Dodaj do ulubionych

Witam a to moja walka z ŁZS

05.02.12, 12:22
chciałam tu opisać swoją historię o tej paskudnej chorobie, którą na szczęście udało mi się wyleczyć. Chorowałam na nią od siedemnastego roku życia. Czyli jakieś 8 lat. Wszystko zaczeło się od drobnego łupieżu na głowie. Na początku jak to zwykle bywa nie przywiązywałem do tego dużej uwagi. Po prostu myślałem że jak się sam pojawił to i że sam zniknie. Następnie kupiłam szampon heden&shorwens który tylko maskował łupież. Z czasem z drobnego pyłku zaczęły mi się pojawiać coraz to większe płatki, później schodziły z mnie całe płaty naskórka z głowy a do tego nie miłosierne swędzenie, ciężko mi było powstrzymać się od drapania. Oczywiście pierwszą reakcją było pójcie do dermatologa. Diagnoza początkowa łuszczyca. Pani doktor przepisała maści sterydowe i tabletki. Oczywiście po odstawieniu wszystko wróciło. I znów wizyta i następne maści różnego typu znowu nic. W końcu się wkurzyłam i poszedłam do innego dermatologa. Następna diagnoza, łojotokowe zapalenie skóry. Znów kilogramy maści typu NOVATE , LORINDEN A PROTOPIC. szampony CLOBEX itp. Różnego typu maści robione z rtęcią z siarką i Bóg wie co jeszcze znajdowało się w tych maściach. Przez chwile miałam spokój ale zawsze był nie pokój że to wróci, i miałam racje sytyłacja się powtórzyła kilka krotnie. . Włosy to mi strasznie się przerzedziły, myślałam że zostanę łysa. Po paru miesiącach walki się poddałam postanowiłam nie chodzić już do żadnych lekarzy. Ale samo niestety nie znikło. Przeniosło się to cholersto na twarz. Pojawiło mi się zaczerwienienie w okolicach nosa, zaczeły mi się łuszczyć brwi uszy a nawet broda. Okrągłe plamki pojawiły mi się również na klatce piersiowej. Postanowiłam szukać pomocy u specjalistów. Odwiedziłam kilka lekarzy prywatnych klinikach. Tu wszyscy jednomyślnie mówili o ŁZS. oczywiście każdy wspomniał jak ciężka jest ta choroba i że istnieje możliwość że się tego nigdy nie pozbędę. Postanowiłam spróbować leczyć się samemu. Stosowałam różnego rodzaje napary z pokrzywy lipy, napary z herbat, różnego rodzaju oliwki, mydło z nanosrebrem ocet jabłkowy, Olej rycynowy. Jedyny życzy pomagały lepiej inne gorzej ale żadne nie wyleczyły choroby. Aż w końcu koleżanka mi poleciła abym spróbowała medycyny nie konwencjonalnej, a dokładnie mówiąc Chińska Medycyna Naturalna. Koszt wizyty 100zł , w sumie dużo mnie to nie kosztowało w porównaniu z tym ile wydałam na tamte badziewie. Była to niewielkie pomieszczenie, przyjmował tam mały chińczyk, o ile to był w ogóle chińczyk słabo mówił po polsku ale wszystko rozumiał i dwie starsze Chinki. I tu postaram się opisać całą sytyłacie jaką tam miałam Opowiedziałam mu całą historię mojej choroby, on kilkakrotnie spojrzał na moją głowę popatrzył na włosy twarz. I dał mi takie skazówki. Zabronił mi całkowice spożywać kawy i rzeczy które zawierają kofeinę. ( energy drinki i itp.) Z tym miałam najwięcej problemów bo uwielbiam kawę i ciężko było na początku w pracy bez niej ale czego się nie robi dla zdrowia. Nastęnie nakazał mi wyeliminować alkohol mówię tu o wódce. Piwno i wino pozwolił pić ale w małych ilościach. Jak również spożywania ketchupu musztardy, chrzanu i ostrych przypraw. Sprzedał mi dwa pojemniki jakiegoś białego proszku i kazał mi to rozcięczać w ciepłej wodzie i wypijać i przemywać twarz i głowę jakąś substancją o zapachu herbaty. Na początku stosowania to dość mocno to szczypało na głowie i miałam całe czerwoną głowę i twarz, ale tylko na początku a później to już w ogóle . Kazał mi to powtarzać 2 razy dziennie rano i wieczorem przez miesiąc. W sumie ta mikstura była bardzo dobra miała zapach pomarańczy, i łatwo się ją piło jak oranżadę. Jak sam mówił chorobę trzeba zwalczać od środka a nie na zewnątrz. A jeśli chodzi o mycie się to zalecił myć głowę szamponem przeciw łupieżowym i dokładnie suszyć włosy i twarz. Za wszystko zapłaciłam 200 zł, + 100 zł za wizytę ale i tak to były najlepiej zainwestowane moje pieniądze. I nagle stał się cud. Choroba po prawie dwóch tygodniach ustąpiła. Zero śladów na twarzy a głowę mam czystą, bez żadnych strupów ani zaczerwienia. Już mnie nic nie swędzi a minęło 5 miesięcy. A teraz tylko od czasu do czasu wypijam tą herbatkę, tak profilaktycznie. Naszczęście miałam jej dość dużo ponad 2 kg. Został mi jeszcze kg. Wiec jak ktoś były zainteresowany to proszę pisać mogę odsprzedać, wiem jaka to jest choroba i mam nadzieje że komuś to pomoże co napisałam. Nie wiem czy na wszystkich by to działało ale na mnie tak. Więc jak by ktoś chciał to niech pisze na mój email : kinga_musial24@o2.pl Naprawdę warto i polecam. Żałuje tylko że tyle czasu i nerwów mnie kosztowała ta choroba, tyle lat straconych. Czuję się teraz jakbym wyleczyła się z raka. Wszystko ciszy człowieka. polecam wam jak leczyć się to tylko naturalnie.
Obserwuj wątek
    • kareno Re: Witam a to moja walka z ŁZS 16.04.12, 12:03
      Polecam bardzo fajny blog, gdzie można znaleźć użyteczne wskazówki m.in. odnośnie problemów dermatologicznych:
      wellderm.blog.iwoman.pl/wpis,czym;jest;i;jak;sie;objawia;lojotokowe;zapalenie;skory,35099.html
      Może to się na coś przyda :)
    • wirtualna3 Re: Witam a to moja walka z ŁZS 16.04.14, 10:36
      Witam. Kinia 24m bardzo proszę o informację, gdzie przyjmuje ten Chińczyk. Przeżywamy z córką koszmar i nie ma zadnych pozytywnych rezultatów leczenia przez dermatologów. Niestety Twój e-mail jest chba nieaktualny. Proszę o przesłanie wiadomości na mój angur77@o2.pl Bardzo dziękuje za pomoc.
    • ala_zyg Re: Witam a to moja walka z ŁZS 16.07.14, 09:25
      Naprawdę cieszę się, że udało Ci się poradzić z tym problemem, choć drogę miałaś wyboistą.. ale najważniejsze, że już jest dobrze.. Ja miałam podobną historię i na koniec końców trafiłam na naturalne dermokosmetyki firmy sulphur. Podrzucam osobom które borykają się z podobnymi problemami bo warto - sulphur.com.pl/lojotokowe-zapalenie-skory/ to przeczytać.
      Mi pomogło to, ale każdy jest inny i pewnie różne leki zadziałają lepiej a inne wcale..
      pozdrowionka :)
    • lopezkas10 Re: Witam a to moja walka z ŁZS 01.01.16, 12:13
      Słuchajcie chciałabym Wam powiedziec jak bylo u mnie. Męczyłam się z ŁZS i łupieżem kilka lat Smarowałam się wszystkimi możliwymi masciami i nic nie pomagało, zawsze po chwilowej poprawie niestety zaczerwienienia i łojotok powracał i tak w kółko- błędne koło. Wiadomo wszystkie maści na sterydach wiec dla zdrowia w gruncie rzeczy to i tak jest porażka... Byłam załamana że już do konca zycia będę sie wstydziła spojrzec w lustro przez te ohydne plamiska na twarzy aż pewnego dnia kupilam z allegro domowej roboty ZESTAW NA ŁOJOTOKOWE ZAPALENIE SKÓRY i chociaż za bardzo nie wierze w takie wynalazki to mimo wszystko zdecydowalam sie na zakup bo koszt w sumie niewielki (99zł czy jakos tak), przy pieniądzach które wydawałam przez lata na maści sterydowe to tyle co nic. O dziwo czerwone plamy z twarzy i łupeż ZNIKŁY mi całkowicie juz po 10 dniach, nie wiem jak to mozliwe, ale jestem po tej kuracji juz trzeci miesiąc i skóra jest nadal ZDROWA. Tak wiec polecam moze komus tez pomoze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka