Dodaj do ulubionych

Alanya - Glaros - tam byłem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 13:15
Wróciłem z Turcji, Alanya, hotel Glaros. Odpowiem na wszelkie pytania. pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: k873 Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.08.06, 19:55
      ja zamierzam wyjechać 16 sierpnia i bardzo przydałyby mi się jakieś informacje-
      ogólna ocena hotelu,lokalizacji,jedzenia,obsługi i basenu ;-)będę bardzo
      wdzięczna
      • Gość: Jordan Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 20:53
        Hotel skromny ale raczej czysty. Sprzątanie w pokojach odbywa się co 2-3 dni.
        Oczywiście jeśli zostawisz małe co nieco dla pokojówki, to bardziej się
        przyłoży. Co do lokalizacji, to hotel znajduje się około 250 metrów od plaży.
        Aby się do niej dostać trzeba dojść około 50 metrów do ulicy dwupasmowej,
        przejść ją (kierowcy jeżdzą tam jak wariaci), dalej pójść uliczką w kierunku
        plaży - 50-100 metrów i jeszcze przejść jedną wąską uliczkę biegnącą wzdłuż
        plaży. W rzeczywistości nie jest to tak skomplikowane na jakie wygląda :-).
        Hotel znajduje się w spokojnej części miasta, co nie znaczy że na jakimś wielkim
        uboczu. Do portu, który znajduje się po drugiej stronie wzgórza z zamkiem (na
        miejscu zobaczysz o czym mówię), jest z hotelu około 20 minut na pieszo wzdłuż
        głównej ulicy. Tam znajduje się większość dyskotek, jeżli Cię to interesuje, ja
        tam nie chodziłem. Co do jedzenia w hotelu, to sprawa jest skomplikowana :-).
        Jest go dużo i spokojnie się najesz, ale ... Na śniadanie zawsze jest świeże
        pieczywo, masło, wędlina, czasem jest ser żółty, czasem biały (na zmianę),
        herbata, kawa, 2 rodzaje soków, czasem są parówki tureckie, jajka na twardo,
        zdaża się jajecznica, oczywiśćie jakieś płatki, musli itp. Są też różne dżemy w
        misach, miód, itp. Są też bułeczki podobne do naszych drożdżowych, ale malutkie.
        Można brać ile się chce. Zazwyczaj po śniadaniu zostaje wędlina na półmiskach i
        tu jest to ale... Wieczorem możesz się spodziewać tej wędliny w formie jakieś
        sałatki lub innej potrawy. Ale nie musisz tego brać. Jest dosyć innych sałatek,
        surówek. Zawsze jest zupa i drugie danie. Ciężko określić jaki to rodzaj zupy,
        jednym smakuje innym nie. Mnie osobiście po doprawieniu pieprzem smakowało. Na
        drugie bywało: spagetii, kuskus, ryż, ryby (duuuużo ości), mięso drobiowe
        gotowane, raz było pure. Do tego sałatka warzywna na ciepło, np. pomidory z
        fasolką, czy coś podobnego. Oczywiśćie można dobierać sobie dowolną ilość
        pomodorów, ogórków, sałaty, jakieś ichniejszej natki pietruszki, jest marchew
        chyba marynowana, są kiszone ogórki z kapustą (dla mnie stanowczo za słone), i
        inne tego typu rzeczy. Na deser zawsze są duuuże michy arbuza, melona i czasem
        jabłek (bardzo twarde). Arbuz jest rewelacyjny!!! Są oczywiśćie też różne ciasta
        i ciastka. Ale są bardzo słodkie (chałwa w porównaniu z nimi to nic) i
        nasiąknięte olejem. Są też "substancje" poodobne do naszego budyniu, dla mnie
        jadalne były tylko czekoladowa i taka biała. Jest też pomarańczowa i jakaś
        fioletowa-nie polecam. Co do basenu. Nie jest największy ale wystarcza. Jest też
        brodzik. Woda w basenie czysta, leżaki ok., raczej wystarczały dla chętnych.
        Głębokość od około 160 cm do około 2m. Obsługa - nie wiem jak określić. Kelnarzy
        przy basenie co kilka chwil pytają czy chcesz coś do picia lub jedzenia. Na
        początku wydaje się, że to z troski ale po 3 dniach okropnie to męczy. Jeśli nic
        nie będziesz zamawiać - nic się nie stanie, poza minami kelnerów. Zamawialiśmy
        soki, piwo, cole, drobne przekąski przez kilka pierwszych dni. Potem już nie. W
        ostatnich dniach byli na nas raczej obrażeni :-). Ale da się przeżyć.
        Ogólnie hotel jest ok. Klima działa, w pokojach jest tv - kanały tylko tureckie.
        Jeśąli mogę Ci coś poradzić, to nie kupu picia w hotelu. Do kolacji możesz
        oczywiśće wziąć jakąś wodę czy colę ale w ciągu dnia nie opłaca się to. Cola
        kosztuje 2,5 lira - mała szklaneczka - 0.25l. Idąc do marketu oddalonego od
        hotelu około 50 m w stronę przeciwną do plaży można kupić cole litrową i 1,5
        lita wody za 2 liry!!! Sama przelicz :-). Niestety do kolacji raczej potrzebne
        jest coś do picia i nie można swojego nic pić więc trzeba płaćić. Ale na basenie
        w ciągu dnia się nie opłaca.

        To tyle co w tej chwili nasuwa mi się w kwestii Twoich pytań. Jeśli jeszcze
        chciałabyć coś wiedzieć - pisz śmiało, postaram się pomóc. My jesteśmy
        zadowoleni i z pobytu i z hotelu.
        • Gość: k873 Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.08.06, 21:10
          bardzo dziękuję za ten cenny post ;-) poza Twoją opinią nie mogłam znaleźć
          żadnych informacji na temat tego hotelu.aha,i chciałam się zapytać o hotelowych
          gości-jakie nacje przeważają i czy jest dużo Polaków?
          • Gość: Jordan Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 21:17
            Co do nacii - sporo jest Polaków, dużo Czechów, trochę Rosjan-ale nie dużo, byli
            ludzie ze Skandynawii. Było kilku Turków. W zdecydowanej większości są jednak
            Polacy i Czesi. Nie ma sprawy :-), w razie pytań - pisz śmiało. Udanych wakacji.
        • Gość: mike Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 14.08.06, 11:23
          Witam,
          mam pytanko, co lepiej sie opłaca wziąć ze sobą dolary czy euro??? Wiem, że
          wizę turecką lepiej za euro kupić.
          Z góry dzięki za odpowiedż!!!!
          Pozdrawiam
    • Gość: marga Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: 194.42.116.* 04.08.06, 16:37
      mam dwa pytanka o Glarosa: czy do hotelu można wnosić napoje, tz. wiem że
      standardowo nie, ale w niektórych hotelach przymykaja oko, a w niektórych robia
      rewizję w pokojach, jak jest tutaj? i jeszcze jedno: co z pieniedzmi, ile
      kosztuje sejf?, czy można twoim zdaniem zotawic kasę w pokoju? czy podczas
      waszego pobytu zdarzyła się jakaś kradzież?
      z góry dziękuję za informację
      • Gość: Jordan Re: Alanya - Glaros - tam byłem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 17:15
        Witam. Co do wnoszenia napoi, to do hotelu nie wolno ich wnosić. Oczywiście
        oficjalnie. Przy windzie wisi kartka z zakazem. Oczywiście kupowaliśmy napoje w
        markecie i wnosiliśmy je w torbach. Raz wnosiliśmy butelkę w rence i jeden z
        kelnerów zwrócił nam uwagę. Poprzestaliśmy na tym, że powiedzieliśmy mu dobranoc
        i udaliśmy, że nie rozumiemy o czym mówi :-). Innych uwag nie było. O rewizjach
        w pokojach nic nam nie wiadomo. My w pokoju mieliśmy ustawione kilka butelek
        coli, wody, piwo i nawet po sprzątaniu nie było żandych uwag. Zostawiliśmy kilka
        razy napiwki na łózku i może to pomogło, nie wiem :-). Sejf kosztuje 1 EURO na
        dobę, tak samo lodówka. My zostawialiśmy w pokoju polskie złote, telefon
        komórkowy, ładowarki. Nic nie zginęło. Euro i dolary mieliśmy przy sobie -
        woleliśmy nie ryzykować. Nic nie wiem o żadnej kradzieży podczas naszego pobytu.
        Była jedna nieprzyjemna sprawa, taki incydent. Jedna z rodzin wychodząc po
        południu z hotelu włączyła sobie klimę i tak ją zosatwiła włączoną, aby po
        powrocie mieć przyjemny chłodek. Klucze do poku są przyczepione do bryloka,
        który po wejśćiu do pokoju trzeba włożyć w specjalne gniazdo w ścianie aby był
        prąd. Niektórzy kombinowali i wychodząc odczepiali klucz od breloka i zabierali
        tylko klucz a klima chodziła. Po powrocie wieczorem okazało się, że breloka nie
        ma w pokoju. Po zejsciu do recepcji, recepcjonista wyjaśnił, iż ktoś go pewnie
        ukradł z pokoju lub rodzina go zgubiła. W związku z tym muszą odkupić nowy za 20
        EURO. Oczywistym było, że albo sprzątaczka albo ktoś inny z hotelu go zabrał.
        Mają tam czujniki zużycia klimy i wiedzą, że jeżeli nie ma nikogo w pokoju to
        klima nie może chodzić. Po kilkudziesięciu minutach rozmowy sytuacja się
        zagęściła. Rodzina tłumaczyła, że zostawili brelok w pokoju i widocznie ktoś im
        go ukradł. Nic do recepcjonisty nie trafiało. W końcu rodzina powiedziała,że w
        pokoju mieli też pieniądze i chyba też zginęły. W związku z tym proszą o
        wezwanie policji i zgłoszenie kradzieży pieniędzy i breloka. Recepcjonista się
        spocił, zapalił i powiedział żeby jeszcze zaczekać a on zapyta za godzinę
        sprzątaczkę o całą sprawę. Po powrocie do pokoju po około 2 godzinach okazało
        się, żę brelok w cudowyn sposób odnalazł się w pokoju :-).
        Tak więc widzisz, żę czasem trzeba uzbroić się w nerwy i cierpliwość. Ale to był
        jedyny incydent o jakim mi wiadomo. Chyba 2 dni przed wyjazdem.
        Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, śmiało. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka