Dodaj do ulubionych

zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !

20.03.06, 20:34
szanowne kobitki, jak walczyć z zazdrością narzeczonego?
czy nie mogę mieć kolegów, znajomych?
czy wszyscy moi znajomi są głupi?
czy trzeba się tłumaczyć - a on mówi, że tylko się o mnie martwi jak ja
gdzieś chodzę..... ha ha . Czasami żałuję, że nie mam kogoś na boku,
przynajmniej byłyby jakieś podstawy, napiszcie coś na ten temat....
Obserwuj wątek
    • magdaksp Re: zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 22.03.06, 20:05
      tez mialam taki problem tylko u mnie doszlo do tego ze koles byl zazdrosny gdy powioedzialam ze jakis aktor czy piłkarz jest fajny.oczywiscie zostawilam go:)
    • ewcia252 Re: zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 07.05.06, 09:40
      a ja lubię jak mójfacet jest zazdrosny na szczęście nie jest to jego obsesja ja
      też jestem o niego zazdrosna i jest wporządku:)a tłumaczyć nie ma w końcu nie
      jesteśmy ich niewolnicami i nie musimy się spowiadać jak w kościele:)
    • ela282 Re: zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 08.05.06, 07:10
      Nie wróżę przyszłości Twojemu związkowi. Prędzej czy później będziesz miała
      tego dość. Może jednak on zechce się leczyć, bo to nie jest normalne
      zachowanie. Odrobina zazdrości wskazana, jednak jej nadmiar jest bardzo
      szkodliwa dla Twojej psychiki. Na dłuższą metę nie da się tego wytrzymać.
    • kaszmir18 Re: zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 08.05.06, 22:17
      wiesz, ja mysle ze to tak jest w wieloma facetami, moj tez jest zazdrosny,choc
      teraz juz mniej niz na poczatku naszego zwiazku,
      ja zalatwilam to w ten sposob, ze jak on mi cos powiedzial czy zwrocil uwage to
      odpowiadalam " a co , ty nie masz kolezanek? nie odzywasz sie do zadnej kobiety
      poza mna? zadna kolezanka nie mowi czy CZESC?? " i takimi odpowiedzialmi
      urywalam jego zazdrosne scenki
      zycze powodzenia:)
    • samogloska Re: zazdrość!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! 10.05.06, 11:49
      heh, miałam identyczny Problem. Na początku tylko się z tego śmiałam, a póniej
      o mało nie zwariowałam.
      udało mi się, może w 80% udowodnic mu, że nikt z nim nie wytrzyma, jeśli nie
      zmieni swojego toku myślenia, ale była to ciężka droga, po której przejściu
      nie miałam ochoty na dalsze bycie z nim.
      pierwszym "sposobem" była całkowita ignorancja tego, co mi na ten temat mówił
      drugim - zachowywałam się identycznie jak On - nie pozwalałam na nic i
      podejrzewałam o wszystko (straszna komedia, a raczej tragikomedia)

      nie wiem ile masz sił i czy spróbujesz go z tego wyleczyć. bo to jest choroba.
      mój ex stracił przez to swoją poprzednią dziewczynę
      aa i chyba do końca nieuleczalna

      trzymaj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka