Dodaj do ulubionych

My za granicą...

IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 17.04.13, 09:32
To dziwne. Na takich forach, jak to ludzie się szukają, niby umawiają, pytają, kto leci...A potem? A potem inne nacje tworzą wspólne grupy, siadają razem do posiłków, pozdrawiają się, wieczorami razem spędzają czas... A my? Zdarzało mi się, że nowi przyjezdni odwracali się plecami, unikali innych rodaków....
Na szczęście, to się powoli zmienia, ale do narodowej solidarności i poczucia wspólnoty na obcej ziemi mamy jeszcze daleko.
Obserwuj wątek
    • grekan Re: My za granicą... 17.04.13, 10:43
      Ludzie sa rozni; jedni jadac na wakacje chca sie wyizolowac, nie miec na codzien natretow narzucajacych wspolne to i owo a sa tacy, ktorzy szukaja imprezowego towarzystwa bez wzgledu na konsekwencje. Czasami takie zaprzyjaznienie sie po przyjezdzie moze stac sie udreka na caly pobyt.
    • Gość: Ala Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.13, 11:05
      Ja nigdy nie pytam kto jedzie ho hotelu, w którym będę i w ogóle staram się wybierać hotele, w których nie spotkam wielu Polaków, bo chcę uniknąć wysłuchiwania z sąsiedniego leżaka wiecznych narzekań na wszystko począwszy od rządu Tuska, Kaczyńskiego, skończywszy na wrednej teściowej, nie potrzebna mi też wiedza o wszelkich chorobach i nieszczęściach jakie przytrafiły się rodzinie dalszej i bliższej itp. Gdy jeździłam z Itaki (byłam z nimi 2 razy) to zawsze trafiałam do hotelu z tłumami Polaków i naprawdę trudno było o spokój i wypoczynek, trafiły mi się nawet konsultantki z Avonu, które codziennie mnie zaczepiały i chciały coś sprzedać pomimo, że mówiłam, że nie jestem zainteresowana.
      Od kilku lat jeżdżę z TUI i jak na razie udaje mi się trafić do hoteli, których są max 2-3 polskie rodziny (jest to dla mnie wystarczające towarzystwo rodaków), czasem nie trafi się nikt. Mnie wystarcza towarzystwo rodziny, nie unikam też rozmów z innymi gości hotelu, niezależnie czy to Polacy czy cudzoziemcy (dobrze znam angielski), ale tabuny Polaków w hotelu to dla mnie za wiele, jakbym chciała takiego towarzystwa to wyjechałbym nad polskie morze lun Mazury.
    • Gość: aga Re: My za granicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 13:37
      Bo my chyba mamy taka już mentalność. Nie chcemy przyznawać się do rodaków bo to "obciach".
      Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie najlepiej integrują się na wspólnych wycieczkach za granicą. Szczególnie szybko na wyprawach ekstremalnych typu rafting, canyoning, nurkowanie - tu bardzo szybko się poznajemy bo musimy współpracować ze sobą. Potem te znajomości niejednokrotnie trwają dłużej, już po powrocie do kraju. Sama jestem tego przykładem :)


      www.polturk.pl
    • Gość: Rafal Re: My za granicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 13:54
      przepraszam a czy to złe?, wyjeżdżam na wakacje po to aby spędzić te kilka dni wspólnie z żoną i dziećmi, nie z poznanymi na miejscu rodakami. Niejednokrotnie spotykałem grupy "naszych" wniosek tylko jeden: dorośli - zabawa (czytaj alkohol), dzieci same sobie, komu to służy?
    • 1tttt Re: My za granicą... 17.04.13, 13:59
      Gratuluje postawienie bardzo ciekawej kwestii do dyskusji.
      Różnie to bywa. Byliśmy w Toskanii. Oprócz nas w hotelu tylko jedna rodzina z Polski i nawet unikali zwykłego "dzień dobry". Niestety jesteśmy trudnym i dziwnym społeczeństwem.
      Niestety na wakacje, szczególnie Turcja, Egipt jeździ bardzo wiele tzw. "nowobogackich", którzy niekoniecznie jeszcze dorośli do swojej społecznej pozycji.
      • Gość: second Re: My za granicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 15:23
        Ciekawy wątek.
        My ze znajomymi ( młodzi, głównie dziewczyny) jeździmy do Alanyi. Jak wiadomo jest to bardzo rozrywkowa miejscowość, i o to nam głównie chodzi, o rozrywkę. Mimo iż Skandynawia ogarnęła całe miasto, da się zauważyć Polaków, którzy rzeczywiście izolują się. Kiedyś spotkałyśmy grupkę młodych Polaków, którzy otwarcie przyznali, że wyróżniamy się na tle pijanych blondynek wyjętych z solarium ( Norweżki, Szwedki) jednak mieli nadzieje, że nie jesteśmy Polkami, no bo w końcu co to za ubaw trzymać się z innymi Polakami w Turcji jak tyle innych nacji jest wokół.
        Jest to dziwne.. bo o ile w różnych dalszych zakątkach Turcji można zrozumieć chęć spokoju, odcięcia się od Polski na wakacjach, o tyle w miasteczkach rozrywkowych, naprawdę ciężko wybić się spośród rozwrzeszczanych pijanych Szwedów i Norwegów, a z drugiej strony, ciężko o integrację z rodakami.
        Pozdrawiam!
      • des4 jakich nowobogackich pacynko? 20.04.13, 22:10
        Turcja, Egipt to kierunki biedaturystyki masowej...pan szofer z tira, pani sklepowa, pan urzędnik powiatowy

        to dla ciebie nowobogaccy?
        • Gość: gość Re: jakich nowobogackich pacynko? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.13, 22:30
          "Turcja, Egipt to kierunki biedaturystyki masowej...pan szofer z tira, pani skle
          > powa, pan urzędnik powiatowy
          >
          > to dla ciebie nowobogaccy?"
          tak wyżej srających jak ten pan lub pani co napisali ten komentarz staram się unikać na wakacjach.
    • Gość: Antala Re: My za granicą... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 17.04.13, 19:19
      Fakt, że bywa, iż jak się już Polacy przyznają do Polaków, to chcą nam koniecznie opowiedzieć swoją historię...:) To jest nieznośne. Inny wariant, to przekonywanie do swojego modelu wypoczynku. Również nieznośny. Może dlatego izolujemy się, nauczeni doświadczeniem? W takim razie sami uciekamy od siebie...:)
      A jakie jest najczęściej zadawane pierwsze pytanie po nawiązaniu kontaktu? Otwieram konkurs...:)
      • Gość: Andzia Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.13, 22:18
        odpowiadam ;)
        "a byliście na Kubie, Dominikanie, Meksyku, Egipcie itp. ?"
        bo jak my byliśmy to.....;)
        • Gość: Antala Re: My za granicą... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 17.04.13, 22:25
          To jest drugie...:)
          • Gość: A. Re: My za granicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 23:49
            "Z jakiegi biura wykupiliscie? Za ile? Jakie macie pokoje?"
            • biurystka Pierwsze pytania:) 18.04.13, 04:50

              "Kto leci 6 maja z BP Kociaczek AI i do jakiego hotelu"
    • Gość: miki Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.13, 10:23
      dzięki rodakom, którzy od rana chodzą pijani, są głośni i myślą że cały hotel, obsługa należy do nich (no bo zapłacili to wymagają), to po prostu wstyd się przyznać że też jest się z Polski.
      No chyba że autorka do takich należy i szuka ludzi do jeszcze większego obciachu.

      A największa solidarność i poczucie wspólnoty to jest w przypadku gdy biuro upada na naszym wyjeździe.
      • Gość: Magda Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.13, 10:45
        Zgadzam się, że cześć turystów z Polski to jedzie za granicę, żeby tylko móc pić bez ograniczeń (w opcji all inclusive) i potem robić z siebie buraków i zwykłych chamów, za których inni muszą się wstydzić. Sama byłam świadkiem jak nasi rodacy od od rana (momentu otwarcia baru) przy basenie zamawiali jednego drinka za drugim i w okolicach godz. 11 byli kompletnie pijani, pomimo uwag barmana, że chyba mają dość nie przestawali pić, aż w końcu zrobili z siebie błaznów wpadając ze stołków do basenu (bar był typu swim-up) i obsługa musiała ich wyławiać, na dodatek nie mogli ich odstawić do pokoju, bo te pijaczyny, nie byli w stanie wybełkotać numeru pokoju. WSTYD na cały hotel i oczywiście potwierdzenie opinii o Polakach, że to zwykłe moczymordy. Jak potem przyznawać się, że jest się Polakiem, trzeba takich omijać z daleka. W ostatnich latach staram się jeździć do lepszych hoteli, gdzie jest większa szansa, że się nie trafi na takich prymitywów i gdzie nie będzie zbyt dużo Polaków.
    • pavvka Re: My za granicą... 18.04.13, 10:45
      > Na szczęście, to się powoli zmienia, ale do narodowej solidarności i poczucia w
      > spólnoty na obcej ziemi mamy jeszcze daleko.

      Ale czemu ma służyć ta solidarność i poczucie wspólnoty? Przecież nie mówimy o sytuacji wojny czy klęski żywiołowej, tylko o leżeniu nad basenem i imprezowaniu. I zakładając, że w ogóle szukałbym w tym otoczeniu towarzystwa obcych ludzi, to wybrałbym takich, których towarzystwo mi odpowiada, a narodowość nie jest dla mnie absolutnie żadnym kryterium.
      • 1tttt Re: My za granicą... 18.04.13, 11:22
        Wychodzi na to, że wstydząc się za rodaków mamy świadomość, że źle czynią. Szkoda tylko, że nie mamy świadomości, że najczęściej postępujemy podobnie - a tego to już jakoś się dziwnie nie wstydzimy!!!
        • Gość: Magda Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.13, 11:33
          > Wychodzi na to, że wstydząc się za rodaków mamy świadomość, że źle czynią. Szko
          > da tylko, że nie mamy świadomości, że najczęściej postępujemy podobnie - a tego
          > to już jakoś się dziwnie nie wstydzimy!!!

          bez sensu to co piszesz, bo jeżeli Ci co zachowują się jak zwykłe bydło, mieliby trochę wstydu, to by się tak nie zachowywali.
        • Gość: miki Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.13, 11:39
          >Szkoda tylko, że nie mamy świadomości, że najczęściej postępujemy podobnie - a tego
          > to już jakoś się dziwnie nie wstydzimy!!!

          Mów za siebie!
          • 1tttt Re: My za granicą... 18.04.13, 13:24
            Oczywiście mówię za siebie.
            To jest przecież oczywiste, że nikt inny źle się nie zachowuje.
            Proszę mi pokazać chociaż jednego, który się do tego przyzna.

            Jak byliśmy w 2009 w Alanyi i jeden taki pijany jegomość zakłócił hotelową kolację trafiając ostatecznie do basenu to następnego dnia był obrażony na wszystkich twierdząc, już na trzeźwego, że tylko on poprzedniego dnia był ok.
      • isabeau Re: My za granicą... 18.04.13, 11:56
        Przypomina mi się sytuacja, którą przeżyliśmy (ekipa Turcji w Sandałach) dekadę temu, co oznacza, że młodzi byliśmy oraz nastawieni do świata przyjaźnie i optymistycznie :) Po włóczędze z plecakami z zachodu na wschód Turcji i z powrotem na zachód dotarliśmy do Kusadasi, gdzie chcieliśmy spędzić parę dni na kempingu, poświęcając się zasłużonemu lenistwu.

        Przez prawie miesiąc nie widzieliśmy naszych rodaków i nawet ciepło wspominaliśmy sobie ojczyznę i jej mieszkańców, aż... po rozbiciu namiotu przysiedliśmy sobie na kempingowej ławeczce, delektując się cieniem i wspominając przygody z dotychczasowej wędrówki. W pobliżu stały namioty, z których dobiegała dawno już nie słyszana polska mowa, a po chwili z zbliżył się do nas jeden z rodaków.

        Ponieważ musiał słyszeć naszą rozmowę, spodziewaliśmy się wymienić pozdrowienia, może podzielić doświadczeniami, być może usłyszeć tak często w Turcji powtarzane 'Where are you from?'

        Co usłyszeliśmy? Wąsaty pan w średnim wieku poinformował nas wyraźnie i głośno po polsku, że to nie jest nasza ławka, i że musimy się wynosić, bo zaraz będzie na niej spożywać kolację jego grupa podróżna... I to już koniec przypowieści, wniosków nie będzie, bo nam do tej pory brakuje słów, na ich wysłowienie :)
        • troll.ohydny Moim marzeniem jest... 18.04.13, 12:18

          ...poznanie wszystkich tych piszacych posty zaczynajace sie od: "Kto leci..."
          Koniecznie zaprzyjaznienie sie z nimi juz na lotnisku i pozostanie z nimi przyjacielami
          na reszte zycia. To szczegolny przypadek naszej polskosci turystycznej.
    • honorata_20 Re: My za granicą... 19.04.13, 17:22
      Witam to też zależy od osób jakie spotkamy w hotelu. My kilka lat temu na swoich pierwszych wczasach w Egipcie spotkaliśmy "obytą" parę polaków wszędzie byli, wszystko widzieli, każda nas interesująca wycieka fakultatywna wg nich była nie ciekawa, nudna, ogólnie nie warta ceny. Spędziliśmy ze sobą całe 2 tygodnie bo odczepić się nie dało zaczynali od wspólnego śniadania na nocnym drinku koniec. Po tych wczasach ustaliliśmy z mężem, że za rok w hotelu nie integrujemy się tylko przywitanie i miła, krótka rozmowa grzecznościowa i koniec i to były wczasy na których wypoczeliśmy a nie zmęczyliśmy się towarzystwem zawsze nie zadowolonych rodaków. Czasami może inni też inni mają takie wspomnienia ze wspólnych wczasów z rodakami i są po prostu nastawieni tylko na uśmiech i dzień dobry i na tym koniec... W maju lecimy do Side i tym razem też raczej będziemy chcieli pobyć sami z mężem, wypocząć, poleżeć na hamaku we dwoje bo we wrześniu spodziewamy się dzidziusia i chcemy te wczasy wykorzystać jako ostatnie w wersji we dwoje na spokojnie. To będzie relax przed nową naszą próbą życiową. Pozdrawiam
    • Gość: Antala Re: My za granicą... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 20.04.13, 18:34
      No, cóż - ta dyskusja tylko potwierdza moje spostrzeżenia...:) Przecież wystarczyłoby może pozdrawianie się w ojczystym języku przy śniadaniu. :) nie mówiłam o zaprzyjaźnianiu się i konieczności spędzania z rodakami całego czasu, co wcale nie jest regułą...
      A pierwsze pytanie spotykających się za granicą rodaków(nie tylko w Turcji) to - ile zapłaciliście? I zaraz potem westchnienie ulgi lub zawodu...:)
      • des4 Re: My za granicą... 20.04.13, 22:11
        a po co się mam pozdrawiać z kimś przy śniadaniu?
        • 1tttt Re: My za granicą... 21.04.13, 00:34
          Nawet zwierzątka się pozdrawiają i nie pytają "po co"?
          • des4 Re: My za granicą... 21.04.13, 13:52
            w tej i innych sprawach możesz wzorować się na zwierzątkach, żyjemy w wolnym kraju :)))
            • lainz Re: My za granicą... 21.04.13, 14:29
              boshe, co za burak
              • des4 Re: My za granicą... 22.04.13, 10:26
                to 'boshe" to w jakim narzeczu i co znacza?
    • lainz Re: My za granicą... 21.04.13, 14:27
      Nie ma na szczescie przymusu kolegowania sie
      wedlug narodowosci.
      Oczywiscie wypada pozdrowic spotkanych rodakow
      i nie zachowywac sie wobec nich gburowato i zadzierac nosa.
      Ale nie musi oznaczac to wspolnego spedzania czasu
      • Gość: Antala Re: My za granicą... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 21.04.13, 17:17
        I o to chodzi!
    • Gość: Rafal Re: My za granicą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.13, 07:37
      beznadziejny watek!
      czy jadąc nad Baltyk, też się umawiacie, spotykacie, wspólnie imprezujecie, pozdrawiacie przy śniadaniu. Wakacje czy to w Polsce czy poza granicami spędzam dokładnie tak samo - czyli z rodziną nie szukam nowych znajomości bo po co, to czas wspólny naszej rodziny!
      • tuskania Re: My za granicą... 22.04.13, 10:13

        Osobi ale scie poruszam sie z uwaga pola minowego z zawieraniem blizszych
        znajomosci na lotniskach i w hotelach podczas urlopu. Przyjaciol i dobrych
        znajomych juz mam. Uprzejmie wymienie uwagi o pogodzie i ewentualnym
        kierunku podrozy ale o integracji nie ma mowy. Dobre wakacje to powazna
        sprawa i ktos kto na sile probuje sie integrowac i nawolywac na forach przed
        wyjazdem jest zdecydowanie poza naszymi zainteresowania. Mamy swoja opinie
        na tematych tych turystow. Niekoniecznie chce sie nia dzielic.
        • Gość: gość Re: My za granicą... IP: *.dynamic.mm.pl 22.04.13, 18:11
          Czasem spotykamy i na tym forum cwaniaków, którzy jeszcze przed wyjazdem nawiązują znajomość z osobami, które jadą do tego samego hotelu, ale trochę wcześniej... I nie chodzi tu o to, aby dowiedzieć się jak jest w tym hotelu, ale o to aby ugrać coś dla siebie. Np. wykorzystać nową znajomość do załatwienia przez nią lepszego pokoju. Taka sytuacja zdarzyła się mojej znajomej. Gdy tylko odstąpiła swój pokój ( po trudnych negocjacjach z obsługą hotelu) "miłej" rodzinie poznanej na forum (przez co jeden nocleg spędziła w znacznie gorszych warunkach) , przestała już być dobrą znajomą. Ot, kultura naszych rodaków. Poza tym wulgaryzmy, jakimi posługują się niektórzy rodacy za granicą...Dlatego czasami lepiej nie zawierać takich znajomości. Ale i tak wstyd za rodaków pozostaje.
      • Gość: Antala Re: My za granicą... IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 22.04.13, 18:29
        Ale to nie jest wątek "My nad Bałtykiem". :) Bałtyk mamy w granicach kraju...:)
        • pavvka Re: My za granicą... 23.04.13, 10:09
          Gość portalu: Antala napisał(a):

          > Ale to nie jest wątek "My nad Bałtykiem". :) Bałtyk mamy w granicach kraju...:)

          Ale jaka to różnica? Jeśli w Polsce nie zaprzyjaźniam się automatycznie ze wszystkimi Polakami, to czemu mam to robić będąc za granicą?
    • Gość: Kora82 Re: My za granicą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.13, 13:55
      Polacy sa meczeco na wyjezdzie. Pznalismy taka pare. Lasce nie zayala sie buzi. Moj maz mia dosyc a juz juz usypialm od jej gadania. Dowiedzila sie od nei wszytkiego. ja moga wtraci tylko znaczam potakniecie. Nie miala choty jej sluchac czasem nawet usypialam. no ale sie doczepi wec przez grzecznsc jej wysluchiwalam. Wiem o niej wszytko na o mnie nie wiem czy oje ime zapamietala.
      • Gość: gość Re: My za granicą... IP: *.leon.com.pl 23.04.13, 17:51
        jeżeli mówisz tak jak piszesz,to może dobrze że nie zabierałaś głosu.
      • Gość: turek Re: My za granicą... IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.13, 20:59
        To szczyt chamstwa i złośliwości nabazgrolić taki tekst. Jawna prowokacja dla własnego poklasku.
        Sp.......j z tego forum - miernoto!!!!
    • Gość: Jolly Komiczny wątek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.13, 18:32
      A raczej niektórzy ludzie tu piszący.
      Co jest złego w tym, że na wczasach ludzie się przyjaźnią i integrują ?
      Nikogo pod bagnetem do tego nie da się zmusić,
      zmuszanie byłoby zresztą niegrzeczne.
      Ale jak tu piszący przedstawiają innych rodaków jako najgorsze typy, w zasadzie Polak według nich to upierdliwy pijak lub upierdliwa blondynka-idiotka.
      Do tego to poszukiwanie wszędzie spisku, podstępu, tego że wspólny pobyt na stołowce to na pewno chęć okradnięcia nas z majątku.
      Jak ktoś tu pisze, że wczasy to rzecz "poważna" to chce się nawet wyć ze śmiechu.
      Tak jakby jechał na wojnę, a nie zrelaksować się.
      A już szczyt buractwa biją ci, co chwalą się tym, że się nawet do innych Polaków nie odzywają
      • Gość: Ika Re: Komiczny wątek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.13, 07:41
        Gość portalu: Jolly napisał(a):
        > Ale jak tu piszący przedstawiają innych rodaków jako najgorsze typy, w zasadzie
        > Polak według nich to upierdliwy pijak lub upierdliwa blondynka-idiotka.

        Jeżeli miałaś dużo szczęścia i nie spotkałaś takich typów, to się ciesz. Nikt nie mówi, że są wyłącznie tacy, spotykałam różnych Polaków na wyjazdach, często bardzo sympatycznych, ale niestety mnóstwo jest też buraków, których trudno strawić i to właśnie Ci odstraszają innych rodaków do bliższych kontaktów.
        Sprawę trzeba traktować indywidualnie, ja jak trafię na fajnych ludzi to chętnie z nimi od czasu do czasu porozmawiam, ale raczej wspólne spędzanie czasu nie wchodzi w rachubę, urlop przeznaczony jest dla rodziny.
        Natomiast jak ognia unikam chamów i namolnych prymitywów, których jest sporo (i dają się poznać od pierwszego dnia pobytu) szczególnie w hotelach bardzo popularnych wśród Polaków, ostatnio po prostu staram się nie wyjeżdżać do takich hoteli, bo w tych, których nie oblegają Polacy trudniej spotkać takich osobników.
        • ceide.fields Re: Komiczny wątek 24.04.13, 07:55
          Nie mam parcia na integrację czy "pozdrawianie" obcych. Zdarza się zamienić parę luźnych zdań w recepcji czy na plaży i tyle. Zwykle jeździmy ze swoja ekipą, więc znajomych na doczepkę nie potrzebujemy.
        • Gość: gość Re: Komiczny wątek ? IP: *.dynamic.mm.pl 24.04.13, 09:51
          Ika popieram w 100 % . To jasne, że kulturalne "dzień dobry" czy "miłego dnia" nie jest problemem i jeśli trafimy na sympatycznych rodaków to wszystko ok. Każdy ma prawo do odpoczynku w takiej formie jaką lubi. Jak ktoś chce się integrować i znajdzie dla siebie odpowiednie towarzystwo to jego sprawa, ale narzucanie się i opowiadanie swoich życiorysów jest nie do przyjęcia. Tak jak nie do przyjęcia jest pijaństwo i wulgaryzmy, którymi nasi rodacy, odpoczywający za granicą, często nas kompromitują.
          • gacek1964 zachowanie 24.04.13, 11:02
            A nie jest przypadkiem tak, że my w stosunku do rodaków jesteśmy mniej wyrozumiali? Jakoś nie zauważyłem żeby inne nacje zachowywały się w znacząco inny sposób od Polaków. Tak samo lecą wulgaryzmy, leje się alkohol, głośno imprezują do późna w nocy, a jakoś to nam mniej przeszkadza i jesteśmy bardziej tolerancyjni.
            • Gość: Sylwia Re: zachowanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.13, 13:30
              gacek1964 napisał:
              > A nie jest przypadkiem tak, że my w stosunku do rodaków jesteśmy mniej wyrozumi
              > ali? Jakoś nie zauważyłem żeby inne nacje zachowywały się w znacząco inny spos
              > ób od Polaków. Tak samo lecą wulgaryzmy, leje się alkohol, głośno imprezują do
              > późna w nocy, a jakoś to nam mniej przeszkadza i jesteśmy bardziej tolerancyjn
              > i.

              To może ty jesteś bardziej tolerancyjny, mnie tak samo wnerwiają krzykliwi, wulgarni pijacy z Polski, Rosji czy Anglii. Cham i pijak jest zawsze przykry bez względu na narodowość, jak ostatnio w hotelu, w którym byłam Rosjanie darli mordy do późna w nocy to wezwałam obsługę hotelu, żeby ich uciszyli, i od tego dnia miałam spokój.
            • pavvka Re: zachowanie 24.04.13, 13:42
              gacek1964 napisał:

              > A nie jest przypadkiem tak, że my w stosunku do rodaków jesteśmy mniej wyrozumi
              > ali? Jakoś nie zauważyłem żeby inne nacje zachowywały się w znacząco inny spos
              > ób od Polaków. Tak samo lecą wulgaryzmy, leje się alkohol, głośno imprezują do
              > późna w nocy, a jakoś to nam mniej przeszkadza i jesteśmy bardziej tolerancyjn
              > i.

              Ale z obcojęzycznymi pijakami nikt nam się nie każe integrować, a z Polakami wg niektórych forumowiczów mamy obowiązek, choćby się zachowywali jak ostatni menele. Niech mi ktoś wreszcie odpowie na pytanie: dlaczego na wakacjach nie mogę się zaprzyjaźniać z ludźmi, których uznam za sympatycznych, tylko mam wybierać po narodowości?
          • wtopek Re: Komiczny wątek ? 25.04.13, 07:50
            spróbuj zmienić swoje zwyczaje , to nie będziesz kompromitować nas Polaków
      • Gość: malkontent brak doswiadczenia wychodzi ... IP: 195.149.64.* 24.04.13, 10:34
        Gość portalu: Jolly napisał(a):
        > A raczej niektórzy ludzie tu piszący.

        Masz na myśli siebie ? Nie ze wszystkim się zgadzam co tu napisano ale twoje doświadczenia z rodakami za granicą są raczej nie wielkie. Dla mnie wakacje są poważną sprawą (wydażeniem) w danym roku i naprawdę nie chce ich mieć zepsutych przez nasze krajowe polactwo w wdaniu zagranicznym. Pijaństwo to pół biedy, gadatliwość/upierdliwość to już gorzej, ale dla mnie nie do przeżycia jest trafienie na malkontentów którym nie podoba się nic ABSOLUTNIE nic, tacy potrafią zepsuć cały urok wyjadu ! Nie dziwi mnie że niektórzy nie chcą się przyznawać do swoich współobywateli, ja staram się trzymać dystans i poza grzecznościowymi zwrotami raczej jestem zimnym i oschłym typem chadzającym własnymi drogami.
        • Gość: Jolly Eee tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 20:34
          Troszkę świata zwiedziłem i moja opinia o Polakach jest średnia, w każdym razie nie ma żadnego powodu do wpadania w depresję.
          W każdej grupie są trunkowi i marudy oraz tzw. normalna większość.

          Mam wrażenie, że marudy w tym wątku skarżą się na trunkowych.


          Ciekawe co na wasz temat mieliby do powiedzenia co, co z wami byli razem w hotelu.
          Podejrzewam, że nie zawsze miłe rzeczy.

          Tak więc, nie przesadzajmy
          • Gość: gość Re: Eee tam IP: *.dynamic.mm.pl 24.04.13, 23:09
            No, nie wiem, czy akurat tylko marudom nie pasują trunkowi:) Urlop jest po to aby go fajnie przeżyć - najlepiej bez upierdliwych, wiecznie narzekających, wulgarnych i pijaków. Nie znaczy to, że jeśli ktoś pije drinki czy wraca nad ranem z wycieczki czy z dyskoteki to jest be:) Ważne, żeby liczył się z innymi i nie robił z siebie buraka. Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z wycieczki statkiem po Zielonym Kanionie:) Pan Jacek z Gdańska ze swoją rodzinką tak głośno i niewybrednie rozmawiał na temat pewnej cudzoziemki, które ośmieliła się zamienić kilka słów po angielsku z córką pana Jacka, że my, siedząc blisko, ani razu w czasie tej wycieczki nie odezwaliśmy się po polsku. Byli tam Anglicy, Czesi, Słowacy, Rosjanie, Turcy... ale wszyscy zachowywali się normalnie. Jedynie nasi kochani rodacy mieli z tym problem. To, że ten pan miał na imię Jacek i był z Gdańska wszyscy na statku musieli usłyszeć z kontekstu krzykliwych, prymitywnych rozmów tej rodziny. O zachowaniu Rosjan i Niemców (a w Alanyi szczególnie dziewczyn ze Szwecji i Norwegii) też można by wiele napisać, ale to nie ten wątek:) Nie chodzi tu o czepianie się i nie trzeba wpadać w depresję:) Ważne,żeby ta wypoczywająca za granicą "normalna większość" miała tendencję wzrostową, czego sobie i wszystkim rodakom życzę :)
            • Gość: second Re: Eee tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.13, 00:01
              W takim razie mam do Was pytanie ..

              nie mówię tu o integracji przybasenowej, śniadaniowej , gdzie rzeczywiście może być uciążliwe kontaktowanie się z obcymi Polakami, narzakjaącymi na wszystko. Chciałabym zapytać, co sądzicie na temat tego, że w rozrywkowych miastach, typu alanya, w nocnych barach, pubach, widac ogromne ekipy młodych norwegów, szwedów ( na pewno zauważyliście niejedne grupki dumnie paradujące w koszulkach swoich krajów ).. no i można. można się zabawić razem z obcymi wieczorem wspólnie napić się piwa i pogadać.

              a dlaczego pod tym względem tak Polacy nie mogą? byłam całe 5 tygodni w Alanyi. Z małą grupką znajomych, codziennie wieczorem na mieście i naprawdę jako Polacy nie istniejemy pośród Skandynawów, którzy narzucają DJ'om co mają grać ( ichniejsze piosenki ) itp.

              Co ciekawe, jedyna grupka która chciała się integrować ze względu na naród, to byli Czesi, nie chcieli nawet mówić po angielsku tylko śmiesznie bo śmiesznie ale dogadywaliśmy się ' po naszemu ' . I to było miłe. Jak już wcześniej wspomniałam, młodzi polacy stronili bo co by nie mówić liczyli na wyrywanie rusek i pijanych Szwedek wyrwanych z solarium.

              I wątki typu " nad bałtykiem to sie tego nie robi wiec i tu nie" troche do mnie nie przemawiają w tym temacie.
              • Gość: Antala Re: Eee tam IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 30.04.13, 09:50
                Dzięki za ten wpis, mój wątek jest przecież także o tym! Kto z Polaków wywiesza np. swoją flagę na balkonie podczas różnych mundiali czy olimpiad, jak inne nacje?
              • Gość: Eddyp Re: Eee tam IP: *.ip.netia.com.pl 30.04.13, 12:36
                Ej tam, ej tam Polacy na wyjazdach wakacyjnych w popularnych kurortach również swingują na całego - więc z tą integracją nie jest tez tak fatalnie. W trakcie wielu moich wakacyjnych wyjazdów nie spotkałem się również z jakąś skrajnie neutralną reakcją na współrodaków i ostentacyjnym trzymaniem się na uboczu - mimo, że nigdy nie starałem się na siłę integrować. Temat ogólnego wizerunku naszych rodaków za granicą to już zupełnie inny temat .......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka