Dodaj do ulubionych

Po nieudanej terapii

26.05.10, 14:57
Stało się jak w tytule. Nieudaną terapię opisałem tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/w,690,89007989,89007989,listy_z_podrozy_cz2.html
Ale trzeba z żywymi naprzód iść. Zapewne są tez tutaj inne osoby, które
znajdują się lub znajdowały w podobnej sytuacji. Myślę, że mamy sobie i innym
sporo do powiedzenia. Proponuję wykorzystać ten wątek do wymiany doświadczeń,
opinii, planów, a czasami do zwyczajnego wygadania się. Ja dzisiaj
dowiedziałem się o niepowodzeniu, więc na konkrety jeszcze za wcześnie. Ale
piszcie co u Was.
Pozdrawiam
Kapitan Dragan
Obserwuj wątek
    • clean1 Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 16:27
      Heyka, heyka!!!
      Witam w klubie. Jestem 3 miesiące po zakończeniu i 2 dni temu
      dostałem wyniki z dnia zakończenia terapii. Plus i 9 tyś wiremii.
      Jakoś tak specjalnie mocno mnie to nie ruszyło, chyba dlatego, że
      już wcześniej przemyślałem sobie i poukładałem w deklu różne
      warianty.
      Na teraz nie mam zamiaru powtarzac terapii interferonem i
      rybawiryną. Olewam około 15% szans to troszeczkę za mało w stosunku
      do tego jaki straszliwy wpier... dostałem przez te 48 tygodni.
      Przechodzę na "wariant" jana_w (jak dla mnie the beściaka of the
      debeściaka informacyjnego na tym forum - DZIĘKUJĘ!) i czekam na nowe
      leki. Coś tam niby w medycynie się rusza. Zobaczymy.
      Prośba do wszystkich o informacje na temat "leków" osłaniających i
      wspomagających działanie wątroby.

      To co ja na teraz stosuję (głównie info od jana_w) to:
      1. hepatil
      2. ostropest+karczochy
      3. essentiale forte (ewentualny jego zamiennik Esseliv Forte)
      4. selen
      5. chrom

      Jestem przekonany, że przy odpowiednim trybie życia da sie z tym
      gadem żyć do późnej starości (oczywiście jeżeli nie zajdą jakieś
      nieprzewidziane komplikacje). Oczywiście nie mam zamiaru się z gadem
      jednać czy zakumplować.
      Tak czy inaczej zamierzam żyć bardzo, bardzo długo i bardzo, bardzo
      szczęśliwie czego Wam i sobie najserdeczniej życzę!

      Do "usłyszenia".
      ;-)
      • kapitandragan Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 16:41
        już kiedyś pisałem, ze wariant jana w ma jedna zasadniczą wadę: HCV szybciej
        niszczy wątrobę niz karczochy z reszta ekipy ja wzmacniają. Bilans niestety jest
        ujemy. I dlatego przeczekanie jest średnią strategią, chyba, ze ma się 60 lat.
        Szanuję jana w i jego porady, do niektórych nawet się stosuję, ale wyleczyć się
        w ten sposób nie można
        • clean1 Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 17:59
          Oki, przyjmuje Twój punkt widzenia. Nadal jednak twierdzę, że 15%
          przy takim obciążeniu dla mnie jest na dzisiaj nie do przyjęcia.
          Oczywiście nie mam zamiaru czekać, przeczekać do końca życia. Jednak
          decyzja o udziale w terapii tylko wtedy gdy te szanse będą realne do
          wyeliminowania wirusa.
          Tak czy inaczej życzę powodzenia!
        • bananarama-live Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 20:05
          Moja strategia , była, byłaby ,taka sama. Walczyć wszystkimi dostępnymi
          środkami. Ja wziąłbym dziekański od leków i za jakiś czas wystartował z innym
          zestawem.
          • clean1 Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 22:27
            Albo zostałem żle zrozumiany albo cos jest nie tak. Toż ja dokładnie
            o tym mówię! Tak dla powtórki ale nie z tymi samymi lekami!
            • bananarama-live Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 00:53
              Dlaczego źle zrozumiany. Mówimy jednym głosem.
    • pfajfka Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 17:32
      Podziwiam cie Kapitanie. Masz tyle sily do walki. Ja cale szczescie dostalam po
      6 miesiacach minusa. Gdyby byl plus nie zgodzilabym sie na nowa terapie. W
      kazdym razie zycze tobie powodzenia w bitwie nr 2, dasz rade, jestem tego pewna.
      • moby_krk Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 19:50
        Żyłem z tym świństwem 7lat od kiedy się dowiedziałem że mam hcv do momentu kiedy
        rozpocząłem kurację, nawet się z nim zaprzyjaźniłem i niezbyt zabiegałem o
        leczenie, kurację zakończyłem minusem potwierdzonym po pół roku od jej zakończenia.
        Zgadzam się z ludźmi twierdzącymi że z tym gadem można żyć, ale z drugiej strony
        wspieram wszystkich walczących po raz 2 i 3 bo odkryłem życie na nowo bez tego
        obciążenia psychicznego.
        Życzę wszystkim wytrwałości i sukcesu!
        Pomyślmy o tym że na świecie są inne gorsze choroby nieuleczalne, jeśli są
        jakiekolwiek szanse (nawet 50%) warto podjąć walkę!
        • clean1 Re: Po nieudanej terapii 26.05.10, 22:31
          50% TAK ale jak masz 15%? A przecież takie podawane jest
          prawdopodobieństwo przy powtórce tym samym (rybawiryna i interferon).
          Walczyć? TAK WALCZYĆ!!! Jak będę miał marskość to będę łapał sie
          nawet brzytwy i te 15% będzie zapewne wielka nadzieją (oby nigdy tak
          sie nie stało) ale teraz... Ja zdecydowanie NIE!
    • bananarama-live Re: 26.05.10, 20:00
      Medycyna nie śpi. Ważne ,ze wiesz o wirusie. Wiesz jak postępować. Małe
      pocieszenie,ale jednak.
    • bananarama-live Kapitanie 27.05.10, 09:08
      CZEKAM na meldunek " plan wykonano "
      • kapitandragan Re: Kapitanie 27.05.10, 11:37
        Dzięki Bananarama. Pamiętam,ze Ty też miałeś genotyp 4, gratuluję Ci więc sukcesu.
        Na razie zbieram nową armię:) Nie wiem tylko jeszcze jak ona będzie walczyć.
        Możliwości są dwie:
        1) albo jak Serbowie w Kosowie schowa się na długi czas i poczeka na sprzyjający
        moment do ataku (nowe, doskonalsze leki),
        2)albo trzeba będzie uderzyć frontalnie, z marszu, nie czekając na posiłki w
        postaci skuteczniejszych preparatów.
        Nie rozmawiałem jeszcze z lekarzem, ale ja osobiście skłaniam się do pierwszego
        wariantu. Drugi będę realizował jeśli okaże się, że okrążeni (moja wątroba) nie
        dotrwają do odsieczy, która przyjdzie dopiero za kilka lat. Wtedy trzeba walczyć
        szybko, tym co się ma.
        • bananarama-live Re: Kapitanie 27.05.10, 13:29
          Zgadza się 4 w tym dwa podtypy C i D Cały czas jechałem najwyższą dawką, nawet
          jak wyniki spadły do granic, masa ciała też była niższa,niż dopuszczalna.
          Utrzymanie dawki wyżebrałem , mówiąc ze czuję się wyśmienicie.
          Na tyle kombinacji, któryś musi zadziałać w każdym przypadku re terapii .
          • kapitandragan Re: Kapitanie 27.05.10, 14:17
            to tak jak ja, tez wyższe dawki niż wynikające z masy ciała, ale jak widac nie
            wystarczyło.
    • juliaveltrzaska Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 09:23
      Hejka
      ja z kolei miałam przerwaną terapię po 24 tygodniach, bo wir był cały czas :/.
      Jakieś 3 lata temu :/.

      I czekam na nowe leki, moja wątróbka jest jeszcze w nienajgorszym stanie czuję
      się świetnie więc mogę sobie na to pozwolić.
      • clean1 Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 09:55
        Zdaje sie, że właśnie do tego wszystko sie sprowadza. Jeżeli ktos
        może czekać to czeka a jak nie ma już czasu to chwyta się i tych 15%.
        Naszczęście ja mogę jeszcze czekać.
        Pozdrawiam
    • joahal Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 11:28
      Kurcze.... kapitanie.... śledziłam pilnie Twoje listy z podróży, bo
      zaczęłam terapię kilka tygodni po Tobie i przecierałeś mi szlak... w
      sumie, mogę być w takiej samej sytuacji, w lipcu się okaże..., ale
      mam już przemyślany "wariant b", gdyby co... a jeżeli chodzi o nowe
      leki, to jest nadzieja, Debio się nieźle zapowiada :):)
      • kapitandragan Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 11:38
        jaki to wariant?
        • joahal Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 15:21
          Dość podobny do Twojego: odpocząć, wspierać wątrobę ziołami i czekać
          na kolejną terapię z użyciem innych leków. Czasami się udają :)
      • kiepski476 Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 13:53
        > Debio się nieźle zapowiada :):)

        Ale jeśli chodzi o reterapie (czyli powtórne terapie po
        wcześniejszej nieskutecznej terapii), to za lidera w wyścigu jest
        uznawany Telaprevir, a firma Vertex bardzo liczy na rynek reterapii
        właśnie, bo tu spodziewa się mniejszej konkurencji.

        Niepoprawni optymiści mówią tak: Telaprevir pozwala w wielu
        przypadkach skrócic' terapię do 24 tygodni, więc można zaoszczędzić
        na bardzo drogim interferonie, zatem NFZ wpisze go do programu
        terapeutycznego już za rok...
        • bonia.g Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 17:18
          W zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że po 3 m-c terapii -przerywamy.
          Brak odpowiedzi (wiremia przed 1,7 mln.,po 3 m-c 50 tyś.)
          Genotyp 1b, zwłóknienie 2 st.Choruję między 30 a nawet 50 parę lat. Wiem od roku. Od kilku lat coraz intensywniej dają mi się we znaki skutki WZW c(schorzenia współistniejące).
          Jestem rozdarta emocjonalnie, z jednej strony strach i pytanie "co będzie dalej?", z drugiej ulga, bo potężne skutki uboczne wyłączyły mnie całkowicie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie z normalnego życia.Proszę o radę. Pozdrawiam.
          • kiepski476 Re: Po nieudanej terapii 27.05.10, 18:22
            Znam dwa duże badania skuteczności reterapii (standardowej,
            pegylowanym interferonem z rybawiryną) wśród takich pacjentów, jak
            ty.
            Średnia skuteczność reterapii wśród nonresponderów wyniosła 6%
            w badaniach EPIC-3.
            W badaniach REPEAT uzyskano w tej grupie 8% skuteczności, a
            przy przedłużonej do 72 tygodni terapii skuteczność wzrastała do
            16%
            .

            Jakie szanse będziesz miała przy zastosowaniu terapii 3-lekowej z
            udziałem Telapreviru, będzie wiadomo we wrześniu. Teraz znane są
            jedynie cząstkowe, obarczone dużym błędem dane. W grupie
            nonresponderów uzyskano 56% skuteczności (15 spośród 27).
            Różnica jest spora.
            • bonia.g Re: Po nieudanej terapii 28.05.10, 02:39
              Dzięki za odpowiedź.O 3-lekowej terapii czytałam. Ciekawa jestem kiedy wejdzie
              do stosowania? Pozdrawiam.
    • maja.1973 Re: Po nieudanej terapii 29.05.10, 09:15
      Przykro mi Kapitanie że sie nie udało..... Ja kończę terapię w połowie września
      i zobaczymy co bedzie ( po 12 tyg był + )...
      pozdrawiam Marta
      • kapitandragan Re: Po nieudanej terapii 07.06.10, 08:57
        Życzę Ci sukcesu. U mnie po 12 tygodniach też był +. Po terapii - , ale niestety
        dość szybko się wycofał:)
    • kapitandragan Re: Po nieudanej terapii 07.06.10, 09:05
      Po konsultacji z lekarzem odpuściliśmy sobie powtórną terapię. Za małe szanse na
      sukces. Poczekamy na nowe leki, na razie wątroba jest w takim stanie, ze mogę
      sobie na to pozwolić. A więc czekam. Oszczędzam wątrobę poprzez całkowitą
      abstynencję. Zdrowo się odżywiam, ćwiczę, wzmacniam organizm.
      • mariolkaj232323 Re: Po nieudanej terapii 07.06.10, 09:24
        Witam! Tak trzymaj! Musisz mieć siły do następnej walki. Przegrałeś bitwę ale
        nie całą wojnę. Serdecznie życzę ci wygranej wojny ( sobie i innym też). Powodzenia!
        • kapitandragan Re: Po nieudanej terapii 07.06.10, 10:44
          dzięki:)
    • komix44 Re: Po nieudanej terapii 07.06.10, 17:17
      Czytam już od dłuższego czasu Twoje wpisy na forum. Bardzo mi
      pomogły w mojej "drodze" przez leczenie.Wierzę, że uda Ci się
      zwyciężyć następnym razem. W tej chwili jestem miesiąc po
      zakończeniu 24 tygodniowego leczenia (pegasys+copegus) wstępne
      wyniki po leczeniu - wirusa nie ma (badanie jakościowe). Następne za
      pół roku i mam nadzieję, że będzie ok. Czekanie na ten pierwszy
      wynik kosztowało mnie sporo nerwów :)
      • kryst-ynak Re: Po nieudanej terapii 08.06.10, 08:03
        Witam Cię serdecznie. Ja jestem po 48 tygodniowej terapii typ 1b
        ( faktycznie dostałam 50 zastrzyków ) i czekam na pierwszy wynik
        badania jakościowego. Jednak jestem realistką. Wiem że trudno pozbyć
        się tego typa który jest wyjątkowo oporny na leczenie. Nie wszyscy
        osiągają minus, ale samo leczenie i ubytek wirusa robi dobrze
        wątrobie. A medycyna robi postepy i napewno juz niebawem będą nowe
        bardzie skuteczne leki. Pozdrawiam :)
        • jan-w Re: Po nieudanej terapii 08.06.10, 10:44
          Z tym pozytywnym wpływem "leczenia" na wątrobę to bym polemizował ;-)
          • kryst-ynak Re: Po nieudanej terapii-do jana-w 08.06.10, 11:20
            Masz rację z tym wpływem na wątrobę ale miałam na myśli maksymalną
            eliminację wirusa i jeśli nie będzie on oporny na argumenty w
            postaci leków to wątroba chciaz trochę poprawi swoje funkcjonowanie -
            taką mam nadzieję i pozdrawiam
            • jan-w Re: Po nieudanej terapii-do jana-w 08.06.10, 11:31
              Jasne. Też tak to odczytałem. Dlatego dodałem emotikon na końcu :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka