Prywatne lekcje z języków

10.04.07, 16:22
Witam.
Zastanawiam się, czy lepiej brać korepetycje językowe u studentów, czy u
absolwentów danej filologii, często pracujących na co dzień w różnych szkołach
językowych itp. Przykładowo, w moim mieście cena za godzinę lekcyjną w
przypadku języka angielskiego u doświadczonego anglisty z dyplomem wynosi ok.
50 zł, podczas gdy student bierze często już od ok. połowy tej sumy.
Zastanawiam się, czy takie lekcje u studenta są dużo gorsze niż u
dyplomowanego filologa. W końcu student, żeby się na tę filologię (angielską,
niemiecką czy rosyjską) dostać, musiał chyba znać perfekcyjnie język?
Czy Waszym zdaniem warto uczyć się u studentów, czy lepiej zapłacić drożej za
lekcje z doświadczonym nauczycielem? Nie chcę niepotrzebnie przepłacać, ale
chcę, żeby nauka była efektywna.

Pozdrawiam,
Ewik
    • baba67 Re: Prywatne lekcje z języków 10.04.07, 18:09
      To zalezy od filologa i od studenta. Sama uczylam sie u 2 pan filolog(kazda
      innego jezyka), ktore przeplacalam, uczylam sie tez u pani filolog, ktora byla
      fantastyczna(ale to juz bardzo wysoki poziom prezentowalam).
      Wiem tez ze student z pasja potrafi dac z siebie wszystko i nauka moze byc
      wciagajaca i bardzo efektywna za relatywnie niewielkie pieniadze. Radze Ci
      popytac wsrod znajomych.
      • ewik.74 Re: Prywatne lekcje z języków 11.04.07, 20:32
        baba67 napisała:

        > Radze Ci
        > popytac wsrod znajomych.

        No właśnie znajomi radzą mi, żeby mimo wszystko brać lekcje u filologów z
        dyplomem i doświadczeniem w nauczaniu albo u native speakerów, bo student może
        sam źle umieć i nawet nie będę miała go jak sprawdzić.
        • baba67 Re: Prywatne lekcje z języków 12.04.07, 08:25
          Jesli ci znajomi pobieraja lekcje u filologow, to popros o namiar.
          Mozesz mi wierzyc, nie kazdy filolog jest dobrym nauczycielem moze znac super
          jezyk, byc genialnym tlumaczem, ale nie umie nauczyc.
          Wydasz kupe kasy za frustrujace i malo efektywne doswiadczenie, ktorego nikomu
          nie zycze.
          Zeby w Warszawie dostac sie na dzienna filologie-trzeba znac jezyk na poziomie
          CAE-wiem, bo te testy widzialam, chociaz nie wydaja sie trudne trzeba wszystko
          zrobic na 100%. Na poerwszym i drugim roku wiekszosc metodyki sie a juz za soba
          jak i wiele trudnych egzaminow jezykowych.
          Taki student 3 rolu tak bardzo sie od swiezo upieczonego magistra nie rozni.
          I a ogol ma doswiadczenie w uczeniu.bierze 60% ceny.
          Doswiadczony dobry filolog berze w Warszawie zlotowke za minute i z cala
          pewnoscia warto skorzystac, jesli przygotowujesz sie do CAE lub PCE lub cos w
          podobie.
          Uczenie podstaw to prosta zmudna rzemieslnicza robota, placenie suprfachowcowi
          to wzywanie profesora medydyny do zwichnietego palca.
Pełna wersja