Dodaj do ulubionych

Wróciłem

22.02.09, 22:27
Dziękuję tym, którzy tu na forum pomogli choćby ciepłym słowem. Tym, którzy
mogli coś napisać, ale tego nie zrobili przekazuję serdeczne "walcie się na
ryje". Te trzy dni były wspaniałe, ale to niestety bardzo mało czasu.
Sztokholm jest ciekawym miastem i nie ukrywam, że mnie zachwycił. 600 zdjęć to
jest coś :)
Obserwuj wątek
    • alltid_ung Re: Wróciłem 24.02.09, 13:24
      Fajnie ze podroz sie udlala... tez lubie Sztokholm ale bylam tam chyba z 100
      lat temu ....daleko mam mozna powiedziec ;) ....A mozna gdzies te twoje
      zdjecia obejrzec ? :)
      • sibeliuss Re: Wróciłem 24.02.09, 13:30
        Póki co wrzuciłem kilka na próbę:
        fotoforum.gazeta.pl/5,6,2238,sibeliuss.html
        Resztę wkleję w wolnej chwili i podam link. Opiszę też dokładnie mój
        pobyt.
        • scrivo Re: Wróciłem 24.02.09, 21:16
          fanie zdjęcia, widzę moją tajemniczą kopułkę;) 3 dni to mało, prawda? wrócisz tam jeszcze? bo ja na pewno:)
          • alltid_ung Re: Wróciłem 24.02.09, 21:51
            fajne zdjecia :)
            [quote]scrivo napisała:
            > fanie zdjęcia, widzę moją tajemniczą kopułkę;)[/quote]
            To Globen :) i w cale
            nie taki tajemniczy ;) teraz odbedzie sie tam "ostatni" koncert
            na wybor piosenki do Eurowizji ....
            • alltid_ung za szybko mi sie poprzednie wyslalo ;) 24.02.09, 21:54
              .... no i nie tylko:) a co tam sie jeszcze dzieje mozna przeczytac
              na ich stronie :)
              • sibeliuss Re: za szybko mi sie poprzednie wyslalo ;) 24.02.09, 22:04
                Pojechałem tam po zmroku, jest fantastycznie podświetlona.
          • sibeliuss Re: Wróciłem 24.02.09, 22:03
            Kopułka (Zołzo :P) okazała się Globenhall, czyli popularnie Globen - halą
            widowiskową, zrobiła na mnie mega wrażenie. Chciałbym tam jeszcze wracać.
    • sibeliuss 59 godzin w Sztokholmie. 28.02.09, 00:27
      Przylecieliśmy na Skavstę ok. 14-stej. Całe życie marzyłem o wizycie w Szwecji i
      czułem się bardzo podniecony świadomością, że jedno z marzeń się spełnia. Port
      lotniczy jest maleńki i połozony na ogromnej leśnej polanie. Do Sztokholmu
      brakowało nam 106 km, zgodnie z informacja na dworcu kupiliśmy bilet
      dwukierunkowy i poszliśmy na przystanek Flygbussarny. Już po 20 minutach
      gnaliśmy po gładkiej jak stół autostradzie, mijając skały i maleńkie kolorowe
      wioski.
      Stolica powitała nas drobnym śniegiem, dworzec okazał się perfekcyjnie
      rozwiązanym węzłem komunikacyjnym. Ciągnąc walizki przemknęliśmy
      Klarabergsgatan, przez Sergels torg i Kungsträdgården do hotelu. Hotel nas
      zaszokował pięknem, rozmachem i potęgą. Apartamenty onieśmielały, a czystość
      była wręcz sterylna.
      Odświeżyliśmy się i pognało nas na główną ulicę. Najwięcej czasu zajęło nam
      szukanie sklepu spożywczego, który okazał się ukryty dwa poziomy pod sklepem
      drogeryjnym :) Najpiękniejsze dwa działy to ryby (kupiłem masę ryb) i regały z
      żelkami - oni jedzą tego kilogramy, dlatego są uśmiechnięci. Generalnie
      powierzchowność tych ludzi mnie zachwyciła, stonowani, cisi, mówiący powoli i
      jakby z siebie zadowoleni.
      Ceny okazały się kosmiczne, ale jakość towarów była najwyższa. Zaczęła się
      śnieżyca więc poszliśmy do hotelu i tam w pachnącej kąpieli, w ogromnej wannie
      zakończył się piątek.

      Wstaliśmy wcześnie rano, zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z hotelu. Sztokholm
      pokrywała spora warstwa śniegu, a małe traktorki zmiatały go i posypywały
      chodniki mielonym żwirem. Świeciło zimowe słońce, poszliśmy do szwedzkiego
      McDonaldsa, a potem na Norrmalmstorg do trafiki po bilety na komunikację
      miejską. Kupiliśmy karnety dobowe i pojechaliśmy na wyspę Djurgården. Naszym
      celem było Vasamuseet. Po drodze zobaczyliśmy piękny gmach Nordiska museet.
      Statek Vasa jest zachwycający, to niesamowite, że mimo moczenia się w wodzie
      ponad 300 lat zachował się w tak dobrym stanie, że udała się częściowa
      rekonstrukcja. Byliśmy tam ponad godzinę, następnie poszliśmy do
      Estoniaminnesvarden, pomnika pamięci ofiar katastrofy promu Estonia. Autobusem
      wróciliśmy na Strandvägen, przesiedliśmy się w inny autobus i pojechaliśmy na
      Kaknästornet. Jest to zbudowana w 1967 roku 155 metrowa wieża telewizyjna. Widok
      niezapomniany. Czas gonił. Wróciliśmy na Sergels torg, zeszliśmy do metra (3
      poziomy, pogubić się można) i pojechaliśmy na Gamla Stan, czyli ichnie stare
      miasto. To chyba jedna z niewielu starych dzielnic, gdzie obok zabytków przemyka
      metro i linia kolejowa. Wąskie uliczki, wysokie domy, zupełnie jak w powieści o
      Karlssonie z dachu. Masa malutkich sklepików, kawiarenek i restauracyjek. Obiad
      od 200 SEK, zatem oblizaliśmy się i zwiedzaliśmy dalej. Zamek nie powala urodą,
      ale jest ogromny. Stortorget (rynek) mikroskopijny, za to Tyska Kyrkan (kościół
      niemiecki) jak na świątynię luterańską jest wyjątkowo zdobny.
      Opuściliśmy Gamla Stan i poszliśmy szukać obiadu za rozsądną cenę. Dobrze, że
      Polak zaklął siarczyście na, bo już mieliśmy jeść pizzę za 270 SEK. Facet jest w
      Szwecji 32 lata i zna Sztokholm jak swoją kieszeń. Wysłał nas metrem na północ,
      tam były knajpy z smörgåsbord (stołem szwedzkim), wejście 100 SEK i jesz ile
      chcesz. Zrobił się wieczór, panowie zakupili szwedzki alkohol (czyli coś co ma
      2,8%) i pojechaliśmy do hotelu. Za oknami szalała śnieżyca a my biesiadowaliśmy.
      Liczyłem, że towarzystwo się ruszy (ale nie dało się), zatem postanowiłem
      wyruszyć sam. Najpierw pojechałem obejrzeć z bliska Globen, monstrualną halę
      widowiskową w kształcie kuli. Potem w metro i na Slussen - zbudowany w latach
      30-stych monstrualny węzeł drogowy, ma 4 poziomy i jedna z nitek prowadzi prosto
      do tunelu. Wróciłem do metra i pojechałem na Hötorget, żeby zobaczyć miejsce,
      gdzie zginął na Sveavagen Olof Palme. Potem spacer Kungsgatan, obok Kungstornen
      do Stureplan. Stureplan za czasów tramwajowych był pępkiem miasta. Najpierw
      ominęło go metro, potem zmieniono kierunek ruchu i Sztokholm pożegnał tramwaje.
      Stureplan z betonowym grzybem po środku stał się spokojnym placem przy Birger
      jarlsgatan. Miejsce urokliwe i widać, że kiedyś centralne. Śnieg przeszedł w
      zamieć więc wróciłem przez Norrmalmgatan na Sergels, pokręciłem się po
      podziemiach, kupiłem kolejną torbę żelków, poszedłem na dworzec, na most i o
      drugiej w nocy z ciężkim sercem wróciłem do hotelu.
      Rano spakowaliśmy się i poszliśmy jeszcze na Sergelstorg. Padał śnieg z deszczem
      (to z żalu, że już jadę). Potem z bagażami podreptaliśmy na dworzec i
      pojechaliśmy na Skavstę.
      • alltid_ung Re: 59 godzin w Sztokholmie. 28.02.09, 10:53
        super to opisales ...podoba mi sie :D :D :D

        Nastepnym razem zapraszam do polodniowej Szwecji koniecznie przejazd przez Österlen, odwiedzic Glimmingehus, Stenshuvud Nationalpark,Äpplets Hus w Kivik,Ales Stenar szwedzkie stonehenge i t d :)Stanowczo kupisz tu pizze taniej niz 270 kr ...kurna ale cena !
        Malmö to prowincja ale zawsze mozna "zaczepic" o Kopenhage ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka