Dodaj do ulubionych

Objazd z Triadą

01.08.04, 15:20
Jestem swieżo po objeździe z Triadą i potwierdzam, że impreza w Turcji to
przerost formy nad treścią. Przejechaliśmy 3500 km odwiedzając klika zupełnie
przeciętnych miejsc. Ktoś mógł powiedzieć, że przecież przed wyjazdem znaliśmy
program. Oczywiście, ze tak lecz mimo to byliśmy bardzo zdziwieni tym, ze
ilość km nie do końca przekłada się na ilość atrakcji. Dzięki Bogu razem z
fantastyczną ekipą (tyły autobusu W 21-28.07 - pozdrowienia) potrafiliśmy
wszystkie problemy obrócić w śmiech, więc koniec końcem ubawiliśmy sie
niesamowicie. Podkreślić nalezy, że odwiedziliśmy także kilka wspaniałych
miejsc - ale po kolei.
Po 7 dniowym pobycie w Alanyi (ten zenujacy epizod wkrótce rozwinę w innym
temacie) pierwszego dnia objazdu ujechaliśmy 130 km! Przewieziono nas do
Antalyi po to by następnego dnia dokładnie tę samą trasę pokonać w odwrotym
kierunku w drodze na Kapadocję. To mniej więcej tak jakby z Krakowa do
Warszawy jechać dwa dni, najpierw z noclegiem we Wrocławiu potem przez
Katowice!!! Dodatkowo 130 km rodeo rozpoczęliśmy o 13.30 więc ani przed, ani
po (na miejsce dotarliśmy po 17) nie było mozliwości na zorganizowanie czegoś
sensownego. Ktos powie, że się czepiam.
Drugi dzień cały w autokarze z przerwą na zwiedzanie przynudnawego klasztoru
derwiszów. Trzeci dzień niepowtarzalna Kapadocja, która jest jednym z gwoździ
programu - cały dzień spędziliśmy w terenie rozkoszując sie pięknem unikalnych
tworów tufowych. Chwilami nie wiadomo czy jestesmy na ziemi czy juz nie.
Kolejny dzień to ponad 800 km! W południe przerwa na Muzeum Cywilizacji
Anatolijskiej w Ankarze, które zapowiadano jako rewelację. Zapowiadano...
Tutaj kilka słów na temat autokaru - klimatyzacja ograniczała sie do lekkiego
nawiewu a co gorsza nawet ten nie działał gdy jechaliśmy pod górę. Jak wiadomo
wtajemniczonym Turcja w wielu fragemntach jest krajem górzystym więc bywało i
tak, że przez kilka godzin górskiej jazdy byliśmy pozbawieni rzekomej klimy.
Autobus bez żadnej mocy wlókł sie nawet na utostradie. Ulgą było wyjście z
autokaru na żar słońca! Kierowca - najkrócej mówiąc jeździec bez głowy. nie
chce mi się pisac więcej ale przypuszczam, że nawet na standardy tureckie był
miernym rzemieślnikiem.
Dalej Stambuł - miasto z charakterem. Bazar, meczety, pałac sułtanów (tu chyba
za długo). Warto zastanowić sie nad rejsem po Bosforze. 24 dolary w Triadzie a
ktoś przeprawił się zwykłym (nie wycieczkowym) promem za DWA dol. Ponadto
warto ten sam czas poświęcić na samodzielną eksplorację miasta. Warto chodzić
grupami bo w wielu miejscach Turcy zaczepiają w przeróżnych celach. POlecam
fajkę wodną, herbatkę, sklepy z niesamowitymi tureckimi słodyczami - na
bazarze też można coś znaleźć.
Jadąc dalej - Troja. Hmmmm ... Przypuszczam, że najlepiej zwiedzać samemu i
po ciemku - może wtedy odjedziemy w podniosłym nastroju wielkiego miejsca.
Pozostałośći po 9 miastach nie są imponujace a opowieści przewodnika stanowczo
zbyt długie. Koń trojański - wstyd zdjęcia pokazywać.
Potem ruiny miasta Pergamon - ludzie narzekali ale mi się podobało, może
dlatego, że byliśmy tam wieczorem.Było chłodniej i atmosfera jakby bardziej
antyczna.
Ostatni dzień zwiedzania to Efez i Pamukkale. Dom Matki Boskiej odwiedziliśmy
wcześnie rano przed tłumami turystów. Cisza, chłód + szczególna atmosfera
podobało mi się. Starożytne miasto Efez - to niekończąca się metropolia - robi
wrażenie. Wieczorem Pamukkale czyli niesamowite tarasy wapienne. Na wzgórzu
może kapać się w gorących naturalnych basenach leczniczych. 16 mln (prawie 10
EURO) ale całkiem niezła frajda. Polecam.
Do hotelu zeszliśmy po 21 a pobudkę zaplanowano na 3.30. Szybka decyzja - nie
śpimy. Noc poświęciliśmy na poznawanie miasteczka oraz pożegnalną imprezkę. Od
4 w nocy do 9 autokar przebijał się przez góry do Antalyi - bez klimatyzacji,
oczywiście.

Jeśli chodzi o jedzenie. To na pobycie i objeździe to samo - duzo warzyw,
sałatek i róznych papek. Brakowało kawałka mięsa - ale nie narzekam.
Kolejna nieprzyjemna sprawa zafundowana przez Triadę to sprzedawanie nas na
lunch. Każdego dnia stawaliśmy w miejscach gdzie była naklejka Triady na
szybie, gdzie obsługa myła autokar a kierowca i pilotci najadali się do syta.
Wszystko byłoby OK gdyby nie ceny - lunch min. 5 EURO a mała cola 2 EURO. To
naprawdę swiństwo. Przecieź niejednokrotnie w lokalu obok, bądź na pierwszym
następnym NORMALNYM postoju w zwykłym miasteczku można było najeść sie za 1,5
- 2 mln (ok. 1 -1,5 Euro). Ostatniego dnia duża grupa odmówiła skorzystania z
USŁUG gastronomicznych polecanych przez Triadę. Zażądaliśmy postoju w zwykłym
niekomercyjnym miejscu. Pilot mówi OK i okazuje się, ze ujechaliśmy chyba z
godzinę i kierowca zatrzymuje się na stacju bezynowej z naklejką Triada gdzie
cola jest tylko w barze i znowu po 2 EURO. Gwizdy, krzyki, głośne protesty -
pilot zarzeka sie, ze nakazuje kierowcy postój w normalnym miejscu ale ten ma
ściśle okreslone punkty, w których chce sie zatrzymać. Mechanizm jest prosty -
Triada sprzedaje nas na tydzień operatorowi tureckiemu (MINA TRAVEL), który
oprócz prowizji czerpie zyski gdzie sie da - min. w miejscach gdzie jesteśmy
zawiezieni aby wydać sowje EURO.
POnadto odbywają się cztery komercyjne wizyty - u garncarza, w wytwórni
dywanów, w miescu obrabiania onyksu oraz w fabryce skór. Wszystkie kończą sie
tym samym - zachęcaniem do kupna rzekomo jedynych i najlepszych produktów.
Zawsze produkt poparty jest certyfikatem. Potem okazuje się, że w innych
miejscach te same przedmioty mozna kupic nawet kilkakrotnie taniej. Tak Triada
(oraz MINA TRAVEL) dbają o swoich turystów.
Od razu zaznaczę, że przed wyjazdem czytałem wiele i udało mi się uniknąć
wszystkich prezentów tego typu. Tak samo wygląda sprawa z imprezami na pobycie
gdzie Triada kasuje średnio dwa razy tyle co miejscowe biura. Oczywiście
zapewniają przy tym, ze tureckie biura oszukują, ściemniają itd, a konczy się
tym, ze jadąc gdziekolwiek sie (rafting/ wieczór turecki/ łaźnia) z miejscowym
biurem spotyka sie ekipę Triady na tej samej imprezie. Ale tak jak wspominałem
pobyt w Alanyi w hotelu(?)Elbe doczeka się wkrótce osobnego tematu - polecam
lekturę.
Oto cała prawda o Triadzie.
Prawda o Turcji jest taka - to fascynujacy kraj, godny polecenia na wakacje
czyto objazdowe, czy to wypoczynkowe.
Czy warto jechać z Triadą? Każdy sam musi odpowiedziec na to pytanie.
My naszym podejsciem do sprawy, dobrymi humorami i wspaniałą ekipą nie dalismy
zepsuć sobie wakacji. Jak widać momentami było całkiem nieźle i mam zamiar
pamiętać tylko te chwile.
A wszystkie złe wspomnienia o Triadzie pozostawiam tym, którzy jeszcze nie
zdecydowali z jakim biurem wypoczną w tym roku. Macie o czym myśleć!!!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka