy nie
        pracuje, hmm...

        A odpowiedz na twoje pytanie zalezy od definicji tego "kobiecego" ubrania.
        Napisalas o mezczyznach: "wolą proste, chociaż podkreslające kobiecą sylwetkę,
        stroje" - no, taki podkreslajacy sylwetke to chyba wlasnie jest kobiecy? Jest
        przeciez duza roznica pomiedzy dziewczyna w "dobrze skrojonych jeansach,
        prostej dopasowanej bluzce" a dziewczyna "w sportowym, luźnym ubraniu", i tu
        chyba wlasnie jest przyslowiowy pies pogrzebany.
        • asineczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 19:28
          Asineczka, przepraszam, ale nie wytrzymam i sie zlosliwie przyczepie w sposob
          > feministyczny. Co mianowicie mialas na mysli piszac: "po co kobieta, która nie
          > pracuje ma się wciskać w jakiś ciasny, niewygodny mundur i udowadniać światu,
          > że jest kobieca?" ? Rozumiem, ze uwazasz, iz kobieta, ktora pracuje, musi
          > obowiazkowo wciskac sie w mundur i byc szalenie kobieca, tak? A dlaczego???

          masz rację, tu nawet nie ma różnicy czy pracuje czy nie, ale wiadomo, ze kobiety
          na pewnych stanowiskach muszą wyglądać w określony sposób, a młoda niepracująca
          matka ma większe pole do popisu i nic nie musi, co nie znaczy oczywiście, że
          może wyglądać jak łajza;

          > Ja w pracy wlasnie staram sie nie byc specjalnie kobieca: moja aparatura nie
          > nagrzeje sie szybciej tylko dlatego, ze mam dekolt, a moi studenci z pewnoscia
          > nie naucza sie wiecej wgapiajac sie w moje mini. Za to wlasnie kiedy nie
          > pracuje, hmm..

          masz rację, ja też do firmy ubierałam się raczej w klasyczne, stonowane ubrania,
          bo praca w biurze to jednak nie sex w wielkim mieście:))


          > A odpowiedz na twoje pytanie zalezy od definicji tego "kobiecego" ubrania.
          > Napisalas o mezczyznach: "wolą proste, chociaż podkreslające kobiecą sylwetkę,
          > stroje" - no, taki podkreslajacy sylwetke to chyba wlasnie jest kobiecy? Jest
          > przeciez duza roznica pomiedzy dziewczyna w "dobrze skrojonych jeansach,
          > prostej dopasowanej bluzce" a dziewczyna "w sportowym, luźnym ubraniu", i tu
          > chyba wlasnie jest przyslowiowy pies pogrzebany.

          mi własnie chodzi o sportowy, ale kobiecy styl jednocześnie, nie lubię zbyt
          workowatych, niechlujnych, szaro-burych ubrań, jednak wolę podkreślić i wyróżnic
          się kolorem niż pokazywać za dużo ciała; może boję się przekroczyć granicę
          między kobiecym a wyzywającym czy lekko przerysowanym już stylem ubierania się,
          bo wbrew pozorom nietrudno przedobrzyć; nie oznacza to, ze chodzę i podoba mi
          się kobieta w dresie, bluzach, luźnych ubraniach, preferuję raczej styl
          sportowo-miejski-jak bojówki to do tego sportowy i wygodny żakiet, buty
          niekoniecznie sportowe, mogą być baleriny tylko niskim obcasie; lubię wąskie,
          dopasowane jeansy rurki, lubię sportowe ubrania z pazurem takie jak ma diesel,
          pepe jeans, czasem esprit, benetton, nawet tatuum; typowych białych adidasów,
          pumek itp. bluz z kapturem na każdą okazję i jeansów nie cierpię i mam naprawdę
          duużo spódnic
          • naels Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 16:19
            > ale wiadomo, ze kobiety
            > na pewnych stanowiskach muszą wyglądać w określony sposób,
            Czyli jaki? Szpilki? No i wlasciwie, dlaczego?

            > mi własnie chodzi o sportowy, ale kobiecy styl jednocześnie, nie lubię zbyt
            > workowatych, niechlujnych, szaro-burych ubrań,
            Taki styl jest po prostu brzydki i kobiecosc nie ma tu chyba nic do rzeczy.
            Przeciez niechlujne, workowate ubranie nawet na facecie bedzie wygladac zle...
            Sorry, ale ja juz po prostu zglupialam - tyle definicji "kobiecego" ubrania
            pojawilo sie w tym watku. Moze rzeczywiscie powinnysmy zdefiniowac
            te "kobiecosc" w ramach przymiotow ducha, zamiast latac z linijka i mierzyc
            dekolty?
        • johnny-kalesony Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 13:19
          naels napisała:

          > Ja w pracy wlasnie staram sie nie byc specjalnie kobieca: moja aparatura nie
          > nagrzeje sie szybciej tylko dlatego, ze mam dekolt,

          Za to aparatura studentów ...

          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
      • zettrzy Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 17:47
        czegos nie rozumiem:
        czy "styl kobiecy" oznacza "przebrana za pinde", w ujeciu autorki watku?

        co do "kobiecych" dzinsow: istnieje szkola myslenia ze mezczyzni oceniaja ubior
        kobiety pod wzgledem latwosci sciagniecia go sila, jak zajdzie potrzeba - jak
        dac sobie rade z dzinsami wiedza bo sami je nosza, ale z typowo babskimi
        fintyfluszkami moga miec problem, wiec tacy mezczyzni beda woleli chlopczyce
      • ally Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 19:15
        lubię "kobiecy styl", uwielbiam spódnice i buty na obcasie (niskim) - ale
        istnieje pewna granica, po przekroczeniu której dana osobniczka w swym dążeniu
        do kobiecości staje się żałosna - ach te 10-centymetrowe szpilki na lodzie :-)
      • cioccolato_bianco Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 19:20
        kobiecosc to jest PRZEDE WSZYSTKIM charakter, sposob bycia, gestykulacji,
        poruszania sie, mowienia, patrzenia. uranie jest jedynie dodatkiem do tego - i
        moze wygladac uroczo, jesli kobieta ma kobiecy wdziek, albo karykaturalnie,
        jesli go nie ma. mozna wygladac jak babochlop w zwiewnej sukience, a mozna
        kobieco w bojowkach :)
        • nadinka_nadinka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 20:37
          mozna wygladac jak babochlop w zwiewnej sukience, a mozna
          > kobieco w bojowkach :)

          nic dodac, nic ujac ;-),
      • czarna.oliwka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 21:03
        a ja wróce do tych górskich wycieczek o których któras z was pisała. To znaczy
        chodzi mi dokładnie o te śmieszne dziewczyny w szpilkach na górskich szlakach.
        Rozmawiałam kiedyś o tym z moim facetem i tez stwierdziłam ze to głupie i
        smieszne, na co mój facet:
        - no co, a mi sie takie dziewczyny podobaja. Wole sobie popatrzeć na dziewczynę
        na obcasach na stoku niż w obłoconych buciorach..
        ... no normalnie rozwalił mnie na łopatki tym tekstem:)))
        to taka dygresja malutka, a wracając do tematu to "kobieca" kobieta= zadbana
        kobieta, nieważne w żakiecie, dresie....itd:))
        • nadinka_nadinka Re: Kobiecość na siłę- po co? 20.02.06, 22:44
          czarna.oliwka napisała:

          > a ja wróce do tych górskich wycieczek o których któras z was pisała. To znaczy
          > chodzi mi dokładnie o te śmieszne dziewczyny w szpilkach na górskich szlakach.
          > Rozmawiałam kiedyś o tym z moim facetem i tez stwierdziłam ze to głupie i
          > smieszne, na co mój facet:
          > - no co, a mi sie takie dziewczyny podobaja. Wole sobie popatrzeć na dziewczynę
          > na obcasach na stoku niż w obłoconych buciorach..
          > ... no normalnie rozwalił mnie na łopatki tym tekstem:)))

          hehe, boskie ;-)
          to moze ustawic wzdluz szlakow co kilka km takie dziewczyny w szpilkach i mini,
          milej sie bedzie wedrowalo ;-)
      • iwona.w_k [...] 21.02.06, 12:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • en1982 Re: Kobiecość na siłę - Praca 21.02.06, 12:48
          ktos chyba zbyt powaznie potraktował moje słowa...po prostu uwazam, ze niektóre
          dzieczyny wygladaja zbyt wyzywajaco i to wszystko. uwazam, ze kobiety powinny
          dbac o siebie i pokazywac swoje atuty.
      • parapluie Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 12:52
        spotykam takie zjawiska w tramwaju.Pomijając,że w biodrach mają po 80 cm(no
        dobra,przemawia przeze mnie zazdrość,sama mam tyle w talii,ale jak one te
        dzieci urodziły??:),są przed ósmą rano perfekcyjnie uczesane i umalowane i
        pchają wózek z dzieckiem na 10 cm szplice.No troche chyba niewygodnie,a moze
        sie myle...
      • pumpernikiel76 Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 13:12
        Kobiecość emanuje z wnętrza. nawet jeśli lala stara sie być sexi to na zawsze
        pozostanie lalą. Ja czuję sie kobieco w butach na płaskiej podeszwie( obcasy
        zakładam od święta bo źle wpływają na sylwetkę i mięśnie pośladków wiotczeją),
        dobrze skrojonych jeansach. Góra zalezy od humoru czasem jest to dopasowana
        bluza czasem sweterek ale ani mój mąż ani nie zauważyłam żeby to umniejszało
        mojej kobiecość. Dziwczyny na obacasach pchajace wózek wyglądają żałośnie( taka
        kaczka pchająca taczkę).
        • arletta.wagner Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 13:18
          ja tam nikogo przekonywać nie będę do szpilek-w płaskich butach (i tak
          noszonych tylko na fitness) boli mnie kręgosłup i odruchowo sie odchylam do
          tyłu.a co do makijażu i uczesania kobiety posiadającej dziecko-jaki to problem?
          wystarczy wstać pół godziny wcześniej;)i nie zapominać że dzieckiem rano może
          zając sie także tatuś;)tyle ze u nas pokutuje stereotyp matki -polki-męczennicy
          z nadwagą,zaniedbanej i w dresach ew.niemodnych ciuchach i z zakupami.
          • en1982 Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 13:33
            nie chodzo o to, zeby kogos przekonywac, Tobie jest wygodnie na obcasach a
            innym nie.Pewnie ze nie ma problemu zeby kobieta która ma dziecko miała takze
            czas na makijaz i na uczesanie, wystarcza checi, bo jest tez tatus który moze
            się zajac dzieckiem i to jest racja!! Przyznam tez racje z tym, ze u nas jest
            mnóstwo kobiet zaniedbanych- owszem sa rózne sytuacje, ale zawsze mozna
            wygladac schludnie, wystarczy tylko chciec a niestety kobiety czesto nie maja
            na to ochoty zeby wygladac czysto i ładnie. I stad własnie się biora miedzy
            innymi zdrady...
        • malgoniak Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 13:29
          ja preferuję różnorodność, lubię ubierać się różnie wzależności od humoru,
          okazji, pogody, sytuacji-te wszystkie czynniki są bardzo ważne, bo:

          - nie chodzę w spodnicach kiedy jest bardzo zimno
          - nie pójdę na sportowo do koleżanki na urodziny, na imprezę itp. chyba, że to gril
          - idąc na spacer, w góry, na zakupy, itp.weekendowe zajęcia, zawsze ubieram się
          wygodnie, płaskie buty i nie traktuję takich wypadów jak rewii mody
          - lubię czasem buty na obcasie, ale nie zimą i nie patrz wyżej,tj. weekendowe wypady
          - nie założe mini i obcasy kiedy idę gdzieś z dzieckiem, bo wtedy ma mi być
          wygodnie, trzeba się schylić, podbiec, itp.


          myślę, że kobieta, która potrafi ubrać się odpowiednio w zalezności do okazji,
          pogody itp. ma klasę, a nie ta pani co na wycieczkę na kasprowy wyskakuje w
          szpilkach- to niestety o czymś świadczy:((

          a co do tego co podoba się panom, mówię bezsprzecznie-piękne kobiety, pięknie
          uśmiechnięte i mądre, emanujące wdziękiem, urokiem i pewnością siebie, nieważne
          czy w jeansach czy spódniczce mini; ja dodam od siebie, że faceci z mojego
          otoczenia nie lubią kobiet ubranych na ciemno i buro; kolor robi swoje, i fasony
          dość dopasowane, wcale nie golizna i niekoniecznie obcasy
          • wuj_truj Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 18:39
            A kto zdefiniuje mi pojęcie "kobiecości", hę? Nie bardzo rozumiem - czy kobieta
            w dżinsach i trampkach, czy taka, która - o zgrozo!- chodzi po górach, czy
            dojeżdża do pracy na rowerze ma inną parę chromosomów niż ta z "sexi" tipsami i
            w szpilkach?
            Dajcie sobie spokój z przerzucaniem się, która mocniej zarażona jest
            stereotypami dotyczącymi płci kulturowej - swoją drogą, tragicznie nudne musi
            być życie z Panią, która na spacer nieee, góry nieee, jakakolwiek aktywność
            różna od przechadzaniu się po bulwarach tez pewno niee.. Nudą wieje..
            Swoją drogą takie super-kobiece Panie narzekają potem na problemy z
            cellulitisem itp. , a odrobina ruchu rozwiązała by ich problem:)
            • zettrzy Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 04:24
              wuj_truj napisała:

              > A kto zdefiniuje mi pojęcie "kobiecości", hę? Nie bardzo rozumiem - czy kobieta
              > w dżinsach i trampkach, czy taka, która - o zgrozo!- chodzi po górach, czy
              > dojeżdża do pracy na rowerze ma inną parę chromosomów niż ta z "sexi" tipsami i
              > w szpilkach?

              otoz to - styl "kobiecy", tak jak np. ja rozumiem, nie ma nic wspolnego ani z
              dzinsami (styl "girl next door") ani ze szpilkami ("vamp")
              styl "kobiecy" polega na miekkosci, wiotkosci, bluszczowatosci, wyrazonej
              ubiorem - wiec jakies koroneczki, falbaneczki, szyfoniki, cieniutkie sweterki,
              koraliki, perelki, a skoro mowa o obuwiu to pantofelki na delikatnych, ale nie
              najwyzszych obcasach
              bowiem w tej kulturze, jaka zamieszkuje, tak sie definiuje styl kobiecy i ani
              kumpela w trampkach, ani femme fatale w killer heels nie zalapuje sie na
              "kulturowa kobiecosc"
              innymi slowy, rozwazacie wyzszosc szpilek nad adidasami i odwrotnie, ale ze
              stylem "kobiecym" nie ma to nic wspolnego
              • goldioo Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 08:09
                Zettrzy!Podpisuję się obiema rękami:)Prawda, prawda i jeszcze raz prawda!!!!
                Trzeba by zacząć dyskusję od nowa:)
        • cioccolato_bianco Re: Kobiecość na siłę- po co? 24.02.06, 08:43
          pumpernikiel76 napisała:

          >Dziwczyny na obacasach pchajace wózek wyglądają żałośnie

          rece opadaja :) bez komentarza..
      • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 19:02
        Nigdy jeszcze nie słyszałam o sobie, że jestem niekobieca, bo dżinsy ubrałam...
        to zależy jakie dżinsy:)))
        Prawdziwa kobieta jest kobieca nawet w worku na ziemniaki. Nie muszę mieć
        dekoltu, żeby pokazać światu, że mam cyce.
        A już zupełnie mnie powaliło wynanie jednej pani, że na rower z dzieckiem
        będzie chodził mąż.
        Boszszsz...dla mojego narzeczonego byłabym beznadziejna, gdyby nie mógł się ze
        mną wybrać na rower, w góry, na spacer... i zawsze pyta czy mam wygodne buty. I
        nawet nie chce mi się zapewniać wszystkie tu na forum, że jest mną zachwycony
        24 godziny na dobę, bez względu na to, co na siebie włożę. I nigdy nie nudził o
        żadną kiecę. Zresztą ja sama lubię sukienki i spódnice. Ale nie na codzień, bez
        przesady...tym, które tak codziennie w szpileczkach, z dekoltem i na obcasie
        radzę, żeby przyhamowały z tym udowadnianiem światu, że są kobietami...bo to
        się może przejeść, jak każdy nadmiar...:)))
        • asineczka Re: Kobiecość na siłę- po co? 21.02.06, 19:58
          przemkowa.b napisała:

          > Nigdy jeszcze nie słyszałam o sobie, że jestem niekobieca, bo dżinsy ubrałam...
          > to zależy jakie dżinsy:)))
          > Prawdziwa kobieta jest kobieca nawet w worku na ziemniaki. Nie muszę mieć
          > dekoltu, żeby pokazać światu, że mam cyce.
          > A już zupełnie mnie powaliło wynanie jednej pani, że na rower z dzieckiem
          > będzie chodził mąż.
          > Boszszsz...dla mojego narzeczonego byłabym beznadziejna, gdyby nie mógł się ze
          > mną wybrać na rower, w góry, na spacer... i zawsze pyta czy mam wygodne buty. I
          >
          > nawet nie chce mi się zapewniać wszystkie tu na forum, że jest mną zachwycony
          > 24 godziny na dobę, bez względu na to, co na siebie włożę. I nigdy nie nudził o
          >
          > żadną kiecę. Zresztą ja sama lubię sukienki i spódnice. Ale nie na codzień, bez
          >
          > przesady...tym, które tak codziennie w szpileczkach, z dekoltem i na obcasie
          > radzę, żeby przyhamowały z tym udowadnianiem światu, że są kobietami...bo to
          > się może przejeść, jak każdy nadmiar...:)))

          Przemkowa, jesteś mądrą i fajną babką:))zgadzam się z Tobą
          • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 07:07
            przemkowa.b mądra z Ciebie babka, ale moment czy któraś z nas napisała, że lata
            w tych szpilkach 24 h na dobę? Chyba nie. To że, wychodząc co dzien z domu o 6
            rano mam ułożone włosy, lekki makijaż, spódnice i szpilki nie oznacza, że po 19
            nie zrzucam tych szpilek w szatni klubu zamieniając na trampki by poćwiczyć, czy
            w weekend jadąc do znajomych na wieś, na spacer do lasu, czy wgóry nie zamieniam
            tych szpilek na weekendowe wygodne buty w "sportowym" stylu".

            Twierdzenie ,że szpilki zawsze i wszędzie jest tak samo logiczne jak twierdzenie
            że dzinsy zawsze i wszędzie. Szplili są do biegania po mieście, do pracy, na
            imprezę czy ze znajomymi, a ja jestem zwierzęciem miejskim. Spódnica to nie
            zawsze mini, bluzkato nie zawsze dekold do pasa.... Myślężew tej dyskusji
            przejaskrawiamy wiele spraw. Bo kobieta w szpilkach na górskim szlaku to gorszy
            obłęd niż kobieta w trampkach w operze.
            • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 11:35
              ja też se latam w szpilkach jak mam ochotę:) no może nie w szpilkach ale w
              czółenkach na wysokim obcasie...
              Wszystko zależnie od okazji, no ale na litość, z tym rowerem, mężem i dzieckiem
              to ja nie mogę, nie mogę...dla mnie to jest przejaw antyfeminizmu i to w roli
              kobiety w dodatku - żałosne...
              • black_magic_women Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 12:12
                Kobiecosc to pewna miekkosc,lagodnosc,cieplo.Zarowno w stroju jaki przede
                wszystkim zachowaniu.Tak jak pisala Zetka -nie metalowe szpile a la wamp,ale i
                nie kamasze.Nikt nie kaze chodzic kobietom 24 h na dobe w spodnicach czy
                sukienkach,ale ktos kto nie zdejmuje ani na moment spodni/dzinsow w
                szegolnosci/tez nie bedzie /ikona kobiecosci.Reasumujac-kobiecosc jest wypadkowa
                zachowania i ubrania,miedzy jednym i drugim musi byc spojnosc.Aha i jeszcze
                jedno kobieco nie musi sie rownac seksualnie,a o to chyba autorce watku chodzilo...
                ---------
                "Con mis dedos hago el fuego y con mi corazon te canto"
                www.grapheine.com/bombaytv/play_uk.php?id=668026
              • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 12:48
                przemkowa.b napisała:
                no ale na litość, z tym rowerem, mężem i dzieckiem
                >
                > to ja nie mogę, nie mogę...dla mnie to jest przejaw antyfeminizmu i to w roli
                > kobiety w dodatku

                no właśnie chyba nie... bo popatrz:

                feminizm to dążenie do samostanowienia kobiety, posiadania równi praw przez
                obie płci, przeciw patriarchatowi i sexizmowi... a nie dążenie do upodonienia
                kobiety do faceta. czyli:

                jestem kobietą więc jeśli mam ochotę to noszę: dzinsy, trampki, szpilki itd.
                Nikt nie ma prawa mi mówić co mam nosić. Noszę to co lubię, w czym się dobrze
                czuję, w czym mi wygodnie. Nikt, ani facet, ani inna kobieta nie ma prawa
                narzucać mi sposobu ubierania się. Jest to przejaw samostanowienia.

                Jesli kobieta ma ochotę nosić szpilki(czy cokolwiek innego) w jakim kolwiek
                celu, z jakichkolwiek powodów, a w tym także by się podobać facetom, by
                wyglądać wyzywająco, to nie jest zachowanie wynikające z nacisku patriarchlnego
                społeczeństwa, a jedynie przejaw JEJ CHĘCI i zastosowania w praktyce JEJ PRAWA
                do decydownia o sobie i swojej roli społecznej.

                Przez długie wieki zabraniano nam się ubierać w różne stroje ( z ciekawszych
                rzeczy: w XVIII wieku kobietom NIE WOLNO było nosić butów na wysokich obcasach -
                koturnach, mogli je nosić WYŁĄCZNIE MĘŻCZYŹNI), a nakazywano w inne -
                wykożystując do tego ubiór jako narzędzie podkreślania róznic i rzekomej
                niższości. Dopiero XX wiek przyniusł rozluźnienie się stosunków społecznych i
                rozwój ruchów emancypacyjnych.

                Szpilka to dopiero rok 1947 Vivier projektuje ją dla Dior. Więc czas kiedy
                kobiety już czynnie wykożystywały swą równą pozycję.

                Nota bene pierwsze wysokie obcasy (a nie koturny) powstały na życzenie
                Katarzyny Medycejskiej. Była drobna a chciała mocno wyrózniać się z tłumu i
                wyglądać władczo, i na tyle sprawnie się to udało że została królową i to nie
                jedynie z tytułu a rządzącą mocną ręką. Pomysł z obcasami przejeła od niej
                królowa Anglii Maria I Tudor, zwana krwawą.

                Więc szpilka i tym podobne "sexowne ubiory" raczej nie są oznaką podpożdkowania
                kobiety woli faceta, a raczej narzędziem którym kobiety świetnie władają w
                walce o swoje miejsce. :)))

                tyle pogadanki społeczno politycznej :)))
                • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 14:43
                  bardzo to ciekawe, co podałaś,andre, o obcasach:))) lubię historię mody.
                  Ale...
                  Wiadomo, że cośtam się kształtuje przez wieki, co kiedyś mogło mieć inne
                  znaczenie, jakiś stereotyp. W moim odczuciu tak jest z butami na obcasach -
                  jest to stereotyp tzw. wtórny, bo poprzez modę XX wieku w dzisiejszym
                  społeczeństwie obcas utożsamia się z kobiecością, z obuwiem dla kobiety, nikomu
                  nie przyjdzie do głowy pomyśleć inaczej (chyba że zna tę historię którą
                  przytoczyłaś:))) równie dobrze możnaby przytoczyć przykład, że starożytni
                  nosili różne kiece i nie nosili spodni (pod spodem jakies gacie mieli zdaje
                  się:PPP) Taka była moda.
                  Dla mnie kobieta, która ubiera się kobieco, bo czuje, że wymaga tego od niej
                  mąż, kochanek, syn, społeczeństwo, szef, już sama nie wiem, kto:))) jest po
                  prostu niewolnicą systemu, no ja tak uważam i przekonać się nie dam.
                  A jeśli taka kobieta ubiera się kobieco BO LUBI I CHCE - to już jest ZUPEŁNIE
                  INNA SPRAWA!!!
                  • malgoniak Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 15:05
                    Dla mnie kobieta, która ubiera się kobieco, bo czuje, że wymaga tego od niej
                    mąż, kochanek, syn, społeczeństwo, szef, już sama nie wiem, kto:))) jest po
                    prostu niewolnicą systemu, no ja tak uważam i przekonać się nie dam.
                    A jeśli taka kobieta ubiera się kobieco BO LUBI I CHCE - to już jest ZUPEŁNIE
                    INNA SPRAWA!!!

                    to prawda, ale jeśli lubi i chce, to jeszcze jest pytanie dlaczego? może własnie
                    dlatego, żeby podobać się innym, zatuszować swoje kompleksy, wyróżnic się i też
                    jest niewolnicą tego, że :jak się nie ubiorę tak i tak to co o mnie pomyślą; jak
                    nie zrobię makijażu, nie wyjdę z domu, znam dziesiątki takich kobiet, dziwczyn i
                    moim zdanie wynika to z kompleksów, braku pewności siebie, bo:
                    -dziewczyna ma kiepska cerę, to musi robić tę maskę na buzi, inaczej się nie pokaze
                    - ma niezbyt ładną buzię, ale ładne nogi i jest szczupła, to na siłę musi
                    pokazać światu, że ma piękne te nogi i goły brzuch
                    - ma niską samoocenę, więc chce zdobyć uznanie ludzi przez to, że ładnie wyglada

                    jasne, nie potępiam tego, że kobiety noszą obcasy i mini i że się maluję itp.
                    ale zawsze i wszędzie, po co? na urlopie, na plaży, na nartach, na wsi, po co
                    wiecznie udowadniać swiatu, że jestem piękna? od czasu do czasu tak, ale nie bez
                    przerwy; mnie by się nie chciało, nie widzę sensu itp. a może po prostu
                    akceptuję siebie i lubię i daję sobie od czasu do czasu luzik, co nie znaczy, że
                    nie lubię dbać o siebie i pięknie wyglądać:))
                    • przemkowa.b Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 15:29
                      No właśnie, luzik...pani od męża i rowera z dzieckiem to musi być bardzo
                      spięta, tak mi się zdaje, dlatego też współczuję...:)
                    • naels Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 16:09
                      Malgo, przepraszam, ale bede sie nadal feministycznie czepiac ;-) Ty sama nie
                      czujesz sie oczywiscie niewolnica systemu, ale jedoczesnie piszesz: "jeśli taka
                      kobieta ubiera się kobieco BO LUBI I CHCE", "ale jeśli lubi i chce, to jeszcze
                      jest pytanie dlaczego?" "chce zdobyć uznanie ludzi przez to, że ładnie (tu
                      podkreslam!) wyglada". Pomijajac juz argumentacje powyzszych cytatow, zauwazam
                      jedna rzecz. Wyglada na to, ze dla ciebie "ubierac sie kobieco" i "ubierac sie
                      ladnie" to to samo. Czyli, jesli jestem ubrana niekobieco, to automatycznie
                      brzydko?

                      Widzisz, dla mnie istnieje duza roznica miedzy ubraniem "ladnym" (=eleganckim,
                      klasycznym, dostosowanym do norm i sytuacji, estetycznym itd.) a "kobiecym"
                      (=podkreslajacym role kobiety jako obiektu seksualnego). Nie lubie ubierac sie
                      kobieco w pracy, kontaktach oficjalnych itp. bo tu powinien sie liczyc moj
                      profesjonalizm, a nie atrakcyjnosc seksualna. I tu sie z toba zgadzam -
                      kobieta, ktora ubiera sie kobieco do pracy w okienku w banku, bo tradycja kaze
                      jej bardziej eksponowac swoj biust niz umiejetnosci, jest rzeczywiscie
                      niewolnica systemu.
                  • andre37 Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 18:40
                    przemkowa.b napisała:
                    > bardzo to ciekawe, co podałaś,andre, o obcasach:))) lubię historię mody.

                    ja też, zwłaszcza że rozwój społeczeństw, nacji, cywilizacji to mój konik, a
                    także w jakimś stopniu coś czym zajmuję się między innymi w życiu. A ubiór,
                    strój i jego wpływ na rozwój ludzkości, stereotypy z nim związane, jego funkcja
                    komunikacyjna itd. to integralna i bardzo ważna część kształtowania się tych
                    struktur.
                    lekko zmęczył mnie ten wątek czuję się jak zacięta płyta . Myślę że ślizgamy się
                    po skrajnościach by lepiej unaocznić to co chcemy przekazać i stąd nasze spory,
                    a poglądy mamy bardzo.
                    I ja cały czas podkreślam szpilki, dzinsy, trampki itd tak... ale tylko wtedy
                    gdy ktoś dobrze się w tym czuje i nie wszędzie i nie zawsze. Przesada nigdy nie
                    jest dobra, trzeba mieć rozum i rozsądek.

                    ps. sorry za błędy,ale jak piszę z drugiego kompa nie mam możliwości sprawdzenia
                    pisowni i literówek, a w tej dziedzinie ciele jestem.
      • little_black Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 12:57
        Przeczytawszy ten wątek dziękuję Bogu, że:

        - moja mama chodziła ze mną do lasu/ na wycieczki górskie
        - jeżdziłyśmy razem rowerami do babci
        - chodziła sobie na działkę w dżinsach i sportowych butach, a i tak była dla
        mnie najpiękniejszą kobietą na ziemi
        - nie nosi szpilek i mini, nie wstaje o 5.30 żeby pół godziny przeznaczyć na
        makijaż, a mój ojciec patrzy na nią zachwyconym wzrokiem (po 30 latach
        małżeństwa)

        Tyle refleksji......
        • malgoniak Re: Kobiecość na siłę- po co? 22.02.06, 14:54
          little_black napisała:

          > Przeczytawszy ten wątek dziękuję Bogu, że:
          >
          > - moja mama chodziła ze mną do lasu/ na wycieczki górskie
          > - jeżdziłyśmy razem rowerami do babci
          > - chodziła sobie na działkę w dżinsach i sportowych butach, a i tak była dla
          > mnie najpiękniejszą kobietą na ziemi
          > - nie nosi szpilek i mini, nie wstaje o 5.30 żeby pół godziny przeznaczyć na
          > makijaż, a mój ojciec patrzy na nią zachwyconym wzrokiem (po 30 latach
          > małżeństwa)
          >
          > Tyle refleksji......

          piękne jest to co napisałaś:))
          ja mam takie same wspomnienia i zadanie o mojej mamie i mój tato też uważa, że
          jest najpiękniejsza na świecie; i mam jeszcze nadzieję, że moja córeczka też tak
          będzie o mnie myślała, cudne!!!
      • nastkaa77 Re: Kobiecość na siłę- po co? 23.02.06, 17:58
        oczywiscie, ze mozna wygladac dobrze i do tego kobieco na sportow.
        trzeba 'nosic' kolory, kotre do nas pasuja, ubrania moga byc podkreslajace
        figure, nie koniecznie obcisle, moga to byc rybaczki do tego jakies klapki-
        adidasy i juz lydke sie pokazuje;)

        pochodzic po sklepach spotrowych i ogldac;)
        pozdrawiam;)
      • kochaniutka3 Re: Kobiecość na siłę- po co? 24.02.06, 11:26
        Dziewczyny, w tej swojej złośliwości zapomniałyście o czym pisała autorka wątku
        asineczka napisała:
        czy Waszym zdaniem nie można wyglądać kobieco w sportowym, luźnym ubraniu, bez
        > obcasów, bez wzorzystych spódnic i ostatnich krzyków mody? jak wyrobić sobie
        > taki dobry, sportowy i jednocześnie kobiecy styl, żeby było wygodnie, żeby nie
        > być przebranym, a ubranym? czy istnieje coś jak sportowa ekstrawagancja,
        > sportowy, ale wyszukany styl i w najlepszym gatunku-nie mylić z dresiarstwem it
        > p.?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka